Archiwa tagu: Biedronka

Byłem przekonany, że tzw. podatek CIT jest mitem. Istniejącym tylko w ordynacji podatkowej. Myślałem, że wpływy z tego tytułu są znikome, a tu taka niespodzianka!

CIT (skrót od angielskiego Corporate Income Tax – jak się okazuje ustawodawcy, ani Ministerstwa Finansów ustawa o języku polskim nie obowiązuje) czyli rodzaj podatku bezpośredniego podatek obciążający dochody uzyskiwane przez osoby prawne czyli organizacje jest znienawidzonym haraczem przez przedsiębiorców. Robią oni wszystko aby go nie płacić. Przede wszystkim starają się generować koszty, aby zysk czyli kwota od której należy zapłacić CIT był jak najmniejszy. Ten podatek dochodowy w zależności od kategorii wynosi od 10 do 20 proc. Dla większości przedsiębiorstw jest to 19 proc. czy sporo.

Tymczasem okazuje się, że przedsiębiorcy, którzy chętnie płacą CIT. Najwięcej wpływów do budżetu z tego tytułu generuje KGHM Polska Miedź 850.000.000 zł. Drugie miejsce zajmuje Jeronimo Martins Polska, właściciel sieci dyskontów „Biedronka”, – 290.200.00 zł. Trzecim podmiotem jest PGE Dystrybucja268.300.000 zł. To są poważne wpływy. O ile KGHM i PGE Dystrybucja nie wywołują zaskoczenia, jako, że są to wielkie przedsiębiorstwa, ale co ważniejsze, ich większościowym właścicielem jest Skarb Państwa, więc trudno sobie wyobrazić, aby te podmioty unikały płacenia CIT. Zaskakuje działanie Jeronimo Martins Polska, którego właścicielami są Portugalczycy, co sugerować by mogło, że wzorem innych podmiotów zagranicznych, działających u nas, będą się starać zyski wyprowadzić z Polski, tak aby uniknąć płacenia podatku dochodowego, w kraju który do tego doprowadził. Wygląda na to, że właściciel Biedronki ma innej podejście do tego.

Kiedy zajrzymy na listą największych pracodawców w Polsce okaże się, że królem jest Poczta Polska zatrudniająca na umowę o pracę 74.600 pracowników.  Na drugim miejscu jest Jeronimo Martins Polska dający pracę 60 .000 osób. Liderzy dystansują się znacząco od trzech następnych pracodawców, zatrudniających odpowiednio PKO BP39.400, PGE38.500, KGHM Polska Miedź33.400. Okazuje się, że znów wśród największych przedsiębiorstw znajduje się Jeronimo Martins Polska, jest to jedyne prywatne przedsiębiorstwo w tym gronie.

Według Głównego Urzędu Statystycznego, w pierwszym  kwartale 2017 roku nakłady inwestycyjne ogółem przedsiębiorstw spadły. Tymczasem wśród podmiotów, które inwestują, jak nie trudno się domyślić jest Grupa Jeronimo Martins, która w tym okresie zainwestowała ponad 400.000.000 zł, z czego 50 proc. w sklepach. Mało kto się orientuje, że, ten właściciel popularnej sieci dyskontów „Biedronka” od 1995 roku zainwestował już w Polsce ponad 12.000.000.000 zł.

Jako teoretyk i praktyk zarządzania zastanawiam się w czym tkwi przyczyna sukcesu Jeronimo Martins Polska? Czy to przypadek czy mistrzostwo? Oczywiste jest, że to zasługa efektu skali i synergii. Zanim jednak to się pojawiło musiały być inne przyczyny, które pozwoliły właścicielowi „Biedronki” tak urosnąć. Może stoi za tym pomysł biznesowy, a może rzetelność kupiecka?

Co może mieć wspólnego sieć sklepów spożywczych z literaturą? W przypadku sklepów Biedronka okazuje się, że bardzo dużo. Nie tylko w ofercie handlowej jest wiele tytułów książkowych, ale do tego jeszcze organizuje konkursy literackie.

W 2015 roku Jeronimo Martins Polska , właściciel sieci dyskontów Biedronka zorganizował konkurs literacki „Piórko”, na opowiadanie dla dzieci. Napłynęło wówczas aż 4.OOO prac. Sądziłem, że to wyczerpało entuzjazm autorów. Okazało się, że w tym roku doszło do drugiej edycji konkursu. Mimo, że jest tylko jedna nagroda napłynęło aż 4.3OO prac. Wątpię aby jedyną motywacją była wysokość nagrody wynosząca 1OO.OOO złotych. Sądzę, że przyczyn zaangażowania jest więcej.

O sukcesie konkursu Piórko może decydować, że jest on przeznaczony wyłącznie dla osób przed debiutem książkowym. Prace nadsyłane mają być adresowane do dzieci w wielu 4-1O lat. To chyba jedyny konkurs, którego utwory należy napisać dla tej grupy wiekowej. Z jednej strony wydaje się to łatwe, ale czy jest takie w rzeczywistości? Nie wiem. Jednak 4.3OO osób chce pisać dla najmłodszych.

W tym roku w konkursie Piórko zwyciężyła pani Monika Radzikowska. Według jury jej praca umiejętnie odświeża formułę klasycznej baśni. Autorka zgrabnie operuje rozpoznawalnymi w baśni motywami – dzięki temu czytelnik bez trudu dostrzeże mądrość zaklętą w tej opowieści. Laureatce udało się wyraziście zarysować charaktery postaci i umiejscowić je w dynamicznej akcji. Do tego klarowna konstrukcja ułatwia dzieciom podążanie za historią. Obrazowy język kreuje baśniowy świat, poruszając wyobraźnię i budząc emocje. Wartościowe i optymistyczne przesłanie może być punktem wyjścia do rozmowy z dzieckiem na temat konieczności podejmowania prób i przezwyciężania własnych lęków, jednocześnie prowadząc małego czytelnika ku samodzielnemu odkryciu uniwersalnych prawd i zachęcając do kierowania się nimi we własnym życiu.

Pani Monika Radzikowska ma 26 lat, pochodzi z Ząbek. Z wykształcenia jest archeologiem. Uwielbia góry, książki, stare mapy i ruiny ukryte w najdziwniejszych miejscach. Na co dzień pracuje w Zamku Królewskim w Warszawie, opowiadając dzieciom baśnie i legendy. W czasie wakacji pakuje plecak i rusza na wykopaliska lub na dalekie wędrówki, tam, gdzie kończy się asfalt, a zaczyna szlak. Wierzy, że niemożliwe nie istnieje i każdy może dotrzeć na koniec świata, aby spełniać swoje marzenia. Podróże są jej pasją i inspiracją – uwielbia poznawać ludzi z innych krajów, regionów, rozmawiać z nimi, słuchać ich historii. Nade wszystko przywiązana jest jednak do Polski – lubi wracać i opowiadać o tym, co spotkało ją na szlaku. Zawsze chciała pisać książki. Motyw podróży i odkrywania siebie samego znajduje odzwierciedlenie w jej pracy konkursowej. Mam wrażenie, że jej pasje i charakter pracy zadecydowały o zwycięstwie. To kolejny dowód, że ludzie, którzy są zaangażowani mają większe podstawy do odniesienia sukcesu.

 

W 2O15 roku 63 procent Polaków nie przeczytało ani jednej książki. Mimo tego, podobno, jesteśmy w pierwszej dwudziestce najbardziej rozczytanych narodów.

Czytanie było luksusem czy też przywilejem XX wieku. Z wielu prowadzonych badań wynika, że lektura książek pozytywnie wpływa na rozwój mózgu, zarówno jeśli chodzi o pamięć, koncentrację jak również rozwój wyobraźni. Wprowadzono powszechna oświatę, aby walczyć z analfabetyzmem. Strach pomyśleć do czego może doprowadzić ludzkość rezygnacji z luksusu jakim jest czytanie?

Wygląda na to, że nikt nie ma skutecznego pomysłu jak zachęcić ludzi do dobrowolnego czytania. Wszystkie programy skłaniające do korzystania z książek okazują się nieskuteczne lub skuteczne w sposób niezadawalający. Może mają charakter pozorny. Możliwe, że chodzi o to, aby ludzi pozbawić zdolności pamiętania, koncentracji i wyobraźni, albowiem dużo łatwiej zarządza się społeczeństwami pozbawionymi tych zdolności.

Zaskakujące, w kontekście tego co napisałem wcześniej, jest jak rośnie grono ludzi piszących książki. W ogóle, okazuje się, że co roku rośnie ilość opublikowanych tytułów. Właśnie się dowiedziałem, że zakończył się pierwszy etap drugiej edycji konkursu sieci sklepów Biedronka dla pisarzy i ilustratorów – „Piórko 2O16. Nagroda Biedronki za książkę dla dzieci”. Okazało się, że w niecałe sześć tygodni, od ogłoszenia przedsięwzięcia, nadesłano blisko 4.3OO prac! To imponująca ilość.

Inicjatywa sieci sklepów Biedronka jest godna podziwu, zwłaszcza, że to już druga edycja i cieszy się ona coraz większym powodzeniem. Być może motywacją jest nagroda wynosząca 1OO.OOO złotych. Nie wykluczone, że to ona sprawia, że wielu ludzi postanawia zostać pisarzami. Może ma też wpływ na to zapewniony druk i kolportaż książki w największej sieci sklepów Biedronka. W każdym razie akcja dowodzi, że można ludzi zainteresować intelektualnym wyzwaniem jakim jest pisanie.

Wracając do sprawy czytania. Tu z pewnością nie ma tak prostego pomysłu. A może? Może należy ogłosić konkurs czytelniczy, w którym nagrodą główną będzie 1OO.OOO złotych oraz wywieszenie zdjęcia zwycięscy we wszystkich sklepach sieci  Biedronka? Żart, nie żart, z pewnością warto szukać skutecznych pomysłów, sprawiających, że odsetek ludzi czytających jeśli nawet nie będzie rósł, to przynajmniej nie będzie malał, w przeciwnym razie książki staną się elitarną rozrywką, boję się, że zbyt elitarną. Moim zdaniem byłaby to strata.

O Biedronce, a w rzeczywistości o Jeronimo Martins Polska pisałem już kilkukrotnie. Cóż, sieć sklepów zwraca uwagę swoją aktywnością. Spółka, zatrudniając, w 2.6OO sklepach, ponad 55.OOO pracowników, jest największym prywatnym pracodawcą w Polsce. Nawet Prezes Jarosław Kaczyński wypowiada się publicznie na temat tej sieci handlowej.

Nie tylko Prezes i ja dostrzegamy Biedronkę. Jest ona uwzględniona również w Raporcie „Odpowiedzialny biznes w Polsce 2015. Dobre praktyki„, przygotowanym przez Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Jeronimo Martins Polska, w oczach organizatorów, zyskał uznanie za organizację  Konkursu „Piórko 2015. Nagroda Biedronki za książkę dla dzieci” oraz wsparcie  Funduszu Stypendialnego Natalii Partyki. Wypada dodać, że działalność sieci handlowej została dostrzeżona spośród ponad 8OO zgłoszonych akcji. Co oznacza, że potencjalna konkurencja była bardzo duża.

To nowe, ale nie pierwsze, działania Jeronino Martins Polska, działanie z zakresu społecznej odpowiedzialności biznesu. Warto przypomnieć: Ogólnopolski Festyn Rodzinny z okazji Dnia Dziecka „Bądźmy razem”, kampanię „Czytajmy etykiety„, projekt społeczny „Codziennie bądźmy razem”, Kino z Biedronką, Mistrzostwa Polski i Świata Dzieci z Domów Dziecka w piłce nożnej, programy edukacyjne: „Śniadanie daje moc” organizowane w ramach koalicji „Partnerstwo dla zdrowia” oraz „Razem zadbajmy o zdrowie”, konkurs „Młodzi projektanci dla Biedronki”, projekt „Biedronka i znani projektanci dla Fundacji DKMS” oraz zrównoważone zarządzanie odpadami.

Wszystkie te działanie nie są przypadkowe. Są one dowodem na konsekwentną realizację strategii społecznej odpowiedzialności biznesu, wypracowanej przez Jeronimo Martins Polska. Zakłada ona wywieranie pozytywnego wpływu na życie pracowników, klientów i partnerów handlowych oraz reagowanie na potrzeby otoczenia społeczenie, w którym funkcjonuje. Osobiście mam do wielu aktywności, realizowanych przez różne przedsiębiorstwa, pod szyldem społecznej odpowiedzialności biznesu, stosunek krytyczny. Działania podejmowane przez Spółkę z logo Biedronki, są praktycznie modelowe, a przy tym zaskakują pomysłowością, są absolutnie warte naśladowania i co najważniejsze przynoszą nie tylko materialny zysk!

Wśród podmiotów wyróżnionych  w Raporcie „Odpowiedzialny biznes w Polsce 2015. Dobre praktyki” kategorii „zaangażowanie społeczne i rozwój społeczności lokalnej”  znalazły się m. in. również: Anvil, BGK, BGŻ, BOŚ, BPH, City Handlowy, Deloitte, Energa, IKEA, Lotos, Medicover, Nokia, Orange, Orlen, Pelion, PGE, PKO, PKO BP, Polfarma, PwC, Skanska, T-Mobile i Tauron.

W zdrowym ciele zdrowy duch. Zdrowe ciało to takie, które uprawia sport. Dobrze jest mieć taki nawyk od młodości. Ludzie potrzebują liderów uprawiających sport, aby ich naśladować. Ci ostatni natomiast potrzebują pieniędzy, aby móc się oddać swojej pasji.

Jak zwykle pieniądze! Bez nich zdaje się nic już nie jest możliwe. Pieniędzy brakuje na wszystko, więc powstają różne inicjatywy, wspierające potrzebujących. Teraz przyszła kolej na pomoc młodym sportowcom. Właśnie ruszył nowy Funduszu Stypendialnego Natalii Partyki. Ma on wspierać sportowców w wieku od 16 do 22 lat, którzy, z różnych przyczyn, mają utrudniony dostęp do profesjonalnego zajęcia się sportem. Fundusz został utworzony przez Natalię Partykę i Akademię Rozwoju Filantropii w Polsce, we współpracy z Fundacją Dobra Sieć. Partnerem projektu jest sieć sklepów Biedronka, której właścicielem jest Jeronimo Martins  Polska (JMP).

Funduszu Stypendialnego Natalii Partyki to nowatorskie podejście. O środki ubiegało się ponad 120 osób. Każda musiała przygotować 1 minutową filmową prezentację i to stanowiło podstawę do rozpatrzenia wniosku przez Kapitułę Funduszu. W jej składzie znaleźli się: mistrzyni olimpijska Natalia Partyka, polska lekkoatletka, tyczkarka, brązowa medalistka igrzysk olimpijskich Anna Rogowska, senator Andrzej Person, członkini Zarządu Akademii Rozwoju Filantropii w Polsce Elżbieta Łebkowska, dziennikarz i komentator sportowy TVP Przemysław Babiarz oraz przedstawiciel JMP. Mieli oni bardzo trudne zadanie albowiem praktycznie wszyscy ubiegający się zasługiwali na stypendia.

Napisałem o nowatorstwie projektu nie tylko dlatego, że aplikacjami były filmy. W ramach projektu ruszyła również platforma crowdfundingowa: DamNaSport.pl. Dzięki niej młodzi sportowcy mogą zorganizować zbiórkę pieniędzy na cele związane z rozwojem ich kariery sportowej, np. na zakup sprzętu sportowego czy wyjazd na zawody, a internauci – odkrywać lokalne talenty, wspierać je w pokonywaniu barier i pomóc osiągnąć sportowy sukces. Więcej informacji o projekcie znajduje się na stronie internetowej: www.fundusznataliipartyki.pl.

W konkursie wyłoniono 12 osób, które skorzysta z budżetu 150 tysięcy zł. Szczęśliwcami zostali Maria Magdalena Andrejczyk (rzut oszczepem), Szymon Bębenek (narciarstwo alpejskie), Rafał Biolik (biegi), Jakub Brzeziński (kajakarstwo slalomowe), Dominik Bury (biegi narciarskie), Kamil Bury (biegi narciarskie), Krzysztof Gała (łyżwiarstwo figurowe ), Magdalena Karolak (podnoszenie ciężarów), Bartosz Tyszkowski (rzut dyskiem, kulą i oszczepem), Agata Warło (biegi narciarskie), Aleksandra Wólczyńska (zapasy) i Rafał Zagajewski (biegi). Jak widać biegi narciarskie zdominowały ten konkurs. Osobiście żałuję, że żaden reprezentant szachów nie otrzymał stypendium. To oczywiście żart, bo chodzi o sporty ruchowe, a poza tym w przypadku gry planszowej koszty są znikome.

Wszyscy stypendyści mają już pewne sukcesy i osiągnięcia, a także swoje cele i marzenia. Stypendia przeznaczą głównie na sprzęt sportowy i odzież. To smutna konstatacja, albowiem pokazuje z jak podstawowymi problemami borykają się młodzi sportowcy. Mam nadzieję, że Funduszu Stypendialnego Natalii Partyki oraz platforma crowdfundingowa: DamNaSport.pl w jakimś stopniu zmienią ten stan rzeczy.

Karnawał artystyczny związany z konkursem „Piórko 2015” trwa. W czerwcu wyłoniono zwycięski tekst Katarzyny Szestak książki dla dzieci w wielu 4 -1O lat, z pośród ponad 4 tysiące propozycji. Teraz przyszedł czas na rozstrzygnięcie czyje prace plastyczne ozdobią publikację.

Obserwuję konkurs „Piórko 2O15” od początku czyli od marca kiedy został ogłoszony. Przyglądam mu się z zainteresowaniem, ze względu na rozmach i pomysłowe budowanie fabuły całego wydarzenia. Nagrody to 1OO.OOO złotych dla autora tekstu, a teraz tyle samo dla twórcy ilustracji. Jednak to nie będzie koniec, bo jeszcze zapowiedziano uroczystą premierę wydanej książki. Takie oto pomysły na promocję twórców i czytelnictwa wśród dzieci, ma pewien dyskont „Biedronka”, należący do Jeronimo Martins Polska. Co w tym czasie robi powołane do takich wydarzeń tzw. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego? Tego nie wie nikt. Prawdopodobnie dlatego, że działalność resortu jest utajniona. Rzecznik prasowy nie odpowiada nawet na listy. Prawdopodobnie Ministerstwo zeszło do podziemia. Niestety nie wiem przed kim się ukrywa, a może zapadło się ze wstydu pod ziemię?

Na konkurs napłynęło ponad 1.OOO propozycji prac. To imponująca aktywizacja osób przejawiających zdolności plastyczne. Ich oceną zajęło się jury w składzie: Bohdan Butenko – wybitny ilustrator książek, laureat wielu nagród polskich i zagranicznych, Kawaler Orderu Uśmiechu, Katarzyna Nowowiejska – absolwentka malarstwa, autorka ilustracji do książek, tworząca aplikacje mobilne i filmy animowane, Aleksandra Krzanowska – autorka ilustracji do podręczników i wydawnictw edukacyjnych oraz  Elżbieta Śmietanka-Combik – ilustratorka podręczników szkolnych i książek dla dzieci. Zadanie przed wybierającymi musiało być trudne, bo z pewnością co najmniej kilkanaście prac było na najwyższym poziomie, a trzeba było wybrać tylko jedną! To musiał być trudny wybór.

Laureatem została pani Natalia Jabłońska, pochodząca ze Stalowej Woli, 22-letnia studentka krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Jej prace zyskały uznanie jurorów ze względu na wysoką jakość artystyczną i dbałość wykonania projektów, spójność z tekstem literackim, a także dopasowanie do możliwości poznawczych dzieci w wieku 4-1O lat. Teraz, czekam do listopada, kiedy ma się odbyć premiera książki.

Bardzo smutnie kończy swoje pięcioletnie rządy Prezydent Bronisław Komorowski. Jeszcze kilka miesięcy temu wydawał się pewnym zwycięzcą wyborów. Nagle okazało się, że praktycznie nikt go nie lubi, a wszystkie jego decyzje były złe. Znamienne jest, że ważne media, podsumowując pięcioletni dorobek Bronisława Komorowskiego, skoncentrowały się tylko na jego wpadkach i gafach. Prezydenta krytykuje się już praktycznie za wszystko, bezrefleksyjnie, a szkoda bo czyni się krzywdę.

Nie należę do fanów odchodzącego Prezydenta, ale też nie uważam, że można krytykować bezmyślnie i na ślepo. Dziś Bronisław Komorowski jawi mi się jako ofiara, nie tylko swoich grzechów, ale ogólnego rozgoryczenia i wyczerpania się cierpliwości wyborców. Poprzedni Prezydent Lech Kaczyński miał fatalną prasą za życia i wspaniałą po śmierci. Tak jakby to były dwie osoby. Podobne czary mary dzieją się teraz przy obecnym Prezydencie. W rzeczywistości Bronisław Komorowski będzie oceniany, niebawem, w kontekście swojego następcy Andrzeja Dudy i w tym kontekście okaże się dobry lub zły.

Zanim to się stanie Bronisław Komorowski zamienił się w brata króla Midasa. Ta mitologiczna postać cokolwiek dotknęła zamieniało się w złoto. Gorzej wychodzi to Bronisławowi Komorowskiemu, który czegokolwiek się dotknie jest krytykowane. Drobnym, ale znamienny przykładem będzie przyznanie przez Prezydenta Krzyż Kawalerski Orderu Zasługi RP V klasy dla Pedro Pereira da Silvy, szefa Jeronimo Martins Polska, która zarządza m.in. siecią ok. 2,6 tysiąca popularnych sklepów Biedronka. To wyróżnienie wzbudziło bardzo wiele złych emocji, których nie rozumiem.

Order Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej jest nadawany m. in, cudzoziemcom, którzy swoją działalnością wnieśli wybitny wkład we współpracę międzynarodową oraz współpracę łączącą Polskę z innymi państwami i narodami. Jest pięć klas tego wyróżnienia. Pedro Pereira da Silva miał otrzymać V, najmniej prestiżową klasę. Bronisław Komorowski takich wyróżnień przyznał 631. Jednak stworzona medialna nagonka sprawiła, że wręczenie Orderu wstrzymano……

Pedro Pereira da Silva jako zarządzający Biedronką należy jednego z największych pracodawców w Polsce. Warto w tym miejscu przypomnieć, że ta sieć sklepów kiedyś miała polskich właścicieli, którzy sprzedali swój interes Portugalczykom. Oni przejęli biznes i go twórczo rozwinęli. Być może nie wszystkim się podoba ten model biznesu, niemniej warto zauważyć, że zrobili to zgodnie z polskim prawem i nikt nie zabraniał innym na podobne działania. Jakoś nikomu innemu sukces Biedronki się nie powiódł, ani polskim sieciom, ani międzynarodowym korporacjom.

Warto też dodać, że, za kadencji Pedro Pereira da Silva, sieć Biedronka prowadzi cały szereg pożytecznych kampanii społecznych, które i pomysłowością i rozmachem są w stanie zaimponować każdemu, a innych przedsiębiorców zwyczajnie zawstydzić. Jest on również Prezesem Polsko-Portugalskiej Izby Gospodarczej, a zatem nie ogranicza się tylko do realizowania swojego biznesu i z pewnością, z tego tytułu, wiele robi dla rozwijania współpracy międzynarodowej. Piszę tak, choć nie wiem jakie było pełne uzasadnienie dla przyznania odznaczenia.

Cała awantura nie jest warta funta kłaków. Jednak sama z siebie, jako taka, wyrządziła wiele złego. Nikt na tym nie zarobił. Wydaje mi się też, że całe zamieszanie skłoniło Pedro Pereira da Silvę, delikatnie mówiąc, do smutnych refleksji i choćby z tego powodu jest to strata!

Co 35 sekund na świecie ktoś zapada na raka krwi. Jest to jedna z najczęstszych i najgroźniejszych chorób dziecięcych. Przeważnie najskuteczniejszym lekarstwem jest przeszczep szpiku kostnego, jednak co piąty pacjent nie znajduje dawcy…. Te dane statystyczne można zmienić.

Przeszczep szpiku kostnego jest najprostszy lekarstwem na choroby krwi. Jednak ta prosta recepta napotyka na trudność w realizacji, albowiem mimo, że ponad 25 milionów dawców zarejestrowanych w światowych bazach w 2015 roku, prawdopodobieństwo znalezienia zgodnego genetycznie wynosi zaledwie 1:20.000. Aby to zmienić konieczne jest zwiększenie bazy dawców. Aby tak się stało każdy ochotnik musi wykonać badanie genetyczne. Kosztuje ono około 250 złotych. Tradycyjnie, przekracza to możliwości państwowego systemu opieki zdrowotnej. Ostatnio odnoszę wrażenie, że wszystko przekracza jego możliwości, z wyjątkiem dofinansowania leków eksportowanych za granicę. Mam nadzieję, że osoby z Ministerstwa Zdrowia odpowiedzialne za tę aferę spotka zasłużona kara.

Tradycyjnie już, tam gdzie państwo jest niewydolne, do akcji, niczym supermen, wkracza sieć sklepów Biedronka, należąca do Jeronimo Martins Polska. Teraz wspiera ona akcję promocji dawstwa szpiku kostnego, którą zajmuje się Fundacja DKMS Polska. Do współpracy zostali zaproszeni projektanci Paprocki&Brzozowski. Szerzeniu idei dawstwa szpiku kostnego będą służyć zaprojektowane specjalnie na tę okazję koce i poduszki z nadrukami znaków zodiaku, które od 20 lipca br. dostępne są wyłącznie w sklepach Biedronka. Nadruki obrazują wyobrażenia i styl rysowania dzieci. Każdy koc i poduszka opatrzone są banderolą, zawierającą informację, o stronie internetowej, na której można się rejestrować, aby zostać dawcą krwiotwórczych komórek macierzystych (krwi lub szpiku).

Jest to piękna i prosta inicjatywa, wspierająca działania na rzecz promocji zdrowia i pomocy potrzebującym oraz budująca świadomość społeczeństwa w tym zakresie, dzięki możliwości dotarcia do szerokiego grona odbiorców. Odwiedzającym „Biedronkę” zostanie przybliżona idea bycia genetycznym bliźniakiem i niesienia tym samym pomocy chorym na raka krwi. Każdy może pomóc, rejestrując się w bazie dawców krwiotwórczych komórek macierzystych prowadzonej przez Fundację DKMS Polska ( http://www.dkms.pl/pl/zostan-dawca ). To najlepszy sposób, nie tylko aby walczyć z rakiem krwi, ale również aby tę walkę wygrać.

Powyższa idea znalazła już jedną dobrą pointę. Otóż jeden z pracowników „Biedronki” kilka lat temu zarejestrował się jako dawca. Okazało się, że pewien 3 letni Piotruś właśnie potrzebuje od niego pomocy. Pracownik został dawcą. Dzięki temu chłopiec dostał szansę na powrót do zdrowia i normalne życie.

Koce w cenie 39,99 zł, a poduszki w cenie 19,99 zł są dostępne w sieci „Biedronka” od 20 lipca 2015 roku do wyczerpania zapasów. Zamierzam się tam wybrać i kupić większy zapas, albowiem to będzie mój pomysł na prezenty w tym roku. Poduszki i koce są naprawdę ładne i sądzę, że wszystkim przeze mnie obdarowanym przypadną do gustu. Będą to prezenty wielokrotnie pożyteczne, co oznacza wielokrotny zysk i to mi się BARDZO PODOBA.

Wielki polski poeta Ks. Jani Twardowski trafił pod skrzydła Biedronki, a dokładnie pod „strzechy” największej sieci sklepów pod tą nazwą. Stało się tak za sprawą wyjątkowej publikacji „Można odejść na zawsze, by stale być blisko”, której autorem jest światowej sławy fotograf i dziennikarz Czesław Czapliński i wielki dokumentalista wybitnych przedstawicieli polskiej inteligencji.

Ks. Jan Twardowski to poeta, który nazywał siebie „Janem od Biedronki”. Tworzył poezję, mówiącą o tym, co zwyczajne, codzienne, świeckie, przepełnioną ciepłem, humorem i urzekająco prostą. Autor, żyjący po za światem literackim, ale obecny w nim po dziś, ale co więcej, żyjący stale w pamięci czytelników, co dla nieżyjących twórców jest największym uznaniem.

Książka „Można odejść na zawsze, by stale być blisko” zawiera unikatową rozmowę z księdzem przeprowadzoną przez Czesława Czaplińskiego. Dziennikarz spędził z Poetą wiele czasu. Korzystając z wyjątkowej okazji przebywania w klauzurowym, kontemplacyjnym klasztorze ss. Wizytek, przy warszawskim Krakowskim Przedmieściu, wykonał wiele unikatowych i magicznych zdjęć Księdza. Fotografie ukazują  Jana Twardowskiego w jego prywatnej, domowej przestrzeni. Zdjęcia odsłaniają otoczenie w jakim żył i tworzył ten niezwykle wrażliwy i bliski ludziom Autor. Publikowane fotografie to także swoisty zapis spotkania dwóch niezwykłych artystów.

Właśnie w taki sposób, sieć sklepów „Biedronka”, z okazji setnej rocznicy urodzin ks. Jana Twardowskiego przypomina swoim Klientom o tę wybitną postać. Jest to już kolejne przedsięwzięcie tego przedsiębiorstwa, mające na celu wsparcie popularyzacji czytelnictwa w Polsce. Regularną sprzedaż książek „Biedronka” prowadzi już od roku 2009. Wśród nich znajdują się pozycje z klasyki literatury, a także tytuły współczesnych, nagradzanych autorów. W zeszłym roku zaoferowano książki nominowane do nagrody Nike w 2014 roku. Wśród propozycji są również tytuły skierowane do najmłodszych czytelników – wydawnictwa edukacyjne, aktywizujące oraz interaktywne. W tym roku „Biedronka” ogłosiła konkurs „Piórko 2015. Nagroda Biedronki za książkę dla dzieci“, w ramach którego wyróżniona praca zostanie wydana i trafi na sklepowe półki.

Piszę o tym, aby zawstydzić wszystkie pozostałe sieci sklepów, nie tylko spożywczych, ale wszystkich innych, a także instytucje, które powinny zajmować się popularyzacja czytelnictwa, a zamiast tego wykonując działania pozorowane, tylko aby przejadać pieniądze.

Nagle Polska zamarła, podobnie jak w czasach starożytnego Egiptu, w związku z zaćmieniem słońca. Nikogo jednak nie wzrusza powszechne zaćmienie umysłu widoczne na każdym kroku, permanentnie. Jedną z przyczyn ogólnopolskiego otumanienia jest dramatycznie niski poziom czytelnictwa.

Statystyczny Polak czyta półtorej książki rocznie, a przecież część ludzi zawyża tę statystykę, albowiem muszą czytać książki zawodowo. Prawdopodobnie częsty kontakt z lekturami mają też osoby uczące się. Według najnowszych badań TNS Polska przeprowadzonych na zlecenie Biblioteki Narodowej, aż 58 proc. Polaków deklaruje, że nie czyta książek. To pokazuje skalę katastrofy. Na wszelki wypadek nie przeprowadza się badań na umiejętność czytania ze zrozumieniem.

Wśród wniosków z badania znalazła się rekomendacja, że nawyk czytania dobrze wykształcić jak najwcześniej u dzieci przez rodzinę i przyjaciół. Jest to ważne, albowiem system edukacji jest tak beznadziejny, że szkoła nie jest w stanie podołać temu zadaniu. Okazuje się poziom czytelnictwa po ukończeniu edukacji spada.

Tam gdzie swoich statutowych zadań nie potrafią zrealizować piękne i zakochane w sobie Ministerstwo Edukacji Narodowej i Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego na ratunek przychodzi popularna sieć dyskontowa Biedronka należąca do Jeronimo Martins Polska. Dla nich inercja urzędników jest pożywką. Dlatego postanowili zorganizować konkurs na książkę dla dzieci. Nagroda dla zwycięzcy to 100.000 złotych. To bardzo dużo pieniędzy. Tyle wynosi nagroda literacka Nike. Co więcej taka sama nagroda jest przeznaczona dla artysty, który zadba o szatę graficzną. Honorowy patronat nad konkursem objął Rzecznik Praw Dziecka, Marek Michalak, zaś w jury zasiądzie m.in. reprezentant wydawnictwa Zielona Sowa, dziennikarz Jarosław Gugała, autorka książek dla dzieci Renata Piątkowska czy ilustrator Bohdan Butenko.

Nagrodzona książka ma być wydana w nakładzie kilkudziesięciu tysięcy egzemplarzy i być dostępna w ponad 2.600 sklepach Biedronki w całej Polsce. Celem akcji jest zatrzymanie spadku zainteresowania książkami wśród dzieci. Przy okazji konkursu Biedronka ma przeprowadzać akcje, promujące książki jako najlepszą drogę rozwoju dziecięcej wyobraźni i intelektu. Jednak to przedsięwzięcie to nie jest czysta filantropia. Literatura staje się nieodłączną ofertą dyskontów. Cały rynek książek w Polsce wycenia się na 2,6 mld złotych. Biedronka może w ciągu jednej akcji sprzedażowej osiągnąć przychody na poziomie 10 mln złotych. Tak było w 2014 roku, kiedy w ramach akcji „Tanie czytanie” do sklepów sieci Biedronka miały trafić 2 mln egzemplarzy książek po 4,99 zł

To, na co Ministerstwa potrzebują pieniądze wyszarpywać z kieszeni podatników i jest z definicji deficytowe, to prywatni przedsiębiorcy potrafią przekłuć na pieniądze. Oczywiście opisany przypadek nie jest panaceum na wszystkie dolegliwości, pokazuje jednak, że czasem dwie nogi to lepiej niż cztery. Aby zrozumieć aluzję poprzedniego zdania, trzeba czytać książki. Proszę jednak tego nie traktować ani jako sprawdzian, ani jako kolejne badanie.