Archiwa tagu: Telewizja Polska

Zapadła decyzja, że Telewizja Polska i Polskie Radio otrzyma w ramach nowelizacji tegorocznego budżetu 980.000.000 zł jako rekompensatę za wpływy z abonamentu radiowo-telewizyjnego nieuzyskane wskutek zwolnień niektórych grup społecznych z płacenia tej daniny. Ta informacja, często zdeformowana, spotkała się w wielu środowiskach z falą krytyki.

Zacząć trzeba od tego, że z woli ustawodawcy media publiczne w Polsce znajdują się w pozycji schizofrenika. Ich fundamentalnym obowiązkiem jest realizacja misji, która została określona w ustawie. Aby to realizować konieczne są znaczące środki finansowe. Ich źródłem jest tzw. abonament radiowo-telewizyjny. Pobiera się go, w postaci quasi podatku, za posiadanie urządzeń stacjonarnych (radia i telewizory) do odbioru programu radiowego lub telewizyjnego. Do tego dochodzą jeszcze wpływy z reklam oraz dotacje. To oznacza, że TVP i PR muszą rywalizować z nadawcami prywatnymi w rankingach oglądalności i słuchalności, aby zapewnić racjonalne przychody od reklamodawców. Sytuację bardziej komplikuje fakt, że media publiczne są zobowiązane do realizacji misji, której pozostali uczestnicy rynku nie muszą wykonywać. Dodatkowym utrudnieniem jest też to, że TVP nie może przerywać programów reklamami tak jak mogą to robić inni, co w znaczący sposób utrudnia konkurencję. Prawdę mówiąc trudno sobie wyobrazić bardziej skomplikowany i nietransparentny ład medialny.

Do tego jeszcze trzeba dodać pogarszająca się sytuację finansową TVP i PR wynikającą z malejących wpływów z tytułu abonamentu radiowo-telewizyjnego. Częściowo przyczynił się do tego swego czasu ówczesny premier Donald Tusk, który publicznie namawiał widzów i słuchaczy, aby nie zaniechali obowiązkowych opłat. To chyba była jedna z najbardziej kuriozalnych akcji lidera Platformy Obywatelskiej. Aktualne próby nowego, ustawowego rozwiązania powszechnej opłaty za media publiczne już dwukrotnie zakończyły się katastrofą i to jeszcze przez głosowaniami w sejmie. To wskazuje na brak jednoznacznej woli politycznej na rozwiązanie tego zagadnienia. W efekcie sytuacja Jacka Kurskiego Prezesa TVP, jako osoby zmuszonej do funkcjonowania w absurdalnie skonfigurowanym ładzie medialnym, jest bardzo skomplikowana.

Krytycy TVP i PR w wielu sprawach mogą mieć rację, zwłaszcza jeśli abstrahują od układu odniesienia lub oceniają sytuacje z konkretnych stanowisk politycznych lub ideologicznych. Niemniej aby tak czynić warto przyjrzeć się co się dzieje na komercyjnej części rynku? Stacja TVN od czasu powstania został już dwukrotnie sprzedany, a szczegóły transakcji zostały objęte tajemnicą handlową, dzięki czemu trudno ocenić dla kogo było to korzystne. Wątpliwe jest jednak, aby kotś pozbywał się rentownego biznesu. Kanał Metro, o który przez wiele lat zabiega Agora (wydawca m. in. „Gazety Wyborczej”), o czym świadczy chociażby tzw. afera Rywina, rozpoczęła nadawanie w grudni 2016 roku, ale zanim do tego doszły już znaczącą większość udziałów sprzedano Discovery Polska. Rok później inwestor przejął już pakiet kontrolny nad stacją…..

Wcale nie lepiej się wiedzie Telewizji WP, która dokonała poważnych cięć w ramówce, dotyczących flagowych programów. W ich miejsce zostały wprowadzone licencyjne formaty. Podobnie dzieje się w stacji Nowa TV (Grupa ZPR Media). Trzeba dodać, że obydwa kanały nie są zarządzane przez nowicjuszy tylko przez potentatów rynku medialnego o znaczący kapitałach i poważnym doświadczeniu. To wszystko wskazuje, że wszystkim stacjom telewizyjnym trudno jest walczyć o względy polskiego widza. Dzisiejsza publiczność jest rozpieszczona i stała się bardzo wymagająca. To oznacza, że na produkcję treści trzeba przeznaczać istotne budżety, a to z kolei sprawia, że przedsięwzięcia tracę ekonomiczna racjonalność. Wszystko wskazuje na to, że rynek medialny w Polsce jest w trakcie nowego kształtowania i wzmożonej walki o oglądalność. Wynika z tego, że telewizją jest jak z wojną. Obydwie wymagają tylko trzech rzeczy: pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy.

Nie każdy zysk da się wyrazić w pieniądzu. Sytuacja staje się jeszcze bardziej skomplikowana do wyceny, kiedy chodzi o realizację misji. Ta, w zasadzie, staje się często niemożliwa do wyliczenia.

Takie dylematy są między innymi udziałem władz Telewizji Polskiej. Ustawa o radiofonii i telewizji bardzo szczegółowo definiuje na czym ma polegać realizacja misji przez media publiczne? Jest to tak rozległe i pojemne zadanie jak ocean. To w praktyce oznacza, że media w dowolny sposób mogą decydować o tym w jakim zakresie poszczególne elementy misji będą realizowane. Nic dziwnego, że kiedyś mogła zapaść m. in. decyzja o zlikwidowaniu Teatru Telewizji. Z drugiej jednak strony powinno zastanawiać, dlaczego Telewizja Polska odeszła od tego przedsięwzięcia, które było jednym z najważniejszych zjawisk kulturalnych?

Teatr Telewizji to zawsze był teatr, który gromadził największą widownię w Polsce. Bardzo często jedyny teatr, dostępny dla bardzo wielkiej rzeszy ludzi, którzy czy to z powodów logistycznych, zdrowotnych,  finansowych, a może nawet i czasowych, albowiem był to też jedyny teatr, którego przedstawienia można było oglądać w poniedziałki czyli dzień, kiedy placówki teatralne zwyczajowo są nieczynne. Dlatego z entuzjazmem należy odnotować fakt, że TVP pod kierownictwem Prezesa Jacka Kurskiego postanowiła wskrzesić to jedno z najważniejszych zjawisk kulturalnych.

W tej sposób jesienią tego roku telewidzowie mieli okazję już zobaczyć w programie 1 Telewizji Polskiej „Wojnę – moją miłość“– melodramat  ukazujący ostatnią noc z życia słynnej agentki, jednej z najwybitniejszych kobiet–szpiegów II wojny światowej Krystyny Skarbek, Lekcję polskiego” – wzruszający  portret bohatera narodowego Tadeusza Kościuszki połączony z pasjonującą lekcją historii Polski, „Lekcję miłości” – spektakl odnoszący się do istoty najważniejszych uczuć, którym ulega człowiek i „Spiskowców“ na podstawie słynnej powieści Josepha Conrada Korzeniowskiego. Wszystkie powyższe przedstawienia w doborowych obsadach aktorskich.

To jednak nie koniec. W sezonie teatralnym 2017/2018 Teatr Telewizji zaplanował jeszcze: „Emigrantów” Sławomira Mrożka, „Brata naszego Boga” Karola Wojtyły, „Marszałka” – błyskotliwą, współczesną sztukę o mniej znanych faktach z życia jednego z najwybitniejszych polskich polityków – marszałka Józefa Piłsudskiego, „Mock. Szósty człowiek” na podstawie kultowej prozy Marka Krajewskiego, „Biesiadę u hrabiny Kotłubaj” Witolda Gombrowicza, „Balladynę” Juliusza Słowackiego, „Kryptonim ośmiornica” – docu dramę o Solidarności Walczącej i najbardziej spektakularnych akcjach Kornela Morawieckiego, Andrzeja Kołodzieja – legendarnego działacza Wolnych Związków Zawodowych na Wybrzeżu, „Pana Jowialskiego“ Aleksandra Fredro, „Inspekcję” przedstawienie poświęcone mefistofelicznych zagrywkach przebiegłego NKW-dzisty.

Na koniec warto też wspomnieć, że reaktywacja tego bardzo ważnego zjawiska kulturalnego jakim jest Teatr Telewizji stała się możliwa dzięki Polskiemu Górnictwu Naftowemu i Gazownictwu, które jest mecenasem projektu. Dlatego też teraz na rachunki za błękitne paliwo będę patrzył bardziej życzliwie.

Kozy chętnie skaczą na pochyłe drzewa. Zastawiam się czy powyższe powiedzenie miałoby zastosowanie do sytuacji związanej z Telewizją Polską? Jest ona brutalnie atakowana za swoje winy jak również za sprawy, z którymi nie ma nic wspólnego.

Przykładów jest mnóstwo, chociażby decyzja o przeniesieniu widowiska sylwestrowego z Wrocławia do Zakopanego. Nie wiem, jakie były zakulisowe powody tej zmiany? Jednak, ku zaskoczeniu większości, w tym wielu ekspertów, którzy wróżyli katastrofę temu przedsięwzięciu, zakończyło się ono sukcesem. Po raz pierwszy, od wielu lat, Telewizja Polska w Sylwestra przyciągnęła, swoją ofertą, największą publiczność. Być może najlepiej trafiono z wyborem repertuarem, a może wpływ miało oryginalne miejsce?

W czerwcu, zainteresowani obserwowali jakiś żenujący, absurdalny spektakl dotyczący organizacji 54 Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej, który od 1963 roku, tradycyjnie odbywa się w Opolu. Nieoczekiwanie wybuchła dziwna epidemia z oświadczeniami artystów, że nie wezmą udziału w tym artystycznym wydarzeniu. Doszło do tego, że bojkot ogłaszali ci, którym nawet nie proponowano współpracy. Jakby przewidując taki rozwój wypadków Prezydent Opola bardzo długo zwlekał z podpisaniem umowy z Telewizją Polską, a potem zrezygnował z jej podpisania, tłumacząc to właśnie postawą piosenkarzy. Celem zamieszania były ataki na Telewizję Polską. Zostało to wykorzystane do jałowej walki politycznej, która nic konstruktywnego nie przyniosła. Jest to przykład kiedy działalność opozycji ma destrukcyjny charakter. Streszczając to całe zamieszanie 54 Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej odbędzie się, tak jak zawsze, w Opolu, tylko nie w czerwcu, a we wrześniu. Cóż, wygląda na to, że kozy sobie mogą skakać, psy szczekać, a karawana idzie dalej.

Festiwal rozpocznie się jubileuszem Królowej Polskiej Piosenki Maryli Rodowicz, która w tym roku obchodzi jubileusz 50 lat na scenie. W koncercie wezmą udział ponadto: Marcin Wyrostek, Kozak System, Pectus, Kasia Popowska, Andrzej Lampert, Feel, Doda, Cleo, Blue Cafe, Opole Gospel Choir, Jan Kliment, Damian Ukeje, Mateusz Ziółko, Piotr Cugowski i Tomasz Szczepanik.

Na Festiwalu w Opolu zaprezentują się także najbardziej wyróżniające się i najlepiej zapowiadające się muzyczne osobowości. Wystąpią: BBR&G („Szmaragdowa mgła”), Arkadiusz Kłusowski („To już za nami”), Karolina Leszko („Oboje wiemy”),  Octavia („Gdy zamykam oczy”), Ravel („Wstawaj”), Sen („Wiem”), Szymon Pejski („Walizki”), Agnieszka Twardowska („Północ”), Aneta Nayan („Nowy dom”), Leon („Tylko powiedz”), Ogień („Mary Jane”), Dominika Ptak („Jak wiatr”) i MOA („Ile udźwignie niebo”).

Będzie też tradycyjny koncert „Premiery”, któremu towarzyszą ogromne emocje, gdyż największe gwiazdy współczesnej sceny rozrywkowej rywalizują o tytuł najlepszej Premiery Roku. Konkurować będą: Zakopower („Było, minęło”), Monika Lewczuk feat. Antek Smykiewicz („Biegnę”), Pectus („Iluzja”), Katarzyna Cerekwicka („Bez Ciebie”), Formacja Nieżywych Schabuff („Poranki”), Lanberry („Most”), Krzysztof Kiljański („W drodze”), Izabela Trojanowska („Skos”), Patrycja Zarychta („Uwolnij mnie”), Szymon Wydra („Płyń”), Omen („Wiem tylko ty”), Marek Kościkiewicz De Mono („Ty jesteś jutrem”) i NaVi („Teraz wiem”).

W Opolu znalazło się także miejsce dla legendy polskiego kabaretu Jana Pietrzaka, który wraz z młodymi artystami, wykona swoje słynne utwory oraz opowie o drodze z „PRL-u do Polski”. W tym koncercie wystąpią: Paulina Grochowska, Zespół Zayazd, Julia Heichel, Bartek Kurowski, Natalia Sikora, Projekt Patrioci, Adam Kaczmarek, Grupa Świt, Nula Stankiewicz, Kasia Nowa, Stanisław Klawe, Marlena Drozdowska i Ryszard Makowski.

Zaplanowano też koncert, przypominający najważniejsze muzyczne wydarzenia, które miały miejsce w okresie pomiędzy festiwalami opolskimi, z uwzględnieniem wszystkich dziedzin muzyki popularnej: od klasycznego popu, do pogranicza muzyki alternatywnej. Podczas tej gali, zostaną uhonorowani najważniejsi i najbardziej twórczy artyści minionego roku. Do udział w tym wydarzeniu zaproszono: Edytę Górniak, Braci, Annę Wyszkoni, Rafała Brzozowskiego, Natalię Szroeder, Mateusza Ziółko, Antka Smykiewicza, Monikę Lewczuk, De Mono, Rezerwat, No to co, Jary Oddział Zamknięty i Aleksandrą Bogucką.

Finałem Festiwalu ma być koncert „After Party”, podczas którego zostaną przypomniane największe przeboje polskiej muzyki tanecznej. Od big-beatu i prywatek lat 70-tych, przez elektroniczny pop lat 80-tych, po wszelkie odmiany muzyki dance obecnej w Polsce od lat 90-tych, aż do czasów obecnych. W tym wydarzeniu wezmą udział: The Chance, Formacja Nieżywych Schabuff, Norbi, Papa D., Bolter, Pectus, Izabela Trojanowska, Andrzej Dąbrowski, Ryszard Rynkowski, Kapitan Nemo, Tercet Egzotyczny, Ewelina Lisowska, Cleo, Robert Chojnacki i Gromee.

Na opolskiej scenie w trakcie Festiwalu ma wystąpić około 100 artystów, którzy podczas sześciu koncertów wykonają 150 piosenek. Z przeglądu programu można wywnioskować, że organizatorom udało się zaprosić plejadę gwiazd oraz wielu wybitnych i lubianych artystów. To bardzo ważne, albowiem, Festiwal jest największym świętem polskiej piosenki i należy dokładać wszystkich sił aby było ono kontynuowane. Wytworzone sztuczne zamieszanie w czerwcu nikomu nie przyniosło żadnej korzyści, było tylko zmarnowaniem czasu. Dobrze, że władze Opola się opamiętały, bo przecież to wydarzenie przynosi największy, pozytywny rozgłos Miastu od ponad pół wieku! Koncepcja artystyczna oraz program, dają podstawę sądzić, że 54 Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej będzie nowym sukcesem Telewizji Polskiej, pod prezesurą Jacka Kurskiego. Warto pamiętać, że sukces jest zyskiem, a warto aby nadawca publiczny tworzył wartość dodaną. O tym, czy tak się stanie, będzie można się przekonać już za tydzień.

Informacja, że Telewizja Polska – spółka Skarbu Państwa – od tegoż Skarbu Państwa otrzymała osiemset milionów pożyczki, przetoczyła się z wielkim hukiem przez wszystkie media. W sezonie ogórkowym (wszak w sierpniu nie ma Sejmu, a awantura o sądy już się zakończyła) była niezłą pożywką dla polityków opozycji. Nikt nie zadał sobie jednak trudu, by sprawdzić, na co te pieniądze mają pójść.

Wbrew narracji opozycji politycznej – nie na premie i nie na luksusy, a na inwestycje technologiczne i na ofertę programową. Czy są to cele nieuzasadnione? Obecne kierownictwo odziedziczyło Telewizję Polskę po poprzednikach w w złym stanie, niedoinwestowaną i wyeksploatowaną. Poprzednie zarządy pod hasłem poprawy kondycji nadawcy zwalniały dziennikarzy proponując im w zamian umowy śmieciowe w ramach agencji pracy czasowej Leasing Teamem. Nie poprawiło to sytuacji TVP, a tylko pozwoliło pozbyć się dziennikarzy – tych, którzy byli niewygodni i tych, którzy nie mieli „pleców” na tyle szerokich, by zachować etaty. Zarządzanie produkcjami nie stało się bardziej efektywne.

Poprzednik Prezesa Jacka Kurskiego, zapewniał, że zostawia TVP z księgowym długiem poniżej 40 mln zł, ale za to z 70 mln zł w kasie. Wyglądało to pięknie, na papierze, jednak cyfry nie odzwierciedlały rzeczywistości. Nie w liczbach tkwi problem publicznego nadawcy, tylko w wieloletnim zaniechaniu koniecznych reform. TVP wymaga reformy strukturalnej, ale – niezależnie od niej – także dużych inwestycji technologicznych. Pieniądze pożyczone od państwa (czyli zainwestowane przez właściciela) mają iść między innymi na cele związane z upowszechnieniem telewizji internetowej. Jeżeli TVP ma być nowoczesna i atrakcyjna nie tylko dla widza, lecz też dla reklamodawców i partnerów biznesowych, to tego typu inwestycje są nieuniknione. Bez tego każda reforma, zmiana struktury nie przyniesie oczekiwanego efektu. TVP musi technologicznie odpowiadać wymaganiom drugiego dziesięciolecia XXI wieku.

Część środków z ośmiuset milionów z budżetu ma iść także na ofertę programową. Należy pamiętać, że TVP ma obowiązek realizować publiczną misję. Do tej działalności trudno zaliczać np.  maratony kabaretowe emitowane w porze najwyższej oglądalności, czy prymitywne, komediowe seriale. Chodzi o tematy i produkcje, które mogą mieć mniejszą oglądalność, ale dostarczają ofertę programową, której, z racji niskiej komercyjności, nie zostaną przedstawione przez nadawców prywatnych. Będzie to dotyczyć tzw. prezentowanie kultury wysokiej, na przykład edukacja historycznej.

Przykładem odbudowywania oferty programowej TVP będzie np. Teatr Telewizji. W czerwcu powstała Agencja Kreacji Teatru Telewizji, kierowana przez Ewę Millies-Lacroix. Dzięki działaności tej jednostki (i pieniądzom z budżetu) każdego miesiąca widzowie obejrzą aż dwa nowe spektakle Teatru Telewizji. Ta pozycja programowa przez lata był jedną z wizytówek TVP na świecie, a w ostatnich latach został potraktowany jako zbędny balast. Na Teatr Telewizji pieniędzy zabrakło, ale 21 milionów na polityczny program publicystyczny jakoś się znalazło. Teatr w nowej odsłonie ma pokazać, że sztuka sceniczna może być atrakcyjna dla masowego widza – i to nie kosztem poziomu. Obejrzymy m.in. sztukę o słynnej polskiej agentce Krystynie Skarbek i „EmigrantówSławomira Mrożka. Niebawem będzie można się przekonać, czy wydane na Teatr Telewizji pieniądze okażą się dobrą inwestycją?

TVP jest ostro krytykowana – często może i słusznie. Ocena zależy od tego czego kto oczekuje od publicznego nadawcy, albo jakie ma na te temat wyobrażenie? Z pewnością wszystkich gustów i potrzeb zaspokoić się nie da. „Zawodowi” krytycy wiodą w prym np. w wytykaniu anegdotycznych „pasków” na TVP Info. Wiele podobnych zdarzeń było tematem kpin i u innych nadawców. Taka to już rola szyderców. Nic dziwnego, że inicjatywę związaną z reaktywacją Teatru Telewizji pomijają milczeniem. I może to należy uznać za dobrą wróżbę dla planów obecnych władz publicznej telewizji?