Archiwa tagu: miejsca pracy

Narodowe Centrum Studiów Strategicznych przygotowało specjalny raport na temat „Ochrona granic państwowych RP a bezpieczeństwo wewnętrzne”. Okazuje, że to zagadnienie było lekceważone, a jest bardzo ważne. Unia Europejska właśnie zapowiedziała chęć wprowadzenia czegoś na wzór międzynarodowej służby celnej, która będzie wspierać lub kontrolować ochronę granic przez poszczególne państwa członkowskie.

Aktualnie, kiedy mówi się o ochronie granic, wszyscy myślą głównie w kontekście nielegalnych imigrantów. Agencja Frontex podała, że w przeciągu ostatnich 11 miesięcy całkowita liczba wykrytych nielegalnych przekroczeń granicy Unii Europejskiej wyniosła rekordową liczbę1,55 miliona ludzi (co z niewykrytymi?). Sprawa niekontrolowanego napływu imigrantów wiąże się też realnie z zagrożeniem terroryzmem. Ludzie, którzy chcą zastraszyć innych, działając z pobudek ideologicznych, chętnie współpracują z przestępcami. Zdarza się, że potrafią przejąć rynek przemytniczy, aby mieć źródło finansowania swojej działalności. Bywa, że terroryści są również wspierani przez obce służby specjalne.

Wielki napływ imigrantów unaocznił nieprzygotowanie państw i instytucji Unii Europejskiej na takie wydarzenia i zagrożenia. Nieszczelne granice państw, które przystąpiły do układu z Schengen to fakt. To doświadczenie pokazuje, że Polska posiadająca zewnętrzną granicę wspólnoty, powinna przeanalizować jakość skuteczności ochrony. Państwo musi być gotowe samodzielnie stawić czoła zagrożeniom, zarówno finansowo jak i kadrowo.

Krytycznie należy się odnieść do delegowania wydawania polskich wiz prywatnym przedsiębiorstwom. W 2013 roku zmieniono ustawę o ochronie granic w taki sposób, że pozwolono delegowanie ochrony lotnisk prywatnym przedsiębiorstwom. Przeprowadzona w 2015 roku kontrola na warszawskim lotnisku Okęcie udowodniła, że na pokład samolotu można wnieść broń, a na płytę lotniska może wjechać nieupoważniona ciężarówka. Są to szokujące informacje. Obawiam się, że bezpieczeństwo na Polskich lotniskach jest porównywalne z tym w Egipcie, przed zniszczeniem rosyjskiego samolotu.

Bezpieczeństwo granic to nie tylko sprawa terrorystów i obcych służ specjalnych, ale równie przemyt towarów i ludzi. Najchętniej do Polski nielegalnie sprowadza się papierosy, alkohol, paliwa, narkotyki i broń. Skala procederu jest trudna do uchwycenia. Najłatwiej prześledzić to na badaniach śmieci, w których znajdują się opakowania po papierosach. Utrata samych przychodów z tytułu braku wpływów z akcyzy szacowana jest na kilka miliardów złotych. Służby celne w zeszłym roku udaremniły wprowadzenie do obrotu wyroby tytoniowe o wartości dwóch miliardów złotych. To najlepiej pozwala na wyobrażenie skali zjawiska. Przemyt papierosów jest uważany za bardziej atrakcyjny niż narkotyków. Dzieje się tak m. in. dlatego, że ich cena w Polsce jest najwyższa w Europie w stosunku do siły nabywczej. Poza przemytem hurtowym, trudnią się tym też detaliści, którzy korzystają z faktu, że niewielkie ilości obłożona niską sankcją karną, a do tego jeszcze praktycznie nieegzekwowaną.

Niektórzy traktują przemyt jako dziedzinę gospodarki. Dla nich „szara strefa” to jedne z elementów rynku. W rzeczywistości przemyt osłabia gospodarkę. Z punktu widzenia państwa, tego typu działalność to czysty rabunek i niszczenie legalnych przedsiębiorstw, a to z kolei wiąże się z redukcją miejsc zatrudnienia.

Straty budżetu związane z przemytem to nie tylko akcyza, ale również cło i wszystkie podatki od polskich sprzedawców oraz zmniejszone przychody od polskich producentów. Jak minimalizować straty? Sprawa ma delikatny charakter, albowiem z jednej strony przychody budżetu ze sprzedaż używek, nawet przy tak wielkim przemycie, są wysokie. Z drugiej strony ich konsumpcja jest bardzo szkodliwa dla zdrowia. Nie ma zatem zainteresowania, aby obniżać cło i akcyzę. To jednak oznacza, że zainteresowanie przemytem nie będzie maleć.

Tymczasem istnieją sposoby na poprawę sytuacji. Z drobnymi przemytnikami można sobie szybko poradzić wprowadzając rejestr sprawców wykroczeń. Do tego należy jeszcze zmienić przepisy tak aby można sumować nielegalne działania. Wówczas przestaną one być wykroczeniami, a staną się przestępstwami. Będą one wówczas karane znacznie surowiej. W walce z przemytnikami hurtowymi pomocny może być system viaTOLL, wsparty dronami czy niewielkimi samolotami, pozwalający na monitorowanie ciężarówek.

Nielegalne przekraczanie granicy oraz przemyt to zjawiska niepożądane, z którymi trzeba podjąć zdecydowaną walkę. W świetle wniosków z raportu NCSS, istnieje pilna potrzeba stworzenia całościowej i długofalowej strategii, zwalczania problemu nieszczelności granic. Będzie się to wiązać z wydatkami, które bardziej należy traktować jako inwestycję, która będzie się opłacać.

Premier pewnego Królestwa, mieszczącego się na wyspach, postanowił zbić kapitał polityczny na niechęci do Polaków, którzy uciekli do jego kraju, z Zielonej Wyspy Kłamstw i Oszustw. Spotkało się to z różnymi, lecz nieprzemyślanymi reakcjami. Przyczyna jest prosta, polscy politycy też myślą tylko o zbijaniu kapitału przez wyborami, co tak ich zaślepia, że odbiera im rozsądek.

Skutek tego pokrzykiwania jest taki, że Polacy, którzy pozostali na Zielonej Wyspie Kłamstw i Oszustw zostali wezwani, w odwecie, do bojkotu sieci handlowej, której kapitał ma rodowód w Królestwie. Wzburzenie sprowokowane, tym apelem, w krainie niefrasobliwego Premiera, wywołało ogromne oburzenie, przynajmniej w mediach, dzięki czemu nikomu nieznani politycy z Zielonej Wyspy Kłamstw i Oszustw nagle stali się politykami, o których zrobiło się głośno. Są z tego powodu bardzo szczęśliwi, nie patrząc zupełnie na skutki uboczne, a w rzeczywistości, skutki główne swej chorej działalności.

Oczywiście sieć handlowa natychmiast zareagowała na apel o bojkot, przypominając, że stworzyła w Polsce 30.000 miejsc pracy. W ten sposób, rykoszet jaki w nią trafił, w postaci apelu o bojkot, postanowiła zamienić w sukces. Warto jednak zauważyć, że sieć handlowa korzysta z wielu ekstra ulg przyznanych przez Zieloną Wyspę Kłamstw i Oszustw, a zdaje się, że i podatków płaci niewiele, więc wypinanie piersi do orderów jest żenujące. Obłuda w tej sprawie jest większą, albowiem te 30.000 miejsc pracy jakby nie stworzyła ta sieć handlowa, to zrobiłaby to inna. Ba gdyby nie idea wielkopowierzchniowych sklepów miejsc pracy w handlu byłoby znacznie więcej. Żadna atrakcja.

Co więcej biorąc pod uwagę, że związki zawodowe, działające w tej sieci handlowej, głośno protestują przeciwko niskim wynagrodzeniom i warunkom pracy, wskazuje raczej, na to, że sieć wykorzystuje tanią siłę roboczą. Słynna była też sprawa sprzed kilku lat kiedy sieć przystąpiła do zwolnień grupowych, w wyniku czego w spółce w skali kraju pracę miało stracić blisko tysiąc osób, w tym kobiety po 50. roku życia i jedyni żywiciele rodziny. Stosunek do pracowników pokazuje też bardzo wysoki współczynnik rotacji załogi oraz rosnące zatrudnianie większości tylko na część etatu. I tyle w tym temacie.

Osobiście jestem przeciwko bojkotom, zwłaszcza tym bezskutecznym, bo sieć handlowa ma znaczący udział w rynku, a w wielu miejscowościach jest to jedyny duży sklep spożywczy. Oburza mnie również cynizm samej Spółki. To smutne kiedy nic nikogo nie interesuje, ani prawda, ani uczciwość. Jest tylko walka kto kogo głośniej przekrzyczy. W tej walce najbardziej są przegrani Polacy, zarówno Ci wygnani z powodów ekonomicznych z Zielonej Wyspy Kłamstw i Oszustw, jak i Ci, którzy wygnać się jeszcze nie dali.

Juliusz Bolek