Wojny alkoholowe

Kategorie: Bez kategorii

Alkohol jest trucizną i z punktu widzenia toksykologii wypicie każdej jego ilości jest ryzykowne. Specjalnie z tego powodu nie sumitują się ani pijący, ani państwo, a producenci toczą zażarty bój o udział w rynku.

Główna batalia o gardła klientów toczy się pomiędzy producentami piwa i wytwórcami alkoholi wysokoprocentowych. Winiarze w tej walce praktycznie się nie liczą. Liderem w upajaniu alkoholem są browary.

W ostatnim numerze tygodnika „Polityka” można przeczyć artykuł „Małpie sztuczki” pióra Juliusza Ćwielucha, którego wymowa jest następująca – wzrost spożycia alkoholu w Polsce jest spowodowany wzrostem konsumpcji trunków wysokoprocentowych w postaci tzw. „małpek”. Bohaterami tekstu są anonimowi marketingowcy i sprzedawcy, którzy opowiadają jak do tego doszło. Tymczasem, jak czytam w raporcie  Instytutu Jagiellońskiego, w latach 1990-2016 to spożycie piwa zwiększyło się ponad trzykrotnie, z 30 litrów do 99,5 litra per capita. Co więcej, pod tą postacią przemyca się do organizmów ludzi coraz więcej alkoholu, albowiem producenci piwa podnieśli zawartości alkoholu z 4 % w latach osiemdziesiątych do prawie 6 % od połowy lat dziewięćdziesiątych. Jeśli chodzi o trunki wysokoprocentowe to w latach 2002-2007 obserwowany był prawie dwukrotny wzrost rejestrowanego spożycia wódek. Było to spowodowane zmniejszeniem podatku akcyzowego. Obecnie konsumpcja napojów spirytusowych jest na podobnym poziomie jak w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku.

W 2016 r. piwo było odpowiedzialne za spożycie 58,4 % stu procentowego alkoholu, trunki wysokoprocentowe za 34,2 %, a wino za 7,5%. Zbliżone wyniki znajdują się w opracowaniu RARHA, gdzie piwo odpowiada za 62,6 % spożycia etanolu. Według ekspertów jednym z czynników, który wpływa na wzrost spożycia piwa, jest jego cena. Producenci trunków wysokoprocentowych stanęli do nierównej walki z browarami oferując klientom najpierw napitki w butelkach o pojemności 100 ml, a później w opakowaniach 40 ml. Aby zbliżyć się cenowo do piwa zmniejszono również udział procentowy z 40 do 30 % alkoholu.

W Polsce generalnie obowiązuje zakaz reklamy napojów alkoholowych. Ustawodawca uczynił jednak wyjątek w odniesieniu do piwa, którego reklama dozwolona jest pod pewnymi warunkami. Wynika z tego, że z nieznanych powodów (jak nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze) piwo jest traktowane przez ustawodawcę w sposób preferencyjny. Spoty reklamowe piwa, jako jedynego spośród napojów alkoholowych, mogą być emitowane w telewizji. Reklama może pojawić się również na bilbordzie, jeśli 20 % jego powierzchni zajmie napis dotyczący szkodliwości alkoholu i zakazu sprzedaży nieletnim. Preferencje regulacyjne dla reklamy i promocji wyłącznie piwa spośród wszystkich gatunków alkoholi w Polsce nie są spotykane w pozostałych krajach europejskich. Haniebnym przykładem promocji piwa było dopuszczenie do jego sprzedaży w strefach kibica podczas Mistrzostw w Piłce Nożnej, a przecież sport i piwo to oksymoron. Tak liberalne traktowanie napojów z pianką sugeruje niezorientowanym, że są one mniej szkodliwe niż inne napitki zawierające alkohol, co jest poglądem fałszywym. Przejawia się to nawet w stwierdzeniach „piwo to nie alkohol”. To bardzo niebezpieczne rozumowanie.

Od marca 2018 r. obowiązuje nowelizacja ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Wprowadza ona m.in. możliwość ograniczenia przez  gminy nocnej sprzedaży alkoholu (między godziną 22:00 a 06:00), a także ogranicza liczbę zezwoleń na sprzedaż alkoholu w obrębie sołectw, dzielnic i osiedli. Jednocześnie jednak liberalizuje ona zakaz picia alkoholu w miejscach publicznych, zezwalając na uwolnienie od tego zakazu określonych stref. Natychmiast skorzystała z tego Rada Warszawy. Efekt jest taki, że latem bulwary wiślane w stolicy zamieniają się w pijackie pola, wymuszając na policji i straży miejskie wielokrotnie zwiększone zaangażowanie. Podobny skutek wywołuje liberalizacja przepisów zgodnie, z którymi za jazdę po alkoholu na rowerze nie grozi już więzienie ani utrata prawa jazdy.

Generalnie jeśli chodzi o spożycie alkoholu to panuje powszechna hipokryzja. Ludzie chcą pić, bo ulegają złudzeniu, że jest to świetna zabawa, uwalnia ich to od problemów i co równie ważne, stanowi element kulturowej tradycji. Państwo tworzy nieskuteczne przepisy dotyczące ograniczania promocji i spożywania alkoholu. Nakłada na tego typu wyroby akcyzę, która stanowi znaczącą pozycję w budżecie państwa. Cóż, ustawodawca zdaje się nie widzieć, że alkohol generuje też dla kraju poważne obciążenia, wynikające z leczenia osób uzależnionych (800 tysięcy osób), wspierania ich rodzin (3 miliony osób), leczenia chorób wywołanych alkoholem, utraty zdrowia i absencji w pracy.

W tym, aby Polacy byli pijani interes mają wszyscy: producenci, handlowcy, urzędnicy, Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (więcej ofiar większa uzasadnienie potrzeby istnienia), politycy (łatwiej się rządzi), a nawet służba zdrowia, która w ten sposób ma więcej pacjentów. Alkohol towarzyszy ludzkości od wieków. Maksymalna prohibicja, tak jak to miało miejsce w Stanach Zjednoczony, tworzy czarny rynek i wzrost przestępczości. Wynika z tego, że wyeliminowanie alkoholu z życia jest bardzo trudne. Ważne jednak by zyski nie przesłaniały trzeźwości umysłu.

Juliusz Bolek, Przewodniczący Rady Dyrektorów – Instytut Biznesu – „Zyski i straty”

Komentarze (23):

  1. Highlander

    Aby wiedzieć o co chodzi, wystarczy policzyć ile „browarów” ma znaczący udział w rynku. Okaże się 3 z nich mają ponad 90 proc. i to one rządzą nie tylko rynkiem ale i parlamentem……

  2. Rumcajs

    Aby wiedzieć o co chodzi trzeba powołać komisję śledczą i sprawdzić go projektował ustawy korzystne dla branży piwowarskiej, proste, nieskomplikowane, wątpię aby PiS był ty zainteresowany.

  3. Trzeźwy

    Browary uprzywilejowane w reklamowaniu alkoholu, pijani rowerzyści – uprzywilejowani uczestnicy ruchu drogowego, oto sprawiedliwe i równie państwo!

  4. Wolt

    Lobby alkoholowe jest najsilniejszym lobby w Polsce, nawet silniejszym nawet od lobby łowieckiego, czy działkowego, po prostu większość pije.

  5. Nihil novi

    Świetny tytuł, doskonale oddaje problem, zgodnie z filozofią, że „wszyscy chcą Twojego dobra – nie pozwól go sobie odebrać”. W zasadzie nie ważne, że ludzie piją coraz więcej, co jest przyczyną chorób i patologii, tylko co piją, inaczej mówiąc go zarobi na ludzkim nieszczęściu.

  6. Janusz

    Najgorsze są pijackie orgie na Wisłą, za które serdecznie dziękuję Radzie Warszawy. Cóż, każdy stara się zrobić wszystko dla swojego elektoratu.

  7. Maciej J.

    Jak pijak będzie chciał się napić, to zawsze znajdzie na to sposób. Żadne ustawy i zakazy mu w tym nie przeszkodzą.

  8. TeresaPieńkowska

    Ze wszystkim można się zgodzić no ale czy ktoś nas wysłucha . Przedsiębiorcy produkujący alkohol na pewno nie . A ludzie pijący piwo itp. też na pewno nie . Bo kto pije pić będzie . Wszystkie uroczystości państwowe , przyjęcia rodzinne są zakrapiane alkoholem . A piwo jest najtańszą używką .

  9. Marcin

    Odnoszę wrażenie, że autor tekstu jest zwolennikiem Państwa, które steruje obywatelami w każdy możliwy sposób. Czy na tym ma polegać walka z problemami? Ograniczenia? Od tego człowiek ma umysł, logikę, by samodzielnie móc podejmować decyzję. To, że jest powszechny dostęp do alkoholu nie oznacza, że każdy obywatel po otwarciu oczu myśli o tym, by jak najszybciej zakupić trunek alkoholowy i upić się nim do nieprzytomności. Owszem, jest grono, które w ten sposób postępuje, lecz jest to ułamek społeczeństwa. Większość zna umiar i spożywa na przykład alkohol do towarzystwa, na różnego rodzaju imprezach, przyjęciach. Nie muszą się upijać, po prostu kulturalnie spożywają.
    Nakładanie kolejnych ograniczeń na ludzi prowadzi do niczego. Zdawało mi się, że żyjemy w wolnym kraju, a po takich tekstach widzę, że niektórym marzy się kraj jak Korea Północna, gdzie ludzie nawet uśmiechać się muszą na zawołanie. Przerażające jest to.

  10. Jacek Biedrzycki

    Pisząc całą prawdę o alkoholu, szkoda że nie zwrócono uwagi na jego szkodliwość na nasze zdrowie i życie, gdy się straci kontrolę nad jego piciem

  11. Szymon Kołakowski

    Zapomniano wspomnieć w artykule o szkodliwości jaką niesie za sobą picie alkoholu w bardzo dużych ilościach i bez umiaru.

  12. lola

    Nie mogę słuchać tego idiotycznego stwierdzenia, że „piwo to nie alkohol”. A miałam okazję w ostatni piątek usłyszeć, to w osiedlowym sklepie, z ust pani sprzedawczyni.

  13. zaki

    Alkohol potrafi rozwiązać wiele rzeczy: małżeństwa, rodziny, przyjaźń. Nie rozwiązuje jedynie problemów. Spotkałem się również z takim stwierdzeniem: ” Niby alkohol nie rozwiązuje problemów, ale mleko też nie” :-/ Przykre! Podobno od 1 stycznia 2020 r. w pawilonach, kawiarniach, które pracują sezonowo, nie będzie można sprzedawać napojów wysokoprocentowych. Po prostu nie będzie licencji sezonowych. A handel napojami alkoholowymi na plaży będzie zakazany.
    Nawet w czasie IIWŚ alkohol pełnił ważną rolę, pomagał żołnierzom radzić sobie z nieludzką codziennością, dodawał odwagi, a nawet decydował o wyniku wielu bitew. Towarzyszy ludzkości od wieków.

  14. Stefek

    Lata prowadzenia polityki promocji napojów alkoholowych o niższej zawartości alkoholu zrobiły swoje. Teraz mamy stereotypy, że piwo to tak naprawdę nie alkohol, jego wypicie w małej ilości nie szkodzi kobietom w ciąży, itp. Także nieletni zaczynają swoją przygodę z alkoholem od piwa, do tego bardzo często taniego i marnej jakości. A koszty związane z nadużywaniem i szkodliwą konsumpcją są ogromne.

  15. Piwosz

    Po 1. Piwo jest dużo smaczniejsze od wódki
    Po 2. Fantastycznie , że za picie piwa w strefach wyznaczonych nie grozi mandat, bp picie piwa nie jest wandalizmem ani niczym złym i bardzo dobrze , że za jazdę po piwku na rowerze nie groi więzienie bo to istny absurd.
    Po 3. Jak ktoś chce się napić 100ml czy 40 ml wódki to idzie do baru na shoota i problem z głowy, bo takie ilości są dla „facetów” którzy muszą wypić szybko wracając do domu bo im kobiety nie pozwalają kupić całej flaszki i zrobić sobie drinka w domowym zaciszu.
    Po 4. Każdy alkohol spożywany bez umiaru jest zły !!!!

  16. Robert B

    Mam wrażenie że piwo nie jest traktowane na równi z innymi napojami alkoholowymi, ma zdecydowanie większe przywileje.
    Panuje powszechne przekonanie, że jest mniej szkodliwe, przecież to tylko jedne piwko. Widok kogoś trzymającego puszkę piwa nie razi tak bardzo jak kogoś trzymającego butelkę wódki.
    Niemniej jednak trzeba się liczyć z konsekwencjami jego spożywania, tak samo jak innych trunków.

  17. Konsternacja

    Piwo to alkohol tak samo jak wino czy wódka ale od zakazów jeszcze nikt nie zmądrzał. Autor słusznie przytacza liczbę chorych na alkoholizm jak i współuzależnionych w Polsce, która jest ogromna, obciążenie finansowe dla państwa widać nie jest jednak na tyle duże aby politycy chcieli coś z tym zrobić. Widocznie lobby browarów jest silniejsze niż chęć zmniejszenia liczby chorych i uzależnionych. Fakt że zakazanie reklam i zmniejszenie punktów sprzedaży nie koniecznie musi dać wymierne efekty. Kultura picia alkoholu jest w naszym narodzie zakorzeniona od zawsze i trudno z tym walczyć. Przyzwyczajenie drugą naturą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.