Archiwa tagu: KGHM Polska Miedź

Idea gospodarki 4.0 jest już od dłuższego czasu przewija się przez wszystkie dyskusje. Teraz stał się też tematem debata: „Przemysł ciężki w Gospodarce 4.0”, zorganizowanej przez magazyn Polish Market.

Przyjąłem zaproszenie do udziału w tej dyskusji, zaproponowanej mi przez panią Krystynę Woźniak-Trzosek – Prezes wydawnictwa, albowiem rolę przemysłu ciężkiego, uważam za znaczącą w rozwoju gospodarki i budowaniu pomyślności ekonomicznej. Debatę prowadzili dziennikarze: Ewelina Janczylik-Foryś i Jerzy Mosoń. W dyskusji, oprócz mnie uczestniczyli Ireneusz Jazownik – Dyrektor Centralnego Ośrodka Przetwarzania Informacji KGHM Polska Miedź SA, Lidia Marcinkowska-Bartkowiak – Dyrektor Naczelny ds. komunikacji w KGHM Polska Miedź, Krzysztof Zaręba – Naczelnik Wydziału Polityki Przemysłowej Departamentu Innowacji w Ministerstwie Przedsiębiorczości i Technologii; który w swoim wystąpieniu przedstawił również zagadnienia ważne z punktu widzenia Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju, Andrzej Wójcik – Wiceprezes Zarządu ds. Handlu i Rozwoju, Fabryka Kotłów SEFAKO, Jarosław Zagórowski – Doradca Zarządu Przedsiębiorstwa Kompletacji i Montażu Systemów Automatyki Carboautomatyka SA, Andrzej Kaźmierski – Enterprise Project Manager w Agencji Rozwoju Przemysłu.

Znaczący postęp gospodarczy rozpoczął się w XVIII wieku wynalezieniem maszyny parowej. Kolejne słupy milowe to  seryjna linia produkcyjna, automatyzacja, komputery i Internet. W istocie ten ostatni zupełnie zrewolucjonizował całe życie społeczno-ekonomiczne, chociaż prawie połowa ludzkości nadal nie ma dostępu do tego medium, a w Polsce 15 proc. U nas nadal wyzwaniem jest implementacja nowoczesnych rozwiązań informatycznych w przemyśle ciężkim. Biznes jest świadom konieczności wdrażania i optymalizacji korzystania z zaawansowanych maszyn i robotów, albowiem dziś stanowi to obecnie istotną płaszczyznę rywalizacji pomiędzy przedsiębiorstwami. Dodatkowym imperatywem jest brak pracowników i rosnące koszty pracy. To wymusza na przedsiębiorstwach szukania rozwiązań technologicznych pozwalających zastąpić coraz droższych pracowników, zwłaszcza, że ta tendencja w dającej przewidzieć się przyszłości będzie się nasilać.

Gospodarka 4.0, której definicji tak naprawdę nie ma, składa się z wielu komponentów, które ją charakteryzują. Będzie to z pewnością globalizacja, standaryzacja, zarządzanie procesami, produktywność, customizacja, innowacyjność, obniżanie kosztów produkcji, technologia 5G, druk 3D, big data, Internet rzeczy i sztuczna inteligencja. Oczywiście wiąże się też z ryzykami takimi jak uzależnienie od Internetu, prądu, łączności, cyberprzestępczość, alienacja społeczna, ubezwłasnowolnienie ludzi, odhumanizowania rzeczywistości i największego wyzwania jakim jest bycie partnerem sztucznej inteligencji, co, biorąc pod uwagę obserwowane populacyjne obniżenie „inteligencji naturalnej”, skłania do refleksji.

Gospodarce 4.0 w przemyśle powinna spowodować skokowy wzrost produktywności i jakości wytworzonych dóbr. Nie chodzi tutaj tylko o środki produkcji, lecz także o zmiany w kulturze organizacyjnej. Gospodarka 4.0 wymaga zmierzenia się z wyzwaniem, jakim jest działanie zespołowe. Aby kreować inteligentne łańcuchy wytwarzania, łączące producentów, dostawców, odbiorców i konsumentów, w których relacjach funkcjonuje, jak najmniej zakłócane sprzężenie zwrotne to konieczna jest poprawa komunikacji.

Dla przemysłu ciężkiego Gospodarka 4.0 jest poważnym wyzwaniem, ponieważ management małych i średnich przedsiębiorstw zdaje sobie sprawę z tego, że, aby przetrwać na rynku przedsiębiorstwo musi się stale modernizować. Duże organizacje, związane z przemysłem ciężkim mają zazwyczaj środki do przeprowadzenia zmian, ale ich sytuacja jest zazwyczaj na tyle komfortowa, że nie zawsze ich kadry odczuwają potrzebę inwestycji. To ryzykowna sytuacja, ponieważ przy tak szybko zmieniającym się świecie, z łatwością można przeoczyć ostatnią chwilę na modernizację.

Pozytywne wiadomości docierają z KGHM, który aktywnie działa na rzecz wdrażania gospodarki 4.0. Przede wszystkim roboty zastępują ludzi, w realizacji najbardziej niebezpiecznych zadań, oczywiście tak gdzie jest to możliwe. Trwają również prace nad realizacja gospodarki obiegu zamkniętego. Ponieważ już teraz brakuje mechatroników, automatyków i informatyków, KGHM sponsoruje w okolicznych szkołach atrakcyjne pracownie matematyczno-fizyczne, wierząc, że w ten sposób wśród młodych ludzi spopularyzuje zainteresowanie naukami ścisłymi, a w konsekwencji w przyszłości będzie mógł pozyskać utalentowanych pracowników, co oznacza, że jest to organizacja przygotowana na nadchodzące pokolenie alfa. Oby więcej takich przedsięwzięć, od nich zależy jakość przyszłości.

„Zyski i straty” – Juliusz Bolek Przewodniczący Rady Dyrektorów Instytut Biznesu

Byłem przekonany, że tzw. podatek CIT jest mitem. Istniejącym tylko w ordynacji podatkowej. Myślałem, że wpływy z tego tytułu są znikome, a tu taka niespodzianka!

CIT (skrót od angielskiego Corporate Income Tax – jak się okazuje ustawodawcy, ani Ministerstwa Finansów ustawa o języku polskim nie obowiązuje) czyli rodzaj podatku bezpośredniego podatek obciążający dochody uzyskiwane przez osoby prawne czyli organizacje jest znienawidzonym haraczem przez przedsiębiorców. Robią oni wszystko aby go nie płacić. Przede wszystkim starają się generować koszty, aby zysk czyli kwota od której należy zapłacić CIT był jak najmniejszy. Ten podatek dochodowy w zależności od kategorii wynosi od 10 do 20 proc. Dla większości przedsiębiorstw jest to 19 proc. czy sporo.

Tymczasem okazuje się, że przedsiębiorcy, którzy chętnie płacą CIT. Najwięcej wpływów do budżetu z tego tytułu generuje KGHM Polska Miedź 850.000.000 zł. Drugie miejsce zajmuje Jeronimo Martins Polska, właściciel sieci dyskontów „Biedronka”, – 290.200.00 zł. Trzecim podmiotem jest PGE Dystrybucja268.300.000 zł. To są poważne wpływy. O ile KGHM i PGE Dystrybucja nie wywołują zaskoczenia, jako, że są to wielkie przedsiębiorstwa, ale co ważniejsze, ich większościowym właścicielem jest Skarb Państwa, więc trudno sobie wyobrazić, aby te podmioty unikały płacenia CIT. Zaskakuje działanie Jeronimo Martins Polska, którego właścicielami są Portugalczycy, co sugerować by mogło, że wzorem innych podmiotów zagranicznych, działających u nas, będą się starać zyski wyprowadzić z Polski, tak aby uniknąć płacenia podatku dochodowego, w kraju który do tego doprowadził. Wygląda na to, że właściciel Biedronki ma innej podejście do tego.

Kiedy zajrzymy na listą największych pracodawców w Polsce okaże się, że królem jest Poczta Polska zatrudniająca na umowę o pracę 74.600 pracowników.  Na drugim miejscu jest Jeronimo Martins Polska dający pracę 60 .000 osób. Liderzy dystansują się znacząco od trzech następnych pracodawców, zatrudniających odpowiednio PKO BP39.400, PGE38.500, KGHM Polska Miedź33.400. Okazuje się, że znów wśród największych przedsiębiorstw znajduje się Jeronimo Martins Polska, jest to jedyne prywatne przedsiębiorstwo w tym gronie.

Według Głównego Urzędu Statystycznego, w pierwszym  kwartale 2017 roku nakłady inwestycyjne ogółem przedsiębiorstw spadły. Tymczasem wśród podmiotów, które inwestują, jak nie trudno się domyślić jest Grupa Jeronimo Martins, która w tym okresie zainwestowała ponad 400.000.000 zł, z czego 50 proc. w sklepach. Mało kto się orientuje, że, ten właściciel popularnej sieci dyskontów „Biedronka” od 1995 roku zainwestował już w Polsce ponad 12.000.000.000 zł.

Jako teoretyk i praktyk zarządzania zastanawiam się w czym tkwi przyczyna sukcesu Jeronimo Martins Polska? Czy to przypadek czy mistrzostwo? Oczywiste jest, że to zasługa efektu skali i synergii. Zanim jednak to się pojawiło musiały być inne przyczyny, które pozwoliły właścicielowi „Biedronki” tak urosnąć. Może stoi za tym pomysł biznesowy, a może rzetelność kupiecka?