Archiwa tagu: starość

Za tzw. komuny stale wydłużano okres młodości i tak udało się ją „podciągnąć” aż do 35 roku życia. Obecnie systematycznie obniża się wiek dla seniorów, kiedyś granicą było 80 lat, potem 70, później 60, a teraz już nawet 50 lat. Jeśli obydwa kryteria są prawdziwe, to dorosłość stale się kurczy. Obecnie trwa zaledwie 15 lat!

Podwyższanie wieku młodości w czasach Polski Ludowej wiązało się tym, że wydłużał się okres kiedy ludzie mogli się usamodzielniać, co kiedyś wiązało się z posiadaniem własnego mieszkania. Teraz o mieszkania jest znacznie łatwiej, choć oczywiście nie wszystkim. Natomiast kobiety po czterdziestce lubią o sobie mówić „dziewczyny”. Coraz częściej zdarza się też, że panie, które przekroczyły już pięćdziesiąty rok życia zachodzą w ciąże i zostają młodymi matkami. Modzie na młodość ulegają też coraz częściej mężczyźni. Starość jakoś nigdy nie była popularna. Młodym wydaje się, że nigdy się nie zestarzeją i w ogóle taką koncepcje uważają za abstrakcyjną a nawet surrealistyczną.

Wiek senioralny ustanawiany na 50+ to już koncepcje Unii Europejskiej. Wynika to też z koncepcji marketingowych, które kreują potrzeby dla grupy osób, które ukończyły pięćdziesiąty rok życia. Trochę to wszystko śmieszne, choć twórcy kryteriów wiekowych traktują swoje koncepcje bardzo poważnie. Jak nie było, ludzie starzeją się i mimo cudownych metod zachowania młodości lub odmładzania, jest to proces nieodwracalny.

W kontekście tego przemilczany jest ageizm czyli społeczne dyskryminowanie osób starszych. Postawa oparta jest na stereotypach i uprzedzeniach. Dotyczy to sytuacji, kiedy jakaś osoba, ze względu na swój wiek jest gorzej traktowana niż inni ludzie znajdujący się w takiej samej lub podobnej sytuacji. Znamienne i bardzo przykre są dyskryminacje w służbie zdrowia przejawiające się w uzasadnieniu odmowy leczenia zaawansowanym wiekiem, tłumaczenie dolegliwości „podeszłym wiekiem”, trudności w dostępie do lekarzy geriatrów, odmawianie rehabilitacji, ze względu na mniej optymistyczne rokowania niż u młodszych pacjentów.

Ageizm, świadomie, czy z braku wyobraźni, czy empatii, widoczny jest w projektach architektonicznych: nierównie chodnik, schody bez poręczy, wysokie krawężnik, krótki czas „zielonego światła” na przejściach dla pieszych czy brak podjazdów dla osób na wózkach itd. Z ageizmem, nawet wykluczeniem społecznym, mamy do czynienia również w tworzeniu barier technologicznych np. wprowadzanie nowoczesnych urządzeń, z których trudno jest korzystać osobom starszym, choćby z powodu słabszego wzroku, dostępność niektórych informacji jedynie przez skanowanie kodów QR, dostępność usług, towarów i instrukcji wyłącznie w internecie, nieczytelne oznaczenia i wyświetlacze, choćby w windach czy domofonach.

Ageizm to również izolacja osób starszych i unikanie kontaktu z nimi. Bardziej drastycznymi przypadkami jest zamykanie w domach pod pretekstem ochrony, utrudnianie kontaktów z rówieśnikami i rodzina, zmuszanie do pobytu w Domach Pomocy Społecznej czy utrudnianie realizacji zainteresowań. Ageizmem żywi się też zwykła nikczemność: wykorzystywanie niewiedzy lub braku doświadczenia osób starszych, wyłudzanie pieniędzy, mamienie, szantażowanie, natarczywa sprzedaż przez akwizytorów i domokrążców, straszenie, czy nawet podawanie informacji niezrozumiałym językiem czy publikowanie dokumentów małym stopniem pisma.

Przejawy ageizmu można dostrzec też w zarządzaniu kapitałem ludzkim. Dotyczy to np. zmuszania do przejścia emeryturę, nieprzyjmowanie do pracy z powodu wieku, prześladowanie i poniżanie przez młodych pracowników, pomijanie w propozycjach podnoszenia kwalifikacji. Wydawać by się mogło, że w sytuacji rynku pracownika, takie przejawy dyskryminacji w zakładach pracy są niemożliwe, a jednak są. To wielka szkoda, bo osoby starcze posiadają życiową mądrość i doświadczenie, których nie da się wygooglać. Co więcej, zaawansowany wiek to też inne, bardziej zdystansowane, podejście do życia. Dlatego seniorzy, wbrew pozorom, posiadają cenne kompetencje, z których opłaca się korzystać.

Ageizm to epidemia, która dotknie w przyszłości tych, którzy teraz dopuszczają się dyskryminacji ze względu na wiek. Biorąc pod uwagę szybko wydłużającą się średnią wieku życia, jest coraz bardziej prawdopodobne, że wszyscy kiedyś będziemy starzy, i to bez znaczenia czy chodzi o 50, 60, 70, 80 czy 90+ czego wszystkim życzę, ale bez doświadczania ageizmu.

Juliusz Bolek, Przewodniczący Rady Dyrektorów – Instytut Biznesu – „Zyski i straty”

Starość jest tematem tabu, praktycznie nie istnieje. Żyjemy w świecie, w którym panuje przekonanie o wiecznej młodości, a nawet nieśmiertelności. Z przykrością informuję, że dla większości może to być bardzo gorzkie złudzenie.

Większość osób dożyje starości, o ile nie dojdzie do jakiegoś nadzwyczajnego kataklizmu lub wojny. Wydłużanie się średniej wieku jest faktem. Jednocześnie parlament zmienił ustawę wydłużającą aktywność, po której przysługuje zasłużona emerytura. Nie oznaczało to jednak zwiększenia składek na ubezpieczenie emerytalne. Szacuje się, że świadczenie po zakończeniu aktywności zawodowej będzie wynosić około 30 – 40 procent ostatniej pensji. Oczywiście można powiedzieć, że na emeryturze potrzeby konsumpcyjne są znacznie mniejsze niż we wcześniejszych okresach życia.

Jeśli ktoś zarabia 3.000 złotych to szacuje się, że będzie mógł liczyć na 1.000 złotych emerytury. W mojej ocenie to bardzo niewielkie środki. Co prawna na emeryturze już przeważnie nie wychowuje się dzieci i nie inwestuje, ale pojawiają się wydatki związane z chorobami. Wątpię aby 1.000 złotych wystarczyły na opłaty za mieszkanie, energię, wyżywienie i jeszcze starczyło na koszty leczenia. Pozostaje w tej sytuacji dokonać dodatkowego zabezpieczenia.

Do dyspozycji są Pracownicze Programy Emerytalne organizowane przez zapobiegliwych pracodawców. Kiedy brak takiej inicjatywy ze strony zakładu pracy każdy ma jeszcze możliwość skorzystania z Indywidualnego Konta Emerytalnego oraz Indywidualnego Konta Zabezpieczenia Emerytalnego. To ostatnie jest o tyle interesujące, że umożliwia obniżenie podatku dochodowego. Pozwala jednak zaoszczędzić na emeryturę zaledwie 5.000 zł rocznie, co w przypadku wypłaty świadczeń w ciągu 20 lat może dawać dodatkowy zasiłek w wysokości około 400 zł, w zależności od ilości lat zbierania funduszy. Z podstawą emeryturą daje to 1.400 zł miesięcznie. Moim zdaniem to nadal mało.

Ponad trzy czwarte pracujących Polaków nie podejmuje żadnych działań pozwalających na podwyższenie swojej emerytury. W mojej ocenie starość jest dlatego tematem tabu, ponieważ będzie przeważnie oznaczać ubóstwo. Prawdopodobnie zresztą Zakład Ubezpieczeń Społecznych ostatecznie okaże się tak bardzo nie wydolny, że będzie zlikwidowany, a jego zadanie zabezpieczenia finansowego dla osób po za kończeniu aktywności zawodowej przejmie renta socjalna. Prawdopodobnie zbyt mała by żyć i zbyt duża by umrzeć.

Czy jest jakieś rozwiązanie? Tak, na emeryturę należy oszczędzać znacznie więcej ni z się to robi. Najlepiej dodatkowo około 15.000 zł rocznie (zależnie od długości okresu zbierania środków). Taka wysokość zgromadzonego kapitału powinna pozwolić na przyzwoitą emeryturę. Tylko kogo stać na oszczędzanie takie kwoty rocznie, biorąc pod uwagę, że wynagrodzenia w Polsce należą do najniższych w Europie?