Instytut Jagielloński w swojej analizie pisze, że: „Polska utraciła zdolność do obrony wód Bałtyku przed rosyjskimi okrętami podwodnymi, którym nie mamy jak się przeciwstawić”. Metaforycznie rzecz ujmując, można powiedzieć, że polska Marynarka Wojenna ulega biodegradacji. Może jest to zjawisko zgodne z ekologicznym nurtem myślenia, z pewnością jednak stanowi dramatyczne zagrożenie w przypadku akcji militarnych na Bałtyku.

Mało kto się tym interesuje, bo teraz euforie wywołuje zakup samolotów F-35. Mało istotne, że pierwsze dwie maszyny znajdą się na stanie uzbrojenia polskiego wojska dopiero za 5 lat, a następne jeszcze później. Tak więc nie doczekają tego wiekopomnego wydarzenia dopiero wybierani w październiku parlamentarzyści. Jeszcze mniej istotne wydaje się, że co prawda samoloty będą w Polsce, jednak kody do maszyn pozostaną w Stanach Zjednoczonych, co oznacza, że każde użycie F-35 będzie wymagało autoryzacji Amerykanów.

Samoloty wojskowe mają taką właściwość, że potrzebują wsparcia na lądzie i wodzie. Jedyny potencjalnie nadający się do użytku okręt podwodny Marynarki Wojennej, ORP Orzeł, czeka na naprawę. Formalnie są jeszcze dwa sędziwe okręty typu Kobben, które w przyszłym roku zostaną wycofane, więc tak jakby ich już nie było.

Była idea zakupu nowych okrętów podwodnych z rakietami manewrującymi jednak została formalnie odłożona na czas kolejnego parlamentu, a zatem w zasadzie ad acta. Podobno w tej sytuacji myśli się o jakimś  tzw. rozwiązaniu pomostowym: wynajmie lub zakupie do momentu oddania do użytku nowej jednostki używanego okrętu podwodnego. To stara koncepcja. Próbowano już zakupić z Australii jednostki, które miały pójść na złom.

Rozwiązanie pomostowe to są mrzonki. W procesie decyzyjnym ma brać udział sześć instytucji: Ministerstwo Obrony Narodowej, Sztab Generalny Wojska Polskiego, Inspektorat Marynarki Wojennej, 3 Flotylla Okrętów, Inspektorat Uzbrojenia i Departament Polityki Zbrojeniowej MON. Procedura wyboru, sprawdzenia stanu technicznego, podpisania umowy, wykonania koniecznych prac remontowych, naprawczych, wyboru dostawcy technologii, wyszkolenia załogi zajmie kilka lat. Wielu ludzi będzie mieć zajęcie i pobierać za nie wynagrodzenie. Jednak czy jest sens tak wieloletniego angażowania na prowizorkę?

Cóż, polska Marynarka Wojenna dryfuje na manowce. To bardzo dziwne, bo wydawało się, że Zjednoczonej Prawicy, która dzierży władzę już 4 lata, sprawy obronności są bliskie i ważne.

„Zyski i straty” – Juliusz Bolek – Przewodniczący Rady Dyrektorów Instytutu Biznesu

Komentarze (5):

  1. Avatar
    Bohdan Juchniewicz

    Oczywiście sprawy obronności są dla obecnej władzy ważne, ale głównie gdy trzeba bronić zdobytych na wrogu stołków. Stołek prezesa NIK-u udało się obronić przez twardy atak wyciągniętej z odwodów zastępczyni i nowej formule głosowania. Otóż trzeba tak długo powtarzać niekorzystne dla władzy głosowanie, aż wynik będzie zgodny z linią partii.
    Z Bałtykiem jest kłopot z tego powodu, że to nie jest okręg wyborczy i żaden ćwierć polityk nie walczy tam o głosy. To nie Radom z lotniskiem widmo, którego rozbudowę wspiera aż dwóch ćwierć polityków. To nie rejon lotniska im. Baranów. Bałtyk jest do zagospodarowania i dopiero, gdy zostanie przekopana do niego kanał to będzie wart zainteresowania.

  2. Avatar
    Rozgoryczony Patriota

    To wstyd dla obecnej władzy, ze doprowadziła do upadku polską flotę wojenną. Pilny remont Orła, to najszybsze i najprostsze rozwiazanie na już, ale to dopiero pierwszy krok, do zrobienia jest jeszcze mnóstwo kolejnych rzeczy.

  3. Avatar
    Jakub

    Jak widać obecna władza cieszy się zakupem takich samolotów jak F35. Cieszą się, że Ameryka pozwoliła im na ich zakup :D. I cieszą się, że uzależniła nas od siebie. Brawo. Potrafimy robić interesy. I kupę mln pójdzie na ich zakup a w pełni i nie szybko je wykorzystamy. Bardzo przykre, że nie inwestują w inne potrzebne rzeczy dla naszej armii. Na tą chwilę ważne jest zainwestować w obronę naszego morza. Bo niedługo to już nic nie będzie pływać pod znakiem PL.

  4. Avatar
    Darek

    Mało kto się tym interesuje, bo teraz euforie wywołuje zakup samolotów F-35. Mało istotne, że pierwsze dwie maszyny znajdą się na stanie uzbrojenia polskiego wojska dopiero za 5 lat, a następne jeszcze później. Jedyny potencjalnie nadający się do użytku okręt podwodny Marynarki Wojennej, ORP Orzeł, czeka na naprawę. I tak to wygląda wstyd dla obecnej władzy .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.