Archiwa tagu: odpady

Być może przyczyną końca cywilizacji na Ziemi nie będą śmieci. Jednak stanowią one coraz poważniejszy problem, a jego generatorem jest ludzkość i to tyko ona może się z nim uporać. Najlepiej byłoby nie produkować śmieci. To jest jest jednak mało realne. Można natomiast pracować na minimalizacją powstawania odpadów.

Właśnie rozpoczął się ciekawy konkurs EKOpraktyki. Głównym jego celem jest promocja właściwych zachowań ekologicznych, mających zachęcić do szanowania środowiska naturalnego. Jest on adresowany do ludzi, dla których los Ziemi bliski. W konkursie mogą uczestniczyć osoby, które opiszą stosowane na co dzień działania, przyczyniające się do ochrony środowiska naturalnego. Według organizatorów konkursu każda ekopraktyka jest pożyteczna, dlatego zgłoszone działania mogą dotyczyć każdej sfery, czyli np.: oszczędności wody, energii, segregacji odpadów, odpowiedzialnych zakupów, ekologicznego transportu itd.

Organizatorem konkursu jest Rekopol Organizacja Odzysku Opakowań. Istnieje on od 2002 roku, zajmując się realizacją obowiązku odzysku i recyklingu dla przedsiębiorców wprowadzających produkty w opakowaniach. Rekopol współpracuje z ponad 2.000 organizacjami. Jest on liderem wśród tego typu podmiotów w kraju. Wspierając obowiązkowe działania przedsiębiorców, tworzy największy w Polsce system zbiórki selektywnej odpadów opakowaniowych. Współpracuje z ponad stoma organizacjami zajmujących się gospodarką odpadami, prowadzącymi zbiórkę na terenie ponad 700 gmin. Rekopol prowadzi akcje edukacyjne, dotyczące selektywnej zbiórki odpadów i świadomych zakupów. Jest licencjodawcą znaku towarowego Zielony Punkt na polski rynek.

Patronem konkursu EKOpraktyki jest sieć sklepów dyskontowych Biedronka, należąca do Jeronimo Martins Polska. Przedsiębiorstwo samo od lat wdraża rozwiązania ekologiczne w różnych obszarach funkcjonowania – od logistyki po dystrybucję towarów m. in. przekazuje do recyklingu wytwarzane odpady, optymalizuje trasy samochodów dostawczych czy wprowadza ekologiczne rozwiązania w sklepach. Zachęca także swoich klientów do zmiany nawyków na bardziej przyjazne naturze organizując kampanie edukacyjne. W Jeronimo Martins Polska jest nawet utworzone specjalne stanowisko menedżera ds. ochrony środowiska.

Biedronka stara się minimalizować skutki swojej działalności dla środowiska stosując zasady społecznej odpowiedzialności biznesu: posiada nowoczesną i ekologiczną flotę transportową – tworzące ją pojazdy spełniają normy emisji spalin Euro 5 i Euro 6. Sieć realizuje także program optymalizacji tras samochodów ciężarowych, dzięki któremu ogranicza emisję CO2 do atmosfery. Każdy sklep, centrum dystrybucyjne oraz biuro firmy ma obowiązek segregować odpady. Dzięki temu w 2017 r. Biedronka przekazała do odzysku aż 91% wytworzonych odpadów. Ponadto w ciągu ostatnich 4 lat, modernizując istniejące już sklepy oraz budując nowe placówki, Biedronka zainwestowała ponad 65 mln euro w przyjazne dla środowiska technologie, mające na celu redukcję zużycia wody oraz większą oszczędność energii.

Piszę tak dużo o działania proekologicznych Jeronimo Martins Polska, aby pokazać jak dużo każde przedsiębiorstwo może dobrego zrobić dla środowiska. Poza tym podoba mi się, że partner konkursu EKOpraktyki, swoją aktywnością daje przykład jak można ograniczać negatywne skutki prowadzonej działalności. Byłoby wspaniale gdyby każde przedsiębiorstwo, tak jak Jeronimo Martins Polska, mogło poszczycić się taką realizacją filozofii społecznej odpowiedzialności biznesu, to byłby nie tylko wielki zysk dla środowiska, ale również dla nas – ludzi.

Juliusz Bolek, Przewodniczący Rady Dyrektorów – Instytut Biznesu – „Zyski i straty”

Śmieci to bardzo dochodowy interes. Co można zrobić, żeby był jeszcze bardziej rentowny? Wystarczy wykorzystać głupie prawo i bezradnych urzędników. To główna przyczyna, z powodu której w Polsce takim powodzeniem cieszą się płonące składowiska odpadów.

Na rzecz jakich interesów trzeba działać, aby zezwalać na import śmieci do kraju? Trudno to sobie wyobrazić, no bo jaki gospodarz zgadzałby się na zaśmiecanie swojego terenu? Nawet Chiny nie przyjmują odpadów z innych państw. Polska, przez wiele lat, nie widziała w tym problemu, chociaż media, w tym chociażby „Super Express”, rozpisują się o tym od dawna.

Przykładem, ilustrującym patologię, może być historia składowiska przy ulicy Golędzinowskiej w Warszawie. Teren należy do PKP. Kiedy kolejarze zorientowali się, że wynajmujący wykorzystuje działkę niezgodnie z umową, rozwiązali ją w 2015 roku, ale dopiero teraz, w drodze egzekucji komorniczej, właściciel odzyskał władztwo nad terenem. Jak się okazuje niewiele to zmieniło, mimo, że PKP zawiadomiło m. in. policję, prokuraturę i Mazowieckiego Inspektora Ochrony Środowiska, który jest uprawniony do kontroli obiektów zamkniętych – taki jest status terenu, który od lat cuchnie, mnoży się tam robactwo i szczury, co więcej jest to tykająca bomba ekologiczna.

Nic się nie dzieje też w miejscach, gdzie PKP dokonało interwencji np. na ul. Golędzinowskiej. Mieszkańcy z okolicy są załamani inercją i bezradnością służb. Wszyscy działają w ramach prawa. PKP, jako wynajmujący, wypowiedział umowę części najemców, jednak nie jest w stanie zmusić dzierżawcy do uporządkowania terenu…. Mazowiecki Inspektor Ochrony Środowiska wymierzył przedsiębiorstwu 4 miliony zł kary, ale nie może jej wyegzekwować…. Miejskie Biuro Ochrony Środowiska prowadzi postępowanie egzekucyjne, którego celem jest nakłonienie przedsiębiorcy do usunięcia składowiska. Narzędziem przymuszającym jest grzywna w wysokości 5 tysięcy zł….. Nie ma chętnych do usunięcia odpadów, bo ta operacja może kosztować kilka milionów zł, a odzyskanie pieniędzy od byłego dzierżawcy wydaje się nierealne, więc będzie to ewidentna strata (dla państwowej firmy PKP).

Jeszcze większym problemem są tereny, którymi PKP, ani odpowiednie urzędy nie wydają się zainteresowane. Chociażby przy ulicach Staniewickiej czy Myśliborskiej w Warszawie odpady są ciągle zwożone, tuż pod oknami mieszkańców. Zapewne w całej Polsce jest jeszcze wiele takich miejsc, tylko jeszcze media o nich nie piszą.

Po serii pożarów składowisk, media sugerowały, że mogło dojść do podpaleń, ale w niektórych przypadkach to sama łatwopalna natura odpadów, procesy biologiczne i upały wystarczyły do zapłonu mieszanki śmieci. Jeżeli do takiego zapłonu doszłoby na terenach kolejowych PKP czekają następne straty – kolej nie interweniując w sprawie nieuczciwych najemców naraża się na wybuch pożarów na swoim terenie, w środku miasta. Straty finansowe i wizerunkowe mogą być olbrzymie. Do tego dochodzi prawdziwa katastrofa ekologiczna i zdrowotna, gdy dym palonych opon, folii, chemii dotrze do mieszkańców. Wizja przerażająca, a co gorsze realna.

Przedsiębiorstwa, które działają, z premedytacją niezgodnie z prawem, uzyskują zgody na zbieranie odpadów niebezpiecznych, ale nie na składowanie, które oznacza wysypisko. Jednak okres zbierania wynosi 3 lata! Ponieważ nie zamierzają postępować profesjonalnie z utylizacją śmieci, na organizowanych przetargach potrafią zaproponować konkurencyjne ceny. Przegrywają na tym uczciwi przedsiębiorcy, którzy nie są w stanie przedstawić równie atrakcyjnych ofert, cierpią na tym okoliczni mieszkańcy dzikich wysypisk, no i oczywiście środowisko.

Ministerstwo Środowiska przygotowało projekt ustawy likwidującą patologie. Jest w niej zapis, że śmieciowiska nie mogą być organizowane na terenach dzierżawionych. Zgodnie z nowymi przepisami, inspektorzy dostaną też uprawnienia kontrolne takie jak rejestrowanie obrazu przy użyciu technik satelitarnych i dronów. Procedowana obecnie, w parlamencie, nowelizacja nie odnosi się jednak do składowisk gruzu. Innym obszarem, który nie zostanie uregulowany przez parlament to właśnie tereny zamknięte, czyli m. in. wspomniane obszary kolejowe. W ten sposób zostawione są furtki dla nieuczciwych przedsiębiorców. Ciekawe po co?