Archiwa tagu: Andrzej Duda

Opozycja nie może doczekać się nadejścia koronawirusa  COVID-19 do Polski. Według planów ma on być tak fetowany jak powrót Donalda Tuska i zmieść Zjednoczoną Prawicę ze sceny politycznej.

Wygląda na to, że cały dyskurs przeniósł się na płaszczyznę epidemiologiczną. Najlepszą ilustracją jest walka „łokcia” (Marszałek Stanisław Karczewski – PiS) z „kciukiem” (Marszałek Tomasz Grodzki – PO) – obydwaj lekarze. Doszło do tego, że najtęższe głowy zastanawiają się jak myć ręce, aby je umyć? Czy rzeczywiście politycy mają szansę umyć ręce? Dopóki nie ma stwierdzonych przypadków koronawirusa COVID-19 wygrywają rządzący, a jak się pojawi to kto wygra wybory prezydenckie? Joanna Scheuring-Wielgus (Nowoczesna, Teraz, SLD) stwierdziła expresis werbis, że to ta epidemia to prezent poniżej pasa dla Prezydenta Andrzeja Dudy. Wygląda na to, że PiS już w listopadzie 2019 wywołał epidemię w Chinach, aby mieć jakieś pomysły na kompanie wyborczą w 2020 roku. Przypuszczam, że Pani Poseł przecenia możliwości Zjednoczonej Prawicy oraz własne możliwości intelektualne.

Hece polityczne już od dawna przypominają harce pawianów w ogrodzie zoologicznym, więc nic w tym dziwnego. Ciekawsza jest sprawa masek chirurgicznych, których w Polsce brakuje, a na allegro ich ceny osiągają absurdalne ceny. Ponoć są one nieskuteczne w ochronie przed zakażeniem. Dlatego Polska część ich produkcji eksportuje do Chin, bo tam ich stosowanie okazuje pomocne, a kto się pojawi na ulicy bez maski jest natychmiast aresztowany. Żeby było ciekawie, w przychodni, którą odwiedziłem bezpłatnie wręczono mi ich garść. Mało tego mój znajomy zaproponował mi sprzedaż 8 milionów sztuk masek chirurgicznych. Nie komentuję tego, bo już to co napisałem dowodzi obłędu w jakim się znajdujemy.

Zjawisko koronawirusa to przykład zarządzania strachem. Tak budzi się sensację i zmusza do uległości. Warto zauważyć, że choroba jest mniej śmiertelna niż grypa, a ta ostania nikogo nie przeraża. Koronawirus ma okres inkubacji około dwóch tygodni i to jest najtrudniejsze w hamowaniu jego rozprzestrzeniania się. W praktyce identyfikuje się tylko najcięższe przypadki, a prawdopodobnie wiele nie jest identyfikowanych ze względu na łagodne objawy. Być może największym, bo zupełnie nieprzewidywalnym zagrożeniem jest mutacja koronawirusa, z której nie wiadomo co sie może urodzić.

Koronawirus COVID-19 to wspaniały biznes, głównie dla mediów, które mają genialną pożywkę dla budowania sensacji i zwiększania swoich zasięgów. Beneficjentami są zapewne również producenci maseczek chirurgicznych. Podobno ręce zaciera też handel, albowiem Polacy zaczęli już robić zapasy na wypadek epidemii. Przegrywa z pewnością chińska gospodarka, co dobrze rokuje biznesom w innych krajach.

Koronawirusa w Polsce nie ma, albowiem „dopiero 2 marca 2020 roku pojawią się w laboratorium czynniki pozwalające na jego identyfikację” – tak przynajmniej twierdzi lekarka, u której byłem, zaniepokojony przedłużającą się moją, bakteryjną infekcją, zwalczaną antybiotykami. Dowiedziałem się, że skoro leki nie działają to zapewne zakażenie wirusowe. Na wszelki wypadek lekarka wydłużyła mi terapie antybiotykową. I to chyba najlepsza pointa dotycząca przemyśleń w oczekiwaniu na nadejście koronawirusa.

„Zyski i straty” – Juliusz Bolek – Przewodniczący Rady Dyrektorów Instytutu Biznesu

Bardzo smutnie kończy swoje pięcioletnie rządy Prezydent Bronisław Komorowski. Jeszcze kilka miesięcy temu wydawał się pewnym zwycięzcą wyborów. Nagle okazało się, że praktycznie nikt go nie lubi, a wszystkie jego decyzje były złe. Znamienne jest, że ważne media, podsumowując pięcioletni dorobek Bronisława Komorowskiego, skoncentrowały się tylko na jego wpadkach i gafach. Prezydenta krytykuje się już praktycznie za wszystko, bezrefleksyjnie, a szkoda bo czyni się krzywdę.

Nie należę do fanów odchodzącego Prezydenta, ale też nie uważam, że można krytykować bezmyślnie i na ślepo. Dziś Bronisław Komorowski jawi mi się jako ofiara, nie tylko swoich grzechów, ale ogólnego rozgoryczenia i wyczerpania się cierpliwości wyborców. Poprzedni Prezydent Lech Kaczyński miał fatalną prasą za życia i wspaniałą po śmierci. Tak jakby to były dwie osoby. Podobne czary mary dzieją się teraz przy obecnym Prezydencie. W rzeczywistości Bronisław Komorowski będzie oceniany, niebawem, w kontekście swojego następcy Andrzeja Dudy i w tym kontekście okaże się dobry lub zły.

Zanim to się stanie Bronisław Komorowski zamienił się w brata króla Midasa. Ta mitologiczna postać cokolwiek dotknęła zamieniało się w złoto. Gorzej wychodzi to Bronisławowi Komorowskiemu, który czegokolwiek się dotknie jest krytykowane. Drobnym, ale znamienny przykładem będzie przyznanie przez Prezydenta Krzyż Kawalerski Orderu Zasługi RP V klasy dla Pedro Pereira da Silvy, szefa Jeronimo Martins Polska, która zarządza m.in. siecią ok. 2,6 tysiąca popularnych sklepów Biedronka. To wyróżnienie wzbudziło bardzo wiele złych emocji, których nie rozumiem.

Order Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej jest nadawany m. in, cudzoziemcom, którzy swoją działalnością wnieśli wybitny wkład we współpracę międzynarodową oraz współpracę łączącą Polskę z innymi państwami i narodami. Jest pięć klas tego wyróżnienia. Pedro Pereira da Silva miał otrzymać V, najmniej prestiżową klasę. Bronisław Komorowski takich wyróżnień przyznał 631. Jednak stworzona medialna nagonka sprawiła, że wręczenie Orderu wstrzymano……

Pedro Pereira da Silva jako zarządzający Biedronką należy jednego z największych pracodawców w Polsce. Warto w tym miejscu przypomnieć, że ta sieć sklepów kiedyś miała polskich właścicieli, którzy sprzedali swój interes Portugalczykom. Oni przejęli biznes i go twórczo rozwinęli. Być może nie wszystkim się podoba ten model biznesu, niemniej warto zauważyć, że zrobili to zgodnie z polskim prawem i nikt nie zabraniał innym na podobne działania. Jakoś nikomu innemu sukces Biedronki się nie powiódł, ani polskim sieciom, ani międzynarodowym korporacjom.

Warto też dodać, że, za kadencji Pedro Pereira da Silva, sieć Biedronka prowadzi cały szereg pożytecznych kampanii społecznych, które i pomysłowością i rozmachem są w stanie zaimponować każdemu, a innych przedsiębiorców zwyczajnie zawstydzić. Jest on również Prezesem Polsko-Portugalskiej Izby Gospodarczej, a zatem nie ogranicza się tylko do realizowania swojego biznesu i z pewnością, z tego tytułu, wiele robi dla rozwijania współpracy międzynarodowej. Piszę tak, choć nie wiem jakie było pełne uzasadnienie dla przyznania odznaczenia.

Cała awantura nie jest warta funta kłaków. Jednak sama z siebie, jako taka, wyrządziła wiele złego. Nikt na tym nie zarobił. Wydaje mi się też, że całe zamieszanie skłoniło Pedro Pereira da Silvę, delikatnie mówiąc, do smutnych refleksji i choćby z tego powodu jest to strata!

W związku z wyborami na Prezydenta Rzeczpospolitej rodzą się dwa pytania. Pierwsze: kto wygrał? Drugie: kto przegrał? Odpowiedzi wcale nie są takie oczywiste.

Przede wszystkim, po pierwszej turze wyborów, kiedy okazało się, kto będzie uczestniczył w dalszym ciągu w wyścigu o fotel Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, była widoczny ogromny chaos i nerwowość, by nie rzec, panika w sztabie Bronisława Komorowskiego. To całkiem naturalne, albowiem wyniki były kompletnym zaskoczeniem, zwłaszcza dla tych, którzy ufają sondażom badania opinii publicznej – informacje z tych instytucji tak dalece rozminęły się z rzeczywistością, że poddaje to w wątpliwość ich istnienie.

Reakcje obozu urzędującego Prezydenta były dramatycznie nieporadne i wprawiające w zakłopotanie, jak na przykład pomysł referendum w sprawie jednomandatowych okręgów wyborczych czy inicjatywa ustawodawcza w sprawie przechodzenia na emeryturę po 40 latach pracy. Ta ostatnia, po przegranej drugiej turze, natychmiast została wycofana, co, bez względu na cokolwiek, jest kompromitujące i dowodzące, że przez całą kadencję Bronisław Komorowski nie dorósł do stanowiska, które piastował.

Powyższe zachowania Bronisława Komorowskiego były też symbolicznym potwierdzeniem całej prezydentury. W 2010 roku twierdził on, że „podnoszenie podatków to najgorsze rozwiązanie”, a potem przez 5 lat jako Prezydent RP akceptował i podpisywał:

  • podwyższenie podatku VAT z 22 na 23 % oraz na wybrane towary z 7 na 8 % lub 3 na 5 %,
  • w ramach polityki prorodzinnej podwyższenie podatku na ubranka dla dzieci z 8 na 23 %,
  • w ramach zwiększenia dostępności książek obłożenie ich sprzedaży 5 % podatkiem VAT (!),
  • wprowadzenie nowego podatku śmieciowego,
  • podwyższenie składki rentowej ZUS o 33 %,
  • objęcie podatkiem jednodniowych lokat,
  • w ramach budowania społeczeństwa informatycznego likwidacji ulgi podatkowej na koszty łączności internetowej,
  • podwyższenie akcyzy na paliwa, papierosy oraz alkohol

itd. itp. bo fiskalnego zwiększania drenażu kieszeni podatnika było wiele więcej, przy jednoczesnym procesie zwiększania długu Polski. Taką działalność akceptował człowiek, wydatki na kancelarię którego są większe niż Królowej Brytyjskiej.

Andrzeja Dudę poparli, studenci, robotnicy, rolnicy, bezrobotni i emeryci – osoby, którym wiedzie się słabo, więc zapowiedź Bronisława Komorowskiego, który obiecał im, że nie planuje zmian, czytaj: sytuacja nie ulegnie poprawie – była dla nich mało atrakcyjne. Wynika z tego, że powtórnego pretendenta do fotela prezydenckiego nie poparli tylko urzędnicy państwowi i samorządowi, co oczywiste, albowiem to oni stanowią jedyne prawdziwe zaplecze partii władzy Platformy Obywatelskiej, a to właśnie to ugrupowanie wyniosło Bronisława Komorowskiego na najwyższy urząd w państwie. Największym atutem aktualnego Prezydenta było straszenie partią „Prawo i Sprawiedliwość”. Okazało się to mało skuteczne, bo po ośmiu bolesnych latach sprawowania władzy przez Platformę Obywatelską, mógłby równie dobrze grozić tą formacją. Zawsze przychodzi taki moment krytyczny, kiedy ludzie przestają się bać.

Zwycięstwo Andrzeja Dudy wbrew utrwalonym już opiniom, nie było spektakularne, albowiem zwyciężył przewagą zaledwie pół miliona głosów zapewne dlatego, że ponad 3 miliony niezadowolonych obywateli po prostu opuściło już Polskę. Może gdyby w okresie ciszy wyborczej Bronisław Komorowski tak ostentacyjnie nie celebrował Święta Zwycięstwa wynik byłby inny. Może zadecydowali też wyborcy z wielu innych powodów. Przyczyną mogło być uwikłanie się Prezydenta, w okresie kampanii wyborczej, w przetarg na helikoptery wielozadaniowe dla wojska. Zupełnie nieuzasadnione było wchodzenie jego w rolę herolda i ogłaszanie wyboru jakiego dokonało Ministerstwo Obrony Narodowej. Co więcej Bronisław Komorowski okazał się posłańcem złych wieści, albowiem urzędnicy tak pokierowali przetargiem, że praktycznie wykluczyli z niego krajowych producentów, a to oznacza, najkrócej rzecz ujmując, ograniczenie rozwoju polskiej gospodarki i w tej sprawie doszło nawet do masowych protestów. Na terenach, na których produkuje się w Polsce helikoptery wojskowe Prezydent uzyskał najniższe poparcie. Takich bolesnych zachowań Bronisława Komorowskiego dla różnych grup społecznych było zresztą dużo więcej.

Andrzej Duda mógł w przeciwieństwie do Bronisława Komorowskiego obiecywać wyborcom dużo więcej. Możliwe to było ze względu na carte blanche. Urzędujący Prezydent już w składaniu deklaracji bez pokrycia był mocno ograniczony. Zadziałała tu zasada, o której kiedyś Abraham Lincoln powiedział: „Można oszukiwać wielu ludzi jakiś czas oraz niektórych przez cały czas, ale nie da się oszukiwać cały czas wszystkich„.

Realne możliwości oddziaływania Prezydenta są niewielkie. W polskim systemie politycznym moc sprawcza znajduje się w rękach większości parlamentarnej i wyłonionego przez nią rządu. Prezydent jest tzw. Głową Państwa, zwierzchnikiem sił zbrojnych i pożyteczną instytucją w sytuacjach krytycznych. Największą jego bronią jest veto to uchwalonych ustaw. Ma też inicjatywę ustawodawczą, ale aby ona okazała się skuteczna potrzebne jest odpowiednie zaplecze polityczne w parlamencie.

Można powiedzieć, że w wyborach prezydenckich wygrała demokracja, albowiem nikt nie zakwestionował wyników wyborów, co miało miejsce Pół roku wcześniej przy wyborach samorządowych. Przegrała polska gospodarka, bo nią się nikt nie interesuje, a to od jej kondycji będzie zależeć, czy obietnice wyborcze da się zrealizować czy nie.