Archiwa tagu: priorytet

Co można pisać w wigilię Bożego Narodzenia? Cóż, tylko życzenia! A że jestem staromodny i nie lubię tych wszystkich esemesów, ememesów, messengerów itd. to piszę je wcześniej i drepczę na pocztę, aby je wysłać. Dotarłem na nią z korespondencją tydzień przed świętami i co się okazało?

Podszedłem do okienka i zapytałem o koszt przesyłek.

– To mają być priorytety czy ekonomiczne?

– A jaka jest różnica?

– W cenie.

– Tylko w cenie?

– Nie. Teraz są święta, więc priorytety, które normalnie idą dwa – trzy dni, to teraz idą dłużej, a listy ekonomiczne to jak Bóg da.

To była bardzo ciekawa odpowiedź, ze względu na brak jakiejkolwiek precyzji. Co prawda oferta zawierała cenę, natomiast żadnej informacji na temat jakości wykonania usługi, bo przecież dostarczanie korespondencji to jest usługa. No i jeszcze do tego doszedł ten wątek metafizyczny o bogu. Byłem tym zaskoczony. Nie wiedziałem, że w Poczcie Polskiej zaangażowany jest osobiście bóg! Urzędniczka Poczty Polskiej nie zdefiniowała, o którego boga jej chodzi. Nie chciałem się wdawać w dysputy teologiczne, więc oświadczyłem:

– Wie Pani? Jestem niewierzący, czyli nie wierzę w boga, co oznacza, że jak Pani mówi, że „listy dojdą jak Bóg da”, to dla mnie oznacza, że one nie dojdą.

– Nie podoba się Panu jak mówię prawdę? Dobrze odpowiem Panu poprawnie politycznie, priorytet dociera do adresata w ciągu dwóch – trzech dni, ekonomiczny do pięciu dni.

– Ale to nie jest prawda?

– Oczywiście, że nie. Sama wysyłam listy z Odolan i nigdy nie wiadomo, kiedy one dotrą.

Postanowiłem zaryzykować, zaoszczędzić i powierzyć korespondencję opatrzności bożej. Wysłałem życzenia pocztą ekonomiczną. Z reakcji odbiorców zorientowałem się, że listy dotarły w ciągu od dwóch do czterech dni. Kolejna partię życzeń wysłałem w środę, pragnąc jednak aby listy dotarły jednak przed świętami, zainwestowałem w listy priorytetowe, które do skrzynkach odbiorców dotarły w piątek.

Jaki z tego wniosek? Trudno z całą pewnością powiedzieć. Być może bardziej trzeba wierzyć poprawności politycznej niż prawdzie? Może warto wierzyć w opatrzność, która sprawia, że Poczta Polska działa lepiej niż to sobie wyobrażamy? Może urzędniczka była, wbrew deklaracją osobą małej wiary, zwłaszcza w instytucję w której pracuje? A może po prostu, wbrew pozorom, jest bardzo zaangażowana, zależy jej na dobrych wynikach Spółki i dlatego sugeruje, w sposób nieformalny, aby wydawać więcej pieniędzy na listy priorytetowe niż ekonomiczne?

Przyznam się szczerze, że darzę Pocztę Polską ogromnym sentymentem i zamierzam jej bronić jak niepodległości, której stulecie będziemy fetować przez cały przyszły rok. Dobrze by było, aby mój ulubiony i patriotyczny operator pocztowy bardziej wystandaryzował usługi, bo z cudami to jest tak, że raz się zdarzają, a raz nie, a podpieranie się bogiem w tak prozaicznych sprawach jak dostarczanie korespondencji nie uchodzi. W biznesie, nawet tym patriotycznym, to się opłaca.

Z okazji Świąt, korzystając z tej niezwykłej okazji, Poczcie Polskiej jak również wszystkim Czytelnikom mojej rubryki „Zyski i straty” składam życzenia radosnych świąt i wszelkiej pomyślności.