Archiwa tagu: Jarosław Kaczyński

Premier Mateusz Morawiecki zapowiada od stycznia 2020 roku czyli za 3 miesiące podniesienie minimalnej płacy do 2.600 zł. Prezes Prawa Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński oświadczył, że od 2021 roku będzie ona wynosiła 3.000 zł. W 2023 roku przewidziano, że będą to już 4.000 zł. Dla pracowników to bardzo dobre wiadomości, bo wraz z podwyżką płac minimalnych rosnąć będzie też średnia płaca. Jakie wywoła to inne skutki?

Gdyby takie zapowiedzi podwyżek wynagrodzeń składała Platforma Obywatelska można by uznać, że z pewnością zrobią coś odwrotnego. Kiedy deklaracje padają od liderów Prawa i Sprawiedliwości wydaje się, że mimo iż deklarowane w przedwyborczej gorączce, mogę zostać spełnione. Należy zatem brać je poważnie pod rozwagę.

Rząd uważa, że zrobił również bardzo wiele dla przedsiębiorców, przykładem ma być chociażby „konstytucja dla biznesu”. Najwięcej zyskują mali i mikro przedsiębiorcy przedsiębiorcy. Teraz bardziej korzystne rozwiązania zapowiedziano dla małych i średnich. Większe przedsiębiorstwa będą musiały korzystać z efektu skali, o ile im się to uda. Niemniej nowe minimalne wynagrodzenia z pewnością są to rewolucyjnie zmiany na rynku pracy, których skutki odczujemy wszyscy.

Przez ostatnie dziesięciolecia Polska rywalizowała z pozostałymi krajami niskimi kosztami pracy. Teraz to już będzie przeszłość. Podnoszenie minimalnego wynagrodzenia oznacza generalnie wzrost wszystkich wynagrodzeń. Nie wszystkie sektory gospodarki będą się mogły na to przestawić, dlatego prawdopodobnie wiele przedsiębiorstw zakończy swoją działalność. Czy ich miejsce zajmą mali i mikroprzedsiębiorcy?

Warto też pamiętać, że wzrost wynagrodzeń przełoży się na wzrost cen towarów i usług. W wielu przypadka będzie to oznaczać, że realna wartość wynagrodzenia może nie ulec znaczącej zmianie. Może natomiast być to czynnikiem inflacjogennym. Zwracał już na to uwagę w sierpniu 2019 roku Instytut Biznesu w swoim stanowisku dotyczącym wzrostu inflacji. Czynnikiem łagodzącym może być zapowiedź przez rząd brak deficytu budżetowego w 2020 roku. Wzrost wynagrodzeń oznacza, że zwiększą się wpłaty na ubezpieczenie społeczne. To może okazać się zbawienne dla Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Wyższe wynagrodzenia mogą sprawić większe zainteresowanie pracą w Polsce. Imigranci zarobkowi, którzy dziś stabilizują krajowy rynek pracy mogą być bardziej zainteresowani pozostaniem na nim. Polacy zaś będą się bardziej zastanawiać, czy opuszczać ojczyznę w pogoni za lepszymi zarobkami

„Zyski i straty” – Juliusz Bolek – Przewodniczący Rady Dyrektorów Instytutu Biznesu

O Biedronce, a w rzeczywistości o Jeronimo Martins Polska pisałem już kilkukrotnie. Cóż, sieć sklepów zwraca uwagę swoją aktywnością. Spółka, zatrudniając, w 2.6OO sklepach, ponad 55.OOO pracowników, jest największym prywatnym pracodawcą w Polsce. Nawet Prezes Jarosław Kaczyński wypowiada się publicznie na temat tej sieci handlowej.

Nie tylko Prezes i ja dostrzegamy Biedronkę. Jest ona uwzględniona również w Raporcie „Odpowiedzialny biznes w Polsce 2015. Dobre praktyki„, przygotowanym przez Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Jeronimo Martins Polska, w oczach organizatorów, zyskał uznanie za organizację  Konkursu „Piórko 2015. Nagroda Biedronki za książkę dla dzieci” oraz wsparcie  Funduszu Stypendialnego Natalii Partyki. Wypada dodać, że działalność sieci handlowej została dostrzeżona spośród ponad 8OO zgłoszonych akcji. Co oznacza, że potencjalna konkurencja była bardzo duża.

To nowe, ale nie pierwsze, działania Jeronino Martins Polska, działanie z zakresu społecznej odpowiedzialności biznesu. Warto przypomnieć: Ogólnopolski Festyn Rodzinny z okazji Dnia Dziecka „Bądźmy razem”, kampanię „Czytajmy etykiety„, projekt społeczny „Codziennie bądźmy razem”, Kino z Biedronką, Mistrzostwa Polski i Świata Dzieci z Domów Dziecka w piłce nożnej, programy edukacyjne: „Śniadanie daje moc” organizowane w ramach koalicji „Partnerstwo dla zdrowia” oraz „Razem zadbajmy o zdrowie”, konkurs „Młodzi projektanci dla Biedronki”, projekt „Biedronka i znani projektanci dla Fundacji DKMS” oraz zrównoważone zarządzanie odpadami.

Wszystkie te działanie nie są przypadkowe. Są one dowodem na konsekwentną realizację strategii społecznej odpowiedzialności biznesu, wypracowanej przez Jeronimo Martins Polska. Zakłada ona wywieranie pozytywnego wpływu na życie pracowników, klientów i partnerów handlowych oraz reagowanie na potrzeby otoczenia społeczenie, w którym funkcjonuje. Osobiście mam do wielu aktywności, realizowanych przez różne przedsiębiorstwa, pod szyldem społecznej odpowiedzialności biznesu, stosunek krytyczny. Działania podejmowane przez Spółkę z logo Biedronki, są praktycznie modelowe, a przy tym zaskakują pomysłowością, są absolutnie warte naśladowania i co najważniejsze przynoszą nie tylko materialny zysk!

Wśród podmiotów wyróżnionych  w Raporcie „Odpowiedzialny biznes w Polsce 2015. Dobre praktyki” kategorii „zaangażowanie społeczne i rozwój społeczności lokalnej”  znalazły się m. in. również: Anvil, BGK, BGŻ, BOŚ, BPH, City Handlowy, Deloitte, Energa, IKEA, Lotos, Medicover, Nokia, Orange, Orlen, Pelion, PGE, PKO, PKO BP, Polfarma, PwC, Skanska, T-Mobile i Tauron.

ROLNICTWO

Za resorty siłowe, tradycyjnie, uważa się: Ministerstwo Obrony Narodowej i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. To anachroniczny pogląd, mimo, że w kontekście zagrożenia rosyjskiego, znów mający podstawy. Jednak współcześnie coraz większe znaczenie odgrywa potencjał ekonomiczny. W tej sytuacji, resortami siłowymi są ministerstwo gospodarki i ministerstwo rolnictwa.

Walka o Donieck to wywóz przez Rosjan specjalistycznego sprzętu produkcyjnego o ogromnej wartości. Wywieranie nacisków, kiedy dyplomacja zawodzi, poprzez restrykcje gospodarcze Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych wobec Rosji. Spadek cen ropy, obniżający potencjał imperium Putina i, z tej perspektywy, groteskowa agresja wobec polskich jabłek, choć żal i sadowników i samych owoców smętnie wiszących na drzewach. Cóż wychodzi na to, że właśnie polem walki, współcześnie, są obszary podlegające ministerstwom, odpowiadającym za sprawy gospodarki i rolnictwa. To nie przypadek.

Co do polskiej gospodarki pozostawia ona ciągle wiele do życzenia. Kiedy przyjrzymy się polskiemu Ministerstwu Rolnictwa i Rozwoju Wsi, nie z perspektywy incydentalnych zdarzeń, które, pod wpływem emocji, przychodzi różnie oceniać, ale z perspektywy, na przykład, ostatnich 10 lat można powiedzieć, że wydarzyło się wiele dobrego. Ten okres być może był łatwy, bo przypadał na czas kiedy środki pomocowe z Unii Europejskiej płynęły szerokim strumieniem. Skutek jest jednak taki, że infrastruktura w obszarach wiejska uległa zdecydowanej poprawie. Personalnie sukces może sobie przypisywać Marek Sawicki, który był Ministrem Rolnictwa i Rozwoju Wsi od 16 listopada 2007 do 26 lipca 2012 i znów jest od 17 marca tego roku. To już ponad 5 lat!

Marek Sawicki jest sprawnym zręcznym politykiem, który w miarę dobrze radzi sobie na tym stanowisku. Można to łatwo porównywać z innymi osobami pełniącymi tę funkcję w ostatnim okresie Józef Pilarkczyk (ok. 5 miesięcy), Krzysztof Jurgiel (ok. 6 miesięcy), Andrzej Lepper (łącznie ok. 14 miesięcy), Jarosław Kaczyński (p.o. łącznie ok. 2 miesiące), Wojciech Mojzesowicz (ok. 4 miesiące), Donald Tusk (p.o. 5 dni) czy Stanisław Kalemba (ok. 17 miesięcy). Jak się okazuje nie tak łatwo być Ministrem Rolnictwa. Nic dziwnego, że Marek Sawicki jest politykiem Polskiego Stronnictwa Ludowego, który cieszy się największym zaufaniem.

Według Organizacji Narodów Zjednoczonych do 2050 roku zapotrzebowanie na żywność wzrośnie o 70 procent. To pokazuje jak ważne zadania stoją przed polskim rolnictwem. Istotne jest przy tym nie tylko ilość, ale i jakość produkowanej żywności. Polska w tym zakresie jest w dobrym trendzie: infrastruktura obszarów wiejskich uległa poprawie, kryzys rosyjski aktywizował poszukiwania nowych rynków zbytu, dzięki czemu nawiązano współpracę z Chinami, Japonią, Wietnamem, Singapurem, Indonezją i Kanadą. To ważne sygnały choć i tak 78 % eksportu polskiej żywności trafia do krajów Unii Europejskiej. Dobre fundamenty już są czas na drugi ruch. Może w przyszłości ważne okażą się kraje wysoko uprzemysłowione, ale wysoko „urolniczone”?