Archiwa tagu: konkurencja

Bezprawie to stan kiedy nie przestrzega się prawa. Pomijając sytuacje anarchii, są też inne okoliczności kiedy to się może zdarzać. Przyczyną bezprawia może być tez nadmiar prawa, przeregulowanie, kiedy powstaje taka ilość norm i aktów prawnych, często nawet sprzecznych ze sobą, że już nikt nie jest w stanie tego ogarnąć. Właśnie osiągnęliśmy ten poziom.

Przedsiębiorca, który chciałby zapoznać się ze wszystkimi zmianami w przepis jakie miały miejsce w 2014 roku musiałby przeczytać dziennie 103 strony, poświęcając na to 3,5 godziny – wynika z szacunków firmy Grant Thornton. Jeżeli ponadto chciałby się skorelować je z tekstami źródłowymi, czyli jednolitymi ustawami, do których wprowadzane są zmiany oraz interpretacje podatkowe i najważniejsze orzeczenia sądowe – to na analizie aktów prawnych może spędzić nawet cały dzień. W praktyce oznaczałoby to, że nie miałby już czasu zajmować się niczym więcej, a przecież przedsiębiorstw nie powołuje się po to, aby poświęcać się wyłącznie studiowaniu aktualnych aktów prawnych. Ilość czasu potrzebnego na monitorowanie zmian oraz nowych przepisów, wyjaśnia dlaczego nawet prawnicy nie są w stanie zapoznać się ze wszystkimi regulacjami, bo wówczas już niczym innym by się nie mogli zajmować, a przecież powinni doradzać, wydawać opinie, pisać pisma procesowe, występować przed sądem itd. To zresztą wyjaśnia, dlaczego następuję i pogłębia się specjalizacja w tej branży.

Z raportu „Legislacyjna burza szkodzi polskim firmom” przygotowanego przez Grant Thornton wynika, ze w 2014 roku powstało 1995 nowych aktów prawnych. Łącznie liczyły one 25.600  stron maszynopisu, co jest równe „wieży” dokumentów o wysokości 1,3 metra. Okazuje się, że ubiegłoroczny wynik jest o

  • 11 % wyższy niż w 2013 r.,
  • 22 % więcej niż dekadę temu i aż
  • 745 % więcej niż 20 lat temu.

BIUROKRACJA 2 120503,812136,w_500

W produkcji stron aktów prawnych pokonaliśmy nawet Francję (22.585 stron), nie mówiąc już o Włoszech (15.249 stron). Pojawiają się głosy, że ilość tworzonych przepisów jest związana z dostosowywaniem się do unijnego prawodawstwa. Jednak to kłamstwo, albowiem dla porównania przyjęto u nas sześciokrotnie więcej aktów prawnych niż Czechy (4.306 stron) i prawie ośmiokrotnie więcej niż Słowacja (3.407 stron), które w przeszłości miały podobny system prawny.

BIUROKRACJA 120507,505783,w_500

Ocenia się, że przychody przedsiębiorstw byłyby wyższe o 10 %, gdyby nie musiały się one zmagać z problemami biurokratycznymi. „W skali całej gospodarki oznacza to, że biurokracja więzi przychody firm na poziomie 200 mld zł” – oblicza Tomasz Wróblewski z Grant Thornton. To gigantyczna kwota pieniędzy w porównaniu z na przykład budżetem państwa, o deficycie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych nie wspominając. Zmieniające się przepisy to obecnie większy problem dla przedsiębiorców niż na początku transformacji. Nie tylko utrudnia to prowadzenie działalności, ale również naraża biznesmenów oraz zarządy na odpowiedzialność karną i administracyjną za łamanie prawa.

Biurokracja jest nadmierna. Urzędnicy tworzą przepisy tylko po to aby uzasadnić potrzebę swojego istnienia i stwarzać nowe stanowiska biurokratyczne. Można powiedzieć, że biurokracja jest najlepiej rozwijającą się dziedzina polskiej gospodarki. Jednak w rzeczywistości niczego nie wytwarza. Jest to rak toczą cały kraj. Ciągłe, ogromne zmiany w prawie, powodują, że system prawny jest niestabilny. Powstaje chaos. Mało kto nadąża za zmieniającymi się co chwila przepisami, np. prawo pracy potrafi być nowelizowane 3 razy w roku! Dotyczy to nie tylko przecież przedsiębiorstw, ale również zwykłych ludzi. Nic dziwnego, że doszło do masowego exodusu za granicę kraju i panoszącego się absurdu. W ślad za obywatelami podążają również przedsiębiorcy, albowiem łatwiej prowadzić przedsiębiorstwo w Polsce, korzystając z prawa unijnego, na prawie brytyjskim, niemieckim, holenderskim, austriackim, słowackim czy litewskim (w zależności od branży). To oczywiste straty dla budżetu z tytułu podatkowych przychodów.

Urzędnicy się śmieją, że przecież wszyscy nie wyjadą. Żałosne. Dużo mówi się o zaletach konkurencji. Do tej pory wszyscy mieli na myśli przedsiębiorstwa. Teraz można spojrzeć na konkurencję z perspektywy stanowionego prawa i biurokracji. W tej dyscyplinie jesteśmy bardzo mało konkurencyjni. Jawi mi się to jako kolosalna strata.

Kiedy wybuchła afera hazardowa nie mogłem zrozumieć o co w niej chodzi, w tym sensie, że nie widziałem drugiego dna, a przecież jak wynika z doświadczenia przeważnie jest. Teraz zorientowałem się, że chodziło, przy pomocy tak zwanej ustawy hazardowej, o wyprowadzenie z polskiego obiegu finansowego kilku miliardów złotych.

Najuczciwsza Kraina Pod Słońcem ma bardzo rygorystyczną ustawę hazardową, a w zasadzie antyhazardową. Tej regulacji prawnej mogłoby pozazdrościć wiele państw zbudowanych na mądrościach Allacha. To zaskakująca konstatacja, biorąc pod uwagę, że Najuczciwsza Kraina Pod Słońcem nie jest zbudowana na islamskich fundamentach. Ustawa antyhazarodwa została wdrożona w panice o dobry wizerunek miłościwie panujących, alby pokazać jak politycy potrafią sprawnie działać, w tempie, który nie pozwolił na uruchomienie szarych komórek,. Była to jedna z wielu pokazówek, przy pomocy której władcy Najuczciwszej Krainy Pod Słońcem usiłują rządzić.

Ustawa antyhazardowa spowodowała, że warte kilka miliardów zakłady bukmacherskich odpłynęły z Najuczciwszej Krainy Pod Słońcem i zniknęły w szarej strefie. W ten sposób doprowadzono do zmniejszenia dochodów z podatku, upadku wielu krajowych firm, zwiększono bezrobocie, zmniejszono nakłady na sport. To bardzo oryginalny sposób na zwiększanie PKB. Wielu ekonomistów nazwałoby to inaczej. Podobnie zresztą jak powinni to ocenić funkcjonariusze służ specjalnych, których zadaniem jest dociekać, komu zależało i kto miał w tym interes, aby zakłady bukmacherskie były realizowane poza krajem?

Ustawa antyhazardowa godzi w legalnie działające przedsiębiorstwa, które chcąc funkcjonować, w Najuczciwszej Krainie Pod Słońcem, zgodnie z prawem, muszą wykupywać kosztowne licencję Ministerstwa Finansów. Kraina pozwala jednocześnie innym organizacjom z poza kraju robić to na co nie pozwala własnym. Jest to możliwe, albowiem ludzie którzy chcą się zakładać będą to robić, bez względu czy im się będzie to umożliwiać czy nie. W ten sposób świat zakładów bukmacherskich przeniósł się do Internetu, który nie zna granic, więc hulaj dusza! Na takim obrocie sprawy traci Kraina, tracą uczciwi przedsiębiorcy, tracą poddani, ale przecież ktoś na tym zarabia!

Jaśnie panujący Najuczciwszą Krainą Pod Słońcem stale zwiększają deficyt budżetowy, zadłużają bez zahamowania coraz bardziej kraj, wymyślają coraz bardziej oryginalne podatki, równocześnie nonszalancko pozbawiają Skarb Państwa przychodów. Nie sądzę by był to przypadek. Kiedy rozpocząłem rozmowy o wzruszeniu ustawy antyhazardowej usłyszałem od dobrze poinformowanych osób, abym się tym nie interesował, bo to gra zarezerwowana dla Dużych Chłopców. Jak rozumiem działanie na szkodę Najuczciwszej Krainy Pod Słońcem i jej poddanych to akcja zaplanowana, stąd też inicjatywę, wyłączenia z ustawy hazardowej, zakładów bukmacherskich, ogłoszoną na debacie ISB News, oceniam sceptycznie, niemniej ciepło jej kibicuje.

Juliusz Bolek