Archiwa tagu: Jerzy Szaflik

Właśnie czytam tytuł w gazecie, że Polacy nienawidzą ludzi odnoszący sukces. Cieszę się, że mimo tej żałosnej zazdrości, są jednak Polacy, którzy potrafią więcej, lepiej i są za to doceniani.

Byłem na Gali Polskiego Klubu Biznesu i Akademii Polskiego Sukcesu, która miała miejsce na Zamku Królewskim w Warszawie. Na karcie informacyjnej przeczytałem bardzo interesującą myśl:

Nie mów Ojczyzna – myśląc o karierze
Mów kariera – myśląc o Ojczyźnie.

W czasie uroczystości, wyróżniono nagrodami szereg osobistości. Wręczali je prof. Dr hab. N. med. Henryk Skarżyński – Prezydent Fundacji Akademia Polskiego Sukcesu i Ryszard Konwerski Sekretarz Kapituły oraz pozostali wybitni jej członkowie. Złote Medale Akademii Polskiego Sukcesu otrzymali m.in.:

  • prof. dr hab. nauk med. Jerzy Szaflik; za wybitne osiągnięcia w rozwoju polskiej okulistyki;
  • prof. dr hab. nauk med. Jerzy Adamus; za wybitne osiągnięcia w rozwoju polskiej kardiologii;
  • Prezes Marek Galewski – firma „Cardco” Sp. z oo; za upowszechnienie ery karty plastikowej oraz działalność społeczną i kulturalną;
  • dr Zygmunt Kaliciński; za społeczne działania na rzecz rozwoju polskiej transplantologii;
  • prof. dr hab. Grażyna Ginalska; za opracowanie biomateriału – sztucznej kości;

Złoty Medal z Diamentem wręczono prof. Ignacemu Gogolewskiemu za wybitne osiągnięcia na rzecz kultury polskiej.

Uroczystości towarzyszyły występy artystów. Na sali balowej Zamku Królewskiego było wielu znamienity gości: polityków, biznesmenów, artystów. Wszyscy jednak zostali przyćmieni przez Mistrza Ignacego Gogolewskiego, który przypomniał swoją wypowiedź z 2006 roku: właściwie wszyscy jesteśmy aktorami z wyjątkiem paru dobrych komediantów. Ta myśl ciągle mi towarzyszy.

 lekarze

Od czasu pyrrusowego zwycięstwa Romana Kluski z fiskusem o przypadkach nadużyć urzędników – nie tylko skarbowych – wobec przedsiębiorców pisze i mówi się coraz śmielej. Ukoronowaniem tego procesu był wstrząsający film „Układ zamknięty”. Urzędnicy walczą, nie tylko z biznesmenami, lecz, z sobie tylko wiadomych powodów, również lekarzami.

Na ekrany wszedł film „Bogowie” o profesorze Zbigniewie Relidze, a na księgarskich półkach pojawiła się biografia wielkiego lekarza, który w zakresie polskiej kardiologii stał się ikoną. Jego działalność polityczna można uznać, za dyskusyjną, jednak jest on przykładem tego, że nawet w przaśnej Polsce Ludowej można było dokonywać w medycynie rzeczy, które wydawały się niemożliwe, i już wówczas miał przeciwników byli nimi urzędnicy, którzy rzucali kłody pod nogi.

Dzisiaj mówi się o szansach, które stoją przed polską medycyną, o wspieraniu młodych, zdolnych, o szukaniu środków na rozwój placówek, które mogą być wizytówkami Polski za granicą. „Słowa, słowa, słowa”. Praktyka wygląda zupełnie inaczej. Osoby i placówki, które mają wszelkie podstawy ku temu, by być wizytówkami naszej medycyny i w ogóle naszego kraju za granicą, mają podcinane skrzydła. Lista przykładów jest długa i wyjątkowo smutna, a świadczy o krótkowzroczności, małostkowości, (a może i bezmyślności?) decydentów i urzędników, którym powierzono zarządzanie polską służbą zdrowia.

Przykłady? Proszę bardzo. Światowej sławy okulista profesor Jerzy Szaflik, usunięty przez niezatapialnego ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza ze stanowiska konsultanta krajowego ds. okulistyki – mimo głośnych i licznych protestów środowiska lekarskiego. Profesora, jak donosiły media, zastąpił znajomy pana ministra. Przykład kolejny – Centrum Onkologii w Bydgoszczy, rozwinięte do poziomu jednej z najlepszych polskich klinik onkologicznych przez profesora Zbigniewa Pawłowicza, notabene senatora Platformy Obywatelskiej. Okazuje się, że nawet mandat senatora miłościwie panującej partii nie ratuje przed kopaniem dołków, zawiścią środowiska i chęcią pokazania przez resort, kto tu rządzi. Profesor przegrał z biurokracją.

Tajemnicą poliszynela jest również upodobanie, z jakim ludzie ministra zdrowia szukają „czegoś” na profesora Mariana Zembalę, dyrektora Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Nieprzypadkowo również – i również nie jest to tajemnica dla środowiska – po mediach chodzą osoby, którym przeszkadza, że Światowe Centrum Słuchu w Kajetanach nie kupuje sprzętu medycznego od tych firm, od których powinno.

Państwowi urzędnicy robią wiele, by pokazać lekarzom, którzy tworzą autorskie projekty, że ponad przeciętność, to jest ponad urzędnika, wyrastać nie należy, na tym, niestety, polega słynne już „państwo w państwie”. Premier Ewa Kopacz wywodzi się ze środowiska lekarskiego. Chciałoby się powiedzieć: na szczęście, albowiem chciałbym, aby w ramach zapowiedzianego przez nią „nowego otwarcia” znalazło się miejsce dla wnikliwego przyjrzenia się praktykom, które jako żywo przypominają opowieści o fiskusie i przedsiębiorcach. Z tą różnicą, że i po jednej, i po drugiej stronie są w tym przypadku podmioty publiczne – co szkodzi wszystkim nam, nie tylko potencjalnym pacjentom.