Archiwa tagu: wyłudzenia VAT

Najlepszą sensację robi się z niczego. Dlatego, z wypiekami na twarzy i zapartym tchem, przeczytałem sensacyjne doniesienia o wyprowadzeniu kasy z Fundacji XX Czartoryskich za granicę. „Mocne!” – jak to się teraz mówi, ale chwila refleksji i szok z tego jak dałem się podejść absurdalnym zarzutom.

Być może mało kto wie, ale Fundacja XX Czartoryskich ma charakter prywatny. To oznacza, że ma prawo robić ze swoimi środkami to co uważa za stosowne, oczywiście o ile jest to zgodne z prawem. Jeśli właściciele Fundacji wolą ją prowadzić z terytorium Księstwa Liechtenstein to co komu do tego? Wiele polskich spółek też prowadzi swoją działalność z terenu poza granicami Polski. Ba! Mało tego! Jeśli jakiś Polak ma takie życzenie i postanawia wyjechać z Polski razem ze swoim dobytkiem to również może to zrobić. Na tym polega wolność i tym się różni ona od systemu komunistycznego, który nie tylko nie pozwalał niczego wywozić, ograniczał także wyjazdy ludziom, ba reglamentował używanie paszportów.

Fundatorzy uznali, że ustawa o fundacjach, która powstała w 1984 r., kilka miesięcy po zniesieniu stanu wojennego, ale ciągle w okresie kiedy szalał, straszący Polaków, towarzysz Wojciech Jaruzelski nie jest dostosowana do współczesnych realiów społeczno-ekonomicznych. Cóż, jeśli Polska przez blisko 30 lat nie jest w stanie wypracować podstawowych dokumentów, w tak elementarnej i prostej materii jaką jest działalność fundacji, to jest bardzo przykre i wystawia przede wszystkim fatalne świadectwo władzy ustawodawczej, która nie potrafiła o to zadbać. Mowa o tym samym systemie, który, regularnie, co roku, kilkukrotnie zajmuje się nowelizowaniem np. Kodeksu Pracy. Podobnie się dzieje z innymi ustawami. Dla mnie, w takim działaniu nie ma przypadku i nie można mieć pretensji do ludzi, którzy szukają rozwiązań, które pozwolą im skuteczniej działać. Tak też pojmuję decyzję fundatorów.

Na marginesie tej sprawy warto przypomnieć, że państwa konkurują między sobą jakością regulacji prawnych. To sprawia, że np. inwestorzy są bardziej zainteresowani transmisją środków do jednych państw, a do innych nie. Innym przykładem może być historia, dlaczego Polska stała się rajem dla przestępców zajmujących się wyłudzaniem należności z tytułu podatku VAT? Przede wszystkim zadecydowały o tym dziurawe przepisy, które stwarzały wspaniałe pole do popisu dla wszelkiej maści oszustów. Po drugie, w Polsce jest najwyższy podatek VAT, w stosunku do państw sąsiadujących, a zatem dla tych, którzy chcieli wyłudzać to właśnie tutaj mogli generować największy zysk. Wystarczyło dobrze skonstruować przepisy i wyłudzenia podatku natychmiast znacząco zmalały. Jakby jeszcze fiskus zredukował VAT do poniżej 20 proc. to nie tylko, nie trzeba by utrzymywać gigantycznego, kosztownego aparatu kontrolnego, bo  oszuści wybrali by państwa, gdzie łatwiej i więcej będą mogli ukraść, ale również gospodarka polska zaczęłaby się lepiej rozwijać. To bardzo proste zasady.

Wycofanie się z Polski Fundacji XX Czartoryskich to bardzo ważny sygnał dla ustawodawcy. W zasadzie alarm, który informuje, że polskie prawo jest nieadekwatne do rzeczywistości i trzeba się tą sprawą pilnie zająć, aby nie stracić innych podmiotów, które mogą postąpić podobnie. W legislacji pomiędzy państwami istnieje rywalizacja. Trzeba być tego świadomym. Oczekuję zatem, że wreszcie ustawodawca zajmie się nowelizacją ustawy o fundacjach w taki sposób, aby fundatorzy na całym świecie uznali Polskę, za kraj, który najlepiej rozumie specyfikę działalności charytatywnej i aby tutaj chcieli prowadzić działalność. Uchwalenie takiego dokumentu jest dużo tańsze niż wybudowanie fabryki, więc dobrze by się było tym zająć. Warto zwrócić także uwagę, że ustawa nie ma nawet kosztów amortyzacji! Gdyby doszło do sensowne nowelizacji ustawy o fundacjach, bardzo byłoby mi wtedy czytać tytuły: „Rosjanie wyprowadzają pieniądze do Polski”, „Fundacje w Wielkiej Brytanii usychają”, „Dramatycznie topnieje liczba fundacji w Liechtenstein”, „Polska światowym centrum fundacji„.

 

Cyfryzacja Polski nadal jest ogromnym wyzwaniem – takie wnioski płyną z debaty „Państwo cyfrowe czy analogowe? Zorganizowanej przez redakcję Gazety Polskiej. Wyzwanie, które stoi przed administracją państwową przypomina to, które kiedyś stało przez Kazimierzem Wielkim, który zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną.

Zapóźnienie technologiczne sprawiło, że Polska od razu wdraża najnowsze systemy i rozwiązania przez co staje się państwem bardzo nowoczesnym. Najlepszym przykładem jest system bankowy. Tutaj krajowe instytucje finansowe zwiększyły dystans do swoich odpowiedników za granicą, dzięki stosowaniu nowoczesnych i bardzo zaawansowanych technologii. To już jest wykorzystywane przez państwo do zwiększenia kontroli nad przepływem środków dzięki jednolitemu plikowi kontrolnemu, a niebawem jeszcze przy obligatoryjnemu udostępnianiu aparatowi kontroli skarbowej w czasie rzeczywistym raportów o wszystkich dokonywanych transakcjach.

Są jednak pola jak na przykład szereg usług pocztowych, które w wyniku (mam nadzieję) bezmyślności zostały przekazane w obce ręce, dzięki czemu państwo utraciło kontrolę nad newralgicznymi obszarami. To się już jednak zmienia. Poczta Polska samodzielnie podjęła szereg inicjatyw, wskazujących, że potrafi myśleć nowocześnie i perspektywicznie.

Nie zawsze jest jednak możliwe pozytywne działanie przy inercji państwa. Przykładem może być monitoring ruchu drogowego w Polsce. Teoretycznie jest on możliwy, dzięki systemowi viaTOLL. Jego operatorem jest Kapsch Telematic Services, ale właścicielem jest Polska. To oznacza, że o tym gdzie zamontowane są urządzenia rejestrujące ruch samochodowy decyduje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Z nieznanych powodów nie jest ona zainteresowana rozbudową systemu monitoringu we wschodnich województwach, a wielka szkoda.

Polska i Rosja posiadają umowę o równowadze w wydawaniu zezwoleń transportowych. Nasi sąsiedzi kontrolują i egzekwują stosowanie jej z ogromna skrupulatnością. Gorliwość dotyczy tylko naszych przewoźników. Polska strona nie ma szansy na podobne skrupulatne pilnowanie przestrzegania umowy przez sąsiadów. Rosyjscy przewoźnicy są poza kontrolą, ponieważ przejeżdżają do Polski, uzbrojeni w dodatkowe baki z paliwem, przez Litwę, a tamtejszym kontrolerom, polsko-rosyjska umowa jest obojętna. Jakie są skutki fin anonsowe tej radosnej twórczości? Trudno powiedzieć. Szacuje się, że Rosjanie potrafią na jednym zezwoleniu kilka razy, dzięki czemu równowaga stron w ich wydawaniu jest fikcyjna.

Jak obojętność Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad na to opisane zjawisko ma konsekwencje ekonomiczne, bez prowadzenia monitoringu jest nieznana. Można jednak porównać dane. Polscy przewoźnicy za korzystanie z dróg w Niemczech płacą rożnie około 3.000.000.000 zł, tymczasem Rosjanie w Polsce zostawiają około 120.000.000 zł. Różnica, a raczej przepaść jest wielka, do tego jeszcze można dodać brak kontroli nad wyłudzeniami VAT, choćby z tytułu przemytu paliwa oraz utratę korzyści związaną z przemytem.

To jakieś przykłady, które pokazują, że diabeł tkwi w szczegółach, a rządzący potrzebują dużej wyobraźni. Bez tego cyfryzacja Polski może postępować bez celu i powodu, zamiast przynosić konkretne korzyści. Wiadomo, że są straty, a czy będą korzyści?