Agencja Informacyjna donosi o praktykach Związku Aptekarzy Pracodawców Polskich Aptek (ZAPPA) oraz Naczelnej Izba Aptekarska (NIA), które wskazywały „na kwestię niepłacenia podatku dochodowego przez część zagranicznych sieci aptecznych działających na polskim rynku. Obie organizacje wskazywały, że w latach 2015-2019 apteki indywidualne wpłaciły podatek dochodowy w wysokości 1,49 mld zł, a sieci apteczne w wysokości: 218,3 mln zł.” Z informacji Ministerstwa Finansów wynika, że tylko w samym 2019 roku Łączne wpłaty z tytuły danin publicznych w przypadku sieci aptecznych wyniosły 1.105.447.984 złotych, a w przypadku aptek indywidualnych 527.541.406 złotych, czyli dwa razy więcej niż apteki indywidualne.

Przyznam się szczerze, że jestem zmęczony apteczką wojną. Trwa ona już dziesięciolecia. Toczy się ona w trosce o dobro pacjentów. I okazuje się, że to oni są głównymi ofiarami tej wojny. Od wejścia w życie ustawy tzw. „Apteki dla aptekarza” zniknęło ponad tysiąc aptek i punktów aptecznych, w tym wiele na obszarach wiejskich. Ta nazwa jest znamienna, bo apteka ma być dla aptekarza, a nie dla pacjenta! Liczba aptek i punktów aptecznych w Polsce spada nieprzerwanie od października 2017 roku, kiedy łącznie w całym kraju działało ich 14.914. Na koniec grudnia 2019 roku było ich 13.777 (12.573 aptek i 1204 punktów aptecznych). Oznacza to, że w ciągu ponad dwóch lat  w Polsce zniknęło 1.137 placówek aptecznych.

Nikt mi nie wmówi, że im mniej aptek tym lepiej dla pacjenta. Mniej tego typu placówek to za każdym razem gorzej dla chorych. Tym gorzej im maleje dostępność do lekarzy. W czasach pandemii, lekarze stali się wirtualni i praktycznie wielu pacjentów jedyną pomoc mogło dostać od farmaceutów. Na razie pandemia się rozwija, a wojna apteczna trwa i ich ilość maleje.

Obserwuję rynek farmaceutyczny od blisko 30 lat. I stwierdzam, że Im dłużej ustawodawca dociska farmaceutów tym gorzej dla pacjentów. Kiedyś aptekach były dostępne praktycznie wszystkie leki, z wyjątkiem tych rzadko potrzebnych. Teraz nawet jak potrzebuje sól fizjologiczną to farmaceuta obiecuje mi zamówić ją na następny dzień. To oznacza, że to już nie są apteki, tylko punkty zamawiania leków.

Generalnie wojna przebiega pomiędzy indywidualnymi aptekami i sieciami. „W lutym 2020 w Polsce działało 359 sieci aptecznych. Jest to spadek o 38 sieci w porównaniu z lutym 2019 r. Sieci apteczne (za sieć uważa się przedsiębiorstwo posiadające od pięciu aptek w górę) to głównie małe i średnie polskie firmy rodzinne. Według danych liczbowych najwięcej, bo aż 214 z nich, to sieci posiadające od 5 do 9 aptek, kolejne 93 podmioty posiadają od 10 do 19 aptek. 32 sieci posiada od 20 do 49 aptek, 11 sieci posiada od 50 do 99 aptek. Zaledwie 9 sieci posiada ponad 100 aptek na terenie całej Polski. Branża sieci aptecznych w Polsce jest także niezwykle rozproszona – nawet największe z nich mają zaledwie kilkuprocentowy udział w rynku aptecznym.’- Czytam w depeszy Agencji Informacyjnej.

Co oznacza sieć? Że można wystandaryzować usługi, korzystać z efektu synergii, negocjować niższe ceny na leki. Komu i dlaczego na tym zależy aby tak nie było? Oczywiste jest, ze komuś, kto ma z tego zysk, a mnie przeszkadza, że strata jest po stronie pacjentów.

„Zyski i straty” – Juliusz Bolek – Przewodniczący Rady Dyrektorów Instytutu Biznesu

Komentarze (13):

      1. Avatar
        Kermit

        To bardzo dobrze, im mniej aptek, tym mniej leków, im mniej leków tym mniej refundacji, im mniej zażytych leków mniej chorych, bo pamiętajmy, że LEKI TO TRUCIZNA.

  1. Avatar
    Bodzio

    Wygląda to tak, że każdy myśli o sobie, a chorzy, dla których ten cały system powstał aby ich wspierać, są pozostawieni sami sobie.

  2. Avatar
    Highlander

    Rozumie, że nie ma darmowych lunchów, rozumiem że każdy musi na pacjentach zarabiać, ale żeby teraz firmy się ścigały kto więcej pieniędzy odprowadza do budżetu? Tych pieniędzy z których są dofinansowywane leki? Czyli to jest taki obieg zamknięty, w którym zarabiają tylko ci, którzy liczą pieniądze.

  3. Avatar
    Trzeźwy

    Mnie jest obojętne czy apteka jest taka czy siaka, ważne aby:
    1. była otwarta,
    2. miała leki, które potrzebuję, bez zapisywania się,
    3. leki były tanie.
    Wydaje mi się, że Ci co stoją za ideą „apteka dla aptekarza” nie są zainteresowani, powyższymi założeniami.

  4. Avatar
    Bohdan

    Dostępność do leków powinna być sprawą najważniejszą, tylko kto miałby się tym zająć? Skoro trwa „wojna na górze” , to i niżej nie będzie spokoju. Gdybyśmy w Polsce mieli ministra zdrowia to może dałoby się chociaż trochę sytuację naprawić. Ale prędzej do poprawy sytuacji przyczynią się apteki internetowe i ziołolecznictwo. Ktoś spyta, czy to normalne, żeby w dwudziestym pierwszym wieku pomoc zielarza ( czytaj drogisty) była skuteczniejsza od działań aptekarskich? Nie, nienormalne. Ale skoro najpierw Polacy zeszli z drzewa a teraz weszli na nie, to czego normalnego możemy się spodziewać?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.