Archiwa tagu: Wielka Brytania

Huawei – chińska korporacja o zasięgu światowym budzi mnóstwo emocji. Z jednej strony stała się liderem technologicznym. Z drugiej strony pojawiają się oskarżenia o szpiegostwo zagrożenia dla cyberbezpieczeństwa. Sytuacja zrobiła się gorąca.

Huawei Technologies Co., Ltd.(chin. 华为技术公司) została założona zaledwie 30 lat temu w Chinach. Od roku 2012 jest największym na świecie producentem urządzeń telekomunikacyjnych i drugim co do wielkości po Samsungu, a przed Apple, światowym producentem smartfonów. Teraz zajmuje się pioniersko budową sieci 5G, która ma zrewolucjonizować komunikację elektroniczną.

Już w 2012 roku Stany Zjednoczone i Australia uznały współpracę z Huawei za zagrożenie dla cyberbezpieczeństwa. W sierpniu 2018 roku Donald Trump zakazał administracji rządowej i kontrahentom pracującym na jej zlecenie korzystania z technologii Huawei i ZTE. Również Australia zabroniła jednemu z największych operatorów, pracującemu nad siecią 5G, korzystania z technologii Huawei. Podobny zakaz wprowadziła już praktycznie Japonia. W listopadzie 2018 roku Stany Zjednoczone wezwały swoich sojuszników do tego, by przekonywali lokalne telekomy o zagrożeniach związanych z używaniem smartfonów chińskiego koncernu.

Jednak Niemcy, Francja, Włochy, Portugalia i Szwajcaria wyraźnie oświadczyły, że nie zamierzają wykluczyć Huawei z rynku. Powyższe państwa polegają na własnych analizach i powstrzymują się od restrykcji zakazujących używanie sprzętu Huawei. Być może część krajów europejskich przedkłada rozwój technologiczny nad bezpieczeństwo lub ignoruje ryzyka z tym związane? W tego typu sprawach najważniejsze jest racjonalne rozważanie kwestii zagrożeń związanych z wdrażaniem sieci 5G. Swoje stanowisko w sprawie chińskiego koncernu w lutym 2019 roku zmieniły brytyjskie służby bezpieczeństwa uznając, że „nie ma powodów, by wykluczać Huawei z budowy sieci 5G”.

Pojawiają się zarzuty, że niekorzystna atmosfera tworzona wokół Huawei to echo wojny gospodarczej i rywalizacji technologicznej między Stanami Zjednoczonymi i Chinami. Cóż wojna, a może raczej agresywna rywalizacja między światowymi mocarstwami jest oczywista. Czy nowoczesne technologie można wykorzystywać do celów szpiegowskich? Oczywiście można. Nawet więcej, one po to są tworzone. Zbieranie Informacji o użytkownikach (jeden z portali społecznościowych za dobrowolne ujawnianie wszystkich informacji przez użytkownika deklaruje wynagrodzenie 20 dol.) i danych biomedycznych takich jak linie papilarne czy zarys twarzy to już fakt. Zatem nie powinno być pytań o Huawei tylko o wszystkie podmioty działające na tym rynku: czy ich produkty i działalność nie zagrażają bezpieczeństwu polskich obywateli? Jeśli zaś powstają obawy w tym zakresie, oczekiwałbym decyzji, które zabezpieczą Polskę przed tego typu ryzykami ze strony wszystkich potencjalnych przedsiębiorstw krajowych i zagranicznych. Takie same reguły gry powinny dotyczyć wszystkich podmiotów na takich samych zasadach.

Juliusz Bolek, Przewodniczący Rady Dyrektorów – Instytut Biznesu – „Zyski i straty”

Pierwszy rozwód w Unii Europejskiej czyli opuszczenie Wspólnoty przez Wielką Brytanię budzi zrozumiałe emocje. Mimo, że ma to się stać już 29 marca 2019 roku, nadal nie wiadomo czy się stanie? Raczej tak, pozostaje jednak jeszcze jedno pytanie będzie to miękki czy twardy brexit?

Tak zwany twardy brexit czy rozstanie bez okresu przejściowego oraz umów gwarantujących łagodzenie skutków rozwodu wielu wydaje się niebezpieczne. W ocenie ekspertów ucierpi na tym brytyjska gospodarka. Będzie to też z pewnością bolesne dla europejskiego budżetu. Z pewnością z ulgą odetchną Niemcy, którym Londynu stała w gardle, choć będą też rozczarowani, że tracą wpływ na sąsiadów z drugiej strony kanału La Manche. Polska martwi się o los swoich obywateli przebywających na Wyspach, których sytuacja już teraz się komplikuje. Warszawa traci też cennego partnera w europejskich rozgrywkach.

Na takich sprawach obecnie koncentrują się dyskusje związane ze skutkami brexitu. Zupełnie inne ryzyka dostrzega Alessandro Profumo dyrektor naczelny włoskiej grupy Leonardo. W wywiadzie udzielonym Sylvii Pfeifer, z dziennika „Financial Times”, ostrzega on przed niebezpieczeństwem podziału broni między Wielką Brytanią i Unią Europejską. Uważa, że „dzisiejszy system obrony nadal jest bardzo fragmentaryczny i nie jest najlepszym sposobem na wydawanie pieniędzy podatników. Im więcej systemów obrony, tym większe koszty one generują. Jeśli Unia Europejska straci Wielką Brytanię jako partnera w tych programach, będzie to strata dla wszystkich.

Jak podaje Agencja Informacyjna „włoska Grupa Leonardo jest jedną z największych europejskich grup zbrojeniowych, obok BAE Systems, Thales i Airbus. Organizacja działa w dziedzinach kosmonautyki, obronności i bezpieczeństwa. Przedsiębiorstwo projektuje i rozwija oraz wytwarza produkty, usługi oraz zintegrowane rozwiązania dla rządów, sił zbrojnych i instytucji, obejmujące następujące obszary operacyjne: powietrzny i lądowy, stoczniowy i morski, przestrzeni i cyberprzestrzeni. Grupa osiąga rocznie ponad 12 miliardów Euro. Przedsiębiorstwo zatrudnia około 45.000 pracowników na całym świecie Leonardo, dawniej znana jak Finmeccanica. W Polsce do Grupy Leonardo należy Wytwórnia Sprzętu Komunikacyjnego „PZL-Świdnik” zajmująca się produkcją samolotów i śmigłowców.”

Według Allesandro Profumo twardy brexit „nie będzie miał dużego wpływu na „rachunek zysków i strat grupy Leonardo”. Oznacza, to, że jego opinia o pogorszeniu się bezpieczeństwa europejskiego ma obiektywny charakter, wynikający z neutralnego stosunku do nadchodzących procesów. Wskazuje on również, że negatywne skutki już są widoczne. Przykładem może być program Galileo. W listopadzie 2018 roku Wielka Brytania ogłosiła, że zamierza wycofać się z wojskowych aspektów projektu wartego 10 mld euro, wyrażając obawy, że nie byłaby w stanie wpływać na jego rozwój po brexicie.

Cóż, Unia Europejska została pomyślana jako projekt gospodarczy, które celem było stworzenie potencjału gospodarczego zdolnego do konkurowania na globalnym rynku gdzie prym wiodą Stany Zjednoczone, Rosja, Chiny, Indie itd. Gdzieś ta idea się zatraciła i powstała koncepcja stworzenia jednego organizmu politycznego, zarządzanego przez technokratów, nad którymi dominują Niemcy, czasem w kunktatorskich sojuszach z innymi państwami Unii Europejskiej.

To właśnie przemodelowanie idei Unii Europejskiej zaowocowało ideą brexitu, oraz coraz gwałtowniejszymi sporami pomiędzy innymi państwami, znajdującymi się we Wspólnocie. Moim zdaniem to nie Wielka Brytania występuje z Unii Europejskiej tylko dzieje się odwrotnie. Coraz większe konflikty wewnętrzne zakłócają procesy gospodarcze, dla których wymyślono całe przedsięwzięcie. Dlatego Brytyjczycy mówią „dość”. Cieszy to z pewnością globalnych graczy, a szkodzi europejskiej gospodarce. Teraz jak się okazuje, zaczyna zagrażać również europejskiemu bezpieczeństwu.

Juliusz Bolek, Przewodniczący Rady Dyrektorów – Instytut Biznesu – „Zyski i straty”

swiat_wyciety_w_jablku

Powszechnie uważa się, ze jabłecznik to ciasto z jabłkami. Tak też brzmi polska nazwa dla napoju cydr, który wytwarza się z jabłek. Może, aby nie mylić tych dwóch produktów, obecnie dla napitku zaczęto posługiwać się angielskim pochodzeniem słowa. Tak czy inaczej wokół tego napoju robi się coraz głośniej. Nadciąga lato, pora wzmożonego pragnienia, a więc parę słów na temat cydru.

Cydr jest przefermentowanym sokiem z dojrzałych jabłek (bez dodawania cukru!), o wyglądzie od mętnego po klarowny, o zawartości alkoholu od 2 do 7%. Płynny jabłecznik charakteryzuje się świeżym aromatem i słodkawo-kwaskowym smakiem. Sposób wytwarzania zbliżony jest do produkcji piwa i z tym napojem cydr konkuruje. Obserwuje się, z roku na rok, rosnącą popularność cydru. Ciekawe jak ta rywalizacja się zakończy. Moda na niego w Polsce jest nowym zjawiskiem. Pojawiła się kilka lat temu. Dotarła do nas prawdopodobnie z Wielkiej Brytanii, choć cydr jest popularny od Francji po Litwie.

Największym producentem cydru jest Wielka Brytania, ale to w sąsiedniej Irlandii spożywa się najwięcej tego trunku, bo aż średnio 16 litrów rocznie, dzięki czemu udział jabłecznika w rynku alkoholi na Zielonej Wyspie wynosi około 8 proc. Przeciętny Fin wypija 11 litrów jabłecznika. W Wielkiej Brytanii na każdego mieszkańca przypada rocznie 9 litrów tego napitku.

W 2013 roku Polska była największym producentem jabłek w Unii Europejskiej. Oznacza to, że trzeba poszukiwać wszystkich możliwych sposobu na wykorzystanie tych owoców. W Polsce jabłka do produkcji cydru wykorzystuje się od 1996 roku i od tej daty stale zwiększa się ilość wytwarzania tego trunku. To dobra wiadomość, bo zawsze większe korzyści osiąga się ze sprzedaży z sektora przetwórczego. Rośnie też znaczenie Polski jako eksportera cydru.

Teraz okazuje się, że polski jabłecznik „app!cydr”, za sprawą +H2O, będzie też na bieżąco dostępny w największej sieci sklepów spożywczych w Polsce, a to oznacza, że stanie się on powszechnie dostępny dla wszystkich. Bardzo ciekawi mnie, czy będzie on poważnym rywalem dla piwa czy zajmie znaczącą pozycje niszową? Prawdopodobnie już tego lata będzie się można zorientować czy nowy sposób na wykorzystanie polskich jabłek odniesie sukces. Liczę na zyski.