Archiwa tagu: pacjenci

ca5b7405-4863-470e-a307-61656304f01c

Ledwo przeszła kontrowersyjna ustawa nazwana „apteką dla aptekarza”, a już zbierają się czarne chmury nad krajowymi producentami farmaceutycznymi, tak przynajmniej uważa Instytut Jagielloński. Historia pokazuje, że raczej się nie myli.

Ministerstwo Zdrowia pracuje nad nowelizacją ustawy refundacyjnej. Ma ona obejmować mechanizm zwrotu kosztów tzw. „payback”, który zmusza producentów leków do ponoszenia finansowych konsekwencji przekroczenia budżetu refundacyjnego. Jeśli nowelizacja ustawy wejdzie w obecnym kształcie może to nie tylko negatywnie wpłynąć na krajową branżę farmaceutyczną, ale także zagrozić bezpieczeństwu lekowemu w Polsce.

Według Instytutu Jagiellońskiego „zaproponowana konstrukcja paybacku przerzuca finansowanie wzrostu kosztów refundacji nowych drogich leków oryginalnych na krajowe firmy generyczne. Zgodnie z planowanymi zmianami, jeśli Narodowy Fundusz Zdrowia wyda na refundację więcej niż zakładał w planie finansowym, różnice pokrywają producenci leków sprzedawanych w aptekach, czyli najczęściej krajowi producenci leków generycznych. Takie rozwiązanie budzi sprzeciw z racji jego jawnej niesprawiedliwości, ponieważ głównymi sprawcami przekroczeń budżetowych są leki, których wytwórcy zwolnieni są z obowiązku pokrywania tych różnic.”

Oczywiście czy coś jest zgodne z prawem i sprawiedliwe, zależy od tego, kto kształtuje prawo i wymierza sprawiedliwość. Dziwi mnie uderzanie w krajowy przemysł farmaceutyczny i przypomina się sytuacja dotycząca Optimusa polskiego przedsiębiorstwa produkującego komputery, który, dlatego, że działał w Polsce zamiast być importerem był poddawany dodatkowym restrykcjom finansowym co doprowadziło przedsiębiorstwo do bankructwa. W efekcie właściciele firmy stracili majątek, zatrudnieni przez nich ludzie pracę, a Skarb Państwa przychody do budżetu. Czy teraz historia ma się powtórzyć z krajowym przemysłem farmaceutycznym?

Tym razem, poza właścicielami, pracownikami oraz Skarbem Państwa po stronie przegranych mogą też znaleźć się pacjenci. Zniszczenie krajowego przemysłu farmaceutycznego, albo choćby w znaczący sposób uszczuplenie zagraża bezpieczeństwu lekowemu Polski. Oczywiście w sytuacji kiedy wszystko jest dobrze, można zamiast produkować leki w kraju sprowadzać je z zagranicy. Kto bogatemu zabroni? Jednak osobiście wolałbym  aby Polska w jak największym zakresie, zamiast być importerem, była eksportem.

To nie wszystko. W sytuacji kryzysowej, a o wyobrażenie sobie takiej, w ostatnim czasie coraz łatwiej, dostawy leków z zagranicy mogą być zagrożone, a w najlepszym razie nieregularne. Taka sytuacja może być bardzo niebezpieczna dla zdrowia i życia pacjentów, którzy nie mogą czekać na leki. Dużo bardziej pewna jest sytuacja, kiedy farmaceutyki są wytwarzane w Polsce, wówczas prawdopodobieństwo problemów z podażą zdecydowanie maleje.

 

kolorowe_roze_

Popularny rak czyli różnego typy nowotworów zatruwają i skracają życie wielu milionów ludzi na całym świecie. Dane epidemiologiczne wskazują na wzrost zapadalności na tę chorobę. Jedną z metod walki z nią jest profilaktyka zdrowotna.

Obecnie w Polsce udaje się wyleczyć z nowotworów zaledwie ok. 40 proc. pacjentów. Przyczyną tak niskiego poziomu zwycięstw z chorobą jest m. in. brak badań profilaktycznych i zbyt późne wykrycie  raka. Wiąże się to z niewielką wiedzą społeczną oraz lękiem przed badaniami i ich wynikami.

Do walki z nowotworami postanowiła włączyć się sieć sklepów spożywczych „Biedronka. W związku z powyższym przyłączyła się do kampanii „Oswoić raka“. Pomysłodawcą akcji jest Polski Komitet Zwalczania Raka, a partnerem Fundacja Przyjaciółka. Celem tego działania jest zwiększenie wiedzy Polaków na temat nowotworów,  profilaktyki oraz wsparcie osób borykających się z problemami onkologicznymi.

W ramach kampanii wystartował sfinansowany przez firmę Jeronimo Martins Polska, właściciela sieci Biedronka, portal edukacyjny www.oswoicraka.pl. Pełni on funkcję bazy wiedzy nt. chorób nowotworowych, sposobów ich wczesnego wykrywania, psychoonkologii, zdrowego odżywiania i jego roli w profilaktyce chorób. Na portalu można znaleźć ponad 100 publikacji opracowanych przez specjalistów współpracujących z Polskim Komitetem Zwalczania Raka. Jego uruchomienie możliwe było dzięki zaangażowaniu klientów sieci. W październiku 2016 roku do sieci sprzedaży trafiły specjalne bukiety róż, opatrzone nalepką z hasłem: „Kwota 1 zł z bukietu wspiera profilaktykę raka”. Każdy, kto kupił różę, dołożył cegiełkę i wsparł ideę propagowania wiedzy o tak ważnym problemie, jakim jest przeciwdziałanie chorobom i ich skutkom.

Przyznam szczerze, ze od pewnego już czasu obserwuję różne działania sieci sklepów „Biedronka“, które nie są związane bezpośrednio z handlem, a jedynie wykorzystują sieć jako narzędzie do działań prospołecznych. Być może się mylę, jednak wydaje mi się, że żaden inny prywatny przedsiębiorca nie podejmuje tylu aktywności w tym zakresie. Trochę szkoda, że „Biedronka“ nie znajduje naśladowców. Cóż, „Biedronka“ może być tylko jedna?

prod_pic_03_apteka

„Nie wszystko złoto co się świeci” – tak najkrócej można by skomentować poselski projekt zmiany ustawy o prawie farmaceutycznym. Teoretycznie ma rozwiązać problem nierównomiernego rozmieszczenia aptek i poprawić nadzór nad nimi. Tak wynika z uzasadnienia propozycji zmian. Może jednak, zamiast oczekiwanych rezultatów, spowodować chaos na rynku farmaceutycznym, co dla pacjentów będzie skutkować podwyżką leków. To nie jedyne negatywne efekty.

Projekt zmian, w praktyce, wyłącznie, zabezpiecza interesy farmaceutów. Nie ma to żadnego wpływu na poprawę jakości obsługi pacjentów, wręcz przeciwnie. Efektem proponowanej nowelizacji ustawy będzie zmniejszenie konkurencji i prawdopodobnie zmniejszenie ilości aptek. Rozdrobnienie rynku osłabi pozycję  aptekarzy w negocjacjach cenowych z hurtowniami farmaceutycznymi (chyba, że powstaną grupy zakupowe?). To może oznaczać tylko wzrost ceny leków dla pacjentów. Jednocześnie podwyżki cen medykamentów będą wynikiem wyższych kosztów prowadzenia apteki, ze względu, na zakładane w projekcie, ograniczenie ilości placówek do maksymalnie czterech punków.

Powyższe, negatywne skutki nowelizacji ustawy, to jeszcze nie wszystko. Tak daleko idąca ingerencja państwa w strukturę własnościową aptek, jak to przewiduje projekt zmiany ustawy o prawie farmaceutycznym, może być zakwestionowana przez wymiar sprawiedliwości. Prawdopodobnie zapisy będą naruszać zasady rynku wewnętrznego Unii Europejskiej, przez co mogą narazić Polskę na konieczność wypłaty odszkodowań wobec podmiotów, które w wyniku uchwalenia noweli, poniosą straty.

Nowelizacja ustawy o prawie farmaceutycznym zapewne jest potrzebna. Jednak jej brzmienie powinno mieć zupełnie inny charakter. Ilość aptek w Polsce z roku na rok maleje. Jest to trend odwrotny do ilości pacjentów, którzy nie tylko coraz częściej odwiedzają placówki farmaceutyczne, ale także zostawiają tam coraz więcej pieniędzy. Jest to naturalne zjawisko, wynikające z procesu demograficznego jakim jest systematycznie wydłużająca się średnia wieku. Rośnie też zapotrzebowanie na konsultacje w aptekach, a więc chodzi o to aby ilość aptek i profesjonalnej obsługi się zwiększała. Nowelizacja powinna uwzględniać tę tendencję, a nie ją ignorować, albowiem apteki są ważnym elementem sytemu opieki zdrowej. I to powinno być główną myślą przyświecającą projektom zmian ustawodawczych.

insulin

Na zdrowiu nie należy oszczędzać. To oczywisty frazes. Jednak to nie oznacza, że należy przepłacać, albo wydawać pieniądze bezmyślnie.

Do taki rozważań skłoniła mnie sytuacja dotyczącą rozwoju programu 75+ czyli rozszerzania listy bezpłatnych leków dla osób, które ukończyły 75 lat. Od nowego roku na liście mają się znaleźć krótkodziałające rekombinowane insuliny ludzkie produkowane w Polsce oraz krótkodziałające insuliny analogowe produkowane przez zagraniczne koncerny Eli Lilly, SanofiAventis oraz Novo Nordisk. Należy dodać, że obydwa rodzaje insulin mają takie samo działanie terapeutyczne. Różnica polega na tym, że te zagraniczne są kilkukrotnie droższe…..

Poruszam tę sprawę ponieważ istnieje uzasadniona obawa, że wprowadzenie na listę bezpłatnych leków zagranicznych analogów insulin krótkodziałających może zachwiać nie tylko polskimi producentami, ale również funkcjonowaniem całego programu 75+,  a w konsekwencji nawet jego ideą. Lekarz ma dowolność w wyborze insuliny jaką przepisze. Jednak jeśli wybierze lek zagraniczny bardziej obciąży budżet przedsięwzięcia. Im więcej takich decyzji tym mniej pieniędzy na inne leki.

Aktualnie system refundacyjny (niezależnie od wieku pacjenta) przewiduje, w miesięcznym cyklu terapii dla pacjenta wynosi:

  • dla krótkodziałających rekombinowanych insulin ludzkich wynosi 4 złote
  • dla analogów insulin krótkodziałających (zagranicznych) wynosi 32-42 złote

To zestawienie pokazuje jak ryzykowne jest dla budżetu refinansowanie w 1OO procentach zagranicznych analogów insulin. Szacuje się, że decyzja Ministerstwa Zdrowia może spowodować zwiększenie wydatków na bezpłatne leki nawet o 6O.OOO.OOO-1OO.OOO.OOO zł, w sytuacji kiedy na cały projekt 75+ zaplanowano około 56O.OOO.OOO zł.

Polska należy do niewielu krajów, które produkują rekombinowaną insulinę ludzką bardzo dobrej jakości. Konkurencja jest poważna, bo specjalizuje się w tym aż trzech krajowych producentów. Warto zaznaczy, że wśród polskich producentów znajduje się Polfa Tarchomin należąca do Skarbu Państwa. Wygląda to tak jakby Ministerstwo Zdrowia, opracowując listę leków refundowanych, strzelało w kolano Ministerstwu Skarbu.

Jeśli lekarze zaczną masowo wybierać zagraniczne leki na cukrzycę, los polskich przedsiębiorców, zajmujących się wytwarzaniem insuliny, zostanie zagrożony, a tym samym pojawi się utrata wielu miejsc pracy, no i co za tym idzie, zmniejszenie wpływów do budżetu państwa, z którego jest  finansowany program 75+. Jak z tego wynika, może powstać efekt złego domina.

Warto też dodać, że wyniku refinansowania insulin zagranicznych przez budżet Polski, pieniądze z państwowego konta zasilą kasy innych krajów. Poza tym jeśli krajowi producenci przestaną produkować te leki, Polska przestanie, w tej sferze, być samowystarczalna i będzie zdana na dyktat międzynarodowych koncernów farmaceutycznych. Byłoby to bardzo niekorzystne z punktu widzenia bezpieczeństwa zaopatrzenia pacjentów, interesu polskiej gospodarki i podatnika.

 

 

OSZUSTWO FARMACEUTYCZNE

To bardzo interesujące wprowadzić ustawę, pod hasłami troski o portfele pacjentów, poprzez ustalenie bardzo niskich marż aptecznych, jednocześnie sprawiając, że, w ten sposób, będą musieli więcej wydawać na leki. Przy okazji, ludzie, zostali pozbawieni prawa do informacji i wolnej konkurencji.

Mowa o „ustawie o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych”. Teoretycznie jej celem było określenie niskich marż, aby ulżyć doli cierpiącym. Po dwóch latach obowiązywania „dobroczynnej” regulacji prawnej okazało się, że chorzy wydają więcej pieniędzy na leki refundowane, niż było to wcześniej. Co więcej, przez ustawowy zakaz reklamy aptek (wraz z ustawą refundacyjną znowelizowano także prawo farmaceutyczne w tym zakresie), za który uważa się również prawo do informowania o cenach, jak i dostępnych farmaceutykach, także płacą więcej, ponieważ nie mogą porównać cen w poszczególnych placówkach.

Trudniej jest także ustalić, gdzie można zrealizować recepty, ponieważ, za udzielenie, przez aptekarza takiej informacji ustawa zakłada karę w wysokości 50 tysięcy złotych. W kontekście przepisów nielegalna jest nawet telefoniczna informacja o lekach. Niskie marże i częste zmiany na listach refundacyjnych sprawiają, że aptekarze drastycznie ograniczyli asortyment i zmniejszyli zapasy. Skutek jest taki, że przeważnie recepta jest realizowana na drugi dzień. Leki to nie rodzynki, co oznacza, że szybkość ich podania może decydować o zdrowiu lub życiu.

Obrót lekami bez recepty oraz suplementami diety przejęły sklepy i stacje benzynowe, które nie mają zakazu reklamy, albowiem nie dotyczy on farmaceutyków tylko leków. Dzieje się to ze stratą dla pacjentów, ponieważ te kanały dystrybucji nie dysponują farmaceutami, z którymi pacjent może skonsultować właściwości terapeutyczne. Co więcej specyfiki są przechowywane często w niewłaściwych warunkach, przez co tracą swoje korzystne właściwości lub nawet stają się szkodliwe.

Ustawa wraz z zapisami dotyczącymi zakazu reklamy sprawiła, że apteki stały się de facto punktami wydawania leków na receptę. Oznacza to, że ich działalność głównie jest finansowana przez budżet państwa. W ten nieformalny sposób państwo przejęło na utrzymanie ponad dziesięć tysięcy aptek. Gospodarności czy rozsądku w tym żadnego.

W księgowości często mówi się o fałszowaniu wyników sprawozdań finansowych. W przypadku dystrybucji i sprzedaży leków sytuacja jest podobna. Teoretycznie państwo pomaga chorym. Praktyczny bilans zysków i strat pokazuje jednak, że pacjenci zostali obciążeni większymi wydatkami i pozbawieni praw typowego konsumenta. Zyskało państwo, które wydaje mniej pieniędzy na leki i rozbudowany aparat urzędniczy, który jeszcze bardziej uzależnił od siebie apteki i aptekarzy.

Juliusz Bolek