Archiwa tagu: Biedronka

Być może przyczyną końca cywilizacji na Ziemi nie będą śmieci. Jednak stanowią one coraz poważniejszy problem, a jego generatorem jest ludzkość i to tyko ona może się z nim uporać. Najlepiej byłoby nie produkować śmieci. To jest jest jednak mało realne. Można natomiast pracować na minimalizacją powstawania odpadów.

Właśnie rozpoczął się ciekawy konkurs EKOpraktyki. Głównym jego celem jest promocja właściwych zachowań ekologicznych, mających zachęcić do szanowania środowiska naturalnego. Jest on adresowany do ludzi, dla których los Ziemi bliski. W konkursie mogą uczestniczyć osoby, które opiszą stosowane na co dzień działania, przyczyniające się do ochrony środowiska naturalnego. Według organizatorów konkursu każda ekopraktyka jest pożyteczna, dlatego zgłoszone działania mogą dotyczyć każdej sfery, czyli np.: oszczędności wody, energii, segregacji odpadów, odpowiedzialnych zakupów, ekologicznego transportu itd.

Organizatorem konkursu jest Rekopol Organizacja Odzysku Opakowań. Istnieje on od 2002 roku, zajmując się realizacją obowiązku odzysku i recyklingu dla przedsiębiorców wprowadzających produkty w opakowaniach. Rekopol współpracuje z ponad 2.000 organizacjami. Jest on liderem wśród tego typu podmiotów w kraju. Wspierając obowiązkowe działania przedsiębiorców, tworzy największy w Polsce system zbiórki selektywnej odpadów opakowaniowych. Współpracuje z ponad stoma organizacjami zajmujących się gospodarką odpadami, prowadzącymi zbiórkę na terenie ponad 700 gmin. Rekopol prowadzi akcje edukacyjne, dotyczące selektywnej zbiórki odpadów i świadomych zakupów. Jest licencjodawcą znaku towarowego Zielony Punkt na polski rynek.

Patronem konkursu EKOpraktyki jest sieć sklepów dyskontowych Biedronka, należąca do Jeronimo Martins Polska. Przedsiębiorstwo samo od lat wdraża rozwiązania ekologiczne w różnych obszarach funkcjonowania – od logistyki po dystrybucję towarów m. in. przekazuje do recyklingu wytwarzane odpady, optymalizuje trasy samochodów dostawczych czy wprowadza ekologiczne rozwiązania w sklepach. Zachęca także swoich klientów do zmiany nawyków na bardziej przyjazne naturze organizując kampanie edukacyjne. W Jeronimo Martins Polska jest nawet utworzone specjalne stanowisko menedżera ds. ochrony środowiska.

Biedronka stara się minimalizować skutki swojej działalności dla środowiska stosując zasady społecznej odpowiedzialności biznesu: posiada nowoczesną i ekologiczną flotę transportową – tworzące ją pojazdy spełniają normy emisji spalin Euro 5 i Euro 6. Sieć realizuje także program optymalizacji tras samochodów ciężarowych, dzięki któremu ogranicza emisję CO2 do atmosfery. Każdy sklep, centrum dystrybucyjne oraz biuro firmy ma obowiązek segregować odpady. Dzięki temu w 2017 r. Biedronka przekazała do odzysku aż 91% wytworzonych odpadów. Ponadto w ciągu ostatnich 4 lat, modernizując istniejące już sklepy oraz budując nowe placówki, Biedronka zainwestowała ponad 65 mln euro w przyjazne dla środowiska technologie, mające na celu redukcję zużycia wody oraz większą oszczędność energii.

Piszę tak dużo o działania proekologicznych Jeronimo Martins Polska, aby pokazać jak dużo każde przedsiębiorstwo może dobrego zrobić dla środowiska. Poza tym podoba mi się, że partner konkursu EKOpraktyki, swoją aktywnością daje przykład jak można ograniczać negatywne skutki prowadzonej działalności. Byłoby wspaniale gdyby każde przedsiębiorstwo, tak jak Jeronimo Martins Polska, mogło poszczycić się taką realizacją filozofii społecznej odpowiedzialności biznesu, to byłby nie tylko wielki zysk dla środowiska, ale również dla nas – ludzi.

Juliusz Bolek, Przewodniczący Rady Dyrektorów – Instytut Biznesu – „Zyski i straty”

Sklepy Żabka i Freshmarket będą otwarte w niedziele z zakazem handlu jako placówki DHL i Poczty Polskiej. Czyżby płaz przechytrzył homo sapiens?

Okazuje się, że sklepy, które, na zasadzie franszyzy, korzystają z logo „Żabka” i „Freshmarket” mogą być otwarte we wszystkie niedziele. Jest to możliwe mimo, że w zeszłym roku weszła ustawa, która, w ciągu trzech lat, zamierza wyeliminować niedzielny handel.

„Żabka” i „Freshmarket” zaczęły pełnić funkcję placówek pocztowych współpracujących z Pocztą Polską i firmą kurierską DHL, a to pozwala aby sklepy mogły być otwarte. Inteligentne rozwiązanie dotyczy blisko 5.000 placówek w Polsce. O skali przedsięwzięcia niech świadczy, fakt, że dla porównania największa sieć dyskontów „Biedronka”, należąca do Jeronimo Martins Polska ma ich około 3.000.

Większość osób jest przekonana, że działanie Żabka Polska to prosta odpowiedź na restrykcyjną ustawę. Okazuje się jednak, że status placówki pocztowej sklepów Żabka wynika z umów zawartych z operatorem pocztowym i funkcjonuje w sieci od 2012 roku, a obecny status wynika bezpośrednio z poszerzonej umowy zawartej z operatorem pocztowym w 2015 roku, a więc jeszcze na dwa lata przed wejściem w życie drakońskiej ustawy zakazującej niedzielnego handlu.

To przypomina losy PKD czyli tak zwanej polskiej klasyfikacji działalności, która muszą deklarować i przestrzegać wszyscy prowadzący działalność gospodarczą. Poszczególne czynności ukryte są pod numeracją, która, nota bene, co kilka lat się zmienia, co oznacza, że i przedsiębiorcy muszą wciąż aktualizować zakresy swojej działalności.

Ważne jest jednak zupełnie co innego, w liście PKD brakuje takiego, wydawałoby się najprostszego, zakresu jak „prowadzenie działalności zarobkowej” rozumianej jako odpłatne zaspakajanie potrzeb klientów. Oznacza to, że według ustawodawcy wszyscy przedsiębiorcy swoją aktywność traktują jako jakąś pasję lub hobby. Tak oczywisty do ogarnięcia umysłowego cel jakim jest „zarabianie pieniędzy” okazuje się nieosiągalny. Tymczasem właśnie taki cel realizuje Żabka Polska, bo właśnie po to przedsiębiorcy podejmują ryzyko związane z prowadzeniem biznesu. Wygląda to tak, że płaz lepiej korzysta z mózgu niż homo sapiens.

 

 

Słowo niedzielą, wolną od masowych zakupów, się stało. Jednak zakupoholicy są przerażeni, że na jeden dzień w tygodniu zostaną oderwani do swojego nałogu. Jednak biznes troszczy się o uzależnionych i już od dawna zastanawia się jak im ulżyć.

Ustawa zakazująca handlu w niedzielę jest zła, ponieważ ogranicza wolność, a do tego istnieje wiele sposób jej obejścia. Oczywiście rozumiem troskę o rzesze sprzedawców, którzy pracując w niedzielę, czuli wielki dyskomfort, że w tym dniu nie mogą robić zakupów z rodziną, praktykować swoich obrzędów religijnych, podobnie jak osoby zatrudnione w wielu innych obszarach gospodarki, nad losem, których nikt nie ubolewa. Uważam też, że uwolnienie umysłu, od traktowania zakupów jako jedynej formy rozrywki, jest bardzo ważne. Oczywiście pamiętam także o ludziach, dla których siódmy dzień tygodnia jest święty i tych, którzy tylko w tym dniu mają czas na zakupy, a także o tych, którzy korzystają aby w tym dniu zarobić dodatkowe pieniądze.

Wbrew pozorom dla znaczącej części społeczeństwa dramat zakazu handlu w niedzielę jest tak samo mało istotny jak wycinanie drzew w puszczy czy walka o sądownictwo. Mają zupełnie inne problemy, które dla nich są ważne. Istniała szansa na pogodzenie tych, którzy chcą uwolnić niedziele od handlu i tych, dla których jest to idealny dzień do robienia biznesu, z tymi, którym jest to obojętne. Taka propozycję zgłaszał, reprezentowany przeze mnie Instytut Biznesu. Sposobem pogodzenia była propozycja, aby handel w niedzielę zaczynał się po południu. Niestety żadna ze stron nie była gotowa na kompromis i co więcej nadal nie jest.

Już kombinuje się jak, wykorzystując potrzebę świeżego pieczywa, znaleźć wytrych do niedzielnego handlowania. Innym sposobem obejścia ustawy mają być też stacje benzynowe. Jest też koncepcja sklepów otwartych w niedziele, które nic nie sprzedają, albowiem wszystkie transakcje dokonuje się w Internecie przez specjalne mobilne aplikacje. Przeglądam się temu ze zdumieniem, albowiem, co z tego, że np. Carrefour przy ul. Marszałkowskiej jest czynny codziennie od godz. 7.00 rano, skoro tzw. świeże pieczywo (głęboko mrożone) pojawia się dopiero po 8.00, a do tego czasu pracownicy cierpliwie układają na półkach karmę dla psów. Niektóre sklepy Tesco są w Polsce czynne całą dobę, co nie uchroniło ich przed widocznym brakiem zatowarowania, którego zapewne przyczyną jest bankructwo. To dowodzi, że tak jak zakazy nie powstrzymają ludzi od kupowanie, tak również możliwość handlowania, robiona bez głowy nie zwiększy obrotów.

Gorzej, że wbrew pozorom, ci co wymyślili ustawę o zakazie handlu w niedzielę, w trosce o dobro sprzedawców, nieświadomie wbili im nóż w plecy. Sklepy chcąc, zaspokoić potrzeby zakupowe klientów i odbić sobie niedzielne straty postanowiły wydłużyć czas otwarcia pozostałe dni tygodnia. Już wiadomo, że będzie to dotyczyć sieci Biedronka (blisko 3.000 placówek w kraju), należącej do Jeronimo Martins Polska. Te dyskonty w piątki i soboty będą czynne przynajmniej do godz. 22:00, a w niektórych lokalizacjach nawet do 23:00. Podobne zamierzają postąpić inne sieci handlowe. Będzie to oznaczać, że sprzedawcy będą tak zmęczeni pracą przed niedzielą, że w święta, nie będą mieli już na nic czasu i ochoty.

W przypadku sieci Biedronka nie będzie tak źle. Spółka poinformowała, że w związku  wydłużeniem godzin funkcjonowania sklepów będzie zatrudniony dodatkowy personel. To bardzo ciekawe, albowiem, do tej pory straszono, że zakaz handlu w niedzielę, doprowadzi do wzrostu bezrobocia. To potwierdza zasadę, że ograniczenia stanowią koło zamachowe zysku, w tym przypadku jest nim wzrost zatrudnienia. Wychodzi na to, że zła ustawa może przynosić korzyści.

Z „Biedronką” nie sposób się nudzić. Chodzi mi o sieć sklepów, działających pod tą marką. Okazuje się, że właściciel sieci sklepów Jeromino Martins zajmuje się nie tylko handlowaniem. Od roku produkuje również zupy! Na półce sklepowej trudno je zauważyć, ze względu na mało wyraziste opakowanie.

Podobno pierwsi zupę ugotowali neandertalczycy. Wynalezienie tej potrawy było ważnym przełomem technologicznym, albowiem można ją było przyrządzić w oparciu o bardzo twarde ziarna. Dopiero wynalezienie naczyń ceramicznych 7.000 lat temu było przełomem. Od tego czasu przepisy na zupę ograniczała już tylko wyobraźnia. Zupa przeważnie jest bardzo pożywnym i energetycznym posiłkiem.

W tę wielka tradycję wpisują się potrawy spod znaku „Zupy z Naszej Kuchni” przygotowywane w Fabryce Zup Jeronimo Martins Polska w Parzniewie. Rok temu zaczęto skromnie od trzech rodzajów: krem z pomidorów, krem z kalafiorów i krem z brokuł. W miarę rozwoju asortyment został poszerzony o krem z dyni, z zielonego groszku, z cukinii, z marchwi i czerwonej soczewicy, z buraków i czerwonej soczewicy, pomidorowo-paprykowy z ciecierzycą, z kukurydzy i kaszy jaglanej, grzybowy z grzybami leśnymi oraz ziemniaczany na zakwasie. Większość zup jest odpowiednia dla wegetarian i wegan.

Okazało się, że „Zupy z Naszej Kuchni” zafascynowały podniebienia Polaków. Mimo kiepskich opakowań głodni odnaleźli potrawy na biedronkowych półkach. Zupy sprawdzają się  zarówno w trakcie rodzinnego obiadu jak i jako pomysł na szybki lunch w pracy. Potrawy w fabryce powstają według własnych receptur. Polakom najbardziej smakują: krem pomidorowy, krem z dyni oraz krem z cukinii. Zupy przygotowywane są głównie z wykorzystaniem świeżych warzyw. Z tego powodu sądzę, że mogłaby je docenić nawet Marta Gessler? Wszystkie produkty pochodzą od polskich dostawców. Dzięki opracowaniu właściwej technologii przygotowywania i pakowania, zupy nie zawierają substancji konserwujących. W ciągu roku w Parzniewie ugotowano ponad 5 milionów porcji o pojemności 450 g. Jest to zasługa 30 osobowej załogi.

Fabryka Zup Jeronimo Martins w Parzniewie to bardzo nowoczesny, zautomatyzowany zakład. Kładzie się w nim bardzo duży nacisk na jakości i bezpieczeństwo. W fabryce został opracowany i wdrożony system HACCP. Ponadto zakład posiada certyfikat systemu zarządzania BHP: OHSAS 18001. W trosce o bezpieczeństwo zdrowotne żywności obowiązują restrykcyjne procedury dotyczące utrzymania czystości i higieny. Linie technologiczne zostały wyposażone w detektor metalu pozwalające nadzorować i eliminować zagrożenia w postaci ciał obcych, filtry magnetyczne oraz inne cudeńka mające na celu zapewnienie najwyższej jakości. W zakładzie obowiązuje też przepisy dotyczące elementów szklanych, które zabraniają wnoszenia i używania szkła na całym terenie fabryki, w tym w pomieszczeniach socjalnych i biurowych.

Potrawy powstające przemysłowo nie cieszą się uznaniem smakoszy. To jednak stereotyp. Trzeba  przyznać, że rozwiązania technologiczne i logistyczne, w ciągu ostatniego okresu, dokonały milowego kroku w zakresie podnoszenia jakości oferowanych produktów. Rzeczywiście coraz więcej gotowy potraw, oferowanych w sklepach, jest coraz smaczniejsze. Teraz dotyczy to również asortymentu proponowanego w „Biedronce”. Pozostaje jeszcze tylko poczekać na rozszerzenie asortymentu o ogórkową i rosół!

Byłem przekonany, że tzw. podatek CIT jest mitem. Istniejącym tylko w ordynacji podatkowej. Myślałem, że wpływy z tego tytułu są znikome, a tu taka niespodzianka!

CIT (skrót od angielskiego Corporate Income Tax – jak się okazuje ustawodawcy, ani Ministerstwa Finansów ustawa o języku polskim nie obowiązuje) czyli rodzaj podatku bezpośredniego podatek obciążający dochody uzyskiwane przez osoby prawne czyli organizacje jest znienawidzonym haraczem przez przedsiębiorców. Robią oni wszystko aby go nie płacić. Przede wszystkim starają się generować koszty, aby zysk czyli kwota od której należy zapłacić CIT był jak najmniejszy. Ten podatek dochodowy w zależności od kategorii wynosi od 10 do 20 proc. Dla większości przedsiębiorstw jest to 19 proc. czy sporo.

Tymczasem okazuje się, że przedsiębiorcy, którzy chętnie płacą CIT. Najwięcej wpływów do budżetu z tego tytułu generuje KGHM Polska Miedź 850.000.000 zł. Drugie miejsce zajmuje Jeronimo Martins Polska, właściciel sieci dyskontów „Biedronka”, – 290.200.00 zł. Trzecim podmiotem jest PGE Dystrybucja268.300.000 zł. To są poważne wpływy. O ile KGHM i PGE Dystrybucja nie wywołują zaskoczenia, jako, że są to wielkie przedsiębiorstwa, ale co ważniejsze, ich większościowym właścicielem jest Skarb Państwa, więc trudno sobie wyobrazić, aby te podmioty unikały płacenia CIT. Zaskakuje działanie Jeronimo Martins Polska, którego właścicielami są Portugalczycy, co sugerować by mogło, że wzorem innych podmiotów zagranicznych, działających u nas, będą się starać zyski wyprowadzić z Polski, tak aby uniknąć płacenia podatku dochodowego, w kraju który do tego doprowadził. Wygląda na to, że właściciel Biedronki ma innej podejście do tego.

Kiedy zajrzymy na listą największych pracodawców w Polsce okaże się, że królem jest Poczta Polska zatrudniająca na umowę o pracę 74.600 pracowników.  Na drugim miejscu jest Jeronimo Martins Polska dający pracę 60 .000 osób. Liderzy dystansują się znacząco od trzech następnych pracodawców, zatrudniających odpowiednio PKO BP39.400, PGE38.500, KGHM Polska Miedź33.400. Okazuje się, że znów wśród największych przedsiębiorstw znajduje się Jeronimo Martins Polska, jest to jedyne prywatne przedsiębiorstwo w tym gronie.

Według Głównego Urzędu Statystycznego, w pierwszym  kwartale 2017 roku nakłady inwestycyjne ogółem przedsiębiorstw spadły. Tymczasem wśród podmiotów, które inwestują, jak nie trudno się domyślić jest Grupa Jeronimo Martins, która w tym okresie zainwestowała ponad 400.000.000 zł, z czego 50 proc. w sklepach. Mało kto się orientuje, że, ten właściciel popularnej sieci dyskontów „Biedronka” od 1995 roku zainwestował już w Polsce ponad 12.000.000.000 zł.

Jako teoretyk i praktyk zarządzania zastanawiam się w czym tkwi przyczyna sukcesu Jeronimo Martins Polska? Czy to przypadek czy mistrzostwo? Oczywiste jest, że to zasługa efektu skali i synergii. Zanim jednak to się pojawiło musiały być inne przyczyny, które pozwoliły właścicielowi „Biedronki” tak urosnąć. Może stoi za tym pomysł biznesowy, a może rzetelność kupiecka?

Co może mieć wspólnego sieć sklepów spożywczych z literaturą? W przypadku sklepów Biedronka okazuje się, że bardzo dużo. Nie tylko w ofercie handlowej jest wiele tytułów książkowych, ale do tego jeszcze organizuje konkursy literackie.

W 2015 roku Jeronimo Martins Polska , właściciel sieci dyskontów Biedronka zorganizował konkurs literacki „Piórko”, na opowiadanie dla dzieci. Napłynęło wówczas aż 4.OOO prac. Sądziłem, że to wyczerpało entuzjazm autorów. Okazało się, że w tym roku doszło do drugiej edycji konkursu. Mimo, że jest tylko jedna nagroda napłynęło aż 4.3OO prac. Wątpię aby jedyną motywacją była wysokość nagrody wynosząca 1OO.OOO złotych. Sądzę, że przyczyn zaangażowania jest więcej.

O sukcesie konkursu Piórko może decydować, że jest on przeznaczony wyłącznie dla osób przed debiutem książkowym. Prace nadsyłane mają być adresowane do dzieci w wielu 4-1O lat. To chyba jedyny konkurs, którego utwory należy napisać dla tej grupy wiekowej. Z jednej strony wydaje się to łatwe, ale czy jest takie w rzeczywistości? Nie wiem. Jednak 4.3OO osób chce pisać dla najmłodszych.

W tym roku w konkursie Piórko zwyciężyła pani Monika Radzikowska. Według jury jej praca umiejętnie odświeża formułę klasycznej baśni. Autorka zgrabnie operuje rozpoznawalnymi w baśni motywami – dzięki temu czytelnik bez trudu dostrzeże mądrość zaklętą w tej opowieści. Laureatce udało się wyraziście zarysować charaktery postaci i umiejscowić je w dynamicznej akcji. Do tego klarowna konstrukcja ułatwia dzieciom podążanie za historią. Obrazowy język kreuje baśniowy świat, poruszając wyobraźnię i budząc emocje. Wartościowe i optymistyczne przesłanie może być punktem wyjścia do rozmowy z dzieckiem na temat konieczności podejmowania prób i przezwyciężania własnych lęków, jednocześnie prowadząc małego czytelnika ku samodzielnemu odkryciu uniwersalnych prawd i zachęcając do kierowania się nimi we własnym życiu.

Pani Monika Radzikowska ma 26 lat, pochodzi z Ząbek. Z wykształcenia jest archeologiem. Uwielbia góry, książki, stare mapy i ruiny ukryte w najdziwniejszych miejscach. Na co dzień pracuje w Zamku Królewskim w Warszawie, opowiadając dzieciom baśnie i legendy. W czasie wakacji pakuje plecak i rusza na wykopaliska lub na dalekie wędrówki, tam, gdzie kończy się asfalt, a zaczyna szlak. Wierzy, że niemożliwe nie istnieje i każdy może dotrzeć na koniec świata, aby spełniać swoje marzenia. Podróże są jej pasją i inspiracją – uwielbia poznawać ludzi z innych krajów, regionów, rozmawiać z nimi, słuchać ich historii. Nade wszystko przywiązana jest jednak do Polski – lubi wracać i opowiadać o tym, co spotkało ją na szlaku. Zawsze chciała pisać książki. Motyw podróży i odkrywania siebie samego znajduje odzwierciedlenie w jej pracy konkursowej. Mam wrażenie, że jej pasje i charakter pracy zadecydowały o zwycięstwie. To kolejny dowód, że ludzie, którzy są zaangażowani mają większe podstawy do odniesienia sukcesu.

 

W 2O15 roku 63 procent Polaków nie przeczytało ani jednej książki. Mimo tego, podobno, jesteśmy w pierwszej dwudziestce najbardziej rozczytanych narodów.

Czytanie było luksusem czy też przywilejem XX wieku. Z wielu prowadzonych badań wynika, że lektura książek pozytywnie wpływa na rozwój mózgu, zarówno jeśli chodzi o pamięć, koncentrację jak również rozwój wyobraźni. Wprowadzono powszechna oświatę, aby walczyć z analfabetyzmem. Strach pomyśleć do czego może doprowadzić ludzkość rezygnacji z luksusu jakim jest czytanie?

Wygląda na to, że nikt nie ma skutecznego pomysłu jak zachęcić ludzi do dobrowolnego czytania. Wszystkie programy skłaniające do korzystania z książek okazują się nieskuteczne lub skuteczne w sposób niezadawalający. Może mają charakter pozorny. Możliwe, że chodzi o to, aby ludzi pozbawić zdolności pamiętania, koncentracji i wyobraźni, albowiem dużo łatwiej zarządza się społeczeństwami pozbawionymi tych zdolności.

Zaskakujące, w kontekście tego co napisałem wcześniej, jest jak rośnie grono ludzi piszących książki. W ogóle, okazuje się, że co roku rośnie ilość opublikowanych tytułów. Właśnie się dowiedziałem, że zakończył się pierwszy etap drugiej edycji konkursu sieci sklepów Biedronka dla pisarzy i ilustratorów – „Piórko 2O16. Nagroda Biedronki za książkę dla dzieci”. Okazało się, że w niecałe sześć tygodni, od ogłoszenia przedsięwzięcia, nadesłano blisko 4.3OO prac! To imponująca ilość.

Inicjatywa sieci sklepów Biedronka jest godna podziwu, zwłaszcza, że to już druga edycja i cieszy się ona coraz większym powodzeniem. Być może motywacją jest nagroda wynosząca 1OO.OOO złotych. Nie wykluczone, że to ona sprawia, że wielu ludzi postanawia zostać pisarzami. Może ma też wpływ na to zapewniony druk i kolportaż książki w największej sieci sklepów Biedronka. W każdym razie akcja dowodzi, że można ludzi zainteresować intelektualnym wyzwaniem jakim jest pisanie.

Wracając do sprawy czytania. Tu z pewnością nie ma tak prostego pomysłu. A może? Może należy ogłosić konkurs czytelniczy, w którym nagrodą główną będzie 1OO.OOO złotych oraz wywieszenie zdjęcia zwycięscy we wszystkich sklepach sieci  Biedronka? Żart, nie żart, z pewnością warto szukać skutecznych pomysłów, sprawiających, że odsetek ludzi czytających jeśli nawet nie będzie rósł, to przynajmniej nie będzie malał, w przeciwnym razie książki staną się elitarną rozrywką, boję się, że zbyt elitarną. Moim zdaniem byłaby to strata.

O Biedronce, a w rzeczywistości o Jeronimo Martins Polska pisałem już kilkukrotnie. Cóż, sieć sklepów zwraca uwagę swoją aktywnością. Spółka, zatrudniając, w 2.6OO sklepach, ponad 55.OOO pracowników, jest największym prywatnym pracodawcą w Polsce. Nawet Prezes Jarosław Kaczyński wypowiada się publicznie na temat tej sieci handlowej.

Nie tylko Prezes i ja dostrzegamy Biedronkę. Jest ona uwzględniona również w Raporcie „Odpowiedzialny biznes w Polsce 2015. Dobre praktyki„, przygotowanym przez Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Jeronimo Martins Polska, w oczach organizatorów, zyskał uznanie za organizację  Konkursu „Piórko 2015. Nagroda Biedronki za książkę dla dzieci” oraz wsparcie  Funduszu Stypendialnego Natalii Partyki. Wypada dodać, że działalność sieci handlowej została dostrzeżona spośród ponad 8OO zgłoszonych akcji. Co oznacza, że potencjalna konkurencja była bardzo duża.

To nowe, ale nie pierwsze, działania Jeronino Martins Polska, działanie z zakresu społecznej odpowiedzialności biznesu. Warto przypomnieć: Ogólnopolski Festyn Rodzinny z okazji Dnia Dziecka „Bądźmy razem”, kampanię „Czytajmy etykiety„, projekt społeczny „Codziennie bądźmy razem”, Kino z Biedronką, Mistrzostwa Polski i Świata Dzieci z Domów Dziecka w piłce nożnej, programy edukacyjne: „Śniadanie daje moc” organizowane w ramach koalicji „Partnerstwo dla zdrowia” oraz „Razem zadbajmy o zdrowie”, konkurs „Młodzi projektanci dla Biedronki”, projekt „Biedronka i znani projektanci dla Fundacji DKMS” oraz zrównoważone zarządzanie odpadami.

Wszystkie te działanie nie są przypadkowe. Są one dowodem na konsekwentną realizację strategii społecznej odpowiedzialności biznesu, wypracowanej przez Jeronimo Martins Polska. Zakłada ona wywieranie pozytywnego wpływu na życie pracowników, klientów i partnerów handlowych oraz reagowanie na potrzeby otoczenia społeczenie, w którym funkcjonuje. Osobiście mam do wielu aktywności, realizowanych przez różne przedsiębiorstwa, pod szyldem społecznej odpowiedzialności biznesu, stosunek krytyczny. Działania podejmowane przez Spółkę z logo Biedronki, są praktycznie modelowe, a przy tym zaskakują pomysłowością, są absolutnie warte naśladowania i co najważniejsze przynoszą nie tylko materialny zysk!

Wśród podmiotów wyróżnionych  w Raporcie „Odpowiedzialny biznes w Polsce 2015. Dobre praktyki” kategorii „zaangażowanie społeczne i rozwój społeczności lokalnej”  znalazły się m. in. również: Anvil, BGK, BGŻ, BOŚ, BPH, City Handlowy, Deloitte, Energa, IKEA, Lotos, Medicover, Nokia, Orange, Orlen, Pelion, PGE, PKO, PKO BP, Polfarma, PwC, Skanska, T-Mobile i Tauron.

W zdrowym ciele zdrowy duch. Zdrowe ciało to takie, które uprawia sport. Dobrze jest mieć taki nawyk od młodości. Ludzie potrzebują liderów uprawiających sport, aby ich naśladować. Ci ostatni natomiast potrzebują pieniędzy, aby móc się oddać swojej pasji.

Jak zwykle pieniądze! Bez nich zdaje się nic już nie jest możliwe. Pieniędzy brakuje na wszystko, więc powstają różne inicjatywy, wspierające potrzebujących. Teraz przyszła kolej na pomoc młodym sportowcom. Właśnie ruszył nowy Funduszu Stypendialnego Natalii Partyki. Ma on wspierać sportowców w wieku od 16 do 22 lat, którzy, z różnych przyczyn, mają utrudniony dostęp do profesjonalnego zajęcia się sportem. Fundusz został utworzony przez Natalię Partykę i Akademię Rozwoju Filantropii w Polsce, we współpracy z Fundacją Dobra Sieć. Partnerem projektu jest sieć sklepów Biedronka, której właścicielem jest Jeronimo Martins  Polska (JMP).

Funduszu Stypendialnego Natalii Partyki to nowatorskie podejście. O środki ubiegało się ponad 120 osób. Każda musiała przygotować 1 minutową filmową prezentację i to stanowiło podstawę do rozpatrzenia wniosku przez Kapitułę Funduszu. W jej składzie znaleźli się: mistrzyni olimpijska Natalia Partyka, polska lekkoatletka, tyczkarka, brązowa medalistka igrzysk olimpijskich Anna Rogowska, senator Andrzej Person, członkini Zarządu Akademii Rozwoju Filantropii w Polsce Elżbieta Łebkowska, dziennikarz i komentator sportowy TVP Przemysław Babiarz oraz przedstawiciel JMP. Mieli oni bardzo trudne zadanie albowiem praktycznie wszyscy ubiegający się zasługiwali na stypendia.

Napisałem o nowatorstwie projektu nie tylko dlatego, że aplikacjami były filmy. W ramach projektu ruszyła również platforma crowdfundingowa: DamNaSport.pl. Dzięki niej młodzi sportowcy mogą zorganizować zbiórkę pieniędzy na cele związane z rozwojem ich kariery sportowej, np. na zakup sprzętu sportowego czy wyjazd na zawody, a internauci – odkrywać lokalne talenty, wspierać je w pokonywaniu barier i pomóc osiągnąć sportowy sukces. Więcej informacji o projekcie znajduje się na stronie internetowej: www.fundusznataliipartyki.pl.

W konkursie wyłoniono 12 osób, które skorzysta z budżetu 150 tysięcy zł. Szczęśliwcami zostali Maria Magdalena Andrejczyk (rzut oszczepem), Szymon Bębenek (narciarstwo alpejskie), Rafał Biolik (biegi), Jakub Brzeziński (kajakarstwo slalomowe), Dominik Bury (biegi narciarskie), Kamil Bury (biegi narciarskie), Krzysztof Gała (łyżwiarstwo figurowe ), Magdalena Karolak (podnoszenie ciężarów), Bartosz Tyszkowski (rzut dyskiem, kulą i oszczepem), Agata Warło (biegi narciarskie), Aleksandra Wólczyńska (zapasy) i Rafał Zagajewski (biegi). Jak widać biegi narciarskie zdominowały ten konkurs. Osobiście żałuję, że żaden reprezentant szachów nie otrzymał stypendium. To oczywiście żart, bo chodzi o sporty ruchowe, a poza tym w przypadku gry planszowej koszty są znikome.

Wszyscy stypendyści mają już pewne sukcesy i osiągnięcia, a także swoje cele i marzenia. Stypendia przeznaczą głównie na sprzęt sportowy i odzież. To smutna konstatacja, albowiem pokazuje z jak podstawowymi problemami borykają się młodzi sportowcy. Mam nadzieję, że Funduszu Stypendialnego Natalii Partyki oraz platforma crowdfundingowa: DamNaSport.pl w jakimś stopniu zmienią ten stan rzeczy.

Karnawał artystyczny związany z konkursem „Piórko 2015” trwa. W czerwcu wyłoniono zwycięski tekst Katarzyny Szestak książki dla dzieci w wielu 4 -1O lat, z pośród ponad 4 tysiące propozycji. Teraz przyszedł czas na rozstrzygnięcie czyje prace plastyczne ozdobią publikację.

Obserwuję konkurs „Piórko 2O15” od początku czyli od marca kiedy został ogłoszony. Przyglądam mu się z zainteresowaniem, ze względu na rozmach i pomysłowe budowanie fabuły całego wydarzenia. Nagrody to 1OO.OOO złotych dla autora tekstu, a teraz tyle samo dla twórcy ilustracji. Jednak to nie będzie koniec, bo jeszcze zapowiedziano uroczystą premierę wydanej książki. Takie oto pomysły na promocję twórców i czytelnictwa wśród dzieci, ma pewien dyskont „Biedronka”, należący do Jeronimo Martins Polska. Co w tym czasie robi powołane do takich wydarzeń tzw. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego? Tego nie wie nikt. Prawdopodobnie dlatego, że działalność resortu jest utajniona. Rzecznik prasowy nie odpowiada nawet na listy. Prawdopodobnie Ministerstwo zeszło do podziemia. Niestety nie wiem przed kim się ukrywa, a może zapadło się ze wstydu pod ziemię?

Na konkurs napłynęło ponad 1.OOO propozycji prac. To imponująca aktywizacja osób przejawiających zdolności plastyczne. Ich oceną zajęło się jury w składzie: Bohdan Butenko – wybitny ilustrator książek, laureat wielu nagród polskich i zagranicznych, Kawaler Orderu Uśmiechu, Katarzyna Nowowiejska – absolwentka malarstwa, autorka ilustracji do książek, tworząca aplikacje mobilne i filmy animowane, Aleksandra Krzanowska – autorka ilustracji do podręczników i wydawnictw edukacyjnych oraz  Elżbieta Śmietanka-Combik – ilustratorka podręczników szkolnych i książek dla dzieci. Zadanie przed wybierającymi musiało być trudne, bo z pewnością co najmniej kilkanaście prac było na najwyższym poziomie, a trzeba było wybrać tylko jedną! To musiał być trudny wybór.

Laureatem została pani Natalia Jabłońska, pochodząca ze Stalowej Woli, 22-letnia studentka krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Jej prace zyskały uznanie jurorów ze względu na wysoką jakość artystyczną i dbałość wykonania projektów, spójność z tekstem literackim, a także dopasowanie do możliwości poznawczych dzieci w wieku 4-1O lat. Teraz, czekam do listopada, kiedy ma się odbyć premiera książki.