Archiwa tagu: COVID-19

Polacy starzeją się jako społeczeństwo. Hmm…. Wolałbym określenie, że dojrzewają, dorośleją, albo po prostu żyją coraz dłużej! (Jak to pięknie brzmi.) Uproszczenie dotyczące „starzenia” wynika bardziej z połączenia trzech zjawisk. Lepsze opieki zdrowotnej, zmniejszania się liczby nowych urodzin oraz emigracji znacznej części populacji w wieku rozrodczym.

Dla tematu, o którym teraz piszę istotne jest jednak to, że Polacy żyją coraz dłużej, a przekształcająca się rzeczywistość wymaga od nich dostosowania się do zmieniających się realiów. Jednym z najpoważniejszych ograniczeń staje się tzw. „wykluczenie cyfrowe”. Odpowiedzią na to wyzwanie jest „Senior w internecie” – nowa inicjatywa Urzędu Dzielnicy Praga-Północ. Jej celem jest zwrócenie uwagi na bezpieczeństwo seniorów, którzy decydują się mierzyć z ofertą i możliwościami jakie stwarzają nowe technologie. Partnerem kampanii Jest Instytut Społecznej Odpowiedzialności Biznesu i Zrównoważonego Rozwoju i Instytut Staszica.

Wspieranie seniorów, w opanowaniu podstawowych umiejętności z obsługi nowych technologii komunikacyjnych, w różnym stopniu, jest realizowane od pewnego czasu. Pandemia COVID-19 sprawiła, że osoby po 60 roku życia profilaktycznie powinny ograniczyć swą aktywność towarzyską i unikać sytuacji, w których mogą się zakazić. To oznacza, że powinni unikać opuszczania domu. Taka postawa dotyczy zresztą wszystkich grup wiekowych. Odpowiedzią na tego typu zachowanie jest też rozwój wirtualnej rzeczywistości.

Już nie tylko łączność z rodziną i znajomymi, sprawunki, kontakty z bankami, ale nawet opieka lekarska odbywają się zdalnie. Pomocne są w tym nowe technologie komunikacyjne. Znaczna część rzeczywistości przeniosła się do świata wirtualnego. Okazuje się, że co trzecia osoba powyżej 60. roku życia korzysta aktywnie z komputera i telefonu komórkowego. Wirtualny świat, który ma im ułatwić funkcjonowanie jest jednak pełen niebezpieczeństw.

Kamil Ciepieńko, radny dzielnicy, jeden z pomysłodawców kampanii dla seniorów uważa, że „Internet i cyfryzacja, to słowa, które na stałe weszły już do naszego słownika. Niestety, dla wielu naszych dziadków, ale też rodziców, to co kryje się za ich definicją wciąż stanowi wyzwanie. W przestrzeni publicznej nie brakuje ostrzeżeń przed zagrożeniami w sieci, ale wciąż jest zbyt mało kampanii, które w praktyczny sposób nauczą seniorów, jak bezpiecznie korzystać z dobrodziejstw Internetu.”

Urząd Dzielnicy Praga-Północ przeprowadził warsztat wprowadzający, który poprowadził dr Łukasz Kister, ekspert cyberbezpieczeństwa. Celem było poznanie realnych potrzeb osób starszych, by przygotować program, który będzie spełniał ich oczekiwania. Okazuje się, że prascy seniorzy mają problemy z rozpoznawaniem wiarygodności stron internetowych, m.in. bankowych, chcieliby opanować umiejętność wykonywania przelewów, robienia zakupów on-line. Nie chcą wiedzy teoretycznej i nauki z budowy komputera, chcieliby biegle poruszać się po stronach internetowych, znajdować potrzebne informacje na portalach internetowych, założyć profil zaufany, żeby kontaktować się z urzędem, a nawet aktywnie prowadzić media społecznościowe, przesyłać zdjęcia rodzinie. Instytucje, które współpracują na terenie dzielnicy z seniorami, to m.in. Ośrodek Pomocy Społecznej, Dom Kultury Tu Praga czy Biblioteka Publiczna im. ks. Twardowskiego zbierają opinie i potrzeby, które pomogą organizatorom ułożyć harmonogram warsztatów. Pierwsze warsztaty w ramach kampanii „Senior w internecie” rozpoczną się we wrześniu. Więcej szczegółów na ten temat można znaleźć pod adresem internetowym www.seniorwinternecie.pl

Inicjatywa ciekawa. I sądzę, że warta rozpowszechnienia przez inne podmioty na terenie całej Polski. Oczywiście, należy pamiętać, że świat wirtualny nie zastąpi świata prawdziwego, to tylko proteza.

„Zyski i straty” – Juliusz Bolek – Przewodniczący Rady Dyrektorów Instytutu Biznesu

Dowiedziałem się o wstrząsającej rzeczy. Otóż okazuje się, że Ministerstwo Cyfryzacji rządu Rzeczpospolitej Polskiej domaga się dyskryminacji ze względu na zaawansowanie technologiczne.

Chodzi o promocję aplikacji ProgteGO. Zgodnie z zaleceniami Ministerstwa Cyfryzacji osoby, które nie będą miały zainstalowanego tego oprogramowania w swoim smarfonie, mają być dyskryminowane w przestrzeni publicznej m. in. w tzw. galeriach handlowych. W ten sposób władza chce przymusić Polaków do korzystania z aplikacji ProteGO Safe, pod pretekstem śledzenia rozprzestrzenianie się COVID-19. Na stronie internetowej Ministerstwa Cyfryzacji powyższa rekomendacja już zniknęła, jednak to, że w ogóle miała miejsce budzi już nie moje zaniepokojenie, ale PRZERAŻENIE. Powyższa intencja wskazuje, że w resorcie są ludzie, którzy są ogarnięci rządzą powszechnego kontrolowania Polaków oraz pozbawieni wyobrazi, zauroczeni rozwiązaniami stosowanymi w komunistycznych Chinach czyli państwie, które demonstruje i stosuje totalną pogardę dla człowieka i jego praw podstawowych.

Obecnie na stronach Ministerstwa Cyfryzacji można przeczytać „Jeśli nie będziecie korzystali z aplikacji ProteGO Safe spokojnie wejdziecie do galerii handlowej i zrobicie zakupy na takich samych warunkach jak wszyscy inni.” To również dowód na wcześniejsze zakusy, albowiem z tekst nadal promuje aplikacje, mimo, że formalnie wskazuje, że nie jest ona już wymagana, to jednak jest rekomendowana. „Im więcej osób będzie z niej korzystać, tym szybciej i skuteczniej ograniczymy tempo i zasięg rozprzestrzeniania się koronawirusa.” – Przekonują na rządowej witrynie.

Powstanie aplikacji ProteGo Safe zostało sfinansowane z pieniędzy polskiego podatnika. Może ona, poprzez rejestrowanie „cyfrowych spotkań” smartfonów, monitorować i informować jej użytkowników kto jest zarażony wirusem i czy użytkownik mógł mieć z taką osobą kontakt. W sytuacji, gdy osoba, z którą miało się kontakt zachoruje, otrzyma ostrzeżenie. Idea Ministerstwa Cyfryzacji polegała na tym, aby ludzie, którzy posiadają tę aplikację mogli korzystać ze szczególnych przywilejów w przestrzeni publicznej, m. in. w galeriach handlowych. To się niczym nie różni od pomysłu stygmatyzowania, na który wpadł starosta powiatu wysokomazowieckiego na Podlasiu Bogdan Zieliński z PiS. Zamierzał on oznaczać domy i wejścia do mieszkań osób zakażonych koronawirusem.

W pomyśle Ministerstwa Cyfryzacji jest też widoczny brak wyobraźni i ignorancja. Otóż, posiadanie lub nie posiadanie smartfona jest, póki co, dobrowolną sprawą każdego Polaka. Do czasu pomysłu resortu nie było oczekiwania wymagania posiadania takiego urządzenia. To bardzo istotne, albowiem co do zasady wszystkie smartfony służą, pomijając korzyści dla użytkowników, przede wszystkim zbieraniu danych o ludziach, ich preferencjach i ich inwigilacja. Smarfony są urządzeniami kosztownymi, a zatem pomysł Ministerstwa Cyfryzacji to również segregacja społeczna na tych bogatych, których stać na najnowsze rozwiązania technologiczne i tych, których na to nie stać, głównie osoby starsze. Dyskryminacja dotyczy też użytkowników iPhone’ów, na których nie można zainstalować feralnej aplikacji. Jest jeszcze gorzej w Ministerstwie Cyfryzacji zrodziła się koncepcja przymuszenia ludzi, do zakupu urządzeń, których nie potrzebują.

Jest tylko jedno słowo, które to podsumowuje: HAŃBA.

„Zyski i straty” – Juliusz Bolek – Przewodniczący Rady Dyrektorów Instytutu Biznesu

Wszyscy żyją  najnowszym chińskim wynalazkiem ukrytym pod nazwą COVID-19, z którego „atrakcji” skorzystało już kilkaset tysięcy pacjentów. W tym samym czasie niepostrzeżenie na popularności zyskuje inna nowinka z Państwa Środka o wdzięcznej nazwie TikTok, który „zainfekował” już półtora miliarda ludzi na całym świecie.

TikTok to aplikacja mobilna umożliwiająca tworzenie i udostępnianie bardzo krótkich materiałów wideo. Zdecydowana większość treści jest co najmniej durna i polega na robieniu, jak to się mówi „beki”. Co do zasady portal społeczności owy lansuje głupotę, a w zasadzie organizuje światową rywalizację w wulgarności i prymitywizmie. Najwięcej użytkowników jest w wieku 13-25 lat. Przerażające jest to, że to właśnie TikTok obecnie wyznacza trendy lansu i kształtuje gusta młodych ludzi.

Filozofia TikTok polega „tl;dr” – „too long; didn’t read” co po polsku oznacza “za długie, nie przeczytałem”. Filmiki, które można zamieszczać na portalu trwają przeważnie od 15 sekund do minuty. Większościowym właścicielem jest ByteDance, chińskie przedsiębiorstwo praktycznie nie znane poza granicami Państwa Środka, ale wyceniane na 75 miliardów dolarów, co sprawia, ze jest warte tyle co inne światowe organizacje internetowe takie jak Google, Apple czy Facebook.

Ciekawostką jest, że TikTok w samych Chinach znany jest jako Douyin. Jednak to tylko pozór, bo zupełnie inne zasady obowiązują użytkowników w Państwie Środka, a inne w innych krajach. W debacie publicznej prowadzonej w niektórych krajach (m. in. Chinach i Indiach) wyrażane są opinie, wedle których aplikacja przyczynia się do upowszechniania treści bezprawnych, jak np. pornografia. Dostęp do TikTok został zablokowany w Indonezji (w lipcu 2018), Bangladeszu (w listopadzie 2018) oraz Indiach (w kwietniu 2019). Amerykańscy i Australijscy żołnierze mają zakaz używania aplikacji na swoich telefonach służbowych.

Z jednej strony TikTOk jest krytykowany za nieprzestrzeganie praw autorskich. Jednak z drugiej strony portal ma podpisane umowy z wielkimi wytwórniami fonograficznymi i dzięki temu może wykorzystywać fragmenty piosenek, które w ten sposób bardzo zyskują na popularności. To ostatecznie przekłada się na zyski koncernów muzycznych. Wiemy już kto zyskuje na TikToku, a kto traci? Młodzi ludzie, których system wartości się degeneruje.

„Zyski i straty” – Juliusz Bolek – Przewodniczący Rady Dyrektorów Instytutu Biznesu

Opozycja nie może doczekać się nadejścia koronawirusa  COVID-19 do Polski. Według planów ma on być tak fetowany jak powrót Donalda Tuska i zmieść Zjednoczoną Prawicę ze sceny politycznej.

Wygląda na to, że cały dyskurs przeniósł się na płaszczyznę epidemiologiczną. Najlepszą ilustracją jest walka „łokcia” (Marszałek Stanisław Karczewski – PiS) z „kciukiem” (Marszałek Tomasz Grodzki – PO) – obydwaj lekarze. Doszło do tego, że najtęższe głowy zastanawiają się jak myć ręce, aby je umyć? Czy rzeczywiście politycy mają szansę umyć ręce? Dopóki nie ma stwierdzonych przypadków koronawirusa COVID-19 wygrywają rządzący, a jak się pojawi to kto wygra wybory prezydenckie? Joanna Scheuring-Wielgus (Nowoczesna, Teraz, SLD) stwierdziła expresis werbis, że to ta epidemia to prezent poniżej pasa dla Prezydenta Andrzeja Dudy. Wygląda na to, że PiS już w listopadzie 2019 wywołał epidemię w Chinach, aby mieć jakieś pomysły na kompanie wyborczą w 2020 roku. Przypuszczam, że Pani Poseł przecenia możliwości Zjednoczonej Prawicy oraz własne możliwości intelektualne.

Hece polityczne już od dawna przypominają harce pawianów w ogrodzie zoologicznym, więc nic w tym dziwnego. Ciekawsza jest sprawa masek chirurgicznych, których w Polsce brakuje, a na allegro ich ceny osiągają absurdalne ceny. Ponoć są one nieskuteczne w ochronie przed zakażeniem. Dlatego Polska część ich produkcji eksportuje do Chin, bo tam ich stosowanie okazuje pomocne, a kto się pojawi na ulicy bez maski jest natychmiast aresztowany. Żeby było ciekawie, w przychodni, którą odwiedziłem bezpłatnie wręczono mi ich garść. Mało tego mój znajomy zaproponował mi sprzedaż 8 milionów sztuk masek chirurgicznych. Nie komentuję tego, bo już to co napisałem dowodzi obłędu w jakim się znajdujemy.

Zjawisko koronawirusa to przykład zarządzania strachem. Tak budzi się sensację i zmusza do uległości. Warto zauważyć, że choroba jest mniej śmiertelna niż grypa, a ta ostania nikogo nie przeraża. Koronawirus ma okres inkubacji około dwóch tygodni i to jest najtrudniejsze w hamowaniu jego rozprzestrzeniania się. W praktyce identyfikuje się tylko najcięższe przypadki, a prawdopodobnie wiele nie jest identyfikowanych ze względu na łagodne objawy. Być może największym, bo zupełnie nieprzewidywalnym zagrożeniem jest mutacja koronawirusa, z której nie wiadomo co sie może urodzić.

Koronawirus COVID-19 to wspaniały biznes, głównie dla mediów, które mają genialną pożywkę dla budowania sensacji i zwiększania swoich zasięgów. Beneficjentami są zapewne również producenci maseczek chirurgicznych. Podobno ręce zaciera też handel, albowiem Polacy zaczęli już robić zapasy na wypadek epidemii. Przegrywa z pewnością chińska gospodarka, co dobrze rokuje biznesom w innych krajach.

Koronawirusa w Polsce nie ma, albowiem „dopiero 2 marca 2020 roku pojawią się w laboratorium czynniki pozwalające na jego identyfikację” – tak przynajmniej twierdzi lekarka, u której byłem, zaniepokojony przedłużającą się moją, bakteryjną infekcją, zwalczaną antybiotykami. Dowiedziałem się, że skoro leki nie działają to zapewne zakażenie wirusowe. Na wszelki wypadek lekarka wydłużyła mi terapie antybiotykową. I to chyba najlepsza pointa dotycząca przemyśleń w oczekiwaniu na nadejście koronawirusa.

„Zyski i straty” – Juliusz Bolek – Przewodniczący Rady Dyrektorów Instytutu Biznesu