Archiwa tagu: Poczta Polska

Poczta Polska to jedna z najważniejszych organizacji komunikacyjnych w Polsce. Pewnym tego może być ten kto był zmuszony do korzystania alternatywnych operatorów i odbierać przesyłki sądowe w mięsnym, albo kiosku z gazetami, albo też jak mnie się to zdarzyło nie odbierać, albowiem nie otrzymałem awizo.

Na szczęście traumatyczne doświadczenia z InPostem Polskiej Grupy Pocztowej jako adresaci korespondencji z sądów i prokurator mamy za sobą, choć zdaje się temat nie jest zamknięty i jak to w życiu wszystko jeszcze może się zdarzyć. Osobiście cieszę się, że z powrotem mogę odbierać przesyłki polecone u Narodowego Operatora Pocztowego i że mogę to robić przez całą dobę. InPost ciągle zmieniał miejsca odbioru listów, a godziny, w których to można było czynić, były dla mnie  bardzo niewygodne.

Ostatnio dowiedziałem się, że brakuje rąk do pracy w Poczcie Polskiej. To nic dziwnego, ostatnio wszędzie brakuje pracowników. Prawdopodobnie gdyby nie wsparcie ze strony Ukraińców rynek usług w Polsce byłby mocno zagrożony. Poczta Polska poszukując pracowników sięgnęła też po żelazne rezerwy i do sortowni w Komornikach zatrudniła więźniów. W pierwszym momencie informacja może być szokująca. Jednak według pracodawców więźniowie sprawdzają się w ciężkiej pracy i w odróżnieniu od szeregowych pracowników nie kradną. W sumie nic dziwnego. Więzień, który dokonuje przestępstwa, coraz bardziej tonie w czeluściach systemu penitencjarnego, więc rzeczywiście to może być dodatkowo zmotywowany do przestrzegania prawa.

Niemniej zatrudnianie więźniów to nie jest rozwiązanie uniwersalne. O ile jeszcze można korzystać z ich pomocy w centrach logistycznych, gdzie znajdują się na określonym terenie, pod kontrolą, o tyle trudno sobie wyobrazić, że będą spacerować z torbą z listami albo siedzieć w okienkach pocztowych. Prawdopodobnie dlatego Poczta Polska organizuje Dni Otwarte pod hasłem „Pracuj blisko domu”  dla zainteresowanych w dniach 14 i 15 września w godzinach 9:00-18:00. Kandydaci do pracy będą mogli zapoznać się z ofertą Poczty Polskiej, osobiście odwiedzić placówkę, porozmawiać z personelem oraz umówić się na rozmowę kwalifikacyjną. Praca pocztowca stereotypowo kojarzy się z roznoszeniem listów. Jednak Poczta poszukuje także pracowników placówek, kierowców oraz pracowników sortowni. Miejsca pracy czekają zarówno dla specjalistów jak i dla osób bez doświadczenia. Jest też specjalną ofertę dla osób z niepełnosprawnością.

Poczta Polska potrzebuje zatrudnić ponad 500 pracowników w całym kraju. Przedsiębiorstwo daje zatrudnienie, często w rejonach o największym bezrobociu, gdzie jest to szczególnie atrakcyjne. Podobno rynek pracy wymusił na pracodawcy, lepiej niż czyniły to organizacje związkowe, poprawę warunków pracy i płacy. Narodowy Operator Pocztowy oferuje stabilne zatrudnienie oraz wynagrodzenie, a także dodatkową premię za wyniki. Poczta Polska dba o zapewnienie równowagi między pracą a życiem prywatnym, dlatego na większości stanowisk pracownicy mają wolne weekendy i wieczory, co jest nieosiągalne w wielu innych zawodach. Ciekawe jak uda się nabór nowych kadr? Trzeba pamiętać, że teraz w Polsce mamy rynek pracownika, a nie pracodawcy.

P.S. Wszystkie oferty pracy w Poczcie Polskiej można znaleźć na stronie: http://www.poczta-polska.pl/aplikuj/       http://www.poczta-polska.pl/aplikuj/

Cyfryzacja Polski nadal jest ogromnym wyzwaniem – takie wnioski płyną z debaty „Państwo cyfrowe czy analogowe? Zorganizowanej przez redakcję Gazety Polskiej. Wyzwanie, które stoi przed administracją państwową przypomina to, które kiedyś stało przez Kazimierzem Wielkim, który zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną.

Zapóźnienie technologiczne sprawiło, że Polska od razu wdraża najnowsze systemy i rozwiązania przez co staje się państwem bardzo nowoczesnym. Najlepszym przykładem jest system bankowy. Tutaj krajowe instytucje finansowe zwiększyły dystans do swoich odpowiedników za granicą, dzięki stosowaniu nowoczesnych i bardzo zaawansowanych technologii. To już jest wykorzystywane przez państwo do zwiększenia kontroli nad przepływem środków dzięki jednolitemu plikowi kontrolnemu, a niebawem jeszcze przy obligatoryjnemu udostępnianiu aparatowi kontroli skarbowej w czasie rzeczywistym raportów o wszystkich dokonywanych transakcjach.

Są jednak pola jak na przykład szereg usług pocztowych, które w wyniku (mam nadzieję) bezmyślności zostały przekazane w obce ręce, dzięki czemu państwo utraciło kontrolę nad newralgicznymi obszarami. To się już jednak zmienia. Poczta Polska samodzielnie podjęła szereg inicjatyw, wskazujących, że potrafi myśleć nowocześnie i perspektywicznie.

Nie zawsze jest jednak możliwe pozytywne działanie przy inercji państwa. Przykładem może być monitoring ruchu drogowego w Polsce. Teoretycznie jest on możliwy, dzięki systemowi viaTOLL. Jego operatorem jest Kapsch Telematic Services, ale właścicielem jest Polska. To oznacza, że o tym gdzie zamontowane są urządzenia rejestrujące ruch samochodowy decyduje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Z nieznanych powodów nie jest ona zainteresowana rozbudową systemu monitoringu we wschodnich województwach, a wielka szkoda.

Polska i Rosja posiadają umowę o równowadze w wydawaniu zezwoleń transportowych. Nasi sąsiedzi kontrolują i egzekwują stosowanie jej z ogromna skrupulatnością. Gorliwość dotyczy tylko naszych przewoźników. Polska strona nie ma szansy na podobne skrupulatne pilnowanie przestrzegania umowy przez sąsiadów. Rosyjscy przewoźnicy są poza kontrolą, ponieważ przejeżdżają do Polski, uzbrojeni w dodatkowe baki z paliwem, przez Litwę, a tamtejszym kontrolerom, polsko-rosyjska umowa jest obojętna. Jakie są skutki fin anonsowe tej radosnej twórczości? Trudno powiedzieć. Szacuje się, że Rosjanie potrafią na jednym zezwoleniu kilka razy, dzięki czemu równowaga stron w ich wydawaniu jest fikcyjna.

Jak obojętność Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad na to opisane zjawisko ma konsekwencje ekonomiczne, bez prowadzenia monitoringu jest nieznana. Można jednak porównać dane. Polscy przewoźnicy za korzystanie z dróg w Niemczech płacą rożnie około 3.000.000.000 zł, tymczasem Rosjanie w Polsce zostawiają około 120.000.000 zł. Różnica, a raczej przepaść jest wielka, do tego jeszcze można dodać brak kontroli nad wyłudzeniami VAT, choćby z tytułu przemytu paliwa oraz utratę korzyści związaną z przemytem.

To jakieś przykłady, które pokazują, że diabeł tkwi w szczegółach, a rządzący potrzebują dużej wyobraźni. Bez tego cyfryzacja Polski może postępować bez celu i powodu, zamiast przynosić konkretne korzyści. Wiadomo, że są straty, a czy będą korzyści?

Byłem przekonany, że tzw. podatek CIT jest mitem. Istniejącym tylko w ordynacji podatkowej. Myślałem, że wpływy z tego tytułu są znikome, a tu taka niespodzianka!

CIT (skrót od angielskiego Corporate Income Tax – jak się okazuje ustawodawcy, ani Ministerstwa Finansów ustawa o języku polskim nie obowiązuje) czyli rodzaj podatku bezpośredniego podatek obciążający dochody uzyskiwane przez osoby prawne czyli organizacje jest znienawidzonym haraczem przez przedsiębiorców. Robią oni wszystko aby go nie płacić. Przede wszystkim starają się generować koszty, aby zysk czyli kwota od której należy zapłacić CIT był jak najmniejszy. Ten podatek dochodowy w zależności od kategorii wynosi od 10 do 20 proc. Dla większości przedsiębiorstw jest to 19 proc. czy sporo.

Tymczasem okazuje się, że przedsiębiorcy, którzy chętnie płacą CIT. Najwięcej wpływów do budżetu z tego tytułu generuje KGHM Polska Miedź 850.000.000 zł. Drugie miejsce zajmuje Jeronimo Martins Polska, właściciel sieci dyskontów „Biedronka”, – 290.200.00 zł. Trzecim podmiotem jest PGE Dystrybucja268.300.000 zł. To są poważne wpływy. O ile KGHM i PGE Dystrybucja nie wywołują zaskoczenia, jako, że są to wielkie przedsiębiorstwa, ale co ważniejsze, ich większościowym właścicielem jest Skarb Państwa, więc trudno sobie wyobrazić, aby te podmioty unikały płacenia CIT. Zaskakuje działanie Jeronimo Martins Polska, którego właścicielami są Portugalczycy, co sugerować by mogło, że wzorem innych podmiotów zagranicznych, działających u nas, będą się starać zyski wyprowadzić z Polski, tak aby uniknąć płacenia podatku dochodowego, w kraju który do tego doprowadził. Wygląda na to, że właściciel Biedronki ma innej podejście do tego.

Kiedy zajrzymy na listą największych pracodawców w Polsce okaże się, że królem jest Poczta Polska zatrudniająca na umowę o pracę 74.600 pracowników.  Na drugim miejscu jest Jeronimo Martins Polska dający pracę 60 .000 osób. Liderzy dystansują się znacząco od trzech następnych pracodawców, zatrudniających odpowiednio PKO BP39.400, PGE38.500, KGHM Polska Miedź33.400. Okazuje się, że znów wśród największych przedsiębiorstw znajduje się Jeronimo Martins Polska, jest to jedyne prywatne przedsiębiorstwo w tym gronie.

Według Głównego Urzędu Statystycznego, w pierwszym  kwartale 2017 roku nakłady inwestycyjne ogółem przedsiębiorstw spadły. Tymczasem wśród podmiotów, które inwestują, jak nie trudno się domyślić jest Grupa Jeronimo Martins, która w tym okresie zainwestowała ponad 400.000.000 zł, z czego 50 proc. w sklepach. Mało kto się orientuje, że, ten właściciel popularnej sieci dyskontów „Biedronka” od 1995 roku zainwestował już w Polsce ponad 12.000.000.000 zł.

Jako teoretyk i praktyk zarządzania zastanawiam się w czym tkwi przyczyna sukcesu Jeronimo Martins Polska? Czy to przypadek czy mistrzostwo? Oczywiste jest, że to zasługa efektu skali i synergii. Zanim jednak to się pojawiło musiały być inne przyczyny, które pozwoliły właścicielowi „Biedronki” tak urosnąć. Może stoi za tym pomysł biznesowy, a może rzetelność kupiecka?