Miesięczne archiwum: Maj 2017

RAKIETY

Milo Minderbinder, to według Josepha Hellera, właściciel jednego z największych koncernów w Ameryce, który zaoferował generałom z Pentagonu niewidzialny bombowiec. Maszyna nie tylko jest niewidzialna dla radarów, ale jest w ogóle niewidzialna, tak bardzo, że nikt jej nie widział i słusznie, bo w przeciwnym razie nie byłby to niewidzialny samolot….. Teraz w Polsce pojawiała się koncepcja sprzedaży nieistniejących rakiet manewrujących…..

O Pod-Naddźwiękowym Niewidzialnym i Bezgłośnym Defensywno-Ofensywnym Bombowcu Szturmowym Drugiego Uderzenia M i M i P Szzzzz! firmy M i M. na poważnie dyskutowano na sesji Agencji do spraw Specjalnych Tajnych Projektów Wojskowych. Wydarzenie zostało opisane w „Ostatnim rozdziale czy Paragrafie 22 bis” powieściopisarza Josepha Hellera i była to fikcja literacka. Koncepcja zaopatrzenia polskiej armii w nieistniejące rakiety manewrujące, w przeciwieństwie do niewidzialnych samolotów dla amerykańskiego wojska, jest prawdziwa.

W tej chwili ważą się losy zakupu nowych okrętów podwodnych dla Marynarki Wojennej.  Dotarła do mnie wiadomość, że Ministerstwo Obrony Narodowej otrzymało ofertę niemieckiego koncernu TKMS. Słabością tej propozycji jest brak na wyposażeniu jednostek rakiet manewrujących. Bez tej broni okręty podwodne można uznać za bezużyteczne, z punktu widzenia ich zdolności do prowadzenia działań bojowych. Jest propozycja, aby ten mankament rozwiązać wyposażając jednostki w norweskie rakiety NSM produkcji koncernu Kongsberg.

Według ekspertów, rakiety NSM nie istnieją, oprócz pokazywanej na targach plastikowej makiety, w wersji manewrującej, wystrzeliwanej z okrętu podwodnego. Firma nigdy jeszcze nie wyprodukowała rakiety wystrzeliwanej spod wody. Gdyby jednak one istniały prawdopodobnie okazałyby się bezużyteczne w roli broni odstraszania, albowiem będą miały zbyt mały o kilkaset kilometrów zasięg, aby dolecieć do strategicznych celów na terytorium ewentualnego przeciwnika. Ich głowica bojowa wypełniona będzie dwa razy mniejszą ilością materiałów wybuchowych niż w przypadku innych rakiet. Największą ułomnością rakiety NSM jest jednak to, że nie jest manewrującą, ponieważ nie potrafi dostosowywać swojego lotu do rzeźby terenu, a to właśnie sprawia, że jest to wyjątkowo skuteczne uzbrojenie.

Uwielbiam książki Josepha Hellera, ponieważ opowiadają wiele prawdy o życiu. Śmieszą mnie, bo wiem, że prezentowany w nich absurdalny humor odnosi się do fikcji literackiej. Inaczej wygląda sprawa w przypadku prawdziwego zakupu uzbrojenia dla polskiej armii. W tym przypadku, gdzie chodzi o olbrzymi wysiłek finansowy, związany z zakupem okrętów podwodnych, chciałbym, aby był to przemyślany zakup, gwarantujący, że okaże się przydatny wojsku, a w przypadku zagrożenia, skuteczny.

ca5b7405-4863-470e-a307-61656304f01c

Ledwo przeszła kontrowersyjna ustawa nazwana „apteką dla aptekarza”, a już zbierają się czarne chmury nad krajowymi producentami farmaceutycznymi, tak przynajmniej uważa Instytut Jagielloński. Historia pokazuje, że raczej się nie myli.

Ministerstwo Zdrowia pracuje nad nowelizacją ustawy refundacyjnej. Ma ona obejmować mechanizm zwrotu kosztów tzw. „payback”, który zmusza producentów leków do ponoszenia finansowych konsekwencji przekroczenia budżetu refundacyjnego. Jeśli nowelizacja ustawy wejdzie w obecnym kształcie może to nie tylko negatywnie wpłynąć na krajową branżę farmaceutyczną, ale także zagrozić bezpieczeństwu lekowemu w Polsce.

Według Instytutu Jagiellońskiego „zaproponowana konstrukcja paybacku przerzuca finansowanie wzrostu kosztów refundacji nowych drogich leków oryginalnych na krajowe firmy generyczne. Zgodnie z planowanymi zmianami, jeśli Narodowy Fundusz Zdrowia wyda na refundację więcej niż zakładał w planie finansowym, różnice pokrywają producenci leków sprzedawanych w aptekach, czyli najczęściej krajowi producenci leków generycznych. Takie rozwiązanie budzi sprzeciw z racji jego jawnej niesprawiedliwości, ponieważ głównymi sprawcami przekroczeń budżetowych są leki, których wytwórcy zwolnieni są z obowiązku pokrywania tych różnic.”

Oczywiście czy coś jest zgodne z prawem i sprawiedliwe, zależy od tego, kto kształtuje prawo i wymierza sprawiedliwość. Dziwi mnie uderzanie w krajowy przemysł farmaceutyczny i przypomina się sytuacja dotycząca Optimusa polskiego przedsiębiorstwa produkującego komputery, który, dlatego, że działał w Polsce zamiast być importerem był poddawany dodatkowym restrykcjom finansowym co doprowadziło przedsiębiorstwo do bankructwa. W efekcie właściciele firmy stracili majątek, zatrudnieni przez nich ludzie pracę, a Skarb Państwa przychody do budżetu. Czy teraz historia ma się powtórzyć z krajowym przemysłem farmaceutycznym?

Tym razem, poza właścicielami, pracownikami oraz Skarbem Państwa po stronie przegranych mogą też znaleźć się pacjenci. Zniszczenie krajowego przemysłu farmaceutycznego, albo choćby w znaczący sposób uszczuplenie zagraża bezpieczeństwu lekowemu Polski. Oczywiście w sytuacji kiedy wszystko jest dobrze, można zamiast produkować leki w kraju sprowadzać je z zagranicy. Kto bogatemu zabroni? Jednak osobiście wolałbym  aby Polska w jak największym zakresie, zamiast być importerem, była eksportem.

To nie wszystko. W sytuacji kryzysowej, a o wyobrażenie sobie takiej, w ostatnim czasie coraz łatwiej, dostawy leków z zagranicy mogą być zagrożone, a w najlepszym razie nieregularne. Taka sytuacja może być bardzo niebezpieczna dla zdrowia i życia pacjentów, którzy nie mogą czekać na leki. Dużo bardziej pewna jest sytuacja, kiedy farmaceutyki są wytwarzane w Polsce, wówczas prawdopodobieństwo problemów z podażą zdecydowanie maleje.

 

kolorowe_roze_

Popularny rak czyli różnego typy nowotworów zatruwają i skracają życie wielu milionów ludzi na całym świecie. Dane epidemiologiczne wskazują na wzrost zapadalności na tę chorobę. Jedną z metod walki z nią jest profilaktyka zdrowotna.

Obecnie w Polsce udaje się wyleczyć z nowotworów zaledwie ok. 40 proc. pacjentów. Przyczyną tak niskiego poziomu zwycięstw z chorobą jest m. in. brak badań profilaktycznych i zbyt późne wykrycie  raka. Wiąże się to z niewielką wiedzą społeczną oraz lękiem przed badaniami i ich wynikami.

Do walki z nowotworami postanowiła włączyć się sieć sklepów spożywczych „Biedronka. W związku z powyższym przyłączyła się do kampanii „Oswoić raka“. Pomysłodawcą akcji jest Polski Komitet Zwalczania Raka, a partnerem Fundacja Przyjaciółka. Celem tego działania jest zwiększenie wiedzy Polaków na temat nowotworów,  profilaktyki oraz wsparcie osób borykających się z problemami onkologicznymi.

W ramach kampanii wystartował sfinansowany przez firmę Jeronimo Martins Polska, właściciela sieci Biedronka, portal edukacyjny www.oswoicraka.pl. Pełni on funkcję bazy wiedzy nt. chorób nowotworowych, sposobów ich wczesnego wykrywania, psychoonkologii, zdrowego odżywiania i jego roli w profilaktyce chorób. Na portalu można znaleźć ponad 100 publikacji opracowanych przez specjalistów współpracujących z Polskim Komitetem Zwalczania Raka. Jego uruchomienie możliwe było dzięki zaangażowaniu klientów sieci. W październiku 2016 roku do sieci sprzedaży trafiły specjalne bukiety róż, opatrzone nalepką z hasłem: „Kwota 1 zł z bukietu wspiera profilaktykę raka”. Każdy, kto kupił różę, dołożył cegiełkę i wsparł ideę propagowania wiedzy o tak ważnym problemie, jakim jest przeciwdziałanie chorobom i ich skutkom.

Przyznam szczerze, ze od pewnego już czasu obserwuję różne działania sieci sklepów „Biedronka“, które nie są związane bezpośrednio z handlem, a jedynie wykorzystują sieć jako narzędzie do działań prospołecznych. Być może się mylę, jednak wydaje mi się, że żaden inny prywatny przedsiębiorca nie podejmuje tylu aktywności w tym zakresie. Trochę szkoda, że „Biedronka“ nie znajduje naśladowców. Cóż, „Biedronka“ może być tylko jedna?

1d3692bf857ac919334107d59623a850

Polski parlament to nie tylko miejsce stanowienia prawa i starć politycznych. Przekładem może być inicjatywa Marszałka Senatu Pana Stanisława Karczewskiego zorganizowania konferencji pt.: „Nowoczesne technologie medyczne i ich wpływ na profilaktykę oraz codzienną praktykę kliniczną w polskiej służbie zdrowia”.

Miałem zaszczyt uczestniczyć w tej konferencji jako komentator dwóch tematów: „Radioterapia protonowa wiązką skanującą – nowa technologia leczenia pacjentów onkologicznych” (dr inż. Liliana Stolarczyk) i „Innowacje w możliwościach wykorzystywania perfuzji wątroby pobranej od zmarłego dawcy” (dr n. med. Maciej Krasnodębski). W przypadku pierwszego wystąpienia byłem pełen podziwu, że, zwłaszcza teraz w dobie wąskiej specjalizacji, fizykom i lekarzom, a zatem specjalistom z dwóch odległych dziedzin, udało się nawiązać ważną współpracę, która budzi podziw. W przypadku drugiego tematu warto dostrzec, że uwaga skupia się na sukcesach transplantologów. Tymczasem bardzo ważne są narządy do przeszczepu i ich jakość, co w przypadku wątroby jest szczególnie trudne do zapewnienia. Polska należy do jednego z 10 państw, które dysponują urządzeniem bardzo przydatnym przy tego typu przeszczepach, sprawiającym, że więcej pacjentów będzie mogło skorzystać z dobrodziejstwa transplantologii.

W programie konferencji było więcej bardzo interesujących wystąpień m. in. : „Laboratorium Cyfrowej Patologii – integracja diagnostyki molekularnej i histopatologicznej” (prof. dr. hab. Przemysław Juszczyński), „Polskie badania nad hipofrakcjonowaniem radioterapii przedoperacyjnej w mięsakach tkanek miękkich” (dr n. med. Hanna Koseła-Paterczyk), „Nowoczesne osobiste pompy insulinowe oraz systemy do ciągłego monitorowania glikemii” (Prof. dr. hab. med. Tomasz Klupa), „Zastosowanie obrazowania jądrowego rezonansu magnetycznego w diagnostyce schizofrenii” (prof. Tadeusz Marek), „Innowacyjny program zdalnej opieki nad pacjentami z mechanicznym wspomaganiem serca jako przykład zastosowania systemu telemedycznego” (dr med. Paweł Litwiński), „Badania przesiewowe na 4 kontynentach” (dr hab. n. med. Piotr H. Skarżyński), „Chirurgia robotowa w onkologii” (lek. med. Mateusz Szewczyk), „Zastosowanie rozszerzonej rzeczywistości w planowaniu zabiegów kardiologii interwencyjnej” (dr hab. n. med. Maksymilian P. Opolski), „Rola Rezonansu magnetycznego w diagnostyce raka prostaty” (dr Katarzyna Sklinda), „Współczesne trendy w diagnostyce i chirurgii jaskry na podstawie doświadczeń kliniki” (dr Anna Byszewska), „Nowy model prognostyczny utraty masy ciała u pacjentów z otyłością olbrzymią poddawanych zabiegom bariatrycznym” (lek. Michał R. Janik), „Przeznaczyniowe zamknięcie uszka lewego przedsionka w prewencji udaru mózgu u chorych z migotaniem przedsionków” (dr n. med. Radosław Pracoń), „Test skriningowy na obecność onkogennych typów wirusów HPV oparty o technologie LNA – innowacyjne narzędzie w profilaktyce i wczesnym wykrywaniu raka szyjki macicy” (dr n. med. Katarzyna Kokoszynska-Brejnakowska) itd.

Przyznam, że z zainteresowaniem słuchałem wystąpień na konferencji  „Nowoczesne technologie medyczne i ich wpływ na profilaktykę oraz codzienną praktykę kliniczną w polskiej służbie zdrowia”. Dowodzą one dobitnie, że w medycynie i opiece zdrowotnej stale postępuje rozwój, pozwalający na zwalczanie chorób, prowadzenie profilaktyki i poprawiający komfort leczenia i życia ludzi. To pozwala z innej, lepszej strony patrzeć na polską służbę zdrowia. Mam nadzieję, że innowacyjne projekty szybko zostaną upowszechnione dla dobra pacjentów i satysfakcji lekarzy, którzy dostaną nowoczesne, potrzebne narzędzie do pracy.

109194_odloty-samolotow-z-jednego-lotniska

Z centrum Warszawy do Portu Lotniczego w Modlinie jedzie się tyle samo czasu co do Portu Lotniczego im. Fryderyka Chopina. Przeważnie największa różnica jest tylko w cenie biletu na samolot.

Port Lotniczy w Modlinie powstał w 2012 roku. Jednak tak naprawdę lotnisko zaczęło funkcjonować dwa lata później. Jest to drugi port lotniczy dla warszawskiej aglomeracji. Do stolicy jest 35 kilometrów. Przeważnie aby dotrzeć do Warszawy wystarczy nieco ponad pół godziny.

Osobiście do lotniska w Modlinie podchodziłem z dystansem. Specjalnie mnie nie kusiły niskie ceny, albowiem przeważnie oznaczają one niski standard usług, a do tego obcesową obsługę. Cóż, kiedy zdarza się, że Modlin może zaproponować nie tylko najtańsze, ale i najlepsze połączenie lotnicze. Tak został przełamany mój opór.

Z lotniska w Modlinie skorzystało już ponad 9.000.000 pasażerów. W 2014 było ich 1.704.971, rok później już – 2.591.743, a w 2016 – 2.860.748. To pokazuje, że z portu korzysta coraz więcej podróżnych. Przewiduje się, że maksymalna przepustowość tego obiektu wynosi 3.500.000 pasażerów rocznie.

Z Modlina może polecieć aż w 44 miejsca. Przede wszystkim do głównych miejsc, gdzie znajdują się największe skupiska polskich emigrantów ekonomicznych czyli Londyn, Bruksela, Dublin. Zapewne dlatego ok. 75 proc. podróżnych stanowią Polacy. Statystyczny pasażer Portu Warszawa/Modlin to osoba stosunkowo młoda (90 proc. z nich nie przekroczyła 50 lat). Połowa wszystkich pasażerów nie skończyła jeszcze 32 lat.

W planach jest zwiększenie ilości miejsc, w których pasażerowie przed lotem będą mogli się zrelaksować. Zarząd Portu chce także postawić na usprawnienie odpraw – między innymi za pomocą pierwszej w Polsce, specjalnej bramki biometrycznej. Rozbudowa Portu w Modlinie sprawi zapewne, że liczba podróżnych korzystających z lotniska wzrośnie. Cóż, latanie stało się chlebem powszednim. Nic dziwnego, że planowane jest wybudowanie kolejnego portu w Mszczonowie. Ma to być związane z powstanie największego Parku Rozrywki w Polsce. Być może Modlin czy raczej władze Nowego Dworu Mazowieckiego, do którego przynależy port też powinny zastanowić się nad dodatkowymi atrakcjami?