Archiwa tagu: PIT

Dwadzieścia pięć lat Polskiej Izby Turystyki to święto całego rynku turystycznego, który mimo, że przeżył wiele burzliwych chwil stale się rozwija. Per saldo to bardzo dobra wiadomość.

Polska Izba Turystyki jest największą ogólnopolską organizacją samorządu gospodarczego przemysłu turystycznego. Jest ona pełnoprawnym członkiem Europejskiej Organizacji Związków Biur Podróży Unii Europejskiej (ECTAA). PIT posiada swoje przedstawicielstwa w: Białymstoku, Bydgoszczy, Katowicach, Łodzi, Olsztynie, Poznaniu, Gdańsku, Warszawie, Szczecinie, Wrocławiu i Krakowie.

Bardzo ważną rolą PIT była edukacja, pomagająca podróżującym podejmować świadome decyzje. Izba uczestniczyła w procesach legislacyjnych, dotyczących problematyki turystycznej, pomagając znaleźć parlamentarzystom najlepsze rozwiązania. PIT jest też bardzo aktywnym członkiem ECTAA. Odgrywa dużą rolę przy kształtowaniu turystycznego prawa na szczeblu europejskim.

Członkami Polskiej Izby Turystyki są najważniejsze i największe: biura podróży oraz agencje turystyczne. Ponadto do Izby przystąpiły towarzystwa ubezpieczeniowe, wyższe szkoły turystyczne, znani przewoźnicy, gestorzy bazy noclegowej, atrakcji turystycznych i kulturalnych, korporacje targowe, a także inni przedstawiciele szerokiej reprezentacji branży turystycznej.

Dziś PIT jest dojrzałą organizacją, a członkostwo w niej wiąże się z dużym prestiżem. Jest to zasługa wszystkich dotychczasowych prezesów Izby: Mariana Kubickiego, Alojzego Hamerskiego, Włodzimierza Sukiennika, Andrzeja Kozłowskiego, Jana Korsaka i Pawła Niewiadomskiego oraz członków, którzy aktywnie działają w Izbie.

Pewne są tylko śmierć i podatki. Na śmierć człowiek ma znikomy wpływ. Większy na podatki, zwłaszcza nieefektywne, które są głupie. Chory system fiskalny ma zgubne konsekwencje dla krajowej gospodarki i państwa.

Przy okazji tak zwanych sklepów wielkopowierzchniowych, których przychody pozostają w szokującej rozpiętości z podatkiem dochodowym, na niekorzyść tego ostatniego, doszło do dyskusji o podatku CIT. Jest to marginalny instrument fiskalny. Większość przedsiębiorców, nie tylko sklepów, znajduje sposoby księgowe, aby go uniknąć lub zminimalizować. Nic dziwnego, skoro wynosi on 19 procent. Podobnie opłakane skutki są związane z dużo łatwiej egzekwowanym podatkiem VAT, który wynosi aż 23 procent. Szacunkowe wyliczenia wskazują, że straty z tego ostatniego instrumentu fiskalnego rocznie sięgają 50 miliardów złotych. Warto dać jeszcze do tego, że obsługa podatku VAT kosztuje 80 procent pozyskanej wartości. To pokazuje jak z bardzo absurdalnym system fiskalnym mamy do czynienia.

Atakowanie dodatkowymi podatkami określonej grupy przedsiębiorców tylko dlatego, że umieją sprawniej niż inni wykorzystać obowiązujące przepisy to rozwiązanie słabe, ponieważ odnosi się ono do skutków, a nie przyczyn. Łatwo, przy tego typu poczynaniach, wylać przysłowiowe „dziecko z kąpielą”. Uderzając w sklepy wielkoprzemysłowe, uderza się też przecież w konsumentów oraz polskich producentów. Najbardziej poszkodowane będą te sklepy, które korzystają z towarów krajowych dostawców. Tego typu wybiórcze rozwiązanie bardziej będzie przypominać polowanie kotka na myszkę, niż mieć skutek, na którym zależy inicjatorom. Im bardziej skomplikowany system podatkowy, tym więcej zużywa on bezproduktywnej energii i daje więcej możliwości do jego obejścia. Najlepszym rozwiązaniem jest prosty system.

Podatki to skomplikowana i delikatna materia. Nie jest dobrze jeśli przepisy fiskalne ciągle się zmieniają. To czyni działalność gospodarczą, zwłaszcza długofalową, bardziej ryzykowną. Jasny i stabilny system fiskalny przedsiębiorcom jest bardziej potrzebny niż poprawa warunków infrastruktury, albowiem dotyczy on wszystkich uczestników. Dlatego przy wprowadzaniu zmian tak bardzo wskazana jest rozwaga i konsultacje społeczne. Warto też pamiętać, że pomiędzy państwami istnieje konkurencja podatkowa. Oznacza to, że Polska konstruując swój system fiskalny musi uwzględniać rozwiązania innych krajów, zwłaszcza pozostałych członków Unii Europejskiej.

Nie ma dobrych podatków. Są tylko mniej szkodliwe. Dlatego idea idea wprowadzenia 1 procentowego podatku obrotowego wydaje się interesująca. To rozwiązanie jest w stanie zupełnie zmienić przychody do budżetu, a dokładniej sprawić, że jego zasilanie stanie się realne, a nie wirtualne.

Tak na marginesie wiele się mówi o podatku PIT, CIT akcyzach, a w rzeczywistości największe obciążenia finansowe związane są z kosztami pracy. Ani paliwa, ani alkohol, ani papierosy nie wiążą się z tak wysokimi narzutami jak zatrudnianie ludzi, a to właśnie pracownicy są największym kołem zamachowym gospodarki. Wysokie koszty pracy, nie tylko wypychają wielu ludzi na bezrobocie, ale również hamują rozwój.

Nieoczekiwanie Platforma Obywatelska, miłościwie panująca już 8 lat, ogłosiła plan rewolucyjnych zmian. Zapowiedziano zlikwidowanie składki na ZUS i NFZ wprowadzenie jednolitej 10-procentowej stawki podatku PIT, minimalnej płacy godzinowej nie mniejszej niż 12 złotych oraz likwidację tzw. umów śmieciowych. Zastanawiam się, dlaczego NIC, z tak wspaniałych koncepcji, do tej pory, PO nie zrealizowało?

Premier Ewa Kopacz zapowiedziała też, podczas konwencji swojej rządzącej partii Platformy Obywatelskiej, w Poznaniu, wprowadzenie bonu refundacyjnego na leki, który ma objąć ponad 3 mln osób. Zapowiedziała likwidację obowiązku finansowania przez pracodawców etatów związkowych. Te wszystkie zapowiedziane hasła są piękne i z przyjemnością im bym przyklasnął, gdybym wiedział z jakimi skutkami się to będzie wiązać?

Zlikwidowanie składek na Narodowy Fundusz Zdrowia jest rewolucyjne. Jeśli jednak ma się to wiązać z jakimiś bonami refundacyjnymi na leki dla 3 milionów osób to rodzi się pytanie co z resztą osób? Domyślam się, że wypadną z powszechnego systemu opieki zdrowotnej do dobrowolnego. Ciekawe jest też w jaki sposób ma być finansowany NFZ, jeśli nie będzie składek?

Likwidacja składek na Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Bardzo dobrze. Tylko co to oznacza? Decyzję, że osoby, które zakończą okres aktywności zawodowej będą same musiały się utrzymać z własnych oszczędności czy też zostanie wprowadzona pensja socjalna, tej samej wysokości dla wszystkich. Ciekawe też co stanie się z pieniędzmi, które obecnie zostały zabrane ludziom w formie składek?

Minimalna płaca za godzinę? Pewne jest, że podniesie znacząco koszty pracy. Pytanie czy wówczas na tę pracę będzie jeszcze zapotrzebowanie i czy wówczas polskie towary będą jeszcze konkurencyjne na rynkach zagranicznych? Fascynuje mnie też idea likwidacji tzw. umów śmieciowych. To pojecie wyłącznie medialne, albowiem nie ma czegoś konkretnego co można tak nazwać. To jednak oznacza, że tę zapowiedź z pewnością można zrealizować, bo najłatwiej zlikwidować coś czego nie ma.

Stare powiedzenie mówi: „nikt wam nie da tyle, ile ja wam obiecam”. I w przypadku Platformy Obywatelskiej sprawdza się. Można zresztą ułożyć inne: „wszystko co obiecam, zrobię odwrotnie”. Partia obiecywała obniżenie podatków, więc np. VAT podniosła z 22 do 23 procent. Zapowiadano reformę emerytalną, co skończyło się zawłaszczeniem pieniędzy zgromadzonych w Otwartych Funduszach Emerytalnych czyli nastąpił regres. W rzeczywistości PO zrobiła to tylko po to, aby przenieść pieniądze do strefy budżetowej, by móc podnieść limity pozwalające na dalsze zadłużanie państwa. Deklarowano podatek liniowy PIT i CIT, a utrzymano progresywny. Miały być obniżone pozapłacowe koszty pracy, co w praktyce oznaczało podwyższenie składki rentowej o 2 pkt. itd.

Propozycje Platformy Obywatelskiej odczytuję jako rozpaczliwą próbę odzyskania wyborców. Cóż, na pewno jakich zbałamucą. Jedno jest pewne, historia pokazuje, że jest Platforma Obywatelska to partia, która swoich obietnic na pewno nie dotrzymuje.