Archiwa tagu: bankructwo

Jest realna szansa, że nowelizacji art. 477² kodeksu postępowania cywilnego zabije polski biznes. Nie stanie się to od razu. Zajmie to prawdopodobnie około 5 lat. Przy czym będzie to efekt kuli śnieżnej, czyli kondycja polskiej gospodarki będzie się pogarszać w w postępie geometrycznym.

Pracodawcy nie bardzo zdają sobie sprawę z powagi sytuacji, wywołanej radosną twórczością ustawodawcy. Co do zasady śledzą przepisy dotyczące życia gospodarczego i nie spodziewają się śmiercionośnego uderzenia ze strony nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego. Zauważył to jednak Instytut Biznesu i nawet nagłośnił sprawę w wydanym oświadczeniu, w którym można przeczyć, że „bardzo znacząco została osłabiona pozycja pracodawcy w sporze z pracownikiem, obciążając go dodatkowymi, trudnymi do oszacowania kosztami. Nowelizacja doprowadza relacje pracodawca pracownik do absurdu i podważa całą filozofię zatrudniania jako idei prowadzenia przedsiębiorstwa gospodarczego w celu osiągania zysku.”

Nowelizację kodeksu postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (Dziennik Ustaw z 6 sierpnia 2019 r. poz. 1469). Zmiana art. 477² kpc umożliwia sądowi pierwszej instancji orzekającemu przywrócenie pracownika do pracy nałożenie na przedsiębiorcę obowiązku dalszego zatrudniania pracownika do czasu prawomocnego wyroku. Na taki wyrok można czekać nawet dwa lata. Przez ten okres pracodawca musi utrzymywać pracownika, którego sobie nie życzy oraz jego stanowisko pracy. Warto też dodać, że jeśli w końcu sąd przyzna pracodawcy rację to nikt mu nie zwróci poniesionych nakładów. Krótko mówiąc teraz na każdego pracownika przedsiębiorstwo powinno założyć rezerwę na wypadek kosztów związanych ze zwolnieniem w wysokości około 120.000 zł. Prawdopodobnie taniej będzie zbankrutować.

Co ryzykuje zwolniony pracownik wnosząc przeciwko przedsiębiorstwu pozew do sądu? NIC. Może natomiast zyskać zatrudnienie w postaci „świętej krowy” w przedsiębiorstwie, które chciało się go pozbyć. Każde oczekiwanie pracodawcy może ignorować. Każdą uwagę może natychmiast zgłosić do sądu jako próbę mobbingową. W 2018 roku ponad 42.000 byłych pracowników założyło swoim pracodawcom sprawy o niesłuszne zwolnienie. Teraz należy się spodziewać znacznie więcej tego typu pozwów. Sądy nie są z gumy. To oznacza, że znacznie wydłuży się czas orzekania.

Cóż, wprowadzenie tak radykalnych i asymetrycznych regulacji prawnych to istne szaleństwo. Bardzo podwyższa ryzyko prowadzenia działalności gospodarczej.

„Zyski i straty” – Juliusz Bolek – Przewodniczący Rady Dyrektorów Instytutu Biznesu

Ministerstwo Sprawiedliwości  przygotowuje ważne zmiany w ustawach dotyczących pożyczek i kredytów konsumenckich. Chodzi w nich o zabezpieczenie potencjalnych korzystających przed krytycznymi ryzykami z tym związanymi. Zbyt restrykcyjne ograniczenia mogą, wbrew woli autorów, pogorszyć sytuacje.

Dobry zwyczaj, nie pożyczaj” – mówi mądre przysłowie. Jednak gdyby nie pożyczki wiele przedsięwzięć by się w ogóle nie udało. Dotyczy to zarówno przedsiębiorców jak i osób indywidualnych. W pożyczkach najważniejszymi sprawami jest to oprocentowanie i zabezpieczenie kredytu. Dobrze, też, jest, zawsze, przekazanie pieniędzy opisać w umowie. Dokument warto bardzo uważnie przeczytać jeszcze przed podpisaniem, albowiem zawsze jest tak, że pożyczający uważa, że pieniędzy trzeba oddać więcej i/lub wcześniej, natomiast pożyczkobiorca sądzi, że mniej i/lub później. Niestety, osoby potrzebujące pieniędzy często nieuważnie czytają umowy lub nie rozumieją wszystkich zapisów i wynikających z nich konsekwencji, albo przymuszeni jakimś imperatywem nie zwracają na to uwagi. Na takie zachowania czyhają nieuczciwi pożyczkodawcy.

W obecnym prawie poważną luką jest brak regulacji, które pozwoliłyby sprawnie interweniować w sytuacjach lichwiarskich pożyczek, zwłaszcza wtedy gdy są one udzielane pod zastaw nieruchomości. Bardzo wysokie oprocentowanie, często w powiązaniu z jeszcze szybsza wymagalnością, jest niezwykle ryzykowne zwłaszcza dla osób prywatnych (szczególnie starszych) i małych firm. Często kończy się to nie tylko bankructwem, ale też odebraniem mieszkań lub miejsc, w których jest prowadzona działalność gospodarczą. W związku z tym bardzo dobrze, że wreszcie ustawodawca, postanowił uregulować te kwestie. Jest to nawet w interesie rynku pożyczkowego, który, przez różnego rodzaju kombinatorów, traci reputację.

Projekt inicjatywy ustawodawczej idzie jednak dalej. Przewiduje on również wprowadzenie nowych ograniczeń, dotyczących wszystkich pożyczek krótkoterminowych, również tych udzielanych przez banki. Nowelizacja zakłada, że całkowite pozaodsetkowe koszty pożyczki nie mogą przekraczać 20 proc. w skali roku. Złamanie tego zakazu ma skutkować odpowiedzialnością karną. Sztywne określanie wysokości oprocentowania jest ryzykowne, albowiem sytuacja w gospodarce podlega koniunkturalnym zmianom. Poza tym, wiadomo, że w biznesie obsługa i koszt pożyczki jest powiązany z usługą i ryzykiem jej zwrotu.

Zmiany, proponowane w obecnym kształcie, dotkną, nie tylko rynek pożyczek udzielanych przez wyspecjalizowane firmy, lecz także pożyczki bankowe. Tak daleko idące obostrzenia mogą zagrozić legalnemu rynkowi pożyczek. Istnieje również uzasadnione ryzyko, że niezaspokojone potrzeby będą realizowane nielegalnie przez wyspecjalizowane grupy przestępcze. Może to oznaczać rozwój czarnego rynku. Gdyby doszło do takiej sytuacji byłoby gorzej niż lepiej. Dlatego warto, teraz, na etapie kształtowania się nowelizacji, przemyśleć, ze szczególną dbałością, wszelkie możliwe konsekwencje planowanych zmian. W tej sprawie uaktywnił się  Instytutu Staszica. Jego eksperci przygotowują analizę potencjalnych skutków proponowanych rozwiązań, uwzględniającą m.in. obecne uwarunkowania funkcjonowania rynku pożyczek i kredytów konsumenckich w Polsce i w innych krajach europejskich. Mam nadzieję, że ten dokument zostanie wykorzystany w pracach nad nowelizacją prawa.

Bankructwa przedsiębiorstw, tak naprawdę nikomu nie wychodzą na dobre. Wierzyciele bezpowrotnie tracą swój majątek, ludzie pracę, a państwo źródło pozyskiwanie pieniędzy z podatków. Istniejące prawo w tym zakresie w zasadzie wskazuje procedury jak należy dokonać czynności pogrzebowych. Jednak niebawem jest szansa na zmianę dzięki nowemu projektowi prawa restrukturyzacyjnego i nowelizacji prawa upadłościowego.

Jak złe są obecne regulacje najlepiej ilustruje sprawa PBG SA, wielkiego przedsiębiorstwa, skazanego, nie dlatego, że było złe, tylko ze względu na to, że tak są skonstruowane przepisy, które zamiast pomagać utrudniają sanację. Niedawno w tej sprawie wypowiedziała się Kinga Banaszak – Filipiak , wiceprezes PBG SA w upadłości układowej: w obecnym prawie brak jest definicji wielu pojęć, kluczowych dla procesu restrukturyzacji, brak jednoznacznego określenia wierzytelności objętych postępowaniem. Rozwiązanie problemów praktycznych bardzo często opiera się na interpretacjach i opiniach kancelarii prawnych. Każda wątpliwość oznacza wydłużenie procesu naprawczego, oddala termin zawarcia układu. To, że PBG, przez ponad dwa lata prac nad układem, wciąż utrzymuje się na rynku, to ewenement nie tylko na skale kraju. Pokazuje to determinację właścicieli i pracowników, by uratować firmę, ale mam także nadzieję, że to też wyraz zrozumienia sektora finansowego dla znaczenia firmy dla polskiej gospodarki – dodaje Kinga Banaszak – Filipiak.

W podobny tonie wypowiada się Wojciech Reszka, były wiceprezes KHS Krosno SA, które jak wiele innych przedsiębiorstw nie dało rady, w imadle aktualnego prawa upadłościowego i naprawczego: W obecnym stanie prawnym, firma, która ma problemy finansowe, na tyle duże, że nie płaci swoim kontrahentom, w uzgodnionych terminach, musi liczyć się z ryzykiem upadłości i w efekcie likwidacji. Pomimo tego, że obecne rozwiązania prawne zakładają możliwość układu z wierzycielami i dalsze istnienie firmy, to jak pokazują statystyki, postępowania zakończone układem z wierzycielami stanowią niecały 1 % wszystkich postępowań upadłościowych. Do tego należy jeszcze dodać, że stale wzrasta liczba wniosków o ogłoszenie upadłości. Dominują w nich postępowania obejmujące likwidację majątku dłużnika. Jednocześnie wzrasta liczba oddaleń wniosków z ogłoszenie upadłości z uwagi na „ubóstwo masy”. Do tego dochodzi  zbyt długi czas prowadzenia postępowania oraz jego wysokie koszty.

Właśnie taki stan rzeczy doprowadził do nowej inicjatywy ustawodawczej polegającej na nowelizacji prawa upadłościowego i stworzeniu prawa restrukturyzacyjnego. Główną ideą nowego unormowania jest zachęcenie obu stron czyli wierzycieli i dłużników do porozumienia się, bo zysk z tego będzie większy niż z mechanicznej likwidacji. Wśród nowych, planowanych rozwiązań są między innymi: wprowadzenie instrukcyjnych terminów dla sędziego kierującego takim postępowaniem oraz wprowadzenie opłaty sądowej dla wierzyciela w wysokości 1% wartości kontraktu, zwiększenie uprawnień aktywnych wierzycieli: to wierzyciele–kontrahenci, czyli również przedsiębiorcy, będą podejmować decyzję o warunkach restrukturyzacji, maksymalizację szybkości i efektywności restrukturyzacji i upadłości, zapewnienie instytucjonalnej autonomii postępowań restrukturyzacyjnych w oderwaniu od stygmatyzujących postępowań upadłościowych, zrównanie wierzycieli publicznoprawnych i prywatnych w zakresie kolejności zaspokajania, zwiększenie praw aktywnych wierzycieli (liczą się głosy tych, którzy w głosowaniu uczestniczą), wprowadzenie zmian co do możliwości ubezskutecznienia umów zawieranych przez upadłego na przedpolu upadłości oraz zwiększenie kręgu czynności nieważnych na przedpolu upadłości, możliwość sprzedaży zagrożonego  podmiotu bez efektu obniżenia wartości, utraty renomy i wystraszenia kontrahentów, rezygnacja z abstrakcyjnego systemu wyliczania wynagrodzenia na początku postępowania. Z jednej strony Syndyk będzie miał jasne zasady określające, jakie wynagrodzenie może uzyskać za swoją pracę, z drugiej strony zapewniona będzie realna kontrola nad wynagrodzeniem Syndyka i naturalna motywacja do lepszej pracy.

Takie nowinki są przewidziane. Proces legislacyjny ma się zakończyć do lipca 2015 roku. Oby tak się stało i w ostatniej chwili, jakieś poprawki nie wykrzywiły całej idei. Jeśli będą opóźniania w procesie legislacyjnym, może do niego nie dojść w obecnym parlamencie, byłaby to poważna strata nie tylko czasu.