Archiwa tagu: Poczta Polska

Sklepy Żabka i Freshmarket będą otwarte w niedziele z zakazem handlu jako placówki DHL i Poczty Polskiej. Czyżby płaz przechytrzył homo sapiens?

Okazuje się, że sklepy, które, na zasadzie franszyzy, korzystają z logo „Żabka” i „Freshmarket” mogą być otwarte we wszystkie niedziele. Jest to możliwe mimo, że w zeszłym roku weszła ustawa, która, w ciągu trzech lat, zamierza wyeliminować niedzielny handel.

„Żabka” i „Freshmarket” zaczęły pełnić funkcję placówek pocztowych współpracujących z Pocztą Polską i firmą kurierską DHL, a to pozwala aby sklepy mogły być otwarte. Inteligentne rozwiązanie dotyczy blisko 5.000 placówek w Polsce. O skali przedsięwzięcia niech świadczy, fakt, że dla porównania największa sieć dyskontów „Biedronka”, należąca do Jeronimo Martins Polska ma ich około 3.000.

Większość osób jest przekonana, że działanie Żabka Polska to prosta odpowiedź na restrykcyjną ustawę. Okazuje się jednak, że status placówki pocztowej sklepów Żabka wynika z umów zawartych z operatorem pocztowym i funkcjonuje w sieci od 2012 roku, a obecny status wynika bezpośrednio z poszerzonej umowy zawartej z operatorem pocztowym w 2015 roku, a więc jeszcze na dwa lata przed wejściem w życie drakońskiej ustawy zakazującej niedzielnego handlu.

To przypomina losy PKD czyli tak zwanej polskiej klasyfikacji działalności, która muszą deklarować i przestrzegać wszyscy prowadzący działalność gospodarczą. Poszczególne czynności ukryte są pod numeracją, która, nota bene, co kilka lat się zmienia, co oznacza, że i przedsiębiorcy muszą wciąż aktualizować zakresy swojej działalności.

Ważne jest jednak zupełnie co innego, w liście PKD brakuje takiego, wydawałoby się najprostszego, zakresu jak „prowadzenie działalności zarobkowej” rozumianej jako odpłatne zaspakajanie potrzeb klientów. Oznacza to, że według ustawodawcy wszyscy przedsiębiorcy swoją aktywność traktują jako jakąś pasję lub hobby. Tak oczywisty do ogarnięcia umysłowego cel jakim jest „zarabianie pieniędzy” okazuje się nieosiągalny. Tymczasem właśnie taki cel realizuje Żabka Polska, bo właśnie po to przedsiębiorcy podejmują ryzyko związane z prowadzeniem biznesu. Wygląda to tak, że płaz lepiej korzysta z mózgu niż homo sapiens.

 

 

Bycie pracodawcą to, wbrew pozorom ciężki kawałek chleba. Być pracodawcą godnym zaufani to już mistrzostwo. Kiedy rynkiem rządzą pracownicy to takie przed nich postrzeganie przedsiębiorstwa może okazać się korzystne.

Poszukiwaniem pracodawców godnych zaufania od 2009 roku zajmują się organizatorzy konkursu pod tą samą nazwą czyli Krajowa Izba Gospodarcza, Fundacja Godła Promocyjnego „Teraz Polska” i Agencja Impressarium. 28 lutego 2018 roku, w siedzibie Krajowej Izby Gospodarczej w Warszawie, na uroczystej gali, ogłoszono wyniki najnowszej VII edycji konkursu dla podmiotów angażujących pracowników.

Wyboru pracodawców godnych zaufania wybrała kapituła konkursu, w której znaleźli się przedstawiciele następujących organizacji: Agencji  Impressarium, Centrum im. Adama Smitha, Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego „Teraz Polska”, Instytutu Biznesu, Instytutu Libertatis, Instytutu Staszica, Krajowej Izby Gospodarczej, Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, Stowarzyszenia Integracja i Współpraca, Szkoły Głównej Handlowej, Warsaw Enterprise Institute, Wyższej Szkoły Ekologii i Zarządzania w Warszawie oraz Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. To szacowne grono postanowiło statuetki „Pracodawca Godny Zaufania” przyznać:

  • w kategorii programy stażowe: Mokate S.A., za tworzenie szans rozwoju zawodowego na lokalnym rynku pracy.
  • w kategorii wolontariat: Pl2012+, za ofertę dla wszystkich ludzi dobrej woli, którzy chcą wesprzeć wydarzenia organizowane na PGE Narodowym.
  • w kategorii motywacja: Grupa Mlekovita, za programy motywacyjne, skierowane do pracowników, dzięki, którym mają oni możliwość rozwoju.
  • w kategorii edukacja: Polska Grupa Górnicza, za kompleksową ofertę edukacyjną, adresowaną do pracowników i potencjalnych pracowników, wpisującą się w koncepcję, jaką stosuje Polska Grupa Górnicza S.A. – „Organizacji uczącej się”.
  • w kategorii zdrowie: PKO BP, za zagwarantowanie pracownikom kompleksowej, nieodpłatnej opieki medycznej, poszerzonej o program profilaktyczny „Zdrowie jak w Banku”
  • w kategorii firma przyjazna niepełnosprawnym: Poczta Polska, za przystąpienie do pilotażowego Programu „Praca – integracja”, zakładając zatrudnienie w ciągu 2 lat 400 osób niepełnosprawnych oraz ogólnopolską kampanię informacyjną „Poczta bez barier”, której adresatami są osoby niepełnosprawne i ich bliscy

Wręczono też Nagrody Dziennikarskie dla osób, którzy popularyzują pozytywne rozwiązania z zakresu polityki pracowniczej. Statuetki „Pracodawca Godny Zaufania” otrzymali Marcin Piasecki z „Rzeczpospolitej” oraz Wojciech Surmacz, dziennikarz „Trójki” Polskiego Radia (obecnie szef Polskiej Agencji Prasowej). Obydwaj przyczynili się do promowania wartości odpowiedzialnego biznesu w polskich mediach.

Przyznano także dwie Nagrody Specjalne. Uhonorowano nimi pracodawców, którzy w szczególny sposób wyróżniają się w zakresie realizowanej polityki socjalnej:

  • Diaverum Polska, dostawca usług nefrologicznych w Polsce, wyróżniona została za projekt d.ACADEMY – nowoczesny, wirtualny uniwersytet dla pielęgniarek, lekarzy, menedżerów. Platforma umożliwia dostęp do różnych programów e-learningowych — wiedzy pochodzącej od ekspertów oraz z innowacyjnych i niejednokrotnie przełomowych badań naukowych, dzięki czemu pracownicy uzyskują dodatkowe kompetencje i mogą rozwijać swoją wiedzę.
  • Centrum Językowe Konik otrzymało nagrodę za zapewnienie pracownikom wysokiego komfortu pracy, atrakcyjnego systemu motywacyjnego i edukacyjnego.

Uroczyste wręczenie nagród poprzedziła debata, poświęcona dobrym praktykom w rolnictwie, której miałem zaszczyt być moderatorem, a partnerami byli Mokate S.A. oraz  Fundacja Programów Pomocy dla Rolników FAPA. W dyskusji wzięli udział: Henryk Antosiak – Wiceprzewodniczący Komitetu Rolnictwa i Obrotu Rolnego KIG, Andrzej Czernek – Wiceprezes Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego „Teraz Polska”, Andrzej Sadowski – Prezydent Centrum im. Adama Smitha oraz Wojciech Pomajda z Fundacji Programów Pomocy dla Rolników FAPA. Rozmawiano m.in. o tym czy rolnictwo jest nadal niedocenionym obszarem w stosowaniu zasad społecznej odpowiedzialności biznesu oraz jak na poprawę sytuacji w tym zakresie wpłynęła polityka Unii Europejskiej.

Patronat honorowy wydarzeniu udzieliły: Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Ministerstwo Energii oraz Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Warto też wspomnieć o przedsiębiorcach, bez wsparcia, których przeprowadzenie konkursu nie byłoby możliwe: Sponsor strategiczny: Kapsch Telematic Services Sp. z o.o., Sponsor główny: PKP Linia Hutnicza Szerokotorowa Sp. z o.o. oraz Partner: Jeronimo Martins Polska S.A., właściciel sieci sklepów Biedronka. Natomiast o partnerami medialnymi były: „Gazeta Polska”, „Polska The Times”, „Super Biznes” – dodatek ekonomiczny „Super Expressu”, agencja informacyjna ISBnews, PulsHR.pl, RaportCSR.pl, Kurier365.pl i biznesciti.com. Mam nadzieję, że inicjatywy takie jak konkurs „Pracodawca Godny Zaufania” pozytywnie zmieniają rynek pracy w Polsce i w tym upatruję zysk.

Co można pisać w wigilię Bożego Narodzenia? Cóż, tylko życzenia! A że jestem staromodny i nie lubię tych wszystkich esemesów, ememesów, messengerów itd. to piszę je wcześniej i drepczę na pocztę, aby je wysłać. Dotarłem na nią z korespondencją tydzień przed świętami i co się okazało?

Podszedłem do okienka i zapytałem o koszt przesyłek.

– To mają być priorytety czy ekonomiczne?

– A jaka jest różnica?

– W cenie.

– Tylko w cenie?

– Nie. Teraz są święta, więc priorytety, które normalnie idą dwa – trzy dni, to teraz idą dłużej, a listy ekonomiczne to jak Bóg da.

To była bardzo ciekawa odpowiedź, ze względu na brak jakiejkolwiek precyzji. Co prawda oferta zawierała cenę, natomiast żadnej informacji na temat jakości wykonania usługi, bo przecież dostarczanie korespondencji to jest usługa. No i jeszcze do tego doszedł ten wątek metafizyczny o bogu. Byłem tym zaskoczony. Nie wiedziałem, że w Poczcie Polskiej zaangażowany jest osobiście bóg! Urzędniczka Poczty Polskiej nie zdefiniowała, o którego boga jej chodzi. Nie chciałem się wdawać w dysputy teologiczne, więc oświadczyłem:

– Wie Pani? Jestem niewierzący, czyli nie wierzę w boga, co oznacza, że jak Pani mówi, że „listy dojdą jak Bóg da”, to dla mnie oznacza, że one nie dojdą.

– Nie podoba się Panu jak mówię prawdę? Dobrze odpowiem Panu poprawnie politycznie, priorytet dociera do adresata w ciągu dwóch – trzech dni, ekonomiczny do pięciu dni.

– Ale to nie jest prawda?

– Oczywiście, że nie. Sama wysyłam listy z Odolan i nigdy nie wiadomo, kiedy one dotrą.

Postanowiłem zaryzykować, zaoszczędzić i powierzyć korespondencję opatrzności bożej. Wysłałem życzenia pocztą ekonomiczną. Z reakcji odbiorców zorientowałem się, że listy dotarły w ciągu od dwóch do czterech dni. Kolejna partię życzeń wysłałem w środę, pragnąc jednak aby listy dotarły jednak przed świętami, zainwestowałem w listy priorytetowe, które do skrzynkach odbiorców dotarły w piątek.

Jaki z tego wniosek? Trudno z całą pewnością powiedzieć. Być może bardziej trzeba wierzyć poprawności politycznej niż prawdzie? Może warto wierzyć w opatrzność, która sprawia, że Poczta Polska działa lepiej niż to sobie wyobrażamy? Może urzędniczka była, wbrew deklaracją osobą małej wiary, zwłaszcza w instytucję w której pracuje? A może po prostu, wbrew pozorom, jest bardzo zaangażowana, zależy jej na dobrych wynikach Spółki i dlatego sugeruje, w sposób nieformalny, aby wydawać więcej pieniędzy na listy priorytetowe niż ekonomiczne?

Przyznam się szczerze, że darzę Pocztę Polską ogromnym sentymentem i zamierzam jej bronić jak niepodległości, której stulecie będziemy fetować przez cały przyszły rok. Dobrze by było, aby mój ulubiony i patriotyczny operator pocztowy bardziej wystandaryzował usługi, bo z cudami to jest tak, że raz się zdarzają, a raz nie, a podpieranie się bogiem w tak prozaicznych sprawach jak dostarczanie korespondencji nie uchodzi. W biznesie, nawet tym patriotycznym, to się opłaca.

Z okazji Świąt, korzystając z tej niezwykłej okazji, Poczcie Polskiej jak również wszystkim Czytelnikom mojej rubryki „Zyski i straty” składam życzenia radosnych świąt i wszelkiej pomyślności.

Ciekawe badanie na ogólnopolskim panelu Ariadna przeprowadziła agencja badawcza Maison & Partners. Dotyczyło ono zaufania konsumentów do operatorów pocztowych. Okazało się, że ponad 1/3 Polaków (34,5%) ma większe zaufanie do Poczty Polskiej w kwestii doręczania przesyłek.

Specjalnie mnie wyniki tego badania nie dziwią, zwłaszcza po klęsce eksperymentu związanego z przekazaniem obsługi korespondencji sądowej prywatnemu operatorowi. Już po ogłoszeniu rozstrzygnięcia przetargu, w wyniku którego Poczta Polska utraciła bardzo dochodowego klienta, rozległy się głosy zaskoczenia i oburzenia, a Centralne Biuro Antykorupcyjne nawet wszczęło procedury wyjaśniające. Dla mnie te dwa lata, kiedy prywatne przedsiębiorstwo zajmowało się obsługą korespondencji sądowej były okresem horroru. Korespondencja nie dochodziła. O terminach rozpraw dowiadywałem się od pozwanych! Zaś kiedy już awizo docierało, to za każdym razem odbiór poczty następował w innym punkcie, którego terminy otwarcia pokrywały się z godzinami w których pracowałem, do tego czas oczekiwania na możliwość pobrania listów był dłuższy niż u państwowego operatora. Dlatego tęskniłem za czasami kiedy korespondencję dostarczała mi stara, poczciwa Poczta Polska. Jak sądzę w tej tęsknocie nie byłem odosobniony.

W badaniu Maison & Partners ciekawe są inne wyniki. Na pytanie, który podmiot powinien być odpowiedzialny za pośredniczenie pomiędzy obywatelem a państwem w obsłudze spraw urzędowych przez Internet, prawie połowa respondentów (49,5%) odpowiedziała, że powinna to być jednostka publiczna, a tylko 11,7% odpowiedziało, że powinna to być firma prywatna. Oznacza, że obywatele nie mają zaufania do prywatnych firm, być może właśnie po gorzkim doświadczeniu z korespondencją sądową. W tej sytuacji naturalnym operatorem podmiotem odpowiedzialny za pośredniczenie pomiędzy obywatelem a państwem w obsłudze spraw urzędowych przez Internet wydaje się być Poczta Polska. Nie jestem pewien czy przedsiębiorstwo jest gotowe do podjęcia takiego wyzwania i zagospodarowania nowego obszaru rynku?

Prawdopodobnie w sprawach ważnych, urzędowych, w których bezpieczeństwo, pewność usługi i  jej jakości są istotne klienci oczekują dodatkowej gwarancji, a taką może dostarczyć przedsiębiorstwo państwowe. Mam nadzieję, że Poczta Polska skorzysta z okazji, która sama się przytrafia. To olbrzymia szansa. Liczę na to, że zostanie ona właściwie wykorzysta. Będzie to zysk nie tylko dl Poczty Polskiej, ale również dla klientów, którzy, jak sądzę, oczekują takiego rozwiązania.

 

Poczta Polska to jedna z najważniejszych organizacji komunikacyjnych w Polsce. Pewnym tego może być ten kto był zmuszony do korzystania alternatywnych operatorów i odbierać przesyłki sądowe w mięsnym, albo kiosku z gazetami, albo też jak mnie się to zdarzyło nie odbierać, albowiem nie otrzymałem awizo.

Na szczęście traumatyczne doświadczenia z InPostem Polskiej Grupy Pocztowej jako adresaci korespondencji z sądów i prokurator mamy za sobą, choć zdaje się temat nie jest zamknięty i jak to w życiu wszystko jeszcze może się zdarzyć. Osobiście cieszę się, że z powrotem mogę odbierać przesyłki polecone u Narodowego Operatora Pocztowego i że mogę to robić przez całą dobę. InPost ciągle zmieniał miejsca odbioru listów, a godziny, w których to można było czynić, były dla mnie  bardzo niewygodne.

Ostatnio dowiedziałem się, że brakuje rąk do pracy w Poczcie Polskiej. To nic dziwnego, ostatnio wszędzie brakuje pracowników. Prawdopodobnie gdyby nie wsparcie ze strony Ukraińców rynek usług w Polsce byłby mocno zagrożony. Poczta Polska poszukując pracowników sięgnęła też po żelazne rezerwy i do sortowni w Komornikach zatrudniła więźniów. W pierwszym momencie informacja może być szokująca. Jednak według pracodawców więźniowie sprawdzają się w ciężkiej pracy i w odróżnieniu od szeregowych pracowników nie kradną. W sumie nic dziwnego. Więzień, który dokonuje przestępstwa, coraz bardziej tonie w czeluściach systemu penitencjarnego, więc rzeczywiście to może być dodatkowo zmotywowany do przestrzegania prawa.

Niemniej zatrudnianie więźniów to nie jest rozwiązanie uniwersalne. O ile jeszcze można korzystać z ich pomocy w centrach logistycznych, gdzie znajdują się na określonym terenie, pod kontrolą, o tyle trudno sobie wyobrazić, że będą spacerować z torbą z listami albo siedzieć w okienkach pocztowych. Prawdopodobnie dlatego Poczta Polska organizuje Dni Otwarte pod hasłem „Pracuj blisko domu”  dla zainteresowanych w dniach 14 i 15 września w godzinach 9:00-18:00. Kandydaci do pracy będą mogli zapoznać się z ofertą Poczty Polskiej, osobiście odwiedzić placówkę, porozmawiać z personelem oraz umówić się na rozmowę kwalifikacyjną. Praca pocztowca stereotypowo kojarzy się z roznoszeniem listów. Jednak Poczta poszukuje także pracowników placówek, kierowców oraz pracowników sortowni. Miejsca pracy czekają zarówno dla specjalistów jak i dla osób bez doświadczenia. Jest też specjalną ofertę dla osób z niepełnosprawnością.

Poczta Polska potrzebuje zatrudnić ponad 500 pracowników w całym kraju. Przedsiębiorstwo daje zatrudnienie, często w rejonach o największym bezrobociu, gdzie jest to szczególnie atrakcyjne. Podobno rynek pracy wymusił na pracodawcy, lepiej niż czyniły to organizacje związkowe, poprawę warunków pracy i płacy. Narodowy Operator Pocztowy oferuje stabilne zatrudnienie oraz wynagrodzenie, a także dodatkową premię za wyniki. Poczta Polska dba o zapewnienie równowagi między pracą a życiem prywatnym, dlatego na większości stanowisk pracownicy mają wolne weekendy i wieczory, co jest nieosiągalne w wielu innych zawodach. Ciekawe jak uda się nabór nowych kadr? Trzeba pamiętać, że teraz w Polsce mamy rynek pracownika, a nie pracodawcy.

P.S. Wszystkie oferty pracy w Poczcie Polskiej można znaleźć na stronie: http://www.poczta-polska.pl/aplikuj/       http://www.poczta-polska.pl/aplikuj/

Cyfryzacja Polski nadal jest ogromnym wyzwaniem – takie wnioski płyną z debaty „Państwo cyfrowe czy analogowe? Zorganizowanej przez redakcję Gazety Polskiej. Wyzwanie, które stoi przed administracją państwową przypomina to, które kiedyś stało przez Kazimierzem Wielkim, który zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną.

Zapóźnienie technologiczne sprawiło, że Polska od razu wdraża najnowsze systemy i rozwiązania przez co staje się państwem bardzo nowoczesnym. Najlepszym przykładem jest system bankowy. Tutaj krajowe instytucje finansowe zwiększyły dystans do swoich odpowiedników za granicą, dzięki stosowaniu nowoczesnych i bardzo zaawansowanych technologii. To już jest wykorzystywane przez państwo do zwiększenia kontroli nad przepływem środków dzięki jednolitemu plikowi kontrolnemu, a niebawem jeszcze przy obligatoryjnemu udostępnianiu aparatowi kontroli skarbowej w czasie rzeczywistym raportów o wszystkich dokonywanych transakcjach.

Są jednak pola jak na przykład szereg usług pocztowych, które w wyniku (mam nadzieję) bezmyślności zostały przekazane w obce ręce, dzięki czemu państwo utraciło kontrolę nad newralgicznymi obszarami. To się już jednak zmienia. Poczta Polska samodzielnie podjęła szereg inicjatyw, wskazujących, że potrafi myśleć nowocześnie i perspektywicznie.

Nie zawsze jest jednak możliwe pozytywne działanie przy inercji państwa. Przykładem może być monitoring ruchu drogowego w Polsce. Teoretycznie jest on możliwy, dzięki systemowi viaTOLL. Jego operatorem jest Kapsch Telematic Services, ale właścicielem jest Polska. To oznacza, że o tym gdzie zamontowane są urządzenia rejestrujące ruch samochodowy decyduje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Z nieznanych powodów nie jest ona zainteresowana rozbudową systemu monitoringu we wschodnich województwach, a wielka szkoda.

Polska i Rosja posiadają umowę o równowadze w wydawaniu zezwoleń transportowych. Nasi sąsiedzi kontrolują i egzekwują stosowanie jej z ogromna skrupulatnością. Gorliwość dotyczy tylko naszych przewoźników. Polska strona nie ma szansy na podobne skrupulatne pilnowanie przestrzegania umowy przez sąsiadów. Rosyjscy przewoźnicy są poza kontrolą, ponieważ przejeżdżają do Polski, uzbrojeni w dodatkowe baki z paliwem, przez Litwę, a tamtejszym kontrolerom, polsko-rosyjska umowa jest obojętna. Jakie są skutki fin anonsowe tej radosnej twórczości? Trudno powiedzieć. Szacuje się, że Rosjanie potrafią na jednym zezwoleniu kilka razy, dzięki czemu równowaga stron w ich wydawaniu jest fikcyjna.

Jak obojętność Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad na to opisane zjawisko ma konsekwencje ekonomiczne, bez prowadzenia monitoringu jest nieznana. Można jednak porównać dane. Polscy przewoźnicy za korzystanie z dróg w Niemczech płacą rożnie około 3.000.000.000 zł, tymczasem Rosjanie w Polsce zostawiają około 120.000.000 zł. Różnica, a raczej przepaść jest wielka, do tego jeszcze można dodać brak kontroli nad wyłudzeniami VAT, choćby z tytułu przemytu paliwa oraz utratę korzyści związaną z przemytem.

To jakieś przykłady, które pokazują, że diabeł tkwi w szczegółach, a rządzący potrzebują dużej wyobraźni. Bez tego cyfryzacja Polski może postępować bez celu i powodu, zamiast przynosić konkretne korzyści. Wiadomo, że są straty, a czy będą korzyści?

Byłem przekonany, że tzw. podatek CIT jest mitem. Istniejącym tylko w ordynacji podatkowej. Myślałem, że wpływy z tego tytułu są znikome, a tu taka niespodzianka!

CIT (skrót od angielskiego Corporate Income Tax – jak się okazuje ustawodawcy, ani Ministerstwa Finansów ustawa o języku polskim nie obowiązuje) czyli rodzaj podatku bezpośredniego podatek obciążający dochody uzyskiwane przez osoby prawne czyli organizacje jest znienawidzonym haraczem przez przedsiębiorców. Robią oni wszystko aby go nie płacić. Przede wszystkim starają się generować koszty, aby zysk czyli kwota od której należy zapłacić CIT był jak najmniejszy. Ten podatek dochodowy w zależności od kategorii wynosi od 10 do 20 proc. Dla większości przedsiębiorstw jest to 19 proc. czy sporo.

Tymczasem okazuje się, że przedsiębiorcy, którzy chętnie płacą CIT. Najwięcej wpływów do budżetu z tego tytułu generuje KGHM Polska Miedź 850.000.000 zł. Drugie miejsce zajmuje Jeronimo Martins Polska, właściciel sieci dyskontów „Biedronka”, – 290.200.00 zł. Trzecim podmiotem jest PGE Dystrybucja268.300.000 zł. To są poważne wpływy. O ile KGHM i PGE Dystrybucja nie wywołują zaskoczenia, jako, że są to wielkie przedsiębiorstwa, ale co ważniejsze, ich większościowym właścicielem jest Skarb Państwa, więc trudno sobie wyobrazić, aby te podmioty unikały płacenia CIT. Zaskakuje działanie Jeronimo Martins Polska, którego właścicielami są Portugalczycy, co sugerować by mogło, że wzorem innych podmiotów zagranicznych, działających u nas, będą się starać zyski wyprowadzić z Polski, tak aby uniknąć płacenia podatku dochodowego, w kraju który do tego doprowadził. Wygląda na to, że właściciel Biedronki ma innej podejście do tego.

Kiedy zajrzymy na listą największych pracodawców w Polsce okaże się, że królem jest Poczta Polska zatrudniająca na umowę o pracę 74.600 pracowników.  Na drugim miejscu jest Jeronimo Martins Polska dający pracę 60 .000 osób. Liderzy dystansują się znacząco od trzech następnych pracodawców, zatrudniających odpowiednio PKO BP39.400, PGE38.500, KGHM Polska Miedź33.400. Okazuje się, że znów wśród największych przedsiębiorstw znajduje się Jeronimo Martins Polska, jest to jedyne prywatne przedsiębiorstwo w tym gronie.

Według Głównego Urzędu Statystycznego, w pierwszym  kwartale 2017 roku nakłady inwestycyjne ogółem przedsiębiorstw spadły. Tymczasem wśród podmiotów, które inwestują, jak nie trudno się domyślić jest Grupa Jeronimo Martins, która w tym okresie zainwestowała ponad 400.000.000 zł, z czego 50 proc. w sklepach. Mało kto się orientuje, że, ten właściciel popularnej sieci dyskontów „Biedronka” od 1995 roku zainwestował już w Polsce ponad 12.000.000.000 zł.

Jako teoretyk i praktyk zarządzania zastanawiam się w czym tkwi przyczyna sukcesu Jeronimo Martins Polska? Czy to przypadek czy mistrzostwo? Oczywiste jest, że to zasługa efektu skali i synergii. Zanim jednak to się pojawiło musiały być inne przyczyny, które pozwoliły właścicielowi „Biedronki” tak urosnąć. Może stoi za tym pomysł biznesowy, a może rzetelność kupiecka?