Archiwa tagu: służba zdrowia

Za tzw. komuny stale wydłużano okres młodości i tak udało się ją „podciągnąć” aż do 35 roku życia. Obecnie systematycznie obniża się wiek dla seniorów, kiedyś granicą było 80 lat, potem 70, później 60, a teraz już nawet 50 lat. Jeśli obydwa kryteria są prawdziwe, to dorosłość stale się kurczy. Obecnie trwa zaledwie 15 lat!

Podwyższanie wieku młodości w czasach Polski Ludowej wiązało się tym, że wydłużał się okres kiedy ludzie mogli się usamodzielniać, co kiedyś wiązało się z posiadaniem własnego mieszkania. Teraz o mieszkania jest znacznie łatwiej, choć oczywiście nie wszystkim. Natomiast kobiety po czterdziestce lubią o sobie mówić „dziewczyny”. Coraz częściej zdarza się też, że panie, które przekroczyły już pięćdziesiąty rok życia zachodzą w ciąże i zostają młodymi matkami. Modzie na młodość ulegają też coraz częściej mężczyźni. Starość jakoś nigdy nie była popularna. Młodym wydaje się, że nigdy się nie zestarzeją i w ogóle taką koncepcje uważają za abstrakcyjną a nawet surrealistyczną.

Wiek senioralny ustanawiany na 50+ to już koncepcje Unii Europejskiej. Wynika to też z koncepcji marketingowych, które kreują potrzeby dla grupy osób, które ukończyły pięćdziesiąty rok życia. Trochę to wszystko śmieszne, choć twórcy kryteriów wiekowych traktują swoje koncepcje bardzo poważnie. Jak nie było, ludzie starzeją się i mimo cudownych metod zachowania młodości lub odmładzania, jest to proces nieodwracalny.

W kontekście tego przemilczany jest ageizm czyli społeczne dyskryminowanie osób starszych. Postawa oparta jest na stereotypach i uprzedzeniach. Dotyczy to sytuacji, kiedy jakaś osoba, ze względu na swój wiek jest gorzej traktowana niż inni ludzie znajdujący się w takiej samej lub podobnej sytuacji. Znamienne i bardzo przykre są dyskryminacje w służbie zdrowia przejawiające się w uzasadnieniu odmowy leczenia zaawansowanym wiekiem, tłumaczenie dolegliwości „podeszłym wiekiem”, trudności w dostępie do lekarzy geriatrów, odmawianie rehabilitacji, ze względu na mniej optymistyczne rokowania niż u młodszych pacjentów.

Ageizm, świadomie, czy z braku wyobraźni, czy empatii, widoczny jest w projektach architektonicznych: nierównie chodnik, schody bez poręczy, wysokie krawężnik, krótki czas „zielonego światła” na przejściach dla pieszych czy brak podjazdów dla osób na wózkach itd. Z ageizmem, nawet wykluczeniem społecznym, mamy do czynienia również w tworzeniu barier technologicznych np. wprowadzanie nowoczesnych urządzeń, z których trudno jest korzystać osobom starszym, choćby z powodu słabszego wzroku, dostępność niektórych informacji jedynie przez skanowanie kodów QR, dostępność usług, towarów i instrukcji wyłącznie w internecie, nieczytelne oznaczenia i wyświetlacze, choćby w windach czy domofonach.

Ageizm to również izolacja osób starszych i unikanie kontaktu z nimi. Bardziej drastycznymi przypadkami jest zamykanie w domach pod pretekstem ochrony, utrudnianie kontaktów z rówieśnikami i rodzina, zmuszanie do pobytu w Domach Pomocy Społecznej czy utrudnianie realizacji zainteresowań. Ageizmem żywi się też zwykła nikczemność: wykorzystywanie niewiedzy lub braku doświadczenia osób starszych, wyłudzanie pieniędzy, mamienie, szantażowanie, natarczywa sprzedaż przez akwizytorów i domokrążców, straszenie, czy nawet podawanie informacji niezrozumiałym językiem czy publikowanie dokumentów małym stopniem pisma.

Przejawy ageizmu można dostrzec też w zarządzaniu kapitałem ludzkim. Dotyczy to np. zmuszania do przejścia emeryturę, nieprzyjmowanie do pracy z powodu wieku, prześladowanie i poniżanie przez młodych pracowników, pomijanie w propozycjach podnoszenia kwalifikacji. Wydawać by się mogło, że w sytuacji rynku pracownika, takie przejawy dyskryminacji w zakładach pracy są niemożliwe, a jednak są. To wielka szkoda, bo osoby starcze posiadają życiową mądrość i doświadczenie, których nie da się wygooglać. Co więcej, zaawansowany wiek to też inne, bardziej zdystansowane, podejście do życia. Dlatego seniorzy, wbrew pozorom, posiadają cenne kompetencje, z których opłaca się korzystać.

Ageizm to epidemia, która dotknie w przyszłości tych, którzy teraz dopuszczają się dyskryminacji ze względu na wiek. Biorąc pod uwagę szybko wydłużającą się średnią wieku życia, jest coraz bardziej prawdopodobne, że wszyscy kiedyś będziemy starzy, i to bez znaczenia czy chodzi o 50, 60, 70, 80 czy 90+ czego wszystkim życzę, ale bez doświadczania ageizmu.

Juliusz Bolek, Przewodniczący Rady Dyrektorów – Instytut Biznesu – „Zyski i straty”

Przed siedmioma wzgórzami i siedmioma morzami było sobie Królestwo Pełnej Szczęśliwości. Państwo było tak bogate, że jego mieszkańcy żyli tylko od święta do święta, a dokładniej ich uwaga skupiała się wyłącznie na celebrowaniu różnych okazji.

Najlepsze co można wymyślić to święta przypadające we wtorek i czwartek. Wówczas wystarczyło wziąć jeszcze urlop na poniedziałek, środę i piątek, aby mieć 9 dni wolnych od pracy! Co za wspaniałość! Wszyscy się tym bardzo cieszyli i kto tylko mógł skwapliwie skorzystał z takiej wspaniałej okazji, zwłaszcza, że nadarzała się ona w maju czyli na wiosnę, która uchodziła, w Królestwie Pełnej Szczęśliwości, za najpiękniejszą porę roku.

Jednak, wbrew pozorom, nie wszyscy byli zadowoleni. Okazało się, że sklepy są zamknięte, ba nawet stoiska na bazarach również. W bankach i urzędach nic nie można było załatwić, bo przecież wszyscy byli zajęci celebracja Wielkiego Weekendu. Nieliczne placówki, które były czynne miały szczątkową obsadę. Pracowali w nich ludzie, którym albo nie przysługiwał urlop albo jakieś inne powody uniemożliwiały im korzystać z dobrodziejstwa Wielkiego Weekendu, więc byli bardzo nieszczęśliwi, a zatem zupełnie nie pasowali do społeczeństwa Królestwa Pełnej Szczęśliwości.

Im dłużej trwał Wielki Weekend było coraz więcej osób niezadowolonych. Ponieważ praktycznie nikt nie pracował, nie miał kto obsługiwać świętujących. Najgorzej było ze służbą zdrowia. Lekarze i pielęgniarki również postanowili korzystać z uroków Wielkiego Weekendu, więc pacjenci i chorzy na 9 dni zostali pozostawieni sami sobie, dyżurnym aptekom i pogotowiu ratunkowemu. Jednak nieliczne punkty farmaceutyczne i lekarze od wypadków nie byli wstanie zastąpić całego sytemu opieki zdrowotnej, który praktycznie zginął na 9 dni, tak jakby został pochłonięty przez Trójkąt Bermudzki. Sytuacji nie mogła uratować wiedza medyczna dostępna w Internecie. To w wielu przypadkach mocno ograniczyło szanse przeżycia wielu osób.

Generalnie większość się tym nie przejmowała, bo w Królestwie Pełnej Szczęśliwości było więcej zdrowych niż chorych. Po Wielkim Weekendzie procentowy udział zdrowych nad chorymi jeszcze bardziej się zwiększył. I do tego nawet nie potrzebna była ustawa proeutanazyjna. To też wprawiło w dobry humor organizacje funduszy emerytalnych, bo w ten sposób zmalała liczna emerytów.

Wielkie Weekendy to naprawdę coś wspaniałego. Nie pracowały fabryki, więc nie truły powietrza i nie zanieczyszczały środowiska. W zasadzie nic nie działało. Przypominało to Ogólnokrólewski Strajk Powszechny.

W poniedziałek po Wielkim Weekendzie wszyscy postanowili nadrobić zaległości całego tygodnia. Okazało się jednak, że ponieważ nikt nic nie produkował sklepy były puste. Urzędy pękały w szwach nie nadążając obsłużyć interesantów. Kolejki do lekarzy wydłużyły się wielokrotnie. Wielu ludzi było też zdziwionych, że mają mniejsze wypłaty za maj niż np. za kwiecień. To były bardzo dziwne zjawiska, których nikt nie potrafił wyjaśnić dlaczego do nich doszło?

 

 

Łatwiej i taniej (!) zapobiegać niż leczyć. Temu służy diagnostyka. W służbie zdrowia badania przesiewowe są bardzo ważnym, choć ciągle niedocenianym obszarem działalności.

Być może, wpływ na zmianę tego stanu rzeczy będzie mieć debata „Po pierwsze zdrowie – badania przesiewowe podstawą realnej profilaktyki zdrowotnej” zorganizowana przez Marszałka Senatu Rzeczypospolitej Polskiej Stanisława Karczewskiego oraz Przewodniczącego Komitetu Nauk Klinicznych PAN prof. dr hab. n. med. Henryka Skarżyńskiego? Ma się ona odbyć we wtorek 21 listopada 2017 roku w polskim parlamencie.

Program rozpoczną tematy związane z popularyzacją wiedzy o znaczeniu diagnostyki. Będą to wystąpienia „Edukacyjna rola Polskiego Radia w profilaktyce chorób cywilizacyjnych” (dyr. Rafał Porzeziński, Polskie Radio pr I), „Działania prozdrowotne TVP na przykładzie ogólnopolskiego programu „Po pierwsze zdrowie” (dyr. Marcin Stefaniak, Telewizja Polska). W dyskusji weźmie również udział prof. Witolda Rużyłły Dziekan Wydziału Nauk Medycznych Polskiej Akademii Nauk.

W dalszej części debaty przewidziano wystąpienia na następujące tematy: „Badania przesiewowe w profilaktyce periodontologicznej” (prof. Renata Górska, prof. Tomasz Konopka), „Działania Polskiego Towarzystwa Okulistycznego na rzecz profilaktyki w okulistyce” (prof. Iwona Grabska-Liberek, lek. Anna Plichta, lek. Aleksandra Opala, lek. Ewelina Czapka, lek. Małgorzata Rembińska, lek. Renata Tomaszewska, lek. Wojciech Suda, optometrysta Izabella Baranowska, optyk Aneta Michałowska, optyk Izabela Węglicka, Agnieszka Hacz), „Badania przesiewowe w urologii” (prof. Piotr Radziszewski), „Współczesne możliwości profilaktyki neurologicznej” (prof. Maria Barcikowska, prof. Grzegorz Opala, Prof. Jarosław Sławek), „Profilaktyka raków skóry” (prof. Sławomir Majewski), „Profilaktyczne badania przesiewowe w chirurgii naczyniowej” (prof. Piotr Andziak, dr Witold Cieśla), „Badania przesiewowe słuchu” (prof. nadzw. Krzysztof Kochanek, prof. nadzw. Piotr. H. Skarżyński, mgr M. Ludwikowski, dr Renata Korneluk), „Ocena i zarządzanie ryzykiem sercowo–naczyniowym” (prof. Grzegorz Opolski), „Profilaktyka raka i otyłości jest możliwa” (prof. Mirosław Jarosz).

Jak się okazuje w wielu dziedzinach medycyny możliwe są badania przesiewowe. Co więcej, są one nawet realizowane, w niektórych dziedzinach medycyny, w ramach opieki zdrowotnej w Polsce. Lekarze doskonale zdają sobie sprawę z ich znaczenia. Mam nadzieję, że po debacie „Po pierwsze zdrowie – badania przesiewowe podstawą realnej profilaktyki zdrowotnej” wiedza ta stanie się powszechniejsza. Będzie to mieć wpływ zarówno na poprawę zdrowia Polaków jak również na zmniejszenie kosztów związanych z leczeniem.

 

 

Polska zamarła przyglądając się politykom, którzy jak mantrę mówią, że nakłady na zdrowie powinny wzrosnąć do 6 proc. PKB. To próba magicznego zaklinania rzeczywiści.

Prawdopodobnie niewiele osób wie, że skrót PKB to produkt krajowy brutto. Co oznacza to pojęcie, zapewne wie jeszcze mniej osób. Do tego dochodzi mylenie pojęć, albowiem środki mają być przeznaczana na zdrowie. To trochę bez sensu, myślą sobie podatnicy. Co innego, gdyby pieniądze były przeznaczana na choroby! Powyższe ilustruje jaką bełkotliwą aberracją jest obecna debata prowadzona przed publicznością.

W rzeczywistości dyskusja o tym czy na służbę zdrowia ma być przeznaczanych 5, 6, 7 czy 8 proc PKB (kto da więcej?) jest kompletnie jałowa. Ważne bowiem, co się robi z tymi pieniędzmi? Jaka jest struktura wydatków? Czy są wydawane racjonalnie? Czy są wydawane efektywnie? I tak dalej. Jedna odpowiedź wyklucza pozytywną odpowiedź na kolejne pytanie. Dlatego zamiast prowadzić poważną debatę, z bardzo niewygodnymi odpowiedziami łatwiej licytować się na procenty PKB.

W tym czasie bardzo ciekawy pakiet rozwiązań poprawiających kondycję służby zdrowia przedstawili Pracodawcy RP. Ponieważ ich propozycje są interesujące postanowiłem je przedstawić w całości jako warte poznania i rozpropagowania.

Co można zacząć wprowadzać właściwie od zaraz?

Rządowy portal z wiedzą medyczną. Zbudowanie strony internetowej zawierającej sprawdzone informacje o chorobach czy zasadach funkcjonowania systemu ochrony zdrowia. Pacjenci mieliby wiarygodne źródło wiedzy o zasadach zachowania zdrowia czy o profilaktyce.

Kontraktowanie świadczeń przez NFZ. Zapewnienie specjalistycznego leczenia w najlepiej do tego przygotowanych placówkach, zwiększając szanse na najlepsze efekty leczenia. Zmiana w zakresie wartości umów ze szpitalami i poradniami specjalistycznymi tego nie gwarantuje (zgodnie z raportem NIK w 2015 roku).

Rozwiązania komunikacyjne dyscyplinujące pacjentów do przychodzenia na wizyty. Szacuje się, że nawet do 30 proc. wizyt nie odbywa się z powodu tego, że pacjent nie pojawia się w zarezerwowanym terminie. Pilotażowy program SMS-owych przypo­mnień o wizytach uruchomiony w 2016 r. przez NFZ, mógłby też uwzględniać informację o koszcie pominiętej wizyty, przekazaną pacjentowi.

Kontynuowanie dialogu między Ministrem Zdrowia a organizacjami pacjenckimi. W dłuższej perspektywie dialog powinien zaowocować dalszymi pozytywnymi rozwiązaniami organi­zacyjnymi i prawnymi dla samych pacjentów.

Szersze stosowanie instrumentów dzielenia ryzyka w refundacji leków innowacyjnych. Instrumenty dzielenia ryzyka (umowy między resortem zdrowia a producentem, warunkujące płacenie za leki) stanowią prosty sposób zmniejszania nakładów na innowacyjne terapie.

Zmiany w regulacjach w praktyce dostępu do farmakoterapii, poprzedzone kompleksowym i przejrzystym dialogiem między regulatorem, klinicystami a branżą farmaceutyczną.

Powołanie do życia instytucji think-tanku ds. reformy systemu ochrony zdrowia. Wspieranie reformy systemu ochrony zdrowia poprzez działalność analityczną oraz pro­wadzenie szerokich konsultacji społecznych i eksperckich.

Rozpoczęcie prac nad kompleksowym programem na rzecz poprawy efektywności systemu ochrony zdrowia. Według Komisji Europejskiej maksymalna racjonalizacja wydatków mogłaby ograniczyć niezbędny wzrost nakładów nawet o 0,5 proc. PKB rocznie.

Przyśpieszenie budowy systemów informatycznych. Łączą płatnika, świadcze­niodawców i pacjentów oraz pozwalają na skuteczny przepływ, gromadzenie i ana­lizę danych.

Upowszechnienie telemedycyny oraz technologii mobilnych, które ułatwią pacjentom dostęp do służby zdrowia. Jest to ogromne wyzwanie zarówno pod względem technologicznym, jak i kulturowym oraz organizacyjnym.

System ocen wyników leczenia w danej placówce z perspektywy pacjenta. Oceny dokonuje pacjent poprzez wypełnienie kwestionariuszy przed zabiegiem i po nim. Następnie informacja o ocenie jest publikowana na stronach płatnika. Pacjenci mogą dokonać wyboru placówki mając informacje o tym, która z nich świadczy najwyższej jakości usługi.

Monitoring pacjentów z dużą liczbą wizyt. Nadzór nad korzystaniem z opieki medycznej gwarantuje kontakt przedstawiciela ubezpieczyciela z chorym w celu zwery­fikowania tego, czy opieka nie powinna być lepiej koordynowana.

Compliance. Skuteczna edukacja pacjentów w kwestii stosowania leków w wie­lu przypadkach pozwala na obniżenie kosztów leczenia na­wet o kilkanaście procent. Racjonalizacja korzystania z leków OTC, poza oszczędnościami w kieszeniach pacjentów, oznacza niższe koszty leczenia ewentualnych powikłań (powikłania nadużywania leków przeciwbólowych ~ 300 mln zł).

Stworzenie spójnego i obowiązującego benchmarku dla szpitali. Zebranie kluczo­wych wskaźników jakościowych i efektywno­ściowych oraz przedstawienie ich w formie mo­delu „szpitala wzorcowego”.

Jakie reformy należy pilnie przyspieszyć?

Odwracanie piramidy świadczeń. Przesuwanie zadań i finansowania na optymalny poziom – korzystanie z opieki w izbach przyjęć i w szpi­talnych oddziałach ratunkowych wtedy, gdy jest niezbędne. Wg. porównań międzynarodowych 12-56 proc. nagłych przyjęć do szpitali to przypad­ki, które mogłyby być leczone na poziomie POZ.

Zwiększanie publicznych nakładów na ochronę zdrowia do optymalnego poziomu. Strategia Narodowej Służby Zdrowia przedstawiona 26 lipca 2016 r. przez Ministra Zdrowia zakła­dała zwiększenie nakładów na ochronę zdro­wia do poziomu 6 proc. PKB w terminie do 2025 r. Niezwykle ważne jest, by postulat ten znalazł odzwierciedlenie w oficjalnych dokumentach rządowych.

Opracowanie spójnej polityki lekowej państwa. Dokument strategiczny obej­mujący m.in. kwestie dostępności leków biopodobnych. Zachowanie równowagi pomiędzy terapiami innowacyjnymi a lekami generycznymi i biopodobnymi ma szczególne znaczenie dla po­prawy skuteczności systemu w długiej perspektywie.

Lepszy nadzór nad wynikami leczenia. Wprowadzenie rejestrów chorych, które uwzględniałyby wyniki leczenia po roku i w dalszej perspektywie. Racjonalne monitorowanie pozwoliłoby na precyzyjniejszy nadzór nad wydatkowaniem środków.

Wielkość placówek i związane z tym koszty stałe. Racjonalne byłoby określenie minimalnych wartości kontraktów z publicznym płatnikiem, poniżej których szpitale nie mogłyby utrzymy­wać nierentownych oddziałów.

Przyspieszenie procesów formalnych i przetwarzania dokumentacji medycznej. Odciążenie lekarzy i pielęgniarek poprzez wdrożenie elektronicznej dokumentacji medycznej czy też zatrudnianie specjalistów do spraw obsługi dokumentacji, tzw. skrybów medycznych.

Skuteczniejszy pobór składek. Wprowadzenie jednolitego podatku mogącego ustabilizować wpływy na ochronę zdrowia. Koordynacja między ZUS i NFZ jest kluczowa dla racjonalnego prowadzenia polityki zdrowot­nej i polityki społecznej, które są od siebie na­wzajem w szczególny sposób zależne.

Jak widać jest co robić. Pytanie czy decydentom i osobom odpowiedzialnym będzie się chciało?

 

Teoretycznie do obowiązków zakładów opieki zdrowotnej należy leczenie pacjentów. W rzeczywistości przed placówkami medycznymi stoi wiele innych wyzwań. Nowe postawiła Unia Europejska.

Mało kto wie, że każdy zakład opieki medycznej w Polsce ma obowiązek przechowywania dokumentacji medycznej. Okres archiwizacji jest ściśle określony. Przez 30 lat przechowuje się dokumentację pacjenta, który zmarł z powodu uszkodzenia ciała lub zatrucia. W pozostałych przypadkach jest to 20 lat, a dzieci poniżej 2. roku życia przez 22 lata. Zdjęcia RTG należy chronić przez 10 lat, a skierowania lub zlecenia lekarza przez 5 lat. W przypadku dokumentacji medycznej mówi nie tylko o ochronie danych osobowych, ale również o tzw. danych wrażliwych, a więc takich, które powinny być szczególnie chronione.

25 maja 2018 r. zacznie obwiązywać General Data Protection Regulation (GDPR) czyli Rozporządzenie Ogólne o Ochronie Danych Osobowych (RODO) Unii Europejskiej. To zupełnie nowe podejście do tej problematyki. Do tej pory było tak, że każda instytucja przechowująca dane osobowe musiała je zabezpieczać w określony przepisami sposób. Od przyszłego roku nie będzie wskazanych literalnie zasad. Każda organizacja będzie musiała sama je opracować, tak aby dane osobowe były bezpieczne, jeśli zabezpieczenia okażą się niewystarczające administrator danych zostanie pociągnięty do odpowiedzialności.

Oznacza to, że służbie zdrowia w Polsce pozostał niespełna rok na dostosowanie się do wymogów Rozporządzenia Ogólnego o Ochronie Danych Osobowych. Znając podejście kierownictwa zakładów opieki zdrowotnej i bolączek z jakimi borykają się na co dzień, sądziłem, że problemy, wynikające z nowego prawa, zostawią na ostatnią chwilę. Okazuje się jednak, że nie wszyscy zamierzają zwlekać.

Szpital w Rypinie to pierwszy państwowy zakład opieki zdrowotnej, który już podjął decyzję o szybkim i efektywnym wdrożeniu systemu ochrony danych osobowych pod kątem wchodzących wkrótce w życie regulacji RODO. Placówka postanowiła wykorzystać polski systemu kryptograficzny UseCrypt. Za wdrożenie systemu, który wykorzystuje autorską polską technologię Hybrid Virtual Key Management (HVKM), z wykorzystaniem odpowiednich mechanizmów asymetrycznych, odpowiada firma Cryptomind SA, właściciel tej innowacyjnej aplikacji.

UseCrypt, to prosty i tani, szyfrowany pakiet w chmurze IBM dla instytucji i przedsiębiorstw, który zawiera również pakiet szkoleń prawno-technicznych prowadzonych przez Państwowy Instytut Łączności jak również możliwość zdalnej instalacji systemu przy wsparciu wyspecjalizowanej firmy iMe, co pozwala na szybką i tanią instalacje systemu bez konieczności dokonywania większych inwestycji w sprzęt czy też angażowania dodatkowych informatyków.

Prawidłowa, bezpieczna i z łatwym dostępem archiwizacja dokumentacji medycznej to nie tylko jakieś fanaberie. Zdarza się, że są to materiały konieczne do pomocy i leczenia pacjentów. Dlatego też okres przechowywania dokumentacji medycznej jest taki długi. Z drugiej strony są to dane wrażliwe, więc ważne jest aby były bezpiecznie przechowywane. Unia Europejska przenosząc na zakłady opieki zdrowotnej odpowiedzialność, zrzuca problem z siebie, a służba zdrowia musi sama podołać nowym wyzwaniom. Mam nadzieję, że udźwignie kolejny obowiązek korzystając z UseCrypt lub innych rozwiązań.

Jednym z poważniejszych zjawisk XXI wieku są choroby cywilizacyjne. To jeden z największych problemów zdrowotnych państw wysoko rozwiniętych i krajów szybko rozwijających się, w tym Polski. Jednocześnie okazuje się, że leczenie tych chorób z jednej strony wiąże się z poważnymi i rosnącymi wydatkami, z drugiej strony staje się intratna część gospodarki.

Do chorób cywilizacyjnych zalicza się m.in. cukrzycę, nadwagę, otyłość, choroby układu krążenia i nowotwory. Ich powstawaniu sprzyjają: siedzący tryb życia, brak aktywności fizycznej, dieta bogata w produkty wysokotłuszczowe i zawierająca zbyt dużą ilość cukrów, palenie tytoniu, nadużywanie alkoholu i stres. Wpływ na wzrost zachorowań mają także postęp technologiczny i negatywne skutki zanieczyszczenia środowiska naturalnego, coraz bardziej odczuwalne dla zwykłego człowieka.

Na profilaktykę przeciwdziałającą części chorób cywilizacyjnych ma każdy człowiek. Można przecież zmienić nawyki żywienia, uprawiać aktywie sport, zaprzestać palenia tytoniu, picia alkoholu. No i oczywiście nie stresować się. W praktyce realizowanie tego jest bardzo trudne. Tryb życia wymusza charakter pracy. Zmiana nawyków żywieniowych wymaga nie tylko świadomości, ale również odpowiednich środków finansowych. Aby uprawiać sport potrzebne są warunki i czas. Z tym ostatnim jest najgorzej, albowiem Polacy są jednym z najdłużej pracujących narodów w Europie. Palenie papierosów i picie alkoholu to często uwarunkowania towarzysko-środowiskowe.

Państwo wdraża coraz większe restrykcje wobec palaczy i producentów papierosów. Już w sprawie alkoholu robi dużo mniej. Wynika to też oczywiście z pewnej ambiwalentności. Spadek konsumpcji papierosów i alkoholu to zmniejszone wpływy do budżetu z tytułu akcyzy. Restrykcje spotykają się też z oporem. W sprawie aktywnego ruchu, państwo praktycznie już nic nie robi, no może poza transmisjami imprez sportowych. To teoretycznie jest promocja aktywności, jednak większość koncentruje się na biernym gapieniu w ekran czy pogłębia dolegliwości wynikające z braku ruchu. O szkodliwości cukru praktycznie się nie mówi, nie wspominając już o robieniu, a ze względu skutki, które są wynikiem jego spożywania powinien być przez państwo traktowany na równi z papierosami i alkoholem.

Skoro państwo bardziej udaje, ze walczy z chorobami cywilizacyjnymi, to wynik jest łatwy do przewidzenia. Służba zdrowia już jest niewydolna, ale władza ma na to jedno rozwiązanie podnoszenie składki zdrowotnej. Jeśli ludzie masowo nie zmienią swojego postępowania, będzie to spirala, która będzie się nakręcać. Zdają sobie z tego też przedsiębiorcy, którzy widząc coraz więcej pacjentów starają się przygotować dla nich atrakcyjna ofertę.

Na świecie realizowane są różne badania nad mniej szkodliwymi rozwiązaniami dla zdrowia. Niedawno Polska Akademia Nauk ogłosiła rozpoczęcie badań nad nowym produktem tzw. „potencjalnie obniżonego ryzyka” koncernu Philip Morris, który jest mniej szkodliwy niż tradycyjny papieros. Te innowacje oczywiście są uruchamiane ze względów zdrowotnych, jednak realizuje je przemysł we współpracy z naukowcami. Ten przykład pokazuje, że przed polskimi przedsiębiorcami otwiera się pole do prowadzenia nowoczesnej i dochodowej działalności. Jeśli Polacy nie mogą być zdrowi, to przynajmniej niech będą mniej chorzy!