Archiwa tagu: ustawa

Newseria donosi: „Rząd dąży do zmniejszenia spożycia alkoholu. Rozważa nowe regulacje i chce promować odpowiedzialną konsumpcję”. Można by to ująć inaczej: „Rząd, pomimo wpływów do budżetu z akcyzy na alkohol, dąży do ograniczenia jego spożycia. Rozważa regulacje, które spowodują, że Polacy będą odpowiedzialnie pić.

Ponoć „rząd pracuje nad przepisami, które mają ograniczać reklamy alkoholu.” Zdaniem Ministerstwa Zdrowia „reklamy piwa prezentują pięknych, zdrowych ludzi pijących właśnie ten napój”. Co w konsumentach powoduje poczucie przyzwolenia społecznego na spożywanie tego trunku.Jeżeli obowiązuje zakaz reklam wódki to, dlaczego mamy godzić się na reklamy równie szkodliwego piwa? Trochę to niesprawiedliwe…

Według danych Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA) – konsumpcja czystego alkoholu etylowego wynosi ok. 9,4 litrów rocznie na mieszkańca Polski, co jest poniżej średniej europejskiej. Kiedyś Polacy słynęli z tego, że są jednym z najbardziej rozpitych narodów świata. Cóż, okazuje się, że teraz w tej dyscyplinie lepsze są inne nacje. To wskazuje, że albo problemu, z których rząd chce walczyć nie ma, albo, że chce wykreować populację abstynentów. Jakie skutki przynosi idea prohibicji można się przekonać na przykładzie historii Stanów Zjednoczonych. Osobiście jestem za zniesieniem uprzywilejowanego reklamowania piwa, którego rynek w Polsce jest zdominowany przez dwa koncerny, bo to oznacza, że przepisy te uprzywilejowują de facto dwóch producentów alkoholu.

Dziś, podobno mało który Polak lub Polka wie, że kufel piwa zawiera tyle samo alkoholu etylowego (C2H5OH) co dwa kieliszki wina lub wódki (oczywiście o innej pojemności). Aż 60 proc. wypijanych napojów wyskokowych w kraju przypada na napoje o bursztynowej barwie. Wiara w to, że piwo jest nieszkodliwe dla ciała i umysły ugruntowały międzynarodowe imprezy sportowe z piłką organizowane w Polsce, gdzie w tzw. „strefach kibica” była dopuszczona sprzedaż wyrobów pochodzących z browarów. Cóż przeszkadzało, strefy te nazwać po imieniu  „strefami alkoholików”? Można też ustawo zmienić nazwę tego napoju na synonimy typu „mocz starego pawiana”, „mózgotrzep”, „piwsko” czy   „utrwalacz”.

Dobrze. Jak się chce coś zohydzić to można pójść śladem krajów skandynawskich, gdzie sklepy z alkoholem są bardziej zakonspirowane niż sklepy z mięsem w komunistycznej Polsce. Jeśli ktoś zamierza napiętnować spożywających trunki wyskokowe, to wystarczy rejestrować każdego kupującego alkohol, spisując jego dane tożsamości tak jak dzieje się to w przypadku kart do telefonów komórkowych.

Poważniejszym problemem jest to, że producenci alkoholu zorientowali się, że wzrost sprzedaży następuje w przypadku tzw. smacznych trunków. Dlatego dziś piwo, wino, wódkę, a nawet cydr można kupić o dowolnym smaku. To właśnie dziś napędza popyt na produkty alkoholowe.

Sęk w tym, żeby jednak wydawać na coś pieniądze, dokładniej na promocję odpowiedzialnej konsumpcji. Podczas debaty „Narodowy Program Zdrowia w kierunku odpowiedzialnej konsumpcji alkoholu” zorganizowanej przez redakcję „Gazety Polskiej Codziennie” wszyscy uczestnicy zgodzili się, że czynnikiem bardzo ważnym jest rozsądna, nowoczesna i dostosowana do różnych grup odbiorców edukacja społeczna. Padły też deklaracje o konieczności ograniczenia punktów sprzedaży oraz zmiany przepisów dotyczących reklamowania alkoholu i polityki cenowej. Zdaniem Anety Jóźwickiej, przewodniczącej Komitetu Społecznej Odpowiedzialności Związku Pracodawców Polskiego Przemysłu Spirytusowego, zrewidowania wymaga przestarzała ustawa, która choć pochodzi z lat 80., wciąż reguluje rynek. Mimo wielu nowelizacji jej zapisy nie przystają do obecnych realiów.

Zbigniew Król, Wiceminister Zdrowia podkreślił, że przeciwdziałanie szkodliwemu spożywania alkoholu jest jednym z filarów Narodowego Programu Zdrowia. Obecnie resort mocno skupia się na działaniach, które mają promować odpowiedzialne spożywanie alkoholu. Okazuje się jednak, że Polacy w przeważającej większości spożywają alkohol w sposób odpowiedzialny. Według danych Ministerstwa Zdrowia 12 proc. społeczeństwa nadużywa alkoholu w sposób zagrażający zdrowiu. Mało to czy dużo? Jeśli zagraża zdrowiu, to można przyjąć, że 12 proc. Polaków (w praktyce jest to więcej jeśli odejmie się dzieci) podejmuje działania destrukcyjne, o skutkach podobnych do próby popełnienia samobójstwa. W planach kształtowania odpowiedzialnej konsumpcji alkoholu jest uświadomienie, że pijący mają do czynienia z substancją psychoaktywną.

„Nie wszystko złoto co się świeci” – tak najkrócej można by skomentować poselski projekt zmiany ustawy o prawie farmaceutycznym. Teoretycznie ma rozwiązać problem nierównomiernego rozmieszczenia aptek i poprawić nadzór nad nimi. Tak wynika z uzasadnienia propozycji zmian. Może jednak, zamiast oczekiwanych rezultatów, spowodować chaos na rynku farmaceutycznym, co dla pacjentów będzie skutkować podwyżką leków. To nie jedyne negatywne efekty.

Projekt zmian, w praktyce, wyłącznie, zabezpiecza interesy farmaceutów. Nie ma to żadnego wpływu na poprawę jakości obsługi pacjentów, wręcz przeciwnie. Efektem proponowanej nowelizacji ustawy będzie zmniejszenie konkurencji i prawdopodobnie zmniejszenie ilości aptek. Rozdrobnienie rynku osłabi pozycję  aptekarzy w negocjacjach cenowych z hurtowniami farmaceutycznymi (chyba, że powstaną grupy zakupowe?). To może oznaczać tylko wzrost ceny leków dla pacjentów. Jednocześnie podwyżki cen medykamentów będą wynikiem wyższych kosztów prowadzenia apteki, ze względu, na zakładane w projekcie, ograniczenie ilości placówek do maksymalnie czterech punków.

Powyższe, negatywne skutki nowelizacji ustawy, to jeszcze nie wszystko. Tak daleko idąca ingerencja państwa w strukturę własnościową aptek, jak to przewiduje projekt zmiany ustawy o prawie farmaceutycznym, może być zakwestionowana przez wymiar sprawiedliwości. Prawdopodobnie zapisy będą naruszać zasady rynku wewnętrznego Unii Europejskiej, przez co mogą narazić Polskę na konieczność wypłaty odszkodowań wobec podmiotów, które w wyniku uchwalenia noweli, poniosą straty.

Nowelizacja ustawy o prawie farmaceutycznym zapewne jest potrzebna. Jednak jej brzmienie powinno mieć zupełnie inny charakter. Ilość aptek w Polsce z roku na rok maleje. Jest to trend odwrotny do ilości pacjentów, którzy nie tylko coraz częściej odwiedzają placówki farmaceutyczne, ale także zostawiają tam coraz więcej pieniędzy. Jest to naturalne zjawisko, wynikające z procesu demograficznego jakim jest systematycznie wydłużająca się średnia wieku. Rośnie też zapotrzebowanie na konsultacje w aptekach, a więc chodzi o to aby ilość aptek i profesjonalnej obsługi się zwiększała. Nowelizacja powinna uwzględniać tę tendencję, a nie ją ignorować, albowiem apteki są ważnym elementem sytemu opieki zdrowej. I to powinno być główną myślą przyświecającą projektom zmian ustawodawczych.