Archiwa tagu: wynagrodzenie

Wielu krytykuje program 5OO +, który jest rządowym wsparciem dla rodzin posiadających dzieci. Wykazywane są wszystkie wady tego przedsięwzięcia. Nie przypominam sobie, aby, przez ostatnie lata, jakakolwiek inicjatywa spotkała się z tak gorliwą analizą adwersarzy. W mojej ocenie, ten program, wbrew oficjalnie głoszonym założeniom, ma zupełnie inne założenie, a z inną planowaną ustawą ponadto w w znaczący sposób zmieni polski rynek pracy.

Dlaczego program 5OO + jest tak ważny, nie dla dzietności, ale dla polskiego społeczeństwa? Otóż znacząca część Polaków żyje w skrajnym ubóstwie. Wynagrodzenia w Polsce są jednymi z najniższych w Unii Europejskiej, co nie ma żadnego racjonalnego wytłumaczenia, poza tym, że przez 8 lat lat rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego królowało „kryterium najniższej ceny”, co wyniszczało gospodarkę w sposób bezwzględny. Przedsiębiorcy, którzy chcieli wygrywać przetargi lub składać konkurencyjne oferty szukali coraz tańszych rozwiązań. Nie mogli jednak oszczędzać na energii, czynszach, podatkach, surowcach, maszynach. Jedynym łatwym sposobem na zbijanie ceny były wynagrodzenia. Tak powstały tzw. „umowy śmieciowe”, płacenie wynagrodzenia poza ewidencją, erupcja działalności gospodarczych kasjerek, sprzątaczek itd., leasing pracowniczy i tym podobne cudeńka.

Patologia ograniczenia wydatków wynagradzania za pracę stale się pogłębiała, zwłaszcza, że w Polsce utrzymuje się duże bezrobocie. Od wielu lat funkcjonuje rynek pracodawcy, a nie pracownika. To przedsiębiorcy dyktują warunki zatrudnienia i płacy. Warto zauważyć, że mimo wyjazdu 3.OOO.OOO obywateli w wieku aktywności zawodowej, w znikomym stopniu odzwierciedliło się to na spadku bezrobocia, co wskazuje na kurczenie się polskiego rynku pracy. Skutkuje to też katastrofą dla systemu ubezpieczeń społecznych (malejące wpływy) oraz systemu podatkowego, którego znaczącymi wpływami są podatki od osób fizycznych.

Program 5OO + przy wszystkich swoich wadach, niesprawiedliwości i automatyczności w znaczący sposób zmienia rynek pracy. Wyobraźmy sobie kobietę mającą trójkę dzieci i pracującą za 1.2OO złotych miesięcznie netto. Teraz otrzymuje ona od państwa 1.OOO zł, a zatem wartość jej pracy przez miesiąc zaczyna wynosić zaledwie 2OO zł. Tyle dla niej wart jest miesiąc pracy, związanej z wyrzeczeniami i trudnymi do pogodzenia obowiązkami matki i pracownika. Wiele osób zacznie się zastanawiać czy w takie sytuacji warto pracować. Dla części z pewnością tak, bo mimo wszystko jest różnica czy na koniec miesiąca ma się 1.OOO czy 2.2OO zł. Jednak nie wszyscy będą patrzyć na to w ten sposób.

Od 2017 roku rząd zapowiedział też wprowadzenie minimalnej stawki za godzinę pracy wynoszącą 12 zł. Będzie to oznaczać koniec pracy za 5 zł za 6O minut. Te dwie zmiany w radykalny sposób zmienią polski rynek pracy. Przedsiębiorcy aby utrzymać pracowników będę musieli podnieść wynagrodzenia. Nie we wszystkich przypadkach polskich pracowników będą mogli zastąpić inni zza wschodniej granicy, gotowi pracować za mniejsze wynagrodzenie. To w znaczący sposób wpłynie na koszty wytwarzanych towarów i oferowanych usług. Przedsiębiorcy, którzy będą nadal chcieli konkurować najniższą ceną nie będą mogli dalej żerować na wynagrodzeniach pracowników. Będą musieli albo podnieść ceny, albo znaleźć inne rozwiązania podnoszące ich konkurencyjność. Trudno przewidzieć, co się stanie jeśli się to im nie uda? To będzie wielki test dla polskiej gospodarki. Już za rok, będzie można ocenić czy program 5OO + 12 okaże się zyskiem czy stratą?

Wbrew pozorom, ludzie, w większości, nie pracują tylko dla pieniędzy. Najlepszym przykładem są wolontariusze. Wielu menadżerów chyba jest tego nieświadoma.

Warto przypomnieć, że oprócz ekonomicznej motywacji, praca zaspokaja też potrzebę przynależności, użyteczności, dowartościowania, samorealizacji, rozwoju, współdziałania czy też rywalizacji itd. Jeśli kierownictwo tego nie jest świadome, biada organizacji, którą zarządzają.

Polski rynek pracy jest zupełnie zdeformowany przez utratę 3 milionów potencjalnie gotowych do pracy, którzy opuścili kraj. Druga przyczyną jest katastrofa demograficzna. Do tego można jeszcze dodać wysoki współczynnik bezrobocia (mimo gigantycznego exodusu) oraz bardzo niskie wynagrodzenia.

W Stanach Zjednoczony przeprowadzono, wśród pracowników, badanie, dotyczące najbardziej pożądanych przez nich pracodawców. Ku zaskoczeniu, okazało się, że na topie, nie znalazły się przedsiębiorstwa, w których zarabia się najlepiej. Pracownicy cenią sobie:

  • stabilizację zatrudnienia,
  • dobrą atmosferę i
  • nietoksyczne stosunki pracy.

Jeśli chodzi o wynagrodzenia, w pożądanych przedsiębiorstwach, były one mniejsze o 1/3 w stosunku do tych, które najlepiej płacą.

W Polsce pojawia się głosy w sprawie ustawowego określenia minimalnej stawki godzinowej. Przy tak zdeformowanym rynku pracy wydaje się to zupełnie uzasadnione. Pracodawcy narzekają na niską wydajność. Jednak są to zarzuty raczej pod ich adresem, albowiem to przecież to oni organizują pracę.

Na razie jednak nic nie wskazuje aby wynagrodzenia mogły w jakiś magiczny sposób wzrosnąć. Wzrost wydajności często jest uzależniona od kosztowych inwestycji, czy, w takim razie, w jakiś sposób można bardziej zaangażować pracowników?

Polacy, podobnie do Amerykanów, poza motywatorem ekonomicznym, bardzo cenią sobie dobrą atmosferę w pracy. Utożsamiają ją z relacjami z przełożonymi. Na pytanie co najbardziej przeszkadza im w pracy? Odpowiadają: SZEF!

Pracownicy oczekują, aby pracodawcy traktowali ich jako partnerów w procesie pracy i działalności gospodarczej. Dlatego osoba pełniąca funkcję przełożonego powinna rozumieć, że pracuje z ludźmi i dla ludzi. Szef powinien pamiętać, że jest organizatorem, przywódcą, decydentem i innowatorem, a nie karbowym. To bardzo istotne, a zarazem bardzo trudne, ale jednocześnie jest to możliwe.