Archiwa tagu: apteka

Polskim pacjentom grozi bardzo utrudniony dostęp do opieki farmaceutycznej i leków. Wynika to z niezrozumiałej i ryzykownej polityki dla krajowego systemu opieki zdrowotnej prowadzonej przez Naczelną Izbę Aptekarską, której podstawowym zadaniem powinno być zapewnienie wszystkim polskim farmaceutom jak najlepszych warunków pracy. Tylko w takiej sytuacji pacjenci będą mogli czuć się bezpiecznie, a leków i opieki farmaceutycznej im nie zabraknie.

Negatywne skutki działalności samorządu aptekarskiego są już teraz bardzo widoczne. Sytuacja pogarsza się od lat. W Polsce spada liczba aptek. To zła tendencja w sytuacji starzejącego się społeczeństwa, które potrzebuje większej ochrony farmaceutycznej. Od października 2017 roku liczba aptek w całym kraju zmniejszyła się o około 1.200. Likwidacja placówek farmaceutycznych w największym stopniu dotknęła obszarów wiejskich, gdzie dostęp do usług medycznych zwykle i tak jest bardzo utrudniony.

Dla absolwentów szkół średnich farmacja przestaje być atrakcyjnym kierunkiem studiów. To kolejny zawód medyczny, obok lekarzy i pielęgniarek, w którym grożą poważne braki kadrowe. Powód jest bardzo prosty – w tej chwili możliwości rozwoju po uzyskaniu dyplomu farmaceuty i wykonywania zawodu są coraz bardziej ograniczane przez samorząd aptekarski i przede wszystkim sprowadzają rolę farmaceutów do funkcji sprzedawców w aptekach. W 2020 roku sytuacja na rynku aptek może stać się jeszcze trudniejsza, ponieważ podczas styczniowego Krajowego Zjazdu Aptekarzy została przyjęta kontrowersyjna uchwała, na mocy której farmaceuta nie daje rękojmi należytego prowadzenia apteki, jeżeli przystąpi do sieci franczyzowej.

Skoro liczba aptek się zmniejsza, a farmaceutów brakuje, to dlaczego samorząd pozbawia ich możliwości decydowania o przyszłości, tym bardziej, że niewielu młodych ludzi stać na otwarcie, tak zwanej niezależnej apteki, bez wsparcia finansowego – a takie dają właśnie sieci franczyzowe? Farmaceuci prowadzący niezależne apteki i te zrzeszone w sieci skończyli taki sam kierunek studiów – dlaczego tylko jeden z nich, według samorządu, wie jak rzetelnie wykonywać zawód?

Wojewódzki lub Główny Inspektorat Farmaceutyczny mogą z łatwością wstrzymać pozwolenie na prowadzenie pierwszej apteki, jeżeli farmaceuci współpracują z innym podmiotem, m.in. na podstawie wspominanej wcześniej umowy franczyzy. To jawna dyskryminacja farmaceutów, którzy chcą być również przedsiębiorcami, ale ich samorząd, który powinien działać w interesie wszystkich swoich członków, im tego zabrania i pozbawia ich możliwości decydowania o zawodowej przyszłości i wyborze rodzaju działalności.

Uchwała prowadzi do zmniejszenia konkurencji między aptekami w obszarze cen czy dostępności leków dla pacjentów. Z punktu widzenia pacjentów zdrowa konkurencja na rynku aptek jest konieczna do zachowania równowagi rynkowej różnorodności.

W polskim systemie opieki zdrowotnej brakuje lekarzy i pielęgniarki. Zamiast korzystać z wiedzy i doświadczenia farmaceutów i wzmocnić ich rolę w opiece medycznej nad pacjentem – samorząd ogranicza ich rolę.

Franczyza to jeden z podstawowych sposobów rozwijania działalności gospodarczej przez małych polskich przedsiębiorców, którzy w ten sposób zyskują dostęp do finansowania, nowoczesnych rozwiązań technologicznych wsparcie dużej organizacji, szkolenia i rozpoznawalną markę. Z tych powodów franczyza od lat cieszy się dużą popularnością także na bardzo konkurencyjnym rynku aptecznym.

„Zyski i straty” – Juliusz Bolek – Przewodniczący Rady Dyrektorów Instytutu Biznesu

„Nie wszystko złoto co się świeci” – tak najkrócej można by skomentować poselski projekt zmiany ustawy o prawie farmaceutycznym. Teoretycznie ma rozwiązać problem nierównomiernego rozmieszczenia aptek i poprawić nadzór nad nimi. Tak wynika z uzasadnienia propozycji zmian. Może jednak, zamiast oczekiwanych rezultatów, spowodować chaos na rynku farmaceutycznym, co dla pacjentów będzie skutkować podwyżką leków. To nie jedyne negatywne efekty.

Projekt zmian, w praktyce, wyłącznie, zabezpiecza interesy farmaceutów. Nie ma to żadnego wpływu na poprawę jakości obsługi pacjentów, wręcz przeciwnie. Efektem proponowanej nowelizacji ustawy będzie zmniejszenie konkurencji i prawdopodobnie zmniejszenie ilości aptek. Rozdrobnienie rynku osłabi pozycję  aptekarzy w negocjacjach cenowych z hurtowniami farmaceutycznymi (chyba, że powstaną grupy zakupowe?). To może oznaczać tylko wzrost ceny leków dla pacjentów. Jednocześnie podwyżki cen medykamentów będą wynikiem wyższych kosztów prowadzenia apteki, ze względu, na zakładane w projekcie, ograniczenie ilości placówek do maksymalnie czterech punków.

Powyższe, negatywne skutki nowelizacji ustawy, to jeszcze nie wszystko. Tak daleko idąca ingerencja państwa w strukturę własnościową aptek, jak to przewiduje projekt zmiany ustawy o prawie farmaceutycznym, może być zakwestionowana przez wymiar sprawiedliwości. Prawdopodobnie zapisy będą naruszać zasady rynku wewnętrznego Unii Europejskiej, przez co mogą narazić Polskę na konieczność wypłaty odszkodowań wobec podmiotów, które w wyniku uchwalenia noweli, poniosą straty.

Nowelizacja ustawy o prawie farmaceutycznym zapewne jest potrzebna. Jednak jej brzmienie powinno mieć zupełnie inny charakter. Ilość aptek w Polsce z roku na rok maleje. Jest to trend odwrotny do ilości pacjentów, którzy nie tylko coraz częściej odwiedzają placówki farmaceutyczne, ale także zostawiają tam coraz więcej pieniędzy. Jest to naturalne zjawisko, wynikające z procesu demograficznego jakim jest systematycznie wydłużająca się średnia wieku. Rośnie też zapotrzebowanie na konsultacje w aptekach, a więc chodzi o to aby ilość aptek i profesjonalnej obsługi się zwiększała. Nowelizacja powinna uwzględniać tę tendencję, a nie ją ignorować, albowiem apteki są ważnym elementem sytemu opieki zdrowej. I to powinno być główną myślą przyświecającą projektom zmian ustawodawczych.

Stare powiedzenie mówi, że lepsze jest wrogiem dobrego. Można to rozumieć dwuznacznie. Przeważnie jednak dzieje się tak, że lepsze jest gorsze od dobrego. Przykładem może być psucie rynku aptecznego.

Kilka lat temu w mojej okolicy było wiele aptek, zarówno prywatnych jak i sieciowych świetnie zaopatrzonych, aż człowiekowi chciało się leczyć. Minęło parę lat. W prawie farmaceutycznym nastąpiły zmiany. Liczba aptek się skurczyła, a te które pozostały mają bardzo ograniczony asortyment. Przykłady mogą być następujące: smecta – 4 saszetki (z pudełka zawierającego 10), sól fizjologiczna – 6 ampułek itd. Kiedy mowa o prawdziwych lekach, z jaką receptą bym nie przyszedł słyszę, że to lek na zamówienie, który może być dostarczony następnego dnia. Kiedy jest to poniedziałek, to powiedzmy, że to nie problem. Jednak kiedy z taką receptą przychodzą w piątek, oznacza to, że lek będzie dostępny w poniedziałek, a zatem po trzech dniach. Leki, to nie ciasteczka, opóźnianie terapii, nie tylko może wydłużyć okres leczenia, ale w skrajnych przypadkach może być niebezpieczne dla zdrowia. Takie właśnie są skutki poprawiania prawa farmaceutycznego na wniosek samorządu aptekarskiego…..

Teraz wraca stary pomysł ustawy, której ideą jest tzw. „apteka dla aptekarza”. Pomyślana jest ona głównie jako zabezpieczenie przywilejów aptekarzy. Najlepszy dowodem jest to, że projekt przewiduje nawet dziedziczenie prawa do prowadzenia apteki, o ile spadkobierca posiada odpowiednie uprawnienia. Inicjatorzy ustawy twierdzą, że chcą walczyć z zagrożeniem jakim są zagraniczne apteki sieciowe. Z takim zagrożeniem oczywiście chce walczyć każdy. Jednak rozdrobniony rynek apteczny to fantastyczna wiadomość dla koncernów farmaceutycznych i hurtowni lekarstw, które mając słabych partnerów mogą z nimi robić co zechcą. Jednak projekt ustawy w żaden sposób nie odnosi się do tych oczywistych zagrożeń. Prawdę mówiąc czeka na ustawę, której ideą byłaby „apteka dla pacjenta„.

Jeśli chodzi zaś zagrożenie monopolizacją rynku aptecznego to stan przedstawia się następująco. Na blisko 15.000 aptek, dwie trzecie stanowią placówki indywidualne. Aktualnie na rynku działa aż 390 sieci aptecznych, z czego zaledwie 16 sieci ma powyżej 50 aptek w skali całego kraju i tylko 5 należy do organizacji z udziałem kapitału zagranicznego, które mają zaledwie 4 proc. udziału w całym rynku. Oznacza to, że 96 proc. rynku należy do polskich przedsiębiorców, a inicjatorzy ustawy chcą walczyć z 4 procentami. Pomysł ustawy jest ćwiczony na różne sposoby od 25 lat. Jednak już w 1992 roku Trybunał Konstytucyjny, uznał niekonstytucyjność proponowanych rozwiązań z uwagi na nieuzasadnione ograniczenie swobody działalności gospodarczej.

Gdyby ustawodawca bezkrytycznie odniósł się do inicjatywy samorządu aptecznego, skutki tego ulepszenia pogorszyłyby istniejącą sytuację. Z pewnością wzrosną ceny leków (co jest sprzeczne z dążeniami rządu, który choćby na przykładzie ustawy 75+ czyli darmowych leków dla seniorów stara się obniżyć koszty leczenia). Doprowadzi do  to też do wywłaszczenia polskich przedsiębiorców (96 proc. rynku dystrybucji farmaceutycznej to polski kapitał). Aptekarze, którzy mogą posiadać maksymalnie 4 placówki staną się bezbronni w negocjacjach handlowych z wielkimi, międzynarodowymi korporacjami farmaceutycznymi, które praktycznie w dowolny sposób będą  mogły kształtować ceny leków. czy na tym właśnie zależy inicjatorom ustawy?