Coraz więcej mówi się społecznej odpowiedzialności biznesu (od ang. corporate social responsibility – CSR). Postępowanie według wytycznych tej idei, doczekało się nawet międzynarodowej normy. Inne, kto wie, czy nie ważniejsze przesłanie, towarzyszy odpowiedzialności biznesu za kulturę.

Odpowiedzialność biznesu za kulturę (od ang. corporate cultural responsibilityCCR) to współczesne przykazanie dla przedsiębiorców, którzy powinni wcielić się w rolę mecenasów sztuki. Pojęcie to powstało od nazwiska Gajusza Cilniusza Mecenasa, rzymskiego polityka, doradcy i przyjaciela Oktawiana Augusta, poety i patrona poetów, między innymi Wergiliusza, Horacego i Propercjusza. Mecenas sztuki to osoba lub instytucja, popierająca rozwój literatury i sztuki, która świadomie wspiera finansowo artystów, ich przedsięwzięcia lub organizacje tym się zajmujące.

Na świecie, tym oświeconym, odpowiedzialności biznesu za kulturę, w ostatnim czasie, stała się szybko rozwijającym się trendem w w komunikacji marketingowej. Jest to odpowiedź na oczekiwania pokolenia Y (urodzeniu po 1980 roku) i pokolenia Z (urodzeni po 2000 roku), dla których nowe technologie są oczywiste. Osoby z tych pokoleń charakteryzuje brak doświadczenia realnych zagrożeń, są bardzo roszczeniowe i mają olbrzymie wymagania. To właśnie te grupy oczekują od przedsiębiorstw większego zaangażowania we wspierania życia społecznego. Posiadają one wysoką świadomość zasad marketingowych i wiele działań podejmowanych w tym zakresie, realizowanych przez organizacje, odrzucają. Stąd właśnie rywalizacja na polu rozgłosu i promocji przeniosła się na teren odpowiedzialności biznesu za kulturę.

Dzieła sztuki stwarzają szczególną okazję na prawdziwe wyróżnienie i oryginalność, które pozwalają na wyjątkowe doświadczenia, przeżycia i emocje. Dlatego co raz więcej przedsiębiorstw angażuje się w festiwale muzyczne i filmowe. Marki potrzebują dziś kultury i sztuki bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Wspieranie działań i projektów artystycznych staje się ważnym narzędziem marketingowym, pozwalającym na osiąganie przewagi konkurencyjnej. W ostatnim czasie poszczególne marki, które chcą korzystać z efektu synergii coraz częściej wspierają kulturę poczynając od muzyki i sztuki, poprzez design i taniec, aż do performance’u czy fotografii i filmu. Z przykrością należy stwierdzić, że dzieła literackie, których wartość na rozwój intelektualny jest największa, cieszą się nikłym zainteresowaniem marketingowców.

We wspieranie tak zwanej „kultury wysokiej” angażują się głównie instytucje finansowe (przede wszystkim banki i towarzystwa ubezpieczeniowe), wielkie kancelarie prawnicze i doradcze oraz marki luksusowe i alkoholowe. W Stanach Zjednoczonych szacuje się, że w 2017 roku wydatki na odpowiedzialność biznesu za kulturę wyniosą około  1.000.000.000 dolarów. Być może, w ogólnych wydatkach na marketing to jeszcze nie dużo, ale rywalizacja, o najlepsze projekty kulturalne, już się rozpoczęła. Kto będzie pierwszy zdobędzie lepsze aktywa artystyczne.

Czasem prokulturalna aktywność przedsiębiorstwa jest też ważna dla jego pracowników. Według badań 43 % zatrudnionych deklaruje, że jest to powód, dla którego pracują w konkretnej organizacji, dla 22 % decyduje to o ich sympatii, 13 % uważa, że daje wymierne korzyści, a dla 9 % wpływa na kreatywność. Takie wyniki badań wskazują, że odpowiedzialność biznesu za kulturę stanowi też ważne wyzwanie dla działów, które zajmują się zarządzaniem kapitałem ludzkim.

Ta rywalizacja między przedsiębiorstwami, o przychylność pokolenia Y i Z jest ostra i trudna dla marketingowców. Z jednej strony muszą oni zidentyfikować to co jest wartościowe w sztuce, z drugiej strony przewidzieć jakie działania zostaną przychylnie odnotowane przez klientów. Jest jeszcze jedna prawda odnosząca się do marketingu. Otóż to promocje i reklamy kształtują poglądy i potrzeby. Dlatego też gra na artystycznym boisku jest prawdziwą sztuką.

Komentarze (11):

  1. Rumcajs

    Fajnie, fajnie! Tylko kto za tę zabawę płaci? – Pan płaci, Pani płaci, ja płacę, bo nie ma ani darmowej sztuki, ani darmowych lunchów

    1. Anabela

      Mnie się wydaje, że skoro wymarli mecenasi, to ostatnia nadzieja w odpowiedzialności biznesu za kulturę, bo jeśli nie biznes to kto, na państwowy mecenat nie ma co liczyć, PIS wspiera tylko kościoły.

  2. Donald

    Ciekawe są dane dotyczące motywacji pracowników. Nie sądziłem, że odpowiedzialność biznesu za kulturę ma takie duże znaczenie dla wyboru miejsca zatrudnienia.

  3. Kermit

    Zmieniają się systemy społeczno-ekonomiczne, niemniej pewne funkcje, role i zadania ktoś musi zawsze wykonywać. Zabrakło królów i magnatów, ktoś mus wypełnić tę lukę. Naturalne jest to, że powinno to robić organizacje, które są dziś dysponentem nadwyżek finansowych, a więc przedsiębiorstwa. Realizacja przez nie odpowiedzialności biznesu za kulturę, nie jest ich przywilejem, tylko obowiązkiem. Żadna łacha. przypomnę, że istnieje nawet ulga podatkowa dotycząca środków przeznaczanych na tego typu działania.

  4. Jacek

    Na Państwowy mecenat nie ma co liczyć to pewne. Przyszyły czasy gdzie bardziej niż wsparcia można spodziewać się próby cenzurowania jak i blokowania.
    Marketing w kulturze działa i ma się świetnie. Są artyści, którzy zarówno siebie i swoja twórczość traktują jako markę o której wizerunek należy dbać i wiedzą jak się zaprezentować, i może niezbyt zgrabnie mówiąc,sprzedać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.