Archiwa tagu: towarzystwo ubezpieczeń wzajemnych

Kiedyś przymierzałem się do kupienia tzw. apartamentu na warszawskim Wilanowie. Mieszkanie o powierzchni 120 metrów kwadratowych miało kosztować milion dwieście tysięcy, ale ze względu na mój rok osobisty raptem staniało do okrągłego miliona. Trochę mnie to zachęciło, mimo, że choć to prestiżowy Wilanów, to jednak dla Warszawiaka nie centrum .

Pojechałem zatem do Wilanowa, co prawda, nie tak jak kiedyś pociągiem tylko autem, przyjrzeć się lokalowi z bliska. W salonie pięknie prężyło się 3 milimetrowe pęknięcie biegnące po przekątnej przez całą ścianę nośną. Zapytałem sprzedawcę co to jest, powiedział, że „to nic wielkiego, bo budynek osiada i to jest naturalne, ale jeśli jest to jakiś problem, to on proponuje rabat 100.000 złotych od wcześniej wynegocjowanej ceny miliona złotych. To był jedyny przypadek, kiedy w ciągu jednego dnia praktycznie nic nie robiąc zarobiłem na czysto 300.000 złotych. Oczywiście teoretycznie. Apartamentu nie kupiłem. Nie lubię osiadających budynków, a już apartamentów z pęknięciami ścian nośnych się zwyczajnie brzydzę.

Powiedzmy, że miałem szczęście. Lokal, który mi proponowano był już wybudowany, a jego wady były widoczne. Wiedząc co znaczy budowanie budynków na bagnach rozumiałem, że te 300.000 ekstra rabatu, to nie mój zarobek, tylko panika sprzedającego, aby pozbyć się „śmierdzącego jaja”. W innej sytuacji są ludzie, którzy nie posiadają wiedzy budowlanej, a co gorsza mieszkania kupują zanim zostaną wybudowane.

Tak zwane „wady ukryte” (wynikające np. z błędów budowlach, zastosowania niewłaściwych materiałów, technologii, uchybienia sztuce budowlanej) w nowo wybudowanych budynkach pojawiają się przeważnie nie od razu tylko po dłuższym czasie, kiedy już wszystko pomiędzy klientem i deweloperem zostało rozliczone. Co prawda, zgodnie z ustawą o prawach konsumenta i przepisami kodeksu cywilnego, obowiązuje przez pięć lat rękojmia. Cóż, kiedy jej wyegzekwowanie bywa iluzoryczne. Aby dochodzić swoich praw trzeba udać się w trudną i długą podróż prawną. Przeważnie oznacza to wynajęcie prawnika, wpłacenie opłaty sądowej od pozwu (której wysokość stanowi procent od wartości sporu, to dodatkowy koszt, na poniesienie którego już nie każdego stać), przygotowanie ekspertyzy budowlanej i czekanie na rozstrzygnięcie, najpierw w pierwszej, a potem być może i drugiej instancji. Wymaga to dużych pieniędzy, czasu i cierpliwości.

Deweloperzy przeważnie tworzą spółki celowe, które po zakończeniu inwestycji są likwidowane i szukaj wiatru w polu. Tak przeważnie kończą się spory toczone przed sądami. Tymczasem klient jest ewidentnie stratny i spadają na niego obowiązki związane z usunięciem skutków wad ukrytych. Potrafią to być kosztowne przedsięwzięcia. Jeśli nieruchomość została kupiona na kredyt (oby nie deminowany we franku szwajcarskim), to jest wielce prawdopodobne, że środków na walkę z „wadami ukrytymi” nie ma. Pat.

Czy takiej sytuacji można uniknąć? Można kupować zamiast „nieruchomości w worku” na rynku pierwotnym, szukać czegoś na rynku wtórnym. Wtedy wszystko jest już, mniej więcej, sprawdzone. To oznacza jednak wówczas wiele niechcianych kompromisów. Poza tym możemy kupić mieszkanie w budynku, który ma np. pięć lat, a wada ukryta ujawni się po siedmiu czy ośmiu w postaci pękających ścian czy innych awarii.

Jeśli komuś zależy na rynku pierwotnym powinien szukać rozwiązania poprzez ubezpieczenie od od wad ukrytych. Wówczas roszczenie wysuwa się wobec ubezpieczyciela. W Polsce takie rozwiązanie jest rzadkością, mimo że w innych państwach sprawdza się z powodzeniem. Najlepszym rozwiązanie byłoby obligatoryjne wykupienie takiej polisy przez wszystkich deweloperów, to zabezpieczyłoby interesy klientów. Oczywiście takie ubezpieczenie kosztuje, ale w skali całej inwestycji w nieruchomość i możliwości zabezpieczenia się przed wadami ukrytymi, których naprawa może być bardzo kosztowna, bo często dotyczy kluczowych elementów budynku takich jak fundamenty czy ściany nośne, byłoby to opłacalne. Koszty ubezpieczenia w przypadku obowiązkowych ubezpieczeń nie byłyby takie wysokie, albowiem ze względu na skalę i wartość polis ryzyko uległoby znacznemu rozproszeniu. Warto zwrócić uwagę, że np. w Wielkiej Brytanii żaden bank nie udzieli kredytu hipotecznego pod zakup nieruchomości, jeżeli nie posiada ona wykupionej tego typu polisy.

Alternatywą dla oferty sektora ubezpieczeniowego mogłyby być towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych. Najważniejsze jest uregulowanie prawne kwestii ubezpieczenia od wad ukrytych, aby kosztów nie ponosili obciążeni kredytami hipotecznymi właściciele mieszkań, tak jak ma to obecnie miejsce.

Czy można się dobrze ubezpieczać, nie korzystając z zakładów ubezpieczeniowych? Można jeśli skorzysta się magicznej formuły TUW.

TUW jest to towarzystwo ubezpieczeń wzajemnych, które zajmuje się ubezpieczaniem swoich członków działając w oparciu o formułę wzajemnościową. Jeśli chodzi o filozofię działania i pozyskiwania kapitału przypominają trochę banki spółdzielcze. TUW może prowadzić pełną działalność ubezpieczeniową na takich samych zasadach jak komercyjny zakład ubezpieczeń tylko w obrębie swoich członków, zgodnie z zapisami statutu, które określają ich prawa i obowiązki.

W przypadku ubezpieczania się komercyjnym zakładzie ubezpieczeń cała składka zostaje wypłacona i już nigdy nie wraca do klienta. Korzystając z zewnętrznych podmiotów wydaje się dużo niepotrzebnych pieniędzy. Na wysokość składki, poza kosztami związanymi z ubezpieczeniem ryzyka część środków idzie na wynagrodzenie reasekuratora, działalność marketingową no i oczywiście zysk. W przypadku TUW znacząco zostają obniżone koszty ubezpieczeń z uwagi na możliwość zwrotu części składek członkom. Nie ma też potrzeby opłacania wynagrodzenia brokera, kosztów związanych z marketingiem i zyskiem.

Raport Międzynarodowej Federacji Ubezpieczycieli Wzajemnych i Spółdzielczych (ICMIF) – wskazuje że udział TUW-ów w globalnym rynku asekuracyjnym wynosi 27 %. Zrzeszają 800 mln członków, zatrudniających 1,1 mln. Osób, a ich aktywa wynoszą 7,7 bln $. Warto zauważyć, że od 2007 roku (początek kryzysu finansowego) sektor ten odnotował 14 % wzrost udziału. Najwyższy wskaźnik wzrostu jest w Europie, gdzie wyniósł aż 28,4 %, a dla poszczególnych krajów jest jeszcze wyższy np. we Francji to 41 % w Niemczech – 43,3 %. W Stanach Zjednoczonych zaś jest to 34,5 %. W Ameryce większość dużych przedsiębiorstw ma własne korporacje ubezpieczeniowe. W Polsce na razie jest 8 TUW-ów, ale dwa z nich znalazły się w gronie 500 największych ubezpieczycieli wzajemnych. Mowa o TUW SKOK i TUW CUPRUM (prowadzi działalność ubezpieczeniową dla spółek z Grupy KGHM).

Jest szereg korzyści z powołania towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych. Przede wszystkim pełna kontrola nad procesem ubezpieczeniowym przez właścicieli. Ponad to bezpośredni dostęp do reasekuratorów oznaczający indywidualne programy reasekuracyjne. Eliminacja marży brokera. Możliwość zwrotu członkom części składek ubezpieczeniowych co oznacza realną obniżkę kosztów ubezpieczenia. Dodatkowymi zyskami mogę wynikać z samodzielnego inwestowania składek ubezpieczeniowych oraz oferowania ochrony wybranym podmiotom na rynku nie będących członkami TUW. Możliwość objęcia ochroną specyficznych ryzyk oraz brak kosztów akwizycji i marketingu. Znaczenie mają też uproszczone metody likwidacji szkód co w praktyce oznacza szybsze wypłaty odszkodowań.

Jeśli jest tak różowo, to dlaczego w Polsce jest tak mało TUW-ów? Przede wszystkim w kraju jest niska świadomość i wiedza ubezpieczeniowa. Wielu przedsiębiorców zupełnie nie rozumie specyfiki ubezpieczeń. Komercyjne zakłady ubezpieczeniowe i brokerzy nie są zainteresowani popularyzacją idei TUW-ów. Potrzebny jest kapitał założycielski. Na koniec aby powołać TUW potrzebna jest wiedza ubezpieczeniowa, która jest konieczna aby towarzystwo otrzymało zgodę Komisji Nadzoru Finansowego. Jedna coś się w tej materii zmienia. Obecnie trwają prace nad utworzeniem: TUW Szpitale Wielkopolski, Samorządowy TUW (dla gmin z  lubelszczyzny i podkarpacia) oraz TUW przemysłowy. Jeśli powstaną będzie to wzrost o ponad 30 %.  Powoływanie towarzystw ubezpieczeń wzajemnych to ewidentny zysk.