Archiwa tagu: długi

Zatory płatnicze to demon, który prowadzi do osłabienia polskiej gospodarki. Niepłacące za towary i usługi organizacje uruchamiają regułę domina, która destabilizuje nawet sytuację w zdrowych przedsiębiorstwach.

Zatory płatnicze rosną od 2017 roku. Około 85 proc. przedsiębiorstw deklaruje, że posiada problemy z przeterminowanymi płatnościami. Powody są różne. Czasem są to błędy w zarządzania czasem sytuacje niezależne. Często jednak jest to świadome wykorzystywanie przewagi negocjacyjnej i wymuszanie, odległych ponad miarę, terminów płatności. Przetrzymywane kilka miesięcy pieniądze służą jako nieformalny bezpłatny kredyt obrotowy. Są też przedsiębiorcy, którzy nie płacą zupełnie świadomie i konsekwentnie, albowiem mają taki „model biznesowy”…..

Przeciwdziałać takim praktykom ma ustawa z 19 lipca 2019 r. o zmianie niektórych ustaw w ocelu ograniczenia zatorów płatniczych. Zacznie ona obowiązywać 1 stycznia 2020 roku. Tworzy ona nowe instrumenty pozwalające na dyscyplinowanie niesolidnych dłużników. Ustawa różnicuje podmioty gospodarcze, dzieli je na publiczne, lecznicze, małe i średnie przedsiębiorstwa oraz duże. W zależności od typu podmiotu będą obowiązywać różne nieprzekraczalne terminy zapłaty. Jeśli w umowach pojawią się zapisy niezgodne z przepisami, będą z mocy prawa nieważne.

Przepisy nowej ustawy mają przede wszystkim uderzać w relacje w tzw. transakcjach „asymetrycznych”, gdzie jedna strona może wywierać presję, którą druga strona jeśli chce współpracować musi uznać. Dotyczyć to może np. wielkich sieci handlowych, które mogą stawiać warunki drobnym producentom. W tych kontraktach, co do zasady obowiązywać będzie maksymalnie 60 dniowy termin zapłaty. W przypadku podmiotów publicznych środki powinny być przekazane w ciągu 30 dni. Jeśli jednak będzie to dotyczyć podmiotu publicznego leczniczego to już termin zapłaty wydłuża się do 60 dni…..

Jak widać stosowanie nowych przepisów nie będzie proste. Z pewnością przedsiębiorcy będą się musieli dobrze zastanowić z jakimi kontrahentami chcą współpracować? Jednocześnie trzeba też wiedzieć, że część nie ma wyboru. Są tacy, którzy są „skazani” na współpracę z podmiotami publicznymi leczniczymi, albo z organizacjami, w przypadku których relacje są asymetryczne, bo to są ich jedyni kontrahenci.

Ciekaw jestem czy w efekcie będzie łatwiej czy trudniej? A może prostu będzie tak, że przepisy sobie, a relacje biznesowe sobie? Tak czy siak wszystkim życzę aby zatory płatnicze malały to lepiej dla wszystkich.

„Zyski i straty” – Juliusz Bolek – Przewodniczący Rady Dyrektorów Instytutu Biznesu

Wydawało się, że afery to specjalność rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Okazuje się, wystarczyło poczekać aż również Zjednoczona Prawica, utożsamiana z Prawem i Sprawiedliwością również będzie miała się czym pochwalić. Właśnie wybuchła afera dotycząca spółki GetBack.

GetBack to spółka akcyjna, która zajmuje się windykacją wierzytelności własnych, na zlecenie oraz windykacji portfeli wierzytelności w ramach funduszy. Główny model biznesowy polegał na masowym skupywaniu długów, często o małej wartości za ułamek zobowiązania. Pomysł polegał na tym, że uda się odzyskać pieniądze od dłużników, chociaż nie wszystkich, to efekt skali sprawi, że przychody przekroczą inwestycję, a nawet dadzą znaczący zysk, nawet na poziomie 20 proc. Jednak aby skupywać wierzytelności potrzebny był kapitał. GetBack postanowił pozyskać go w formie obligacji korporacyjnych.

Kupującymi okazali się drobni inwestorzy, w większości osoby fizyczne, skuszone ekstra zyskami. Tradycyjnie już sprzedający nie tłumaczyli, że nadzwyczajne przychody wiążą się z nadzwyczajnym ryzykiem. Mało tego przekonywali, że „obligacje związane z działalnością windykacyjną to najbezpieczniejsza forma lokaty, bo przecież zawsze będą tacy co będą mieli długi”. Mało świadomi klienci, wychowani na wierze w obligacje państwowe, które są w zasadzie pewne, tak długo jak długo nie zbankrutuje Polska, uznali, że gwarancje dotyczą tych instrumentów, niezależnie od tego kto je emituje. Niestety, przedsiębiorstwa, mają dużo większą skłonność do kończenia działalności w nieprzewidywanym momencie niż państwa. Tak też raczej stanie się GetBack. Punktem krytycznym, w tym przypadku, było niewypłacenie odsetek od obligacji, co jest uznawane, że utracenie płynności przez spółkę.

O ile w przypadku innej wielkiej afery Amber Gold klienci, którzy uwierzyli w magiczną moc sprawczą złota stracili około 600 mln złotych. W przypadku upadku GetBack właściciele obligacji tej spółki stracą ponad 2,6 miliardy. Oznacza, to że nowa afera, jeśli chodzi o skale, jest trzy razy większa. Od razu pojawiają się pytania gdzie się podziewała Komisja Nadzoru Finansowego. Otóż tradycyjnie spała. Teraz złożyła doniesienie do prokuratury, bada udział banków w sprzedaży obligacji i możliwość kar za nierzetelne sporządzanie raportów finansowych. Pieniądze z tytułu kar, jakie by nie były, wpłyną do Skarbu Państwa. Jednak klienci raczej nie tylko nic nie zarobią, ale raczej też nie odzyskają swoich pieniędzy. Warto zauważyć, że wśród pośredników sprzedających obligacje GetBack wymieniane są przede wszystkim, renomowane i budzące zaufanie instytucje finansowe takie jak Lion’s Bank, Idea Bank, Bank Handlowy, Alior Bank, PKO BP, Haitong Bank, Polski Dom Maklerski i Michael / Ström.

Według ekspertów szanse na przywrócenie płynności GetBack są minimalne. Czy rzeczywiści będzie to afera, która zostanie zapisana na konto ekipy „dobrej zmiany” nie wiem. GetBack powstała w 2012 roku, a więc w okresie apogeum rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, jednak do katastrofy doszło  po dwóch latach rządów nowej władzy. Być może państwo polskie było tak bardzo teoretyczne i w ruinie, że nie dało się nad wszystkim zapanować. Najbardziej jednak boli kolejna porażka służb, które powinny stać na straży bezpieczeństwa obrotu gospodarczego i które tak świetnie i wzorowo wypełniają swoje obowiązki. Przypomina mi się komunikat pewnego chirurga: „operacja przebiegła świetnie i zakończyła się sukcesem, pacjent zmarł”.

To jest właśnie polska przypadłość: wszyscy są staranni i sumienni w wypełnianiu swoich obowiązków, co w niczym nie ogranicza skutecznej działalności oszustów. Tak było też przy polisolokatach, pseudokredytach frankowych, otwartych funduszach emerytalnych, aferze Amber Gold czy wyłudzeniach VAT. Jak na 20 lat działalności niepodległego kraju, Polacy byli i są, zaskakująco często, masowo, skutecznie i profesjonalnie okradani. Wygląda na to, że państwo nie potrafi skutecznie chronić swych obywateli, ba czasem nawet współuczestniczy w przestępczych procederach (np. reforma emerytalna). Przypadek? Nie wiem. Wygląda na to, że Polacy są skazani przeżyć wszystkie metody na okradanie ludzi. Nie potrafią skorzystać z bolesnych doświadczeń innych państw, w których oszuści już wcześniej zrealizowali te same swoje pomysły. Najbardziej jest przykre, że stare przysłowie: „Polak mądry po szkodzie” jest ciągle brutalnie aktualne.