Archiwa tagu: Andrzej Halicki

Termin wykluczenie cyfrowe stosuje się do osób, które nie mają dostępu do technologii informatycznych. Ocenia się, że Polsce ponad 9 mln osób po 50 roku życia nie korzysta z Internetu i komunikacji elektronicznej. Z powodu tych dysproporcji rozpoczęto działania zmierzające do aktywizacji osób starszych pomagające im zapoznać się z możliwościami jakie daje Internet.

Umiejętność posługiwania się komputerem i korzystania z nowoczesnych technologii była i jest zdobywana przez użytkowników w sposób żywiołowy. Według badań Centrum Badania Opinii Społecznej tylko 6 % osób powyżej 65 lat i 23 % w wieku 55-64 korzysta z rozwiązań jakie daje wirtualny świat, podczas gdy ludzie w przedziale wiekowym 18-24 korzysta aż 93 %. Nie ma w tym nic dziwnego młode osoby są bardziej otwarte na nowe pomysły i idee niż osoby starsze, które charakteryzuje zachowawczość i powściągliwość. Szybki rozwój nowoczesnych technologii spowodował, że wiele dziedzin życia społecznego uległo przekształceniu. Powstały nowy obieg informacji i środki komunikacji. Zmienił się rynek ekonomiczny. Obecnie umiejętność posługiwania się Internetem oraz urządzeniami do tego potrzebnymi jest traktowana podobnie jak czytanie czy pisanie. Szybki rozwój technologii informatycznych doprowadził do podziału społecznego przebiegającego na osoby połączone i niepołączone z siecią.

Wykluczenie cyfrowe, którego linią podziału jest wiek oznacza problemy z komunikacją międzypokoleniową. Nowe formy komunikowania przekładają się na komunikację w świecie realnym. Powstają nowe słowa i zwroty. Ich nieznajomość utrudnia zrozumienie treści komunikatów jak i ich celu. To może prowadzić do coraz większego utrudnienia w zrozumieniu otaczającego świata, a w efekcie izolacji, odrzucenia, skutkującego poczuciem osamotnienia, a nawet depresją. Brak umiejętności korzystania z nowoczesnych może być postrzegany jako rodzaj ułomności, a nawet bezużyteczności co może skutkować spadek autorytetu.

Wykluczenie cyfrowe oznacza nie tylko nieobecność w wirtualnym świecie. Staje się też barierą utrudniającą funkcjonowanie w tradycyjnej rzeczywistości. Już obecnie część czynności, jak na przykład wnioski paszportowe do niektórych krajów można składać tylko przy pomocy Internetu. Wiele usług finansowych realizowanych elektronicznie jest tańszych niż w tradycyjny sposób. Internet pomocny jest też w pozyskiwaniu wielu informacji czy dokonywania zakupów. Jest też coraz powszechniejszym i wygodnym narzędziem komunikacji i to zarówno w przypadku poczty elektronicznej czy też dzięki portalom społecznościowym. To tylko przykłady ilustrujące rosnące znaczenie Internetu w codziennym życiu.

Redukowanie wykluczenia cyfrowego jest ważne dla całego społeczeństwa aby mogło ono stanowić jeden zwarty i kompatybilny organizm. Od 2012 roku Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji oraz Stowarzyszenie „Miasta w Internecie” realizują największą w krajach Unii Europejskiej inicjatywę z obszaru edukacji cyfrowej dorosłych „Polska cyfrowa równych szans”. Już około 250 tys. osób z grupy wiekowej 50+ rozpoczęło korzystanie z Internetu i komunikacji elektronicznej dzięki temu programowi. Zrealizowano to przy pomocy blisko trzech tysięcy przeszkolonych edukatorów tzw. Latarników Polski Cyfrowej.

Aby zwiększyć obszar oddziaływania potrzebne są znaczne nakłady finansowe. Szansą na ich pozyskanie dają programy unijne na lata 2014-2020, takie jak, PO Wiedza Edukacja Rozwój I Regionalne Programy Operacyjne, szczególnie zaś PO Polska Cyfrowa. Kontynuacją programu „Polska cyfrowa równych szans” ma być program „Latarnicy2020.pl”. jego powodzenie zależy od zainteresowania i aktywności wójtów, burmistrzów gmin oraz prezydentów miast, którzy mają być partnerami tej inicjatywy, która może rozwinąć istniejący system edukacji cyfrowej dorosłych I dostosujemy go do indywidualnych potrzeb gmin. Szkoda, że na tak ważny cel przewidziano zaledwie 180 mln złotych, które mają być wydane na aktywizację 400 tysięcy osób w wieku powyżej 50 lat. Pozostaje pytanie co z pozostałymi 8.6 milionami?

Inicjatywę realizacji programu „Latarnicy2020.pl” poparli, m.in. Andrzej Halicki – Minister Administracji i Cyfryzacji, Mieczysław Augustyn – Przewodniczący Komisji Rodziny, Polityki Senioralnej i Społecznej Senatu RP, Michał Szczerba – Przewodniczący Komisji Polityki Senioralnej Sejmu RP oraz Wiesława Borczyk – Prezes Ogólnopolskiej Federacji Stowarzyszeń Uniwersytetów Trzeciego Wieku. Analizy potwierdzają także pozytywny aspekt gospodarczy zmniejszania zjawiska wykluczenia cyfrowego. W 2012 roku firma badawcza PwC obliczyła, że korzyści z tego tytułu mogą wynieść 24 mld zł rocznie. To absolutnie wystarczające uzasadnienie.

Welconomy 2015 czyli XXII Forum Gospodarcze w Toruniu w tym roku zgromadziło ponad 2000 uczestników, którzy wzięli udział w 36 dyskusjach, debatach i panelach, na których wystąpiło ponad 220 prelegentów i mówców. Tak powstał znaczący potencjał, który, mam nadzieję, przyniesie swoje dobre plony.

Tak ogromna mnogość spotkań, czasem kilka w tym samy czasie, nie daje szansy uczestniczenia we wszystkich. Niestety nie udało mi się rozdwoić, a czasem to bym musiał nawet się rozpięćić (jeśli istnieje takie słowo, a jak nie to powstało nowe). Niemniej uczestniczyłem w kilku debatach, które uznałem za ważne.

Tegoroczne Welconomy odbyło się pod hasłem innowacyjności. Słowo było zamiennie używane z nowoczesnością, nowością, nowatorstwem. Warto jednak zauważyć, że takich słów jak „przełomowe” czy „rewolucyjne” nie usłyszałem, co uważam za znamienne. Jedna z debat była zatytułowana „Innowacyjność”. Refleksje z niej płynące napawają smutkiem. Innowacyjność w przypadku Polski to mit. Największy problem ma z tym gospodarka. Patenty są zgłaszane przez uczelnie, a nie przez przemysł, który praktycznie nie ma pionów badawczo-rozwojowych. Brak jest transferu innowacji z nauki do przemysłu. Bożena Lublińska-Kasprzak, Prezes Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, powiedziała o barierach w rozwoju innowacyjności: „przeważają u nas mikroprzedsiębiorstwa (97% wszystkich działających) – z natury rzeczy słabsze i mniej skłonne do inwestowania w innowacyjność niż duże organizacje, które powinny starać się o zwiększenie swej produktywności, m.in. dlatego, że tylko niewielka ich część inwestuje we wdrażanie innowacyjnych technologii.”

Polska jest 41 miejscu na świecie jeśli chodzi o innowacyjność. W Europie zajmuje jednak 3 miejsce, tyle, że nie od początku, ale od końca. Polska ma dwa razy mniej naukowców niż Portugalia. Pieniądze, które powinny iść na ludzi, mających zajmować się innowacyjnością, są przeznaczane na sprzęt, który kupuje się oczywiście za granicą, a zatem wspiera się w ten sposób obcą myśl techniczną. Dlatego właśnie okazuje się, że innowacyjny w Polsce może być Zakład Ubezpieczeń Społecznych…

W zaistniałej sytuacji, do czasu jakościowego przełomu, który się nie zapowiada, lepiej mówić o inteligentnym rozwoju. Taką szansę dają klastry przemysłowe. Być może dobry przykładem będzie Lubelski Klaster Lotniczy, który ruszył za sprawą PZL-Świdnik. Jego Prezes Krzysztof Krystowski powiedział, że spółka „chce wziąć odpowiedzialność za rozwój miejscowego klastra, jako ważny partner dla władz lokalnych i pozostałych lokalnych przedsiębiorców. O tym jak ważne jest współdziałanie grupy przedsiębiorców widać choćby na przykładzie ostatniego, dużego przetargu, w jakim uczestniczy PZL-Świdnik – na dostawę 70 helikopterów dla MON. Uczestniczymy w nim wraz z 900. naszymi poddostawcami, zatrudniającymi ok. 4 tys. osób.” Według Krystowskiego zatrudnienie w zakładach PZL-Świdnik może wzrosnąć o nawet 2 tys. osób w perspektywie najbliższych siedmiu lat, o ile spółka zwycięży w kontrakcie dla MON. To obrazuje, że tylko inwestycje mogą prowadzić do rozwoju gospodarczego i spadku bezrobocia, oczywiście o ile będą wspierane.

Innowacyjność w naturalny sposób łączy się z IT czyli technologią informacyjną. Jedna z debat zatytułowana została pytaniem: „Rozwój IT szansą czy zagrożeniem dla Polski?” Cóż moim zdaniem, niektóre szanse są zagrożeniami. Grzegorz Napieralski Zastępca Przewodniczącego sejmowej Komisji Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii, odpowiadając na pytanie stwierdził, że „zagrożeniem jest powstrzymywanie się od rozwoju, zwłaszcza kiedy wszyscy się rozwijają. Grozi to utratą kompatybilności z rzeczywistością.” Pragmatycznie potwierdził to Andrzej Halicki Minister Administracji i Cyfryzacji dostrzega „bariery technologiczne, związane z nakładami, poziom kompetencji czyli świadomość jak to można wykorzystać. Wśród urzędników panuje przekonanie o niebezpieczeństwach, ryzykach, a nawet nieopłacalności z technologią informacyjną. Wciąż obowiązuje kult pieczątki i papierowego obiegu dokumentów.” Z pewnością te dogmaty stanowią poważny hamulec.

Praktycznym przykładem zawracanie kijem rzeki jest to co się dzieje w sprawie pobierania opłat za przejazd autostradami w Polsce. Zostało to omówione podczas debaty „Nowoczesne rozwiązania i produkty dla infrastruktury”. Krzysztof Król Doradca Prezydenta RP zauważył, że „nowoczesne urządzenia pozwalają systemom elektronicznym rozpoznawać pojazdy. To w praktyce oznacza, że można stworzyć system pozwalający zlikwidować bramki płatnicze na autostradach. W efekcie rozwiązuje to problem korków na drogach, bo bramki są wąskim gardłem. Odejście minister  Elżbiety Bieńkowskiej przekreśliło te projekty, którymi nikt się teraz nie zajmuje.” Szkoda, albowiem elektroniczna identyfikacja pojazdów może być rozwiązaniem dla wiele innych spraw. Wskazywał na to Marek Cywiński Dyrektor Generalny Kapsch Telematic Services „system viaTOLL może minimalizować zajeżdżanie miast przez samochody, zmniejszać ilość wypadków drogowych, ograniczać ruch i kłopoty z parkowanie dzięki inteligentnej komunikacji radiowej”.

Wielką szansą jest też rozwój telemedycyny. Przekonywali o tym z kolei mówcy uczestniczący w debacie pod takim tytułem. Prof. Ryszard Piotrowicz kierownik Kliniki Rehabilitacji i Kardiologicznej i Elektrokardiologii Nieinwazyjnej wskazywał, że „telemedycyna sprawdza się chociażby w kardiologii polega na monitorowaniu kondycji i zachowań serca. Transmisje EKG można przeprowadzać z domu pacjenta. Na podstawie algorytmu jest możliwe podejmowana konkretnych decyzji terapeutycznych. To doskonałe rozwiązanie w przypadku opieki nad pacjentami, którzy mają wszczepiony rozrusznik lub fibrylator.” Jednak dla Narodowego Funduszy Zdrowia i Ministerstwa Zdrowia sprawa nie jest już tak oczywista i nie chcą uwzględnić wydatków telemedycyny w koszyku refundowanych usług medycznych. Przyczyną jest brak definicji takiego terminu jak telemedycyna i regulacji prawnych na ten temat.

Cóż w zasadzie, z wszystkich debat, w których uczestniczyłem wynika, że jeśli chodzi o innowacyjność, a nawet tylko o inteligentny rozwój nie będzie łatwo. Perspektywy są nędzne. Jeden z urzędników, którego, z litości nie będę tu sławić powiedział: „Panie, nie przesadzajmy z tą innowacyjnością, ona bardzo szybko się starzeje. Cała Europa jest w defensywie. Wśród światowych liderów innowacyjności nie ma przedsiębiorstw z Unii Europejskiej”. To żadne pocieszenie, ale temat do zastanowienia się.

P.S. W opowieści o Welconomy 2015 nie napisałem o debacie na temat CSR czyli społecznej odpowiedzialności biznesu, stało się tak, bo to materiał na oddzielny tekst, którego bohaterem będzie m. in. pewna Biedronka Jeronimo Martins Polska…..