Archiwa tagu: tygodnik Wprost

Według cyników nie istnieją „wyższe wartości”, „wzniosłe cele” czy ideały (np. dobro powszechne, rodzina, Bóg). Są one tylko zaklęciami, które mają zaczarować stan faktyczny. Cynicy demaskują takie postawy. Jednym z nich jest Jerzy Wysocki.

Właśnie ukazała się książka Jerzego Wysockiego „Głos cynika. Terapia liberalna”. Zawiera ona wybór najlepszych felietonów tego dziennikarza, jakie zostały opublikowane w latach 2013-2019, na jego blogu, na stronie internetowej tygodnika „Wprost”. Książka ukazała się staraniem Wydawnictwa Nieoczywiste, wspieranym m. in. przez Fundację im. xbw Ignacego Krasickiego i Fundację XX Czartoryskich. Teksty są pisane ostrym, dowcipnym, mocno ironicznym językiem, często bezpardonowo, czasem prowokacyjnie. Mimo, że publikacja adresowana jest do wymagającego czytelnika dobrze się to czyta.

Felietony traktują o gospodarce i sprawach społecznych, a także politycznych, bo to one wywierają wpływ na otaczającą rzeczywistość i to jak w niej można funkcjonować. Rozrzut tematyczny jest duży. Bohaterami tekstów są m. in. Jarosław Gowin, Adam Małysz, Leszek Miller, Jerzy Janowicz, Leszek Balcerowicz, Paweł Kukiz, Marian Zembala, Kiszczak, Donald Tusk, Donald Trump, Mateusz Morawiecki, Jan Krzysztof Bielecki, Bolesław Bierut, Michał Boni, David Cameron, Andrzej Duda, Piotr Gliński, Piotr Ikonowicz, Patryk Jaki, Jan Paweł II, Jarosław Kaczyński, Robert Lewandowski, Robert Gwiazdowski, Neymar da Silva, Beata Szydło itd.

Książka „Głos cynika. Terapia liberalna” dowodzi ile spraw drażni i irytuje Jerzego Wysockiego. Nie jest to jednak jakaś „nerwica natręctw”. Jerzy Wysocki z powodzeniem tropi głupotę, obłudę, paradoksy i absurdy. Czytając jego książkę z przykrością stwierdzam, że jest ich zaskakująco dużo, a co gorsza, mają się świetnie. Mam takie życzenie, aby publikacja stała się obowiązkową lekturą dla polityków i aby sprawiła, aby choć trochę otrzeźwieli.

Generalnie cynicy są zdystansowani do otaczającej ich rzeczywistości. Tak też jest w przypadku twórczości Jerzego Wysockiego zawartej w książce „Głos cynika. Terapia liberalna”. Prawda jest jednak i taka, że autor swoje felietony pisze głównie pod wpływem emocji, a zatem z tym zdystansowaniem nie końca jest tak łatwo. W sumie dobrze to świadczy o Jerzym Wysockim, a książka jest naprawdę interesująca.

„Zyski i straty” – Juliusz Bolek – Przewodniczący Rady Dyrektorów Instytutu Biznesu

latkowski

Ile zbrodni i przestępstw na sumieniu, a może i na rękach, musi mieć obecna władza, że dopuścić się zbiorowego zajazdu przez policje, Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i prokuratura na redakcję tygodnika „Wprost”? Celem, gwałcącego niezależność dziennikarską i konstytucyjną wolność słowa, działania było dowiedzenie się jakimi jeszcze nagraniami dysponują redaktorzy? Motorem tej akcji jest arogancja, strach i panika, które odebrały rozum rządzącym.

Kilka dni temu redakcja tygodnika „Wprost” ujawniła nagrania ważnych osób w państwie, z których wyraźnie wynika, że wszystkie one wykorzystują swoje stanowiska do prowadzenia przestępczej działalności. Od razu rząd stwierdził, że rozpowszechnianie tych treści jest „zamachem stanu”, a „podsłuchy są nielegalne”. No to wyjaśnijmy, że tak zwane „podsłuchy” to nagrania w miejscach publicznych osób publicznych. Takie postacie muszą liczyć się ze szczególnym zainteresowaniem innych osób i ich prawa do pozostania anonimowymi są ograniczone. Wysocy urzędnicy państwowi dysponują miejscami służbowymi do prowadzenie ważnych rozmów, co więcej są oni chronieni przez służby specjalne. Jeśli zatem opuszczają oni bezpieczne miejsca aby knuć i intrygować przeciwko państwu i jego obywatelom, ci ostatni mają nie tylko prawo, ale nawet obowiązek znać treść takich knowań. Termin „zamachu stanu” to jednak nie to czego dopuściła się redakcja „Wprost” tylko to o czym rozmawiają rządzący.

Premiera i jego otoczenie nie interesuje przestępcza treść nagranych rozmów notabli. To oczywiste ponieważ doskonale wie co to za rozmowy, z pewnością w wielu sam uczestniczył. Jego tylko interesuje, kto dokonał nagrań! Jest to i śmieszne i żałosne i straszne. W XXI wieku postęp techniczny jest taki, że można już skanować myśli, a nie tylko nagrywać rozmowy. Rząd sam bez pardonu wykorzystuje techniki inwigilacyjne obywateli, zgodnie z wielokrotnie powtarzanym oświadczeniem, że ludzie uczciwi nie mają nic do ukrycia. Do podsłuchiwania w Polsce jest upoważnionych aż osiem różnych instytucji. Polacy są najbardziej inwigilowanym narodem w Europie. Nic zatem dziwnego, że również rządzący mogą się załapać na ten luksus. Okazuje, że politycy mają wiele do ukrycia czyli nie są ludźmi uczciwymi.

Nie ma co kryć, że posiadam krytyczny stosunek do obecnej administracji. Jednak, abstrahując od tego, po haniebnych, łamiących podstawowe zasady demokracji, nie mówiąc już o zwykłem przyzwoitości, wydarzeniach ostatnich dni, rządzący, w moim przekonaniu, utracili jakiekolwiek prawo do dalszego działania. Wypowiedzi premiera, na konferencja prasowej, zorganizowanej, rano, w święto Bożego Ciała, świadczą, że jest to człowiek, który stracił kontakt z rzeczywistością. Szkoda, strata.