Archiwa tagu: KNF

Wydawało się, że afery to specjalność rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Okazuje się, wystarczyło poczekać aż również Zjednoczona Prawica, utożsamiana z Prawem i Sprawiedliwością również będzie miała się czym pochwalić. Właśnie wybuchła afera dotycząca spółki GetBack.

GetBack to spółka akcyjna, która zajmuje się windykacją wierzytelności własnych, na zlecenie oraz windykacji portfeli wierzytelności w ramach funduszy. Główny model biznesowy polegał na masowym skupywaniu długów, często o małej wartości za ułamek zobowiązania. Pomysł polegał na tym, że uda się odzyskać pieniądze od dłużników, chociaż nie wszystkich, to efekt skali sprawi, że przychody przekroczą inwestycję, a nawet dadzą znaczący zysk, nawet na poziomie 20 proc. Jednak aby skupywać wierzytelności potrzebny był kapitał. GetBack postanowił pozyskać go w formie obligacji korporacyjnych.

Kupującymi okazali się drobni inwestorzy, w większości osoby fizyczne, skuszone ekstra zyskami. Tradycyjnie już sprzedający nie tłumaczyli, że nadzwyczajne przychody wiążą się z nadzwyczajnym ryzykiem. Mało tego przekonywali, że „obligacje związane z działalnością windykacyjną to najbezpieczniejsza forma lokaty, bo przecież zawsze będą tacy co będą mieli długi”. Mało świadomi klienci, wychowani na wierze w obligacje państwowe, które są w zasadzie pewne, tak długo jak długo nie zbankrutuje Polska, uznali, że gwarancje dotyczą tych instrumentów, niezależnie od tego kto je emituje. Niestety, przedsiębiorstwa, mają dużo większą skłonność do kończenia działalności w nieprzewidywanym momencie niż państwa. Tak też raczej stanie się GetBack. Punktem krytycznym, w tym przypadku, było niewypłacenie odsetek od obligacji, co jest uznawane, że utracenie płynności przez spółkę.

O ile w przypadku innej wielkiej afery Amber Gold klienci, którzy uwierzyli w magiczną moc sprawczą złota stracili około 600 mln złotych. W przypadku upadku GetBack właściciele obligacji tej spółki stracą ponad 2,6 miliardy. Oznacza, to że nowa afera, jeśli chodzi o skale, jest trzy razy większa. Od razu pojawiają się pytania gdzie się podziewała Komisja Nadzoru Finansowego. Otóż tradycyjnie spała. Teraz złożyła doniesienie do prokuratury, bada udział banków w sprzedaży obligacji i możliwość kar za nierzetelne sporządzanie raportów finansowych. Pieniądze z tytułu kar, jakie by nie były, wpłyną do Skarbu Państwa. Jednak klienci raczej nie tylko nic nie zarobią, ale raczej też nie odzyskają swoich pieniędzy. Warto zauważyć, że wśród pośredników sprzedających obligacje GetBack wymieniane są przede wszystkim, renomowane i budzące zaufanie instytucje finansowe takie jak Lion’s Bank, Idea Bank, Bank Handlowy, Alior Bank, PKO BP, Haitong Bank, Polski Dom Maklerski i Michael / Ström.

Według ekspertów szanse na przywrócenie płynności GetBack są minimalne. Czy rzeczywiści będzie to afera, która zostanie zapisana na konto ekipy „dobrej zmiany” nie wiem. GetBack powstała w 2012 roku, a więc w okresie apogeum rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, jednak do katastrofy doszło  po dwóch latach rządów nowej władzy. Być może państwo polskie było tak bardzo teoretyczne i w ruinie, że nie dało się nad wszystkim zapanować. Najbardziej jednak boli kolejna porażka służb, które powinny stać na straży bezpieczeństwa obrotu gospodarczego i które tak świetnie i wzorowo wypełniają swoje obowiązki. Przypomina mi się komunikat pewnego chirurga: „operacja przebiegła świetnie i zakończyła się sukcesem, pacjent zmarł”.

To jest właśnie polska przypadłość: wszyscy są staranni i sumienni w wypełnianiu swoich obowiązków, co w niczym nie ogranicza skutecznej działalności oszustów. Tak było też przy polisolokatach, pseudokredytach frankowych, otwartych funduszach emerytalnych, aferze Amber Gold czy wyłudzeniach VAT. Jak na 20 lat działalności niepodległego kraju, Polacy byli i są, zaskakująco często, masowo, skutecznie i profesjonalnie okradani. Wygląda na to, że państwo nie potrafi skutecznie chronić swych obywateli, ba czasem nawet współuczestniczy w przestępczych procederach (np. reforma emerytalna). Przypadek? Nie wiem. Wygląda na to, że Polacy są skazani przeżyć wszystkie metody na okradanie ludzi. Nie potrafią skorzystać z bolesnych doświadczeń innych państw, w których oszuści już wcześniej zrealizowali te same swoje pomysły. Najbardziej jest przykre, że stare przysłowie: „Polak mądry po szkodzie” jest ciągle brutalnie aktualne.

 

?????????????????????????????????

Atak polityków przeciwko spółdzielczym podmiotom finansowym inspirowany jest, zapewne, przez komercyjne banki, które dążą do eliminacji konkurencji i hegemonii. Inaczej trudno zrozumieć tę psychopatyczną niechęć. Urzędnicy pragną świata zbudowanego według jednego szablonu. To jest tak jakby zażądać aby woda zawsze była w stanie płynnym i dążyć do eliminacji stanu stałego i gazowego. Głupia logika, która może prowadzić do zagłady.

Jest o co toczyć bój. Z usług samych spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych korzysta dziś ponad 2,5 miliona klientów i stale przybywa nowych. Taka liczba prawdopodobnie omija oferty komercyjnych banków. Z pewnością też, tendencja wzrostowa, musi niepokoić banki komercyjne. Mają one poważne instrumenty wywierania nacisku na rząd, choćby w postaci ceny za jaką kupują obligacje państwowe, że o innych, tańszych, działaniach „lobbingowych”, cokolwiek by to miało znaczyć, nie wspomnę.

Jaka jest różnica pomiędzy instytucjami finansowymi działającymi w naszym kraju? Banki komercyjne, w zasadzie wszystkie, są w rękach obcego kapitału i kierują się interesem swoich macierzystych rynków, a nie polskiego. Na czym to polega, doświadczyło wielu polskich przedsiębiorców, usiłujących bezskutecznie uzyskać kredyt. Kiedy zaś go posiadali, w nieoczekiwany sposób, banki wypowiadały umowę kredytową, stawiając pożyczkę jako wymagalną i żądając natychmiastowego zwrotu, wiedząc, że jest to nie realne. W efekcie przejmowały przedsiębiorstwo, a następnie sprzedawały zagranicznemu konkurentowi. Komercyjne banki wytransferują również osiągane zyski z polskiego systemu podatkowego. Filozofia spółdzielczych instytucji finansowych jest zupełnie odwrotna. Ponieważ działają wyłącznie na polskim rynku, dysponują krajowym kapitałem, nie mogą kierować się obcym interesem ani nie mają gdzie przekazywać pieniędzy. Dlaczego właśnie te ostatnie instytucje przeszkadzają polskim politykom?

Pomijając wyszczególnione powyżej różnice, są jeszcze inne. Niedawno Instytut Biznesu przeprowadził analizę ofert wiodących banków komercyjnych, spółdzielczych i spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych dla wspólnot i spółdzielni mieszkaniowych. Okazało się, że najgorsze warunki proponują komercyjne instytucje finansowe (szczegółowe informacje pod adresem: http://www.instytutbiznesu.com.pl/skok_oferta_analiza_ib/ ), które posiadają teoretycznie najbardziej profesjonalne kadry. Co być może jest i prawdą, ale głównie koncentrują się  na generowaniu maksymalnego zysku, a nie na interesie klienta. Taki cel, w przypadku banków spółdzielczych i SKOK-ów, nie jest jedynym kryterium działalności. Nic dziwnego, że z takiej konkurencji banki komercyjne są niezadowolone.

Głównym przeciwnikiem, walczącym ze SKOK-ami, jest Komisja Nadzoru Finansowego, która wobec 44 kas wszczęła postępowania naprawcze. W 22 kasach wydano postanowienia administracyjne o ustanowienie zarządcy komisarycznego, a w 3 komisaryczny zarząd wprowadzono. We wszystkich 55 kasach zaledwie 9 prezesów otrzymało zgodę KNF na dalsze sprawowanie swej funkcji. Po takich informacjach można by sądzić, że doszło do jakiegoś kataklizmu. Warto jednak zwrócić uwagę, że spółdzielcze kasy oszczędnościowo kredytowe to ponad 100 lat tradycji oraz cały okres po 1989 roku. W tym czasie, żadna kasa nie zbankrutowała. Natomiast paru komercyjnym bankom się to przytrafiło.

Za zagraniczne  odpowiedniki kas mogą uchodzić unie kredytowe, które funkcjonują w 101 krajach na świecie. Są one stworzone z myślą o obsłudze osób pozbawionych możliwości skorzystania z ofert banków komercyjnych. Dostrzegając te wartości instytucji spółdzielczych politycy, w wielu państwach, starają się zapewnić  dogodne rozwiązania legislacyjne a nawet dotacje, umożliwiające rozwój instytucji spółdzielczych. W Polsce oczywiście jest odwrotnie.

Widząc zaskakującą postawę polityków i urzędników, wykonujących ich wolę, narodziła się idea przeprowadzenia Narodowych Konsultacji, to jest odwołania się do zasięgnięcia opinii suwerena czyli polskich obywateli, aby wyrazili swoje opinie: co sądzą o roli i przyszłości spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych? Jest to akcja społeczna, w ramach której, każdy będzie mógł wyrazić swoje zdanie. Niezależnie od tego, organizatorzy zwrócili się do wybranych ekspertów i przedstawicieli organizacji pozarządowych o wyrażenie stanowiska. Zdaniem pomysłodawców, przyszłość sektora SKOK, jego miejsce w systemie instytucji finansowych, status prawny i możliwości rozwoju wymagają rozstrzygnięcia, poprzedzonego szeroką dyskusją i konsultacją społeczną.

Wśród organizacji-partnerów Narodowych Konsultacji są m.in. Fundacja na Rzecz Rozwoju Spółdzielczości i Samorządności „Nasza Sprawa” (inicjator przedsięwzięcia), Stowarzyszenie Pomoc Bliźniego, Spółdzielcza Kasa Oszczędnościowo-Kredytowa w Wołominie, ale lista partnerów jest otwarta, a zainteresowanie wsparciem projektu zgłaszają kolejne podmioty. Szczegółowe informacje o kampanii można znaleźć na specjalnie uruchomionej stronie internetowej www.polskieskoki.pl. Za jej pośrednictwem każdy może przekazać swoje uwagi i opinie na temat przyszłości kas spółdzielczych. Podsumowaniem akcji będzie publikacja wspólnego stanowiska ekspertów zaproszonych do debaty oraz synteza opinii, przekazanych przez Polaków. Niebawem będzie się można przekonać co tak naprawdę myślą obywatele na temat spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych. Zdobyta wiedza, mam nadzieję, będzie zyskiem dla wszystkich.