Archiwa tagu: Krajowa Izba Gospodarcza


Można powiedzieć „WRESZCIE!” Krajowa Izba Gospodarcza zajęła się tym co mnie irytuje od dawna, czyli nierównym traktowaniem podmiotów gospodarczych, w tym przypadku chodzi o producentów alkoholi.

Na Forum Ekonomicznym w Krynicy, Krajowa Izba Gospodarcza przedstawiła „Białą Księgę branży alkoholowej”. Dokument przygotowała kancelaria Fairfieldna. Wynika z niej to co obserwatorzy rynku wiedzą od dziesięcioleci, że producenci wyrobów spirytusowych są dyskryminowani m.in. w zakresie prawa podatkowego oraz możliwości działań reklamowych, promocyjnych i sponsoringowych. zlecenie Krajowej Izby Gospodarczej.

Geneza dyskryminacji producenci wyrobów spirytusowych producenci wyrobów spirytusowych sięga roku 1982 kiedy uchwalono ustawę o wychowaniu w trzeźwości. Regulacja prawna traktuje preferencyjnie piwo. Według autorów Białej Księgi może to naruszać  art. 32 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej czyli narusza systemową zasadę równego traktowania przez władze publiczne oraz nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

W Polsce obowiązują zróżnicowane zasady obliczania akcyzy dla poszczególnych rodzajów napojów alkoholowych. Jak się okazuje jej wysokość, w przeliczeniu na jednostkę alkoholu zawartego w napoju spirytusowym, może być nawet czterokrotnie wyższa niż w przypadku identycznej jednostki alkoholu zawartego w piwie. Dzieję się tak, albowiem producenci wyrobów spirytusowych płacą podatek, który jest uzależniony od zawartości czystego alkoholu w ich produktach, natomiast akcyza na piwo jest wyliczana na podstawie zawartości ekstraktu w napoju, a nie ilości alkoholu.

Nic dziwnego, że Polacy spożywają głównie alkohol zawarty w piwie albowiem jest on wówczas po prostu tańszy. W 2017 r. statystyczny obywatel zaabsorbował 5,42 litra. Dla porównania konsumpcja etanolu w wyrobach spirytusowych wyniosła 3,3 litra. W tej sytuacji przyłączam się jedynego, uczciwego rozwiązania proponowanego przez Związek Pracodawców Polskiego Przemysłu Spirytusowego, zakładający, że należy uprościć system obliczania akcyzy poprzez równe traktowanie wszystkich producentów napojów alkoholowych w sferze podatkowej.

Warto też przypomnieć, że preferencyjny stosunek do piwa przejawia się również w tym, że tylko ten produkt zawierający alkohol wolno reklamować. Zakaz reklamy nie jest uzależniony od mocy napoju alkoholowego. W konsekwencji, prawo dopuszcza reklamę piwa zawierającego np. 9-10 proc. alkoholu, a zabrania reklamowania innych niskoprocentowych napojów takich jak wino czy cydr (zwierających np. 4,5 proc. alkoholu). To sprawia, że piwo, w oczach znacznej części konsumentów, podświadomie, nie jest postrzegane jako napój alkoholowy, a to jest już w zupełnej sprzeczności z ideą ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Alkohol to alkohol – troszczący się o zdrowie Polaków powinni to wreszcie zauważyć.

„Zyski i straty” – Juliusz Bolek – Przewodniczący Rady Dyrektorów Instytutu Biznesu



To już siódma edycja Konkursu „Pracodawca Godny Zaufania”. Jednak dla Instytutu Biznesu pierwsza, albowiem w tym roku do jury został zaproszony przedstawiciel naszej organizacji.

Oczywiście uczestnictwo Instytutu Biznesu w konkursie, który jest organizowany od lat i cieszy się zasłużonym szacunkiem nie jest wielkim wydarzeniem. Jest jednak większa zmiana, która sprawia, że pojawia się istotna różnica w stosunku do poprzednich wydań. Do tej pory pracodawcy byli dzieleni na branże i nagrody otrzymywali najlepsi w swoim środowisku. Od tego roku laureaci są wybierani w następujących kategoriach: programy stażowe, wolontariat, motywacja, edukacja, zdrowie, bezpieczeństwo oraz przedsiębiorstwo przyjazne niepełnosprawnym. Ponadto nagrodzeni zostaną dziennikarze popularyzujący problematykę społeczną. Przewidziano także nagrody specjalne dla pracodawców, którzy wprowadzają lub realizują szczególne rozwiązania w zakresie polityki pracowniczej i socjalnej. Wydaje mi się, że to bardzo słuszna zmiana.

Poszerzeniu uległa także grono jurorów, w którym oprócz reprezentanta Instytutu Biznesu, znaleźli się przedstawiciele: Agencji Impressarium, Centrum im. Adama Smitha, Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego „Teraz Polska”, Krajowej Izby Gospodarczej, Instytutu Staszica, Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, Stowarzyszenia Integracja i Współpraca, Szkoły Głównej Handlowej, Wyższej Szkoły Ekologii i Zarządzania w Warszawie, Warsaw Enterprises Institute oraz Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Przed tym zacnym gronem postawiono trudne zadanie wyboru najlepszego pracodawcy.

Generalnie idea konkursu polega na tym, aby wskazywać i nagradzać organizacje, które pozytywnie wyróżniają się na rynku pracy, aby dawać przykład do inspiracji. To bardzo ważne, albowiem obecnie mamy rynek pracownika, co oznacza, że to praca szuka człowieka. Dla pracowników to z pewnością dobry czas, w którym bardzo ważne jest budowanie zaufania przez pracodawcę, wśród załogi.

Patronat honorowy wydarzeniu udzieliły: Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Ministerstwo Energii oraz Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Warto też wspomnieć o przedsiębiorcach, bez wsparcia, których przeprowadzenie konkursu nie byłoby możliwe: Sponsor strategiczny: Kapsch Telematic Services Sp. z o.o., Sponsor główny: PKP Linia Hutnicza Szerokotorowa Sp. z o.o. oraz Partner: Jeronimo Martins Polska S.A., właściciel sieci sklepów Biedronka.

Jest wielce prawdopodobne, że ustawa o repolonizacji mediów będzie mieć podobne perypetie jak ustawa o mediach narodowych czy abonamencie radiowo-telewizyjnym. Zapowiada się dużo zamieszania i nerwów, a czy będę jakieś korzyści?

Jaki kształt ostatecznie przyjmie ustawa trudno przewidzieć, albowiem prace nad dokumentem owiane są tajemnicą. Na debatę Krajowej Izby GospodarczejRynek mediów w Polsce: szanse i zagrożenia związane z dekoncentracją” nie dotarł ani przedstawiciel Ministerstwa Kultury, ani poseł Jacek Sasin, choć, jak zapewniali organizatorzy, obecność została potwierdzona. Cóż, z pewnością pojawiły się poważne przyczyny absencji.

Do opinii publicznej przedostała się informacja o pracy nad ustawą medialną, której celem jest dekoncentracja tego segmentu rynku. Jednym z pomysłów jest ograniczenie udziału kapitału zagranicznego do 30 proc. Gdyby rzeczywiście tak było, to by świadczyło, że pracuje się nad ustawą repolonizacji mediów, a nie na dekoncentracją.

Obawiam się, że osoby, pracujące nad dokumentem, poruszają się w rzeczywistości XX wieku, ignorując fakt, że jest już wiek XXI. Przede wszystkim jak zdefiniować obywatelstwo kapitału, zwłaszcza w przypadku spółek mediowych, których akcje są przedmiotem płynnego obrotu na Giełdzie Papierów Wartościowych? Rozumiem, że za pewne autorzy zamierzają przyjrzeć się kapitałowi w przedsiębiorstwach wydających gazety, nadających sygnały radiowe lub telewizyjne. Jestem bardziej ciekaw jak zamierzają odnieść się do mediów internetowych? Bardzo interesuje mnie jak zdekoncentrują zaangażowanie kapitału zagranicznego w takich serwisach jak Google, Facebook czy Youtube?

Rozumiem, że intencja jest następująca: „kto ma media ten ma władzę, bo jest wstanie narzucić narrację opinii publicznej”. Moim zdaniem jednak większą władzę mają reklamodawcy. Najlepszym przykładem jak można zmienić ład mediany jest decyzja o powstrzymywaniu się spółek Skarbu Państwa ze współpracy i Agorą, która w wyniku tej decyzji przeżywa poważny kryzys. Czy dekoncentracja obejmie też rynek brokerów mediowych, gdzie dwa podmioty mają dominującą pozycję, albo rynek badań telemetrycznych, na którym jest tylko JEDNO przedsiębiorstwo…..

Stare powiedzenie mówi, że „nie ważne kto ma las, ważne kto ma tartak”. Z tego punktu widzenia nie jest istotne kto jest właścicielem mediów, bo ważniejsze kto jest właścicielem ich dystrybucji. To właśnie rozpowszechniający media decydują o tym kto i co może – sieci kolportażu prasy, właściciele platform satelitarnych i sieci kablowych zajmujących się przesyłem sygnału telewizyjnego i radiowego, oraz operatorzy telefonii komórkowej.

Cóż, jak widać jest parę ciekawych tematów do omówienia przy okazji rynku medialnego. Czy myśl o nich osoby pracujące nad nowymi regulacjami? Nie wiem. Nie było okazji się tego dowiedzieć.

 

 

Obok Welconomy Forum w Toruniu, Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, Forum Ekonomicznego w Krynicy, w Świnoujściu jest organizowane, przez stowarzyszenie Europe North East International Association, Baltic Business Forum w Świnoujściu. Najbliższa, już ósma, edycja tego wydarzenia już w dniach 14 – 16 września 2016 roku.

Każde spotkanie przedsiębiorców, inwestorów, decydentów i polityków ma swój profil. Baltic Business Forum to jedno z najważniejszych wydarzeń gospodarczych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Forum ma charakter międzynarodowy, jest miejscem spotkań przedstawicieli świata biznesu i polityki z obszaru państw Europy i Azji. Każdego roku w konferencji biorą udział aktualni i byli przywódcy państw świata, ministrowie, przedstawiciele jednostek samorządu terytorialnego, szefowie agend rządowych, a także znani i cenieni eksperci oraz przedstawiciele organizacji pozarządowych.

Gościem honorowym VIII. edycja Baltic Business Forum będzie Republika Turcji, reprezentowana przez delegację rządową oraz licznych inwestorów i menedżerów. W ramach BBF 2016 odbędą się posiedzenia Krajowej Izby Gospodarczej i jej tureckiego odpowiednika TOBB oraz Polsko Tureckiej Izby Biznesu i jej partnera DEIK. Forum zostało podzielone na bloki tematyczne, m.in. Inwestycje, Rynek, Przemysł i energia, Samorządy. Dyskusję rozpocznie temat dotyczący obecności polskich i tureckich firm na rynkach zagranicznych, a także doświadczenia polskich przedsiębiorców, którzy inwestują w Turcji. Na półwyspie Azji Mniejszej obecne są takie firmy jak Selena, Polpharma, Grupa Azoty czy Rafko. W efekcie zaangażowanie polskiego kapitału w Turcji znacząco przewyższa inwestycje tureckie w Polsce, co sprawia, że Turcja jest ważnym partnerem gospodarczym dla Polski.

Turcja jest zaliczana do tzw. krajów nowo uprzemysłowionych, które cechują się dynamicznym rozwojem przemysłów zaawansowanych technologii, ogromnymi zasobami taniej siły roboczej, korzystną polityką podatkową dla obcych inwestorów oraz bardzo dużym tempem wzrostu PKB. Obecnie państwo to, po dziwacznej, nieudanej próbie zamachu stanu, nie mogąc doczekać obiecywanych przywilejów przez Unię Europejską, gwałtowne zbliżyło się do Rosji. W ten sposób kraj ten podważył zaufanie do siebie jako do członka NATO. Ta zmiana w polityce zagranicznej Turcji z pewnością stanie się również żywym tematem wielu dyskusji w Świnoujściu.

Kolejnym ciekawym tematem Forum będzie współpraca gospodarcza portów adriatyckich, bałtyckich i czarnomorskich w regionie, w którym krzyżują się najważniejsze arterie transportu surowców energetycznych, a wraz z nimi – interesy polityczne wielu mocarstw. Organizatorzy Forum dużo miejsca poświęcą też na dyskusję o przyszłości Europy, do której zaprosili młodych przedsiębiorców. W ramach Baltic Youth Forum prelegenci będą się zastanawiać, jak pobudzać przedsiębiorczość i kreatywność młodych.

Dopóki ktoś nie weźmie udziału w jakimś forum gospodarczym, może uważać, że tego typu imprezy to strata czasu i pieniędzy. Kto był takich myśli z pewnością nie ma. Prawda jest też taka, że uczestnicy tego typu imprez to ludzie, którzy bardzo dokładnie umieją liczyć zarówno pieniądze i czas, a co więcej nienależną do rozrzutnych, więc dla nich takie przedsięwzięcia muszą, przynajmniej per saldo, oznaczać zysk.

 

Zaledwie 25 lat wystarczyło, aby z przemysłu została „kamieni kupa” jak to szczerze wyznał Minister Spraw Wewnętrznych. Tak zbankrutowała idea, aby pozostawić tę gałąź gospodarki samej sobie, wierząc w niewidzialną rękę rynku, której główną cechą jest bezmyślność. Mści się to teraz okrutnie. Mimo tego wyniszczenia, ciągle Polska coś usiłuje eksportować. To zaskakujące.

Eksport jest bardzo ważny dla gospodarki. Dowodzi siły państwa. Jak kruchy jest eksport naszego kraju pokazuje embargo zakładane na wieprzowinę, że o jabłkach już nie wspomnę. Niewielkie tąpnięcia potrafią urosnąć do rozmiaru katastrofy lub kataklizmu. Okazuje się, że siła naszej oferty eksportowej jest niewielka, czasem to bardziej fatamorgana, która kupców wodzi na manowce. W zasadzie istniejemy tylko na rynku europejskim, a to oznacza, że poruszamy się w przestrzeni, której wielkość mocno ograniczona. Taki jest zatem zakres możliwości eksportowych. Jako światowy gracz po prostu nie istniejemy.

Stało się tak, że byłem uczestnikiem debaty „Liderzy ekspansji – atrakcyjne kierunki inwestycji, sposoby budowy pozycji na rynkach zagranicznych”. To ciekawy temat, bo jak słusznie zauważyła Bożena Lublinska-Kasprzak, Prezes Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości „eksport jest kluczem do wzrostu polskiej gospodarki”. Głównym tematem dyskusji było pytanie: co zrobić, aby tak się stało? Odpowiedź wydawała mi się banalna, bo najprościej jest odbudować przemysł, który będzie produkował coś tak wyjątkowego, że wszyscy, na całym świecie, będą chcieli to kupować. Takie rozwiązanie jest powszechnie poszukiwane. Warto zatem zastanowić się nad jakąś sprytniejszą odpowiedzią.

Wszędzie jest rynek, konkurencja i walka, w której rywalizuje się atrakcyjnością” – zauważył podczas debaty Cezary Miksa, Dyrektor Zarządzający Obszaru Komunikacji Korporacyjnej Asseco Poland, Spółki, która od 2008 roku wchodzi w skład indeksu WIG20. To pokazuje przede wszystkim, że ani konkurencji, ani walki bać się nie trzeba. Informatyka jest dziedziną, w której generalnie brak rąk do pracy. W Unii Europejskiej obecnie brakuje miliona informatyków, a w Polsce 50 tysięcy. Dlatego też przedsiębiorstwa działające w sektorze IT, w zasadzie cały czas mogą się rozwijać, ponieważ szybko nie da się wykwalifikować tak wielkiej armii ludzi. Na europejskim rynku łatwo jest konkurować, zwłaszcza wtedy gdy pracownikom płaci się w złotówkach, a kontrakty podpisuje się w euro. Niemniej doświadczenia pokazują, że nawet w łatwych sytuacjach, zdolni ludzie, potrafią doprowadzić do bankructwa.

Prezes Bożena Lublińska-Kasprzak uważa, że „eksport powinien być oparty nie tylko na cenie i jakości, ale również na innowacyjności, oryginalności lub wzornictwie”. To bardzo słuszna konstatacja, która mogłaby się stać mottem polskiej gospodarki, która, pod względem innowacyjności, zajmuje w Unii Europejskiej 3 miejsce, niestety od końca…. Żeby uzmysłowić skalę dramatu, dodam, że wśród 100 innowacyjnych przedsiębiorstw na świecie, nie ma ani jednej z UE.

Co w takiej sytuacji można eksportować z wyjątkiem płodów rolnych i surowców, które powinno się sprzedawać tylko w formie przetworzonej (tej mądrości uczono mnie jeszcze w szkole podstawowej)? Odpowiedzią może być strategia PKP Cargo. Łukasz Haładyś, Członek Zarządu tej Spółki, uważa, że szansą, dla jego przedsiębiorstwa nie jest zwiększanie udziału jako przewoźnika, bo to praktycznie jest już bardzo trudne do wykonania. Przedsiębiorstwo zajmuje drugie miejsce w Europie. „Wzrost jest możliwy w rozszerzeniu działalności, polegającej na rozpoczęciu walki o udział w sektorze logistycznym”. Rzeczywiście PKP Cargo jest spółką, która odniosła zaskakujący sukces, dokonując kilku spektakularnych ekspansji, w krótkim czasie m.in. kupując znaczące spółki w Polsce, Czechach i na Chorwacji. Wygląda na to, że jest to fragment większego planu budowania nowej, europejskiej koncepcji rozwoju. Spółka odnosi już sukcesy w obszarze logistyki, m. in. zajęła się transportem kontenerów z Chin do Niemiec. Osiągnięcia PKP Cargo są  tym bardziej jaskrawe na tle innych podmiotów z kolejowego sektora.

Przykłady Asseco i PKP Cargo mogą być inspirujące, choć dla większości nieosiągalne w naśladowaniu. Struktura kapitału Spółek z polskim rodowodem jest taka, że większość największych przedsiębiorstw to podmioty ze znacznym udziałem Skarbu Państwa. Tego typu organizacje dysponują i kapitałem i jednocześnie mają naturalną potrzebę międzynarodowego rozwoju. Zdaniem Rafała Baniaka, Wiceministra Skarbu Państwa „ekspansja zagraniczna to potrzeba chwili, która coraz częściej okazuje się niezbędnym elementem we wzroście wartości przedsiębiorstw. Przyczynia się to znacząco do poprawy ich wartości, dywersyfikacji działalności oraz wzrostu zatrudnienia. Łączna szacunkowa wartość inwestycji zagranicznych spółek kluczowych z udziałem Skarbu Państwa to 30 mld zł.

Generalnie, aby eksportować, trzeba znać rynki zagraniczne, (a przede wszystkim) i wiedzieć jak działają i funkcjonują, jakie mają bariery. Bez tego nawet atrakcyjne oferty mogą okazać się nieskuteczne. Pomocne w tym zakresie mogą być różnego rodzaju targi, misje gospodarcze lub wsparcie ambasad. Trzeba też pamiętać, że wejście na nowy rynek zawsze wiąże się z inwestycją. Przedsiębiorstwo, które planuje takie przedsięwzięcie musi zgromadzić zasoby, aby udźwignąć koszty z tym związane. Eksport z natury rzeczy wymaga kapitału i dobrej logistyki. Przy walce konkurencyjnej, gdzie często gra się ceną, często staje się to niemożliwe. Marek Kłoczko, Wiceprezes i Dyrektor Generalny Krajowej Izby Gospodarczej wskazuje też „powinno się tworzyć spójny model promocji Polski za granicą”.

Wszystko byłoby by pięknie, choć moim zdaniem, największą naszą ofertą eksportową jest tania siła robocza, ta wykorzystywana w kraju i ta, która wyjechała za granicę. Jedna i druga nie wpływa na wzrost PKB. Szkoda, bo jak przytomnie powiedział Rafał Baniak, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa „kapitał jest najlepszym ambasadorem każdego kraju, ponieważ pozwala wywierać wpływ„. Wynika z tego, że, w naszym przypadku, piękno jest modelem teoretycznym.

 

arbitraz 2

Niewydolność sądów powszechnych sprawia, że rośnie im konkurencja w postaci arbitrażu. Ta forma polubownego rozwiązywania sporów zyskuje coraz większą popularność, zwłaszcza w sprawach gospodarczych. Cóż okazuje się, że alternatywa dla klasycznego wymiaru sprawiedliwości to ciekawe rozwiązanie.

Korzystanie z polubownego rozwiązywania sporów jest atrakcyjne dla przedsiębiorców, ponieważ nierozstrzygnięte sprawy można wyjaśnić w zdecydowanie szybszym czasie niż dzieję się to w sądach powszechnych, a jak wiadomo czas to pieniądz. Biznesmeni znają jego wartość, więc narzędzie w postaci arbitrażu jest często warte skorzystania.

O popularności polubownego rozwiązywania sporów świadczy również zainteresowanie studentów tą problematyką. Sąd Arbitrażowy przy Krajowej Izbie Gospodarczej od ponad 10 lat organizuje konkurs im. prof. Jerzego Jakubowicza na najlepszą pracę magisterską na temat sądownictwa arbitrażowego i mediacji. Do pierwszej edycji konkursu było tylko 6 zgłoszeń. W tym roku aż 40. Ciekawostką jest, że pięć prac zostało na pisane w języku angielskim.

O prestiżu konkursu świadczy pula nagród w wysokości 30.000 zł. Jednak dla uczestników ważniejsza jest satysfakcja z udziału. Prace laureatów konkursu są publikowane w specjalnym wydawnictwie, co ma wpływ na dalszą karierę arbitrażową ich autorów. Przed zwycięzcami otwierają się też podwoje najlepszych kancelarii prawniczych w kraju i za granicą.

Zaprzyjaźniona prawniczka była zdziwiona polarnością arbitrażu i konkursu. Uważała, że nie ma o czym pisać prac magisterskich z tego tematu. Dlatego też pozwolę sobie przytoczyć tytułu wyróżnionych prac naukowych: „Zdatność arbitrażowa sporu w prawie polskim” (Bartłomiej Parafin), „The path towards the extension o fan arbitration agreement to non-signatories – polish law perspective” (Barbara Sobowska), „Prawne i pozaprawne podstawy orzekania przez sąd polubowny w arbitrażu handlowym” (Maciej Zych), „Klauzula porządku publicznego w postępowaniu o uznanie lub wykonanie zagranicznego wyroku arbitrażowego” (Piotr Plesiński), „Uzyskanie dokumentów od strony przeciwnej lub trzeciej w międzynarodowym arbitrażu handlowym” (Krzysztof Rokita). – Dużo, ciekawie, inspirująco – zysk!