Maleje zaangażowanie pracowników w obowiązki służbowe. To początek negatywnych tendencji jakie ujawnia raport Aon Best Employers. Być może, można by go zlekceważyć gdyby nie skala badania. Zostało ono przeprowadzona na grupie blisko 72.000 tysięcy pracowników 119 polskich firm przez Aon Hewitt.

Tylko 48 proc. pracowników deklaruje aktywne podejście do pracy. Jeszcze rok wcześniej było to 51 proc. Polacy coraz bardziej odstają od średniej europejskiej, która wynosi 62 proc., zaś globalnie – 63 proc.  Przy czym w Europie rośnie wzrost zaangażowania w prace.

Przyczyn tego zjawiska jest z pewnością wiele. W Polsce obecnie mamy rynek pracownika, a nie pracodawcy. Co więcej zostały ustalone minimalne wynagrodzenia zarówno za pracę na etacie, jak również za godzinę pracy. Do tego wiele rodzin korzysta z dodatkowych funduszy wynikających z programu 500 +. Co nie zmienia faktu, że Polacy zarabiają 25 proc. tego co w państwa Europy zachodniej. Ponadto, tam zatrudnieni mają dużo większe przywileje pracownicze oraz znacznie lepszą opiekę socjalną. Aż 74 proc. pracowników w Polsce uważa, że ich wynagrodzenie nie jest zbyt małe do ich wkładu w wykonywaną pracę. Polacy porównują warunki pracy, w tak zwanej wspólnej Europie i tracą radość z pracy, a tym razem z tym maleje zaangażowanie.

Pracodawcy są coraz bardziej rozczarowani roszczeniowymi postawami zatrudnionych oraz kandydatów do pracy. Atrakcje w postaci dodatkowych świadczeń do wynagrodzenia takich jak karnety na basen, fitness czy prywatna opieka medyczna nie robią wrażenia na kandydatach, którzy uważają takie bonusy za standard. Poza tym zwyczajnie w świecie brakuje rąk do pracy. Otworzenie granic spowodowało, że z Polski ubyło ponad 2.000.000 potencjalnych pracowników, przeważnie o wyższych kompetencjach zawodowych, bo właśnie dla takich czekały miejsca pracy za granicą. Sytuację pracodawców, w jakimś sensie, ratuje ponad milionowa rzesza pracowników zza wschodniej granicy (Białorusini i Ukraińcy). Jednak to nie rozwiązuje problemu.

Czy jest jakieś panaceum na taką sytuację? Na pewno nie ma środka uniwersalnego. Z pewnością istotnym elementem uzdrawiającym sytuację jest ponoszenie wynagrodzeń. Te jednak są uzależnione od uwarunkowań rynkowych i możliwości wynikających z rentowności działalności. One mogą uniemożliwiać podnoszenia wynagrodzeń. Z innych, amerykańskich badań wynika, że pracownicy postrzegają za bardziej atrakcyjne miejsca prace te w których wynagrodzenie jest o 30 proc mniejsze, od możliwego do osiągnięcia w innych organizacjach na tych samych stanowiskach, pod warunkiem, że atmosfera i warunki pracy są miłe i sympatyczne, a nie stresujące. To może być ważna podpowiedź dla polskich przedsiębiorców. Dlatego pracodawcy i ich służby, odpowiedzialne za zarządzanie kapitałem ludzkim, powinny się zastanowić się nad możliwością wykorzystania motywatorów pozapłacowych, nawiązania lepszych relacji z pracownikami, włączenia w działania z zakresu odpowiedzialności za przedsiębiorstwo. Ponadto należy rozważyć możliwość wykorzystania narzędzi, które daje społeczna odpowiedzialność biznesu.

Komentarze (12):

  1. Era

    To normalne, że kiedy brakuje rąk do pracy, wówczas roszczenia pracowników i ich motywacje maleją. W Europie Zachodniej jest obecnie większe bezrobocie niż w Polsce, dlatego też jest tam większe zaangażowanie.

    1. Irek

      To dobrze, że młodzi Polacy mają swoje oczekiwania. Dwa tysiące za ciężka pracę u Niemca w Lidlu, to naprawdę nie są godne warunki…

    1. Janusz

      Nie zapominajmy, że tam gdzie zarabia się w euro, dolarze, franku czy funcie, wydaje się też w tych walutach, więc ta różnica w sile nabywczej jest zdecydowanie mniejsza.

      1. Rumcajs

        Ale jak się wyjedzie z kraju gdzie się zarabia w euro, dolarze, franku czy funcie do Polski to już wszytko wygląda zupełnie inaczej…..

  2. Ukulele

    To co pan pisze to wzajemny szacunek. Szanujmy pracownika wtedy on będzie odpłacał się tym samym, przynajmniej teoretycznie. Choć z drugiej strony ratunkiem byłoby podniesienie wynagrodzeń, bo Polska to nie Ameryka.

    1. Monaliza

      Tak czasy się zmieniły. Kiedyś szczytem marzeń był telefon komórkowy albo laptop, dziś jest to uważane za łańcuch lub kulę u nogi.

  3. Jacek

    W dużej mierze jest to kwestia tego tak się pracowników traktuje. Wielu bowiem pracodawców uważa że za laptopa czy komórkę kupuje czas pracownika na wyłączność, 24 h na dobę…
    Szanujmy się nawzajem i będzie dobrze!

  4. Bohdan

    Może więcej prezesów zechce sięgnąć po przedwojenną historię Wedla i zastosowanych tam rozwiązań. Sprawdziły się znakomicie. Jeśli dziś rodzice mają problem z umieszczeniem dzieci w przedszkolach to może takie przedszkola można byłoby uruchomić w miejscu pracy. Kilka wyższych uczelni w Polsce tak postąpiło. Wiele innych posunięć socjalnych jest do wykorzystania.
    Może więc nie tylko dyrektor finansowy będzie miał poważanie, a dział HR zyska na znaczeniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.