Miesięczne archiwum: Styczeń 2020

Podatek od przeklnięć, podatek o kichnięć – to już wymyślił dawno temu Papcio Chmiel twórca słynnych przygód Tytusa de ZOO. Rządzący idąc tym tropem zaproponowali „podatek od cukru”. Tylko, że to już nie humorystyczny komiks dla dzieci, a brutalny atak na polskich producentów i konsumentów. Prozdrowotne znaczenie opłaty to wulgarna hipokryzja.

Projekt ustawy wprowadzającej podatek brzmi „ustawa o zmianie niektórych ustaw w związku z promocją prozdrowotnych wyborów konsumentów” przewiduje dodatkowe opłaty od napojów zawierających cukier lub inne substancje słodzące lub aktywne. Szacuje się, że z tego tytułu do budżetu państwa wpłynie 2 miliardy złotych. Okazuje się jednak, że cukier, który tak szkodzi ludziom w napojach już takich negatywnych skutków nie wywołuje ani w dosładzanych piwach, czy jogurtach, a nawet dżemach, cukierkach, czy słodyczach! Według twórców projektu ustawy szkodzi on tylko w napojach. Dlatego nie oczekuje się, żeby inne produkty zawierające cukier również zasilały budżet państwa. Oto szczyt hipokryzji.

Wprowadzanie dodatkowych opłat na napoje zawierających cukier lub inne substancje słodzące lub aktywne ma ograniczyć popyt i w ten sposób zmniejszyć konsumpcję. Jednak na tym zabiegu państwo chce zarabiać. Warsaw Enterprise Institute przypomina, że „amerykański instytut badawczy McKinsey Global Institute po przeanalizowaniu 44 rządowych programów zwalczania nadwagi podatkami, stwierdził, że podnoszenie podatku od słodzonych napojów jest najmniej skutecznym ze wszystkich celowych podatków. Przykładowo, w Wielkiej Brytanii po wprowadzeniu podatku od napojów słodzonych cukrem, w okresie od 2015 do 2018 roku spożycie wzrosło o 2,6 proc.” I to tyle w sprawie hipokryzji związanej z proponowaną opłatą.

To jednak nie koniec „podatek od cukru” uderzy w polskich producentów napojów, producentów owoców i rynek pracy. Droższe napoje będą mieć problem z konkurencją zza granicy. Należy pamiętać, że Polska w ramach Unii Europejskiej ma wspólny rynek. W kraju pojawią się napoje z państw ościennych, w których nie ma takich dodatkowych opłat. To spowoduje zmniejszenie produkcji w Polsce, a zatem zmniejszenie plantacji owocowych. Ze względu na import taniego surowca zza granicy już 10 proc. producentów zrezygnowało z upraw. Nowy podatek zwiększy to zjawisko. W efekcie negatywne skutki będą dotyczyć też  rynku pracy. Co prawda bezrobocie w Polsce jest na minimalnym poziomie, jednak poza regionami dużych miast nadal jest wysokie. Plantacje owocowy znajdują się w miejscach, gdzie nie ma przemysłu i jest małe zapotrzebowanie na pracę. Ich brak sprawi, że to będzie jeszcze mniej ofert pracy.

Przeciwko „opłatom cukrowym” protestuje już 9 kluczowych organizacji, reprezentujących sadownictwo i przetwórstwo owoców i warzyw, w tym: Stowarzyszenie Krajowa Unia Producentów Soków, Związek Sadowników RP, Federacja Gospodarki Żywnościowej RP, Stowarzyszenie Polskich Dystrybutorów Owoców i Warzyw „Unia Owocowa”, Krajowy Związek Grup Producentów Owoców i Warzyw, Krajowe Stowarzyszenie Przetwórców Owoców i Warzyw, Krajowe Zrzeszenie Plantatorów Aronii – Aronia Polska, Krajowe Stowarzyszenie Plantatorów Czarnych Porzeczek oraz Polska Izba Produktu Regionalnego i Lokalnego.  To pokazuje jak bardzo niebezpiecznym pomysłem jest projekt „ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z promocją prozdrowotnych wyborów konsumentów”, który choć w założeniach ma przynieść same zyski, w rzeczywistości spowoduje poważne straty.

„Zyski i straty” – Juliusz Bolek – Przewodniczący Rady Dyrektorów Instytutu Biznesu

Większość ludzi utożsamia zysk z pieniędzmi. Do takiego stereotypowego myślenia przyzwyczaił fiskus, który tego typu sukcesy opodatkowuje. Wydaje mi się, że jest cała sfera zysków, których Ministerstwo Finansów nie dostrzega i niech tak zostanie, bo w przeciwnym razie i te sfery zostaną opodatkowane!

Dobroczynność kojarzy się z działalnością altruistyczną, charytatywną lub wręcz z rozdawaniem pieniędzy. To podobnie uproszczony sposób myślenia jak w przypadku zysku, który utożsamiany jest wyłącznie z zarabianiem pieniędzy. Kiedy jednak pomyślimy o innych zyskach niż tylko finansowe, to może się nagle okazać, że działalność charytatywna może być bardzo zyskowna!

Powyższe twierdzenie wyjaśnię na przykładzie międzynarodowej wystawie „Radziwiłłowie. Historia i dziedzictwo książąt”, która przez trzy miesiące była eksponowana w Muzeum Narodowym – Pałacu Wielkich Książąt Litewskich w Wilnie na Litwie. O inicjatywnie dowiedziałem się z depeszy Agencji Informacyjnej. Współorganizatorem tego wyjątkowego wydarzenia była polska Fundacja Trzy Trąby, prowadzona przez Macieja Radziwiłła.

Na wystawie „Radziwiłłowie. Historia i dziedzictwo książąt”  znalazło się ponad 350 eksponatów z około 40 muzeów, bibliotek, archiwów, kościołów, klasztorów i prywatnych kolekcji z 7 krajów świata – Litwy, Polski, Białorusi, Ukrainy, Niemiec, Francji i Ziemi Świętej (Jerozolima). Ekspozycję zwiedziło prawie 55.000 osób, zorganizowano ponad 300 wycieczek z przewodnikiem, 105 interaktywnych zajęć edukacyjnych oraz 7 wydarzeń specjalnych. Przedsięwzięcie okazało się wielkim sukcesem

Aby wystawa „Radziwiłłowie. Historia i dziedzictwo książąt”  mogła zostać zrealizowana była konieczna współpraca polskiej i litewskiej strony oraz wielu ludzi w innych krajach. Ta pozytywna działalność przyniosła więcej korzyści (zysku) niż wiele lat działalności dyplomatycznej, której celem jest budowa dobrych relacji pomiędzy Polską i Litwą. 55.000 zwiedzających to liczba osób, które świadomie zapoznało się z historią jednego z najznamienitszych rodów co oznacza, że wrażeniami i wiedzą w wiarygodny sposób podzielą się z wieloma swoimi znajomymi.

Z pewnością koszt zorganizowania wystawy  „Radziwiłłowie. Historia i dziedzictwo książąt”  przewyższył wpływy, ale nie zyski, oczywiście nie te finansowe, ale te niematerialne, a one są dużo więcej warte. Z tego właśnie przykładu wywodzę, że dobroczynność może być zyskowna.

„Zyski i straty” – Juliusz Bolek – Przewodniczący Rady Dyrektorów Instytutu Biznesu