Archiwa tagu: Jerzy Buzek

Jest kraj, który ma dwie fabryki helikopterów wojskowych. Wojna, choć o tym się oficjalnie nie mówi, podmywa jego granice. W tej sytuacji oczywiste wydaje się dozbrojenie armii w nowoczesny sprzęt, na wypadek ewentualnego konfliktu zbrojnego. Na ten cel przeznacza się kosmiczną kwotę kilkunastu miliardów. Skoro są dwie fabryki, trzeba zorganizować przetarg, aby podjąć roztropna decyzję. Jednak wszystko wskazuje na to, że to się nie udaje.

Konkurs na dostawę na dostawę helikopterów dla polskiego wojska wygrywa francuski koncern Airbus Helicopters, który w Polsce nie posiada żadnej fabryki. Warto dodać, że nie był to przetarg otwarty lecz zamknięty, do którego oprócz zwycięskiego producenta zaproszono dwa polskie podmioty. Wygląda to na świadome i planowe działanie. Zwłaszcza, że z przedstawiciele Ministerstwa Obrony Narodowej podają informacje, iż krajowi producenci helikopterów nie dysponują odpowiednią ofertą. Jeśli tak, to po co w ogóle byli wciągani do zabawy w przetarg? W ten sposób Ministerstwo Obrony Narodowej, a w konsekwencji i rząd, pokazuje czerwone kartki polskim producentom helikopterów wojskowych i wydaje rekomendację: kupujemy za granicą, bo to co jest kraju jest słabe. Obniża się w ten sposób rangę i potencjał narodowej gospodarki.

Polskie fabryki helikopterów są poważnymi przedsiębiorstwa, tworzącymi wiele miejsc pracy i stanowiącymi ważny element gospodarki. PZL-Świdnik zatrudnia 3,5 tys. ludzi w tym 630 inżynierów, a wartość jego eksportu wynosi 700 mln zł. Fabryka kooperuje z 900 polskimi dostawcami, generując dodatkowe 4 tys. miejsc pracy. Drugim producentem jest PZL-Mielec Sikorsky. Zakład zatrudnił ponad 1,5 tys. pracowników, dorobił się ponad 50 kooperantów, ośmiokrotnego wzrostu wartości eksportu i pięciokrotnego wzrostu sprzedaży. Okazuje się, że takie podmioty potrafią zadowolić zagranicznych kontrahentów, ale nie rządowe Ministerstwo Obrony Narodowej.

Warto też dodać, że w krajach europejskich o zakupach tej rangi i znaczeniu decydują zespoły i one nie są ograniczone do jednego ministerstwa. Nadzór nad nimi mają też parlamentarzyści. Traktaty Unii Europejskiej przewidują wyłączenie z otwartych przetargów decyzji, które dotyczą obrony narodowej i bezpieczeństwa.

Po ogłoszeniu wyników wybuchła prawdziwa awantura. Największym skandalem jest to, że zwycięzcę przetargu ogłosił Prezydent Bronisław Komorowski, tak jakby to on organizował przetarg, albo co najmniej w nim uczestniczył. Ponieważ tak nie było, w najlepszym wypadku wygląda to zatem na przekroczenie kompetencji. Kilka miesięcy wcześniej podpisał on dokument Strategii Bezpieczeństwa Narodowego RP, w którym napisano, że „Polski przemysłowy potencjał obronny – istotny element gospodarczej sfery bezpieczeństwa – powinien być w maksymalnym stopniu angażowany w proces modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP, a w szczególności w realizowane przez resort obrony narodowej priorytetowe programy modernizacyjne. (…) Administracja rządowa powinna tworzyć warunki prawne, zachęty inwestycyjne oraz mechanizmy instytucjonalno-koordynacyjne dla rozwoju przemysłowego potencjału obronnego, w tym dla zwiększenia jego innowacyjności”. Jak widać, treść tego dokumentu stoi w jaskrawej sprzeczności z ostatnimi wydarzeniami.

Negatywnie o wynikach przetargu wypowiedział się, były premier Leszek Miller, stwierdzając, że „sposób podjęcia, rozstrzygnięcia tych decyzji dowodzi, że nie uwzględniono interesów polskiej gospodarki”. Zapowiedział też, że Sojusz Lewicy demokratycznej zwróci się do „Najwyższej Izby Kontroli, by przeanalizowała wszystkie okoliczności prowadzonych przetargów i podejmowanych decyzji” oraz „do marszałka Sejmu o debatę sejmową w tej sprawie na najbliższym posiedzeniu Sejmu.” Dziwne, że opozycja nie zamierza w tej sprawie ani skierować zawiadomienia do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego ani Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Sytuacja musi być rzeczywiście jednak bardzo poważna skoro nawet były premier Jerzy Buzek, reprezentujący interesy Platformy Obywatelskiej również krytycznie wypowiada się o tym wydarzeniu. „Nie wyobrażam sobie, żeby Francja, USA, czy jakikolwiek inny kraj, który produkuje na swoim terenie dwa niezłe śmigłowce, które kupuje cały świat, zdecydował się na zakup innych maszyn.” Zauważył on tez oczywistą oczywistość, że „Siła kraju zależy od jego gospodarki. Wobec tego dla MON powinna mieć znaczenie siła naszej gospodarki, by Polska była krajem znaczącym na arenie międzynarodowej.” Właśnie w ten sposób wygra się przecież dzisiaj wojny.

Pojawiają się różnego rodzaju dziwne hipotezy, a to że to wybór francuskiego koncertu to rachunek za wybór Donalda Tuska Przewodniczącego Unii Europejskiej, albo, że rekompensata za straty jakie Paryż poniósł wyniku sankcji nałożonych na Rosję itd. itp. Tego typu wypowiedzi nie pojawiałby się, gdyby przetarg i jego wyniki dało się ogarnąć rozumem. Tak nie jest i to gigantyczna strata.

Ponoć w Pacanowie kozy kują, a tymczasem do Torunia ściągają wielcy biznesmeni i politycy, aby dyskutować o współczesnych problemach. Dzieje się tak, co roku, na początku marca! Można powiedzieć, że tak jak bociany zwiastują wiosnę, tak Forum Gospodarcze w Toruniu symbolicznie zwiastuje aktywizację sfer gospodarczo-politycznych po zimowym spowolnieniu.

To już XXII Forum Gospodarcze organizowane, w dnia 2-3 marca, w Toruniu, przez Stowarzyszenie Integracja i Współpraca i jego lidera Jacka Janiszewskiego. Tegorocznym tematem tego wydarzenia jest „Integracja i współpraca – Innowacyjność”. Forum Gospodarcze w Toruniu jest miejscem spotkań gości z kraju i zagranicy. Podczas konferencji spotykają się, dyskutują i wymieniają poglądy przedstawiciele Unii Europejskiej, Ambasadorowie, przedstawiciele Rządu, Samorządu, Parlamentu, Nauki i Kultury, Mediów, Polityki oraz Biznesu lokalnego, krajowego i zagranicznego.  Tematyka Forum obejmuje analizę najważniejszych wyzwań stojących przed polską, europejską i światową gospodarką w kontekście kryzysu ekonomicznego oraz procesów integracji i globalizacji.

Prawdopodobnie wydarzenie nie byłoby możliwe gdyby nie współorganizator główny Kapsch oraz Jeronimo Martins czyli sieć sklepów Biedronka, który wpadł na genialny pomysł, aby żywić przez cały czas trwania debat uczestników. Prawdę mówiąc, po raz pierwszy, chyba, udało się wcielić w życie ideę hasła „stoliczku nakryj się”. Warto o tym napisać, bo jest to imponujące, mimo, że dwieście osób ze świata biznesu i polityki do Torunia, nie przygnał głód, tylko sprawy merytoryczne, których jest cały wachlarz.

Oczywiście największe zainteresowanie będą wywoływać debaty takie jak: „Współpraca z Ukrainą w warunkach wojskowych działań w Europie Wschodniej”, „Embargo – skutki gospodarcze a efektywność polityczna”, „Rozwój IT szansą czy zagrożeniem dla Polski?” (pytanie wcale nie takie retoryczne w obliczu dynamicznie rosnącej ceber przestępczości), „Europa 2020 – jaka będzie? Kierunki i wyzwania”, „Fundusze Europejskie Agenda 2014-2020”.

Duża część Forum będzie poświęcona sprawom związanym z ideą wydarzenia. W tym zakresie przewidziano następujące debaty: „Nowoczesne rozwiązania i produkty dla infrastruktury”, „Innowacyjność w dziedzinach na rzecz bezpieczeństwa”, „Innowacyjne i efektywne zarządzanie jednostką sektora finansów publicznych”, „Regionalne Forum Innowacji”, „Klastry – wyzwania współczesności”, „Spółdzielczość w Polsce – czy ma przyszłość?”, „Jaki będzie bank przyszłości?”, „Źródła przewagi konkurencyjnej w energetyce i górnictwie” (jak mniemam, przyszłość i przewaga konkurencyjna jest zależna od stopnia innowacyjności).

Innowacyjność też jest na służbie ekologii. Stąd też część debat będzie poświęcona tym sprawom: „Rowery elektryczne -innowacyjne rozwiązania w zielonym transporcie”, „Telemedycyna, e-zdrowie i innowacyjność w medycynie: Aspekty prawne, społeczne i finansowe. Urządzenia diagnostyczne i narzędzia. Komunikacja i aspekty techniczne”, „Wykorzystanie Odnawialnych Źródeł Energii. Zrównoważony styl życia w domu, w biurze i w biznesie. Polsko-Skandynawskie Eko-inspiracje”.

Pojawią się też wątki międzynarodowe, za sprawą debat: „Współpraca Polski z Turcją”, „Współpraca z Mołdawią – bezpieczna i opłacalna?” Być może to dosyć egzotyczne tematy, choć niekoniecznie. Turcja jest nowoczesnym krajem, o dobrze rozwiniętej gospodarce, zarówno jeśli chodzi o przemysł jak i rolnictwo. Natomiast Mołdawia jaki się jako nieodkryta kraina i trudno powiedzieć jakie z tej współpracy mogą być korzyści. Warto jednak się nad tym pochylić w końcu jest to jedno z bliżej położonych państw względem Polski i tutaj nasz kraj może mieć coś ciekawego do zaoferowania.

Sporo czasu zajmą dyskusje poświęcone społecznej odpowiedzialności biznesu. Uwagę też skupią sprawy związane z życiem zawodowym. W tym zakresie uczestnicy mogą się interesować następującymi debatami: „Czy współczesna firma może obyć się bez CSR?”, „Biznes społecznie odpowiedzialny. Modne hasło czy korzyść dla firmy?”, „Biznes i organizacje pozarządowe – czy współpraca się opłaca?”, „Jak zachować równowagę między pracą a życiem prywatnym? Perspektywa pracodawcy i pracownika”, „Uzależnienia. Skutki społeczne i wpływ na gospodarkę kraju”.

To z grubsze większość tematów. Jednak nie wszystkie. Mnie, na przykład, najbardziej zafrapowała debata: „Kto nam zabrał ponad 2000 jezior?” Prawdę powiedziawszy, nie wiem co mam myśleć na ten temat. Wygląda to, sądząc po tytule, na wielka aferę. Obym się mylił.

W Forum udział zapowiedzieli: prof. Jerzy Buzek – Premier Polski, a później Przewodniczący Parlamentu Europejskiego w latach 2009-2012, Dariusz Blocher – Prezes Budimex, Marek Cywiński – Dyrektor Generalny Kapsch Telematic Services, Marcin Jabłoński – Prezes Exatel, Dariusz Kacprzyk – Prezes Banku Gospodarstwa Krajowego, Herbert Wirth – Prezes KGHM Polska Miedź, Tomasz Zaboklicki – Prezes Pojazdy Szynowe PESA Bydgoszcz, Andrzej Gross – Prezes Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, Krzysztof Przybył – Prezes Godła Promocyjnego „Teraz Polska”, Marek Sawicki – Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Bogusław Chrabota – Redaktor Naczelny dziennika „Rzeczpospolita”, Bożena Lublińska-Kasprzak – Prezes Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. Wszystkich, z około 200 uczestników Forum, trudno wymienić. Zainteresowanych odsyłam na stronę internetową  http://www.welconomy.pl , gdzie można zleźć wszystkie potrzebne informacje i szczegóły.

UNIA EUROPEJSKA

Właśnie się ukazała książka „Parlament ANTYeuropejski”. Powinna się ona, moim zdaniem, nazywać „Antyparlament europejski”. Publikacja wzbudzi obrzydzenie eurofantyków i zachwyci eurorealistów. Cóż zawiera wiele informacji, których na próżno szukać w polskich mediach, a zatem powinna być zakazana.

Autorem książki „Parlament ANTYeuropejski” jest Marek Migalski, uznawany za jednego z najbardziej kontrowersyjnych polityków, ponieważ przeważnie mówi co myśli, a nie to co pokazują słupki badania opinii publicznej. W 2009 roku został wybrany do Parlamentu Europejskiego. Doświadczenia związane z pełnieniem funkcji eurodeputowanego zawarł właśnie w nowo opublikowanej książce, która przypomina puszkę Pandory. Można też tę publikacje trochę przyrównać do „Kongresu futurologicznego” Sławomira Mrożka. W przypadku Migalskiego jest to jednak literatura faktu.

„Parlament ANTYeuropejski” to opis patologii, które na dobre zagnieździły się w Brukseli. Marek Migalski pokazuje jak eurodeputowani oderwali się od rzeczywistości i bezmyślnie marnotrawią grosz publiczny. Wskazuje też mechanizmy działań politycznych, które sprawiają, że w Polsce żyje się coraz gorzej zamiast coraz lepiej. Publikację czyta się z zainteresowaniem. Ironia i humor z jakim jest napisana – śmieszy. Niestety i dłużej się czyta zaczyna przerażać cynizmem eurodeputowanych, przykładami antydemokratycznych działań i absurdów zamieniających się w kliniczne objawy debilizmu. Tak więc lekturę należy dawkować.

Marek Migalski w swojej książce opublikował „donosy” na polskich znanych i nieznanych eurodeputowanych takich jak: Adam Bielan, Piotr Borys, Arkadiusz Bratkowski, Jerzy Buzek, Tadeusz Cymański, Ryszard Czarnecki, Lidia Geringer de Oedenberg, Adam Gierek, Marek Gróbarczyk, Andrzej Grzyb, Małgorzata Handzlik, Jolanta Hibner, Danuta Hubner, Danuta Jazłowiecka, Sidonia Jędrzejewska, Filip Kaczmarek, Jarosław Kalinowski, Michał Kamiński, Lena Kolarska-Bobińska, Paweł Kowal, Jan Kozłowski, Jacek Kurski, Ryszard Legutko, Bogusław Liberadzki, Krzysztof Lisek, Elżbieta Łukacijewska, Bogdan Marcinkiewicz, Sławomir Nitras, Jan Olbrycht, Wojciech Olejniczak, Mirosław Piotrowski, Tomasz Poręba, Jacek Protasiewicz, Jacek Saryusz-Wolski, Czesław Siekierski, Joanna Senyszyn, Marek Siwiec, Joanna Skrzydlewska, Bogusław Sonik, Konrad Szymański, Róża Thun und Hohenstein, Rafał Trzaskowski, Jarosław Wałęsa, Jacek Włosowicz, Janusz Wojciechowski, Paweł Zalewski, Artur Zasada, Janusz Zemke, Zbigniew Ziobro, Tadeusz Zwiefka. Znamienne, że na tej liście brakuje samego Marka Migalskiego, który stawia się w ten sposób jakby poza nawiasem.

Chciałbym aby ta książka stanowiła lekturę obowiązkową dla uczniów szkół średnich, aby nabrali oni obrzydzenia do praktyk i zwyczajów panujący w Parlamencie Europejskim, bo wówczas, być może, podejmą się trudu aby znów świat postawić na głowie. Bardzo by się to przydało. To byłby zysk.

Juliusz Bolek